Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2015-04-10 10:54:44

Niedziela Miłosierdzia Bożego 12 kwietnia
Dz 4, 32-35; Ps 118; 1 J 5, 1-6; J 20, 19-31;
Poniedziałek, 13 kwietnia
Dz 4, 23-31; Ps 2; J 3, 1-8;
Wtorek, 14 kwietnia
Dz 4, 32-37; Ps 93; J 3, 7-15;
Środa, 15 kwietnia
Dz 5, 17-26; Ps. 34; J 3, 16-21;
Czwartek, 16 kwietnia
Dz 5, 27-33; Ps 34; J 3, 31-36;
Piątek, 17 kwietnia
Dz 5, 34-42; Ps 27; J 6, 1-15;
Sobota, 18 kwietnia
Dz 6, 1-7; Ps 33; J 6, 16-21;

Z Dziejów Apostolskich
Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wszyscy mieli wielką łaskę. Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je i przynosili pieniądze ze sprzedaży, i składali je u stóp apostołów. Każdemu też rozdzielano według potrzeby.

Z Pierwszego listu św. Jana Apostoła
Najmilsi: Każdy, kto wierzy, że Jezus jest Mesjaszem, z Boga się narodził i każdy miłujący Tego, który dał życie, miłuje również tego, który życie od Niego otrzymał. Po tym poznajemy, że miłujemy dzieci Boże, gdy miłujemy Boga i wypełniamy Jego przykazania, albowiem miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, a przykazania Jego nie są ciężkie.
Wszystko bowiem, co z Boga zrodzone, zwycięża świat, tym właśnie zwycięstwem, które zwyciężyło świat, jest nasza wiara. A kto zwycięża świat, jeśli nie ten, kto wierzy, że Jezus jest Synem Bożym?
Jezus Chrystus jest tym, który przyszedł przez wodę i krew, i Ducha, nie tylko w wodzie, lecz w wodzie i we krwi. Duch daje świadectwo: bo Duch jest prawdą.

Z Ewangelii według Świętego Jana
Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli

Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana.
A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane». Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!» Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę». A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym». Tomasz Mu odpowiedział: «Pan mój i Bóg mój!» Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli». I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej książce, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego.

Zbawienny żal
Czasami myślę sobie o Judaszu. Szedł za Jezusem, który powołał go do grona Apostołów. Należał do grona wybranych; należał do tych, którzy mieli stanowić fundament nowego narodu wybranego. Co więc się stało, że wybrany przez Jezusa, odrzucił Jezusa? Czy musiał tak skończyć (zob. Mt 27, 5)? Przecież widział jak Jezus przebacza grzechy. Przecież słyszał, jak Jezus mówił: „Większa będzie radość w niebie z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia” (Łk 15, 7). Przecież Jezus wybrał go spośród uczniów, czyli spośród tych, którzy szli już za Jezusem. Coś więc go w Jezusie zainteresowało, zachwyciło! Czy musiał tak skończyć? „Łaski z Mojego miłosierdzia czerpie się jednym naczyniem, a jest nim ufność. Im dusza więcej zaufa, tym więcej otrzyma. Wielką mi są pociechą dusze o bezgranicznej ufności, bo w takie dusze przelewam wszystkie skarby swych łask. Cieszę się, że żądają wiele, bo Moim pragnieniem jest dawać wiele, i to bardzo wiele... Dusza, która zaufa Mojemu miłosierdziu, jest najszczęśliwsza, bo Ja sam mam o nią staranie... Żadna dusza, która wzywała miłosierdzia Mojego, nie zawiodła się ani nie doznała zawstydzenia. Mam szczególne upodobanie w duszy, która zaufała dobroci Mojej”. Te słowa Pana Jezusa zapisała Święta Faustyna. Czy Judasz nie ufał Jezusowi? Czy próbował rozegrać życie po swojemu? Tyle pytań się rodzi. Trudno na nie odpowiedzieć. Ale czasami myślę sobie, co by się stało, gdyby Judasz poszedł tą drogą, którą poszedł pierwszy papież, Święty Piotr? Piotr, pomimo wyparcia się wszelkich związków z Jezusem („Nie znam tego człowieka, o którym mówicie” - Mk 14, 71), nie odszedł od grona Apostołów i Pan Jezus drugi raz go powołał: „Pójdź za Mną” (J 21, 19). Przebaczenie sprawiło, że Piotr mógł zacząć od nowa. Przecież to nie było niemożliwe, że Judasz razem z pozostałymi Apostołami będzie w Wieczerniku i będzie czekał, co się wydarzy. Przecież to nie było niemożliwe, że Judasz usłyszy słowa Jezusa: „Ja cię nie potępiam” (J 8, 11). Przecież to nie było niemożliwe, że Judasz - jak Piotr - zacznie od nowa. Przecież to nie było niemożliwe, aby imię „Judasz” nie kojarzyło się ze zdradą, lecz z nawróceniem. „Wiedz córko moja - mówił Jezus do siostry Faustyny - że serce Moje jest miłosierdziem samym. Z tego morza miłosierdzia rozlewają się łaski na świat cały”. Przecież „przypadek” Judasza nie był wyłączony spod działania Bożego przebaczenia. Przecież Jezus umarł także za Judasza. „Niech się nie lęka zbliżyć do Mnie żadna dusza, chociażby grzechy jej były jako szkarłat” (słowa Pana Jezusa do Świętej Faustyny). Jezus był więc gotów przebaczyć Judaszowi. „Nie powinno się tracić nadziei dotyczącej wiecznego zbawienia osób, które odebrały sobie życie. Bóg, w sobie wiadomy sposób, może dać im możliwość zbawiennego żalu” (Katechizm Kościoła Katolickiego 2283). Może więc nie wszystko stracone? Dobrze byłoby spotkać się w niebie z Jezusem i Judaszem...

ks. Tomasz Kaczmarek

 

Święty Ekspedyt (? - 303 r.)

Zanurzeni jesteśmy w codzienności przepływającej z minuty na minutę. Zwlekamy z czynnościami będącymi dla nas ciężarem. Nasze postrzeganie świata zawęża się do chwili obecnej. Czasem do najbliżej następujących po sobie dni. Obecny święty, Jan Paweł II, podczas pielgrzymki do Ojczyzny przypomniał starą maksymę utrwaloną na wadowickim zegarze słonecznym: „Czas ucieka, wieczność czeka”.
Świętym żyjącym wiele wieków przed nami, przypominającym, jak ważne jest poszanowanie upływającego czasu i tego, jak nim gospodarujemy, jest jego patron - św. Ekspedyt. Postać tego Świętego należy do czasów młodości Kościoła, do męczenników pierwszych Jego wieków. Piękno i dobro ich postaw, a często także ofiara życia, były przykładem dla całych pokoleń chrześcijan.
Święty Ekspedyt jest prawie nieznany w Polsce. Dawniej niektórzy ludzie zwali go Świętym Wierzynem i w ten sposób podkreślali jego wiarygodność i niezawodność w orędownictwie u Pana Boga. W Krakowie do dzisiaj wierni modlą się za przyczyną tego Świętego w tamtejszym kościele oo. reformatów. W Warszawie, w świątyni Najświętszego Zbawiciela, ludzie którzy często odkładają wszystko na ostatnią chwilę, bądź znajdują się w sytuacjach beznadziejnych, odmawiają Nowennę przy Jego ołtarzu i uzyskują pomoc i wsparcie.
W hagiografii istnieje przekonanie, że w dniu chrztu świętego, włączającego go do Kościoła Chrystusowego, kuszony był przez szatana pod postacią kruka. Ptaszysko krakało, by decyzję o życiu doczesnym i wiecznym odłożył do dnia następnego. Ekspedyt jednak nie dał się zwieść i nie zwlekał z podjęciem decyzji o swoim nawróceniu.
W ikonografii przedstawiany jest jako legionista rzymski, który nie tylko walczył z wrogami Imperium Rzymskiego, będąc dowódcą chrześcijańskiego XIII Legionu wojsk Marka Aureliusza, ale także jako pogromca czyhających sił nieczystych. W lewej ręce trzyma palmę męczeństwa, bowiem za cesarza Dioklecjana oddał życie jako wojownik „Sprawy Bożej”. W prawej wznosi krzyż z łacińskim napisem „Hodie” - Dziś. Nogą depcze kruka z szarfą w dziobie, na której widnieje napis: „Cras” - Jutro.
Wyrazy „dziś” i „jutro” zawierają głęboką prawdę, że nie powinniśmy odkładać niczego, co przyczynia się do naszego nawracania. Święty Ekspedyt jest jednym z tych, którzy poszli za głosem Chrystusa i tym, który stale oręduje za nami i przypomina: „Zrób dzisiaj to, co miałbyś zrobić jutro”, by wzrastać z każdą chwilą w miłości Bożej, bo... „Czas ucieka, wieczność czeka”.

ks. Sławomir Kęszka


Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej