Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2015-04-08 11:27:59

Błogosław sobie i innym

komiks

W Starym Testamencie poznaliśmy wielu proroków, którzy przepowiadali przyszłość. Jednak niemniej ciekawe są proroctwa z Nowego Testamentu, ponieważ odnoszą się do naszych czasów.

W Drugim Liście do Tymoteusza na przykład, św. Paweł przepowiedział, jacy będą ludzie w ostatecznych czasach: „A to wiedz, że w ostatecznych czasach nastaną trudne chwile. Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, chełpliwi, zarozumiali, bluźniący, nie szanujący rodziców, niewdzięczni, bezbożni” (2 Tm 3, 1-2).
Teraz my, jako ludzie żyjący w ostatecznych czasach, możemy potwierdzić, że ludzie rzeczywiście są samolubni. Często z tego powodu, że będąc posłusznymi wobec głównego nurtu współczesnej psychologii chwalą samych siebie przed lustrem. Ten zabieg ma podwyższyć ich „samoocenę” i „poczucie wartości”. Niestety jest to sprzeczne ze słowem Bożym, ponieważ w Księdze Przysłów możemy znaleźć słowa: „Niechaj cię chwali kto inny, a nie twoje własne usta, obcy, a nie wargi twoje” (Prz 27, 2).
Trzeba jednak odróżnić przechwalanie się od błogosławienia sobie. Błogosławieństwa są bardzo ważne, ponieważ Bóg zawarł w słowach wielką moc. To właśnie słowami stworzył cały świat. To właśnie Słowo „stało się ciałem”. Słowami Jezus Chrystus uzdrawiał chorych i wskrzeszał umarłych: „Po tych słowach zawołał donośnym głosem: - Łazarzu, wyjdź z grobu!” (J 11, 43).
Najciekawszym chyba miejscem w Piśmie Świętym, w którym Bóg zachęca do błogosławienia samemu sobie, jest Księga Joela. Według tej księgi Bóg Jahwe wzywał wojowników ze wszystkich narodów na świętą wojnę. Następuje przy tym takie ciekawe zalecenie: „Niech nawet słaby powie: Jestem bohaterem!”. Niektórzy widzą tu zachętę do tego, żeby właśnie błogosławić samemu sobie.
Nie chodzi tu o przechwalanie się, ponieważ słaby nie może chwalić się swoją siłą. Chwalenie się jest podkreślaniem cech, które już się ma, zapominając przy tym, że wszystko co mamy, dostaliśmy od Stwórcy. Chodzi tu raczej o pewną decyzję. Słaby może zadecydować, że będzie się czuł jak bohater, a przynajmniej, że będzie się spodziewał lepszego jutra. Błogosławienie sobie jest takim wypowiedzeniem swojej nadziei, że będzie lepiej, taką prawie modlitwą, bo błogosławiąc sobie trzeba pamiętać, że każde dobro i tak pochodzi od Boga.
Oczywiście oprócz błogosławienia samemu sobie, które może być dla ciebie nowością, powinniśmy błogosławić wszystkich wokół. Nie tylko przyjaciół, ale i wrogów. Do tego bowiem zachęca nas św. Paweł w Liście do Rzymian: „Błogosławcie tym, którzy was prześladują. Błogosławcie, a nie przeklinajcie” (Rz 12, 14).
W Starym Testamencie wszyscy ojcowie pod koniec życia chcąc zapewnić swoim synom wspaniałą przyszłość, przywoływali ich do siebie i wypowiadali nad nimi błogosławieństwa. Jakub tak błogosławił swojemu synowi Judzie: „Judo! Ciebie to sławić będą bracia, a ręka twoja na karkach twych wrogów!” (Rdz 49, 8).
Niesamowite jest to, że te błogosławieństwa miały zawsze ogromny wpływ. Możemy to zaobserwować czytając dalsze dzieje wszystkich błogosławionych lub przeklinanych ludzi w Starym Testamencie. Syn, który nie otrzymał ojcowskiego błogosławieństwa, miał w życiu ciężko. Ten natomiast, który był błogosławiony, cieszył się potem samymi sukcesami. Na czym jednak polega takie błogosławieństwo?
Jeśli przyjrzymy się słowu „błogosławić” to zauważymy, że jest ono złożone z dwóch innych polskich słów: „błogo” i „sławić”. Słowa te, gdyby przełożyć je na język współczesny, oznaczają po prostu „dobrze mówić”. Odpowiadające temu słowo łacińskie „benedicere” również da się rozbić na dwa samodzielne wyrazy: „bene dicere”, czyli dosłownie „dobrze mówić”.
Zatem jeśli powiemy komuś: „Niech ci Pan Bóg błogosławi”, to mówimy tak naprawdę „Niech Pan Bóg do ciebie dobrze mówi”, albo „Niech Pan Bóg o tobie dobrze mówi”. A za każdym razem, kiedy wypowiadamy się dobrze o drugiej osobie, albo kierujemy do niej nasze dobre słowa, to znaczy, że w tej chwili ją błogosławimy.
Tu muszę ci powiedzieć pewną bardzo ważną rzecz: Nie przejmuj się, jeśli twoi rodzice ci nie błogosławią. Był w Izraelu taki chłopiec, któremu matka dała imię Jabec, mówiąc: „W bólu go porodziłam”. Oznacza to, że w pewnym sensie go przeklęła, ponieważ zamiast imienia, które mówiłoby raczej o wielkiej sile (np. imię Gabriel, które nosi jeden z archaniołów, oznacza „Bóg jest moją siłą”) dała mu imię, które będzie mu przez całe życie przypominać o bólu. Biblia, jak widać, przywiązuje do imion bardzo duże znaczenie. Jabec jednak nie załamał się tym, że matka przeklęła go w ten sposób. Nie otrzymując od niej błogosławieństwa zwrócił się po nie do samego Boga Jahwe. Pierwsza Księga Kronik podaje dokładnie słowa jego modlitwy: „Obyś mi błogosławił i rozszerzał posiadłości moje. Niech ręka Twoja będzie ze mną, zachowaj mnie od złego, a niech się skończy moje cierpienie” (1 Krn 4, 10).
Takie bezpośrednie zwracanie się do Boga nie było w Izraelu często spotykane, wręcz przeciwnie. Kiedy przeczytamy, w jaki sposób modlili się Abraham czy Gedeon, zobaczymy, że przepraszali oni za to, że w ogóle się odzywają. Można by się zatem spodziewać, że Bóg będzie taką śmiałością oburzony. Poza tym, pamiętając przekleństwo matki, domyślamy się, że przyszłość Jabeca będzie raczej nieprzyjemna. Jednak po modlitwie, którą zacytowałem powyżej, czytamy takie zdanie: „I dał mu Bóg to, o co prosił”. Widzimy zatem, że mimo przekleństwa od jednego z rodziców, i mimo bardzo bezpośredniej formy (a może właśnie dzięki niej), Bóg wysłuchał prostej modlitwy Jabeca i błogosławił mu. Jeśli więc nikt ci nie błogosławi, nie martw się, ale proś o dobre słowa z ust samego Wszechmogącego.
Zatem błogosław wszystkich ludzi, których spotkasz. Nie szczędź nikomu dobrych słów, bo mają wielką moc i mogą naprawdę zmienić czyjeś życie. Staraj się to robić naturalnie, własnymi słowami. Gdybyś jednak chciał kogoś pobłogosławić bardzo oficjalnie i z wielką mocą, to możesz użyć takiego błogosławieństwa ze Starego Testamentu, podyktowanego przez samego Boga Ojca: „Niech cię Jahwe błogosławi i strzeże! Niech Jahwe rozjaśni nad tobą swe oblicze i niech będzie łaskawy dla ciebie! Niech Jahwe zwróci ku tobie swe oblicze i udzieli ci pokoju!” (Lb 6, 24-26). Zaraz potem Bóg składa niesamowitą obietnicę. Zapowiada, że na błogosławionych w ten sposób spocznie Jego Imię, i że On sam będzie im błogosławił. Idź zatem, błogosław samemu sobie i błogosław innym w Imię Jedynego Boga, a On sam będzie im błogosławił, On sam będzie do nich dobrze mówił.
Wszystkiego dobrego Bracie lub Siostro. Niech ci Bóg błogosławi.

Tekst Mikołaj Kapusta
www.DobraNowina.net

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej