Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2015-03-17 09:43:31

Łagodność miażdży kości

Na pewno masz w swoim otoczeniu kogoś, kto cię strasznie denerwuje, przy kim trudno zachować cierpliwość. Prawdopodobnie ta osoba myśli o tobie to samo. Jak można rozwiązać tę sytuację? Czy da się tę osobę zmienić ciągłymi kłótniami? A może lepiej ograniczyć kontakty, żeby zaoszczędzić wszystkim niepotrzebnego stresu? Czy na pewno nie ma innej opcji? Takiej, która rozwiąże ten problem, a nam pozwoli odetchnąć?


Żyjemy w twardym świecie. Ludzie, stawiając sobie zwierzęta za wzór, powtarzają słynną zasadę dżungli: „zjedz albo zostań zjedzony” i chętnie ją stosują. Nie wiedzą pewnie, albo nie przyjęli jeszcze tej prawdy, że zamiast zwierząt powinniśmy raczej naśladować pewnego Człowieka, który zstąpił z nieba i jest Synem Boga żywego. Sam zaprosił nas do tego mówiąc: „uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokornego serca” (Mt 11, 29).

Dlatego nie dajmy się światu wcisnąć w jego formę. Mamy lepszego Nauczyciela, który zna nas najlepiej, ponieważ nas stworzył. Stworzył nas, ale widział też nasz upadek. Wie zatem dokładnie, jak mieliśmy wyglądać (według Jego zamysłu), a jak wyglądamy. Słowo Boże nie owija w bawełnę, nie głaszcze nas po główce, ale wprost mówi nam całą prawdę o nas samych. Nazywa nas bowiem „złymi”: „Jeżeli więc wy, będąc złymi, umiecie dawać dobre rzeczy swoim dzieciom, to tym bardziej wasz Ojciec, który jest w niebie, da dobre rzeczy tym, którzy Go proszą” (Mt 7, 11).

W drugim fragmencie Jezus wskazuje, z czego dokładnie wypływa to zło, które nas zanieczyszcza: „Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli i nieczystości, i kradzieże, i zabójstwa, i cudzołóstwa, i chciwość, i przewrotność, i podstęp, i wyuzdanie, i zazdrość, i bluźnierstwo, i pycha, i głupota. Całe to zło pochodzi z wnętrza człowieka i czyni go nieczystym” (Mk 7, 21-23).

Powiecie może: No ale chwileczkę, czy Bóg nie stworzył człowieka i nie powiedział, że wszystko co stworzył jest dobre? Owszem, tak było. Jednak Bóg powiedział to zanim jeszcze Adam i Ewa zgrzeszyli. A wskutek tego grzechu człowiek ma skażoną naturę (wnętrze). Dlatego dzieci nie trzeba uczyć kłamać. Potrafią to doskonale same z siebie. Wszystko przez grzech pierworodny, który trwa w ludzkości właśnie od tego smutnego dnia w Ogrodzie Eden.

Dlatego potrzebujemy pomocy z Góry. Kogoś, kto naprawi naszą naturę, przywróci ten stan naszej duszy, którym cieszyliśmy się jeszcze w Raju. Tym kimś jest oczywiście Chrystus, bo to On wyciąga nas „z dołu zagłady i z kałuży błota” (Ps 40, 3), ale też Duch Święty, którego Chrystus nam daje. Łagodność bowiem to jeden z Owoców Ducha Świętego (Ga 5, 23). Z tego wnioskuję, że jeśli ktoś nie jest łagodny, to nie jest wcale tzw. „cholerykiem”, ale nie ma w sobie Ducha Świętego. Nie dajmy sobie wmówić, że brak łagodności może być wrodzony i przez to musi być tolerowany.

Słowo Boże wiele razy przekonuje nas o tym, że łagodność ma wielką moc. Tytuł tego artykułu jest właściwie cytatem z Księgi Przysłów: „Cierpliwością sędzia da się przekonać, a język łagodny miażdży kości” (Prz 25, 15).

Potęga łagodności wynika między innymi stąd, że jest ona cechą bardzo rzadko spotykaną, zwłaszcza, jeśli dochodzi ona do głosu w samym środku kłótni. Człowiek, który próbuje nas do czegoś przekonać w bardzo nerwowy sposób, kiedy spotka się z naszą łagodną odpowiedzią, będzie przede wszystkim bardzo zdziwiony. Być może pierwszy raz w życiu spotka się z tym, że krzycząc na drugą osobę, nie usłyszał krzykliwej odpowiedzi. Cisza, jaka nastąpi, pozwoli mu spojrzeć na całą sytuację z boku i dopiero wtedy usłyszy, jak głośno przekazuje swoje racje, uświadomi sobie, ile emocji nim targa, chociaż prawdopodobnie nie są wcale potrzebne.

Poza tym, człowiek, a właściwie każde żywe stworzenie, najbardziej denerwuje się wtedy, kiedy czuje się najmniej pewnie, najmniej bezpiecznie. Dlatego właśnie najgłośniej szczekają najmniejsze pieski, podczas gdy te największe czasem nie odzywają się w ogóle. Pewnie są świadome swojej siły, której nie muszą udowadniać, i po prostu czują się bezpiecznie. Tak samo człowiek, który jest łagodny i spokojny w każdej sytuacji, jak ten duży pies (przepraszam za porównanie), sprawia wrażenie opanowanego i pewnego swoich przekonań. To także wywiera duży wpływ na tego, który właśnie podniósł swój głos. Trochę zdaje sobie sprawę z tego, że pokazał swoją słabość, a jego łagodny rozmówca zademonstrował swoją siłę. Taką postawę właśnie poleca nam wyrobić w sobie św. Paweł: „Ja, więzień w Panu, zachęcam was przeto, abyście postępowali w sposób godny powołania, do którego zostaliście wezwani: z całą pokorą, łagodnością i cierpliwością, znosząc się nawzajem w miłości” (Ef 4, 1-2).

Mamy „znosić siebie nawzajem”. I to z „całą pokorą, łagodnością i cierpliwością”. Możemy zobaczyć, że wiele się nie zmieniło, jeśli chodzi o relacje międzyludzkie. Nawet w Kościele Chrystusowym, od dwóch tysięcy lat, ludzie mają trudności na tej płaszczyźnie.

Warto jeszcze przypomnieć niesamowite słowa, które Apostoł Paweł kieruje do Rzymian: „Jeśli twój wróg jest głodny, nakarm go, jeśli jest spragniony, napój go - w ten sposób postępując, złożysz na jego głowie rozżarzone węgle” (Rz 12, 20).

Co oznaczają te „rozżarzone węgle na głowie”? Chodzi o to, że na tym człowieku, któremu odpowiedzieliśmy miłością i łagodnością („nakarm go”, „napój go”) na jego zdecydowany atak (bo św. Paweł nazywa go „wrogiem”) spoczywa teraz odpowiedzialność wielokrotnie większa niż przedtem. Jeśli po doświadczeniu tej nadprzyrodzonej miłości, która jest w chrześcijaninie (miłości która nie odpowiada złem za zło, ale zło pokonuje dobrem), on nadal będzie „wrogi”, to odpowie za to przed Bogiem.

Papież Jan XXIII, niedawno razem z Janem Pawłem II ogłoszony świętym, mawiał, że najważniejszy jest pokój, bo wszystko inne do niego się sprowadza. To w pokoju właśnie m.in. rodzi się łagodność. Warto zatem starać się o ten pokój, który wypływa wyłącznie z krzyża Chrystusowego, głównie w postaci sakramentu spowiedzi, ale też w znajomości i poprawnym rozumieniu słowa Bożego. 

Zakończę kolejnym wezwaniem św. Pawła do łagodności: „Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest blisko!” (Flp 4, 5). Bo nie przemoc i gwałt, ale właśnie łagodność - owoc Ducha Świętego - miażdży kości.

Tekst Mikołaj Kapusta

www.DobraNowina.net

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej