Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2015-05-26 13:08:53

It’s my life

my life

To jest moje życie. Jedno. Co z nim zrobię - w dużej mierze zależy ode mnie. Może ono mijać pod hasłem „byle przetrwać”, albo mogę zrobić z nim coś dobrego i pięknego. Pytanie zasadnicze brzmi - po co? To pytanie pojawiało się wielokrotnie podczas kwietniowego spotkania z mówcami motywacyjnymi.

Ludzie, którzy zawodowo zajmują się motywowaniem ludzi do działania, przyjechali z różnych części świata. Byli wiarygodni, bo sami doświadczyli życiowych zakrętów.
Niektórzy z nich po ludzku przegrani byli już na starcie - Les Brown urodził się w skrajnej nędzy i razem z szóstką rodzeństwa został przygarnięty przez sprzątaczkę, Łukasz Jakóbiak był zakompleksionym i wyśmiewanym chłopakiem, a Nick Vujicic urodził się bez rąk i bez nóg. Dzisiaj żyją z pasją i robią to, co lubią. Jak to się stało? Zaczęli. Po prostu.
Żeby robić to, co się lubi, trzeba zacząć to robić. Bez czekania na „lepszy moment”, na specjalne zaproszenie, na to, aż będziemy wystarczająco gotowi. Wielu z występujących mówców dosłownie „wychodziło” sobie pracę. Byli wytrwali, wręcz nachalni. Kiedy wyrzucali ich drzwiami, wracali oknem. Jak Les, który do radia przychodził każdego dnia. Aż został zatrudniony jako „człowiek na posyłki”. Dziś prowadzi audycje. Łukasz Jakóbiak także niekiedy musi się nachodzić (a niekiedy dosłownie nalatać) za gwiazdami, aby przeprowadzić z nimi wywiad. Nie zawsze jest łatwo. Ale jest zdeterminowany i dzięki temu realizuje najbardziej szalone pomysły. Nawet jeśli spektakularny efekt poprzedziło pasmo porażek. Podobną ignorancję wobec przeciwności okazał Nick Vujicic, kiedy postanowił zostać zawodowym mówcą. Zanim znalazł szkołę, która zgodziła się na jego wystąpienie, obdzwonił ponad pięćdziesiąt innych, które w ogóle nie były zainteresowane jego propozycją. Teraz zapraszany jest na spotkania w krajach na całym świecie. Wcześniej musiał jednak pokonać barierę swojej niepełnosprawności. Nie polegała ona jednak na braku kończyn, ale była w jego głowie: „Przez długi czas nie wierzyłem, że mogę choćby w najmniejszym stopniu decydować o tym, jak potoczy się mój los. Dorastając, utwierdziłem się w przekonaniu, że moje ciało do niczego się nie nadaje”. Nick miał jednak szczęście być dzieckiem niezwykle mądrych rodziców. Byli dla niego wsparciem, ale nie ubezwłasnowolnili go swoją nadopiekuńczością. Dlatego uczył się w normalnej szkole. Z jednej strony musiał stykać się na co dzień z brutalną rzeczywistością zdystansowanych wobec niego rówieśników, ale z drugiej strony spotkał ludzi, którzy stali się dla niego impulsem do zmiany myślenia i działania. Dzisiaj nadal nie ma szans na zostanie policjantem albo lekarzem, ale - jak sam o sobie mówi - jest człowiekiem spełnionym dzięki rodzinie i wie, jaką prawdziwą wartość ma w sobie. Żeby dojść do takiej postawy musiał dokonać wyboru, czy nadal denerwować się na to, czego nie ma, czy zacząć dziękować za to, co ma. Ten wybór jest przed każdym z nas. Największym ograniczeniem okazuje się więc inwalidztwo umysłowe, mentalne. To ono jest najgroźniejsze dla człowieka. Także tego, który jest pełnosprawny fizycznie. Les Brown był mniej lotny umysłowo od swojego brata bliźniaka, a przez to przez lata nosił piętno głupszego brata. Magdalena Malicka mimo, że była wykształcona i miała świetną posadę, w domu zajadała swoją samotność, doprowadzając się do otyłości. W pewnym momencie usłyszała od znajomego dość brutalne pytanie: „Po co ci ta otyłość?”. W pierwszej chwili poczuła złość, ale to pytanie w niej zostało i było początkiem zmiany. Les przytoczył słowa Goethego: „Spójrz na człowieka takim, jaki jest, a stanie się jeszcze gorszy. Spójrz na niego, jakim mógłby być, a stanie się takim, jak powinien”. Wielu z obecnych na spotkaniu mówców spotkało w pewnym momencie ludzi, którzy w nich po prostu uwierzyli, dając nadzieję. Dzisiaj sami robią to dla innych.
Pozostaje jednak pytanie: po co? Po co zmieniać swoje życie? Po co ruszać się z przysłowiowej kanapy? Po to, żeby mieć więcej pieniędzy na koncie, większy dom, większy samochód? Czy to będzie sukcesem? Jakub Bączek, mentalny trener polskich siatkarzy stwierdził, że sukces jest wtedy, kiedy człowiek czuje się w swoim życiu bardziej obecnym. Tę obecność najpełniej wyraża miłość wobec drugiego człowieka i bycie dla niego. Najkonkretniej wyraża się ona w rodzinie, co mocno podkreślał Nick, zwracając się przede wszystkim do ojców, by spędzali czas ze swoimi dziećmi i rozmawiali z nimi na ważne tematy. Bo osiągnięcie czegokolwiek nie przyniesie radości, jeśli człowiek nie ma z kim tego dzielić.

Tekst Katarzyna Strzyż

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej