Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2015-03-13 13:10:02

Słowo Boże na każdy dzień

IV Niedziela Wielkiego Postu 15 marca
2 Krn 36, 14-16. 19-23; Ps 137; Ef 2, 4-10; J 3, 14-21;

Poniedziałek, 16 marca
Iz 65, 17-21; Ps 30; J 4, 43-54;

Wtorek, 17 marca
Ez 47, 1-9. 12; Ps 46; J 5, 1-3a. 5-16;

Środa, 18 marca
Iz 49, 8-15; Ps 145; J 5, 17-30;

Czwartek, 19 marca
2 Sm 7, 4-5a. 12-14a. 16; Ps 89; Rz 4, 13. 16-18. 22; 
Mt 1, 16. 18-21. 24a lub Łk 2, 41-51a;

Piątek, 20 marca
Mdr 2, 1a. 12-22; Ps 34; J 7, 1-2. 10. 25-30;

Sobota, 21 marca
Jr 11, 18-20; Ps 7; J 7, 40-53;

Z Drugiej Księgi Kronik
Wszyscy naczelnicy Judy, kapłani i lud, mnożyli nieprawości, naśladując wszelkie obrzydliwości narodów pogańskich i bezczeszcząc świątynię, którą Pan poświęcił w Jerozolimie. Bóg ich ojców, Pan, bez wytchnienia wysyłał do nich swoich posłańców, albowiem litował się nad swym ludem i nad swym mieszkaniem. Oni jednak szydzili z Bożych wysłanników, lekceważyli ich słowa i wyśmiewali się z Jego proroków, aż wzmógł się gniew Pana na Jego naród do tego stopnia, iż nie było ocalenia. Spalili też Chaldejczycy świątynię Bożą i zburzyli mury Jerozolimy, wszystkie jej pałace spalili ogniem i wzięli się do zniszczenia wszystkich kosztownych sprzętów. Ocalałą spod miecza resztę król uprowadził do Babilonu i stali się niewolnikami jego i jego synów, aż do nadejścia panowania perskiego. I tak się spełniło słowo Pana wypowiedziane przez usta Jeremiasza: «Dokąd kraj nie wywiąże się ze swych szabatów, będzie leżał odłogiem przez cały czas swego zniszczenia, to jest przez siedemdziesiąt lat». Aby się spełniło słowo Pana z ust Jeremiasza, pobudził Pan ducha Cyrusa, króla perskiego, w pierwszym roku jego panowania, tak iż obwieścił on również na piśmie w całym państwie swoim, co następuje: «Tak mówi Cyrus, król perski: Wszystkie państwa ziemi dał mi Pan, Bóg niebios. I On mi rozkazał zbudować Mu dom w Jerozolimie, w Judzie. Jeśli z całego ludu Jego jest między wami jeszcze ktoś, to niech Bóg jego będzie z nim; a niech idzie!»

Z Listu Świętego Pawła Apostoła do Efezjan
Bracia: Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni! Razem też wskrzesił nas i razem posadził na wyżynach niebieskich, w Chrystusie Jezusie, aby w nadchodzących wiekach przemożne bogactwa Jego łaski wykazać na przykładzie dobroci względem nas, w Chrystusie Jezusie. Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest to dar Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili.

Z Ewangelii według Świętego Jana

Bóg posłał swojego Syna,

aby świat został zbawiony

Jezus powiedział do Nikodema: «Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. 

A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu». 

 

Komentarz do Ewangelii

Szansa na nawrócenie

Bóg jest miłością” (1J 4, 8. 16). Co do tego nie ma żadnych wątpliwości! Dlatego „Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by został przez Niego zbawiony” (J 3, 17). Nie oznacza to jednak, że Panu Bogu jest obojętne to, jak wygląda nasze życie; nie oznacza to, że Pan Bóg ciągle przymyka oczy na nasze grzechy i mówi: „Nic się przecież nie stało!”.

W ostatnich dniach wielu ludzi w Polsce oburzyły plakaty z hasłem: „Konkubinat to grzech. Nie cudzołóż”. „Przecież Pan Bóg jest wyrozumiały” – mówią, „przecież On nie potępia”. Dlaczego więc Kościół nie bierze przykładu z Pana Boga i nie jest taki jak Bóg. Chciałoby się powiedzieć: „Uderz w stół, a nożyce się odezwą”. Bóg rzeczywiście mówi: „Ja cię nie potępiam” (J 8, 11), ale zaraz dodaje: „Idź, lecz odtąd już nie grzesz” (J 8, 11). Nasz Bóg jest miłością, ale jest też prawdą (por. J 14, 6). Stąd też nie możemy wybierać sobie tylko tego, co nam pasuje (np.: „Bóg nas kocha”, „Bóg jest miłosierny”), a odrzucać te Boże słowa, które jasno pokazują, czego Bóg od nas chce. Czasami można odnieść wrażenie, że z Pana Boga uczyniliśmy jakiegoś niedowidzącego i niedosłyszącego staruszka, który cieszy się tylko z tego, że ktoś raz po raz przez chwilę Nim się zainteresuje. I na dodatek mówiącego tylko jedno zdanie: „Kocham cię”! Ale taki może być tylko Bóg, którego sami sobie wymyślimy. Bo prawdziwy Bóg jest inny. To On nas wymyślił i stworzył. To On nas kocha, ale też jasno mówi: „Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz” (Kpł 19, 2). I dlatego mówi nam, co do tej świętości, czyli do Niego, prowadzi. „Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili” (Ef 2, 10). Trzeba mieć jednak także świadomość tego, że żaden ludzki grzech nie jest w stanie zmienić nastawienia Boga wobec człowieka. Bez względu na to, czego by człowiek nie zrobił, Pan Bóg nie rezygnuje z człowieka. „Gdzie rozpowszechnił się grzech, tam pojawiła się jeszcze obfitsza łaska” (Rz 5, 20). Dlatego Bóg nieustannie szuka człowieka (por. Rdz 3, 9) i wszelkimi sposobami próbuje dotrzeć do jego serca i myśli. „Bóg… bez wytchnienia wysyłał do nich swoich posłańców, albowiem litował się nad swym ludem i nad swym mieszkaniem” (2Krn 36, 15) – tak czytamy w dzisiejszym pierwszym czytaniu. Taki jest nasz Bóg: miłosierny, przebaczający, łaskawy, ale też wymagający i jasno nazywający rzeczy po imieniu. I choć nasz grzech przy Bożym miłosierdziu jest jak kropla wody wobec oceanu, to jednak pozostaje on grzechem i dla nas samych jest tak wielki (zwłaszcza grzech śmiertelny), że zamyka nam drogę do Boga. Nie da się go (grzechu) obejść albo przeskoczyć. On ciągle na tej drodze jest. I zamyka tę drogę tak długo, dopóki nie przyjdziemy do Boga i nie wyznamy tego grzechu, prosząc o przebaczenie, by On dał nam szansę na nawrócenie. A Bóg powie: „Ja cię nie potępiam. Idź, lecz odtąd już nie grzesz” (J 8, 11). 

Świętość, która zadziwia

Święta Katarzyna Szwedzka (1331-1381)

Święta córka, Świętej Matki. Brygida Szwedzka - największa skandynawska święta i jej rodzona i duchowa córka, Katarzyna. Obie czuwają dzisiaj nad garstką katolików, żyjących w protestanckiej Szwecji.

Przyszła święta, urodzona w czwartej dekadzie XIV w., żyła w okresie, gdy doceniano wkład kobiet w teologiczną myśl chrześcijańską. Ich głębokie doświadczenie obecności Boga powodowało, że stawały się one świadome współodpowiedzialności za Kościół. Były przewodniczkami dla rzeszy zwykłych ludzi, którzy słuchając ich, starali się żyć wiarą i czynną miłością do Chrystusa. Katarzyna uczyła się tej miłości w majątku rodziców, w założonym przez nich domu dla ubogich i chorych.
Zaledwie czternastoletnia wydana została za mąż. Będąc osiemnastolatką owdowiała. Od śmierci męża stała się cieniem swej matki, ale i kontynuatorką jej dzieła. Sytuacja w Europie była wówczas trudna. Wybuch wojny stuletniej, epidemia dżumy pustosząca miasta, a także czas niewoli awiniońskiej papieży, zaprzątały umysły obu kobiet. Dar prorokowania Brygidy powodował, że słuchali jej królowie. Do Rzymu przybyła z córką Katarzyną w 1350 roku, by otrzymać odpust Roku jubileuszowego i zatwierdzić regułę zakonu Najświętszego Zbawiciela, który założyła w Vadstenie nad jeziorem Wetter, na gruntach ofiarowanych jej przez króla Magnusa Erikssona.
Kobiety pozostały we Włoszech około 20 lat. Ich życie przepełnione było modlitwą i pielgrzymkami do miejsc świętych. Matka nie doczekała papieskiego zatwierdzenia reguły zakonu. Po wspólnej pielgrzymce do Ziemi Świętej, Brygida zmarła w 1373 roku.
Od tego momentu Katarzyna była wyrazistą kobietą swojej epoki. Dzięki bogactwu duchowemu czerpanemu z modlitwy, rozważań męki Jezusa i objawień mistycznych, stała się osobą zadziwiającą blaskiem doświadczania Boga.
Czuwała nad zatwierdzeniem reguły Zakonu Najświętszego Zbawiciela św. Brygidy (O.SS.S). 
Praca nad sobą i powołaniem, jakie podjęła jeszcze za życia matki, zaowocowały tym, że dzieło obu Świętych rozwijało się w Szwecji do czasów reformacji, gdy protestantyzm stał się tam - od 1527 roku - religią panującą, a dom w Vadstenie został zamknięty. 
W XX w. siostry brygidki powróciły do Szwecji. Wiele z nich to osoby wychowane w tradycji luterańskiej, które przeszły na katolicyzm. Nastawione są na pomoc potrzebującym i na ekumenizm. Służą budowaniu mostów między wyznaniami i dziełu przywrócenia jedności chrześcijan.

ks. Sławomir Kęszka


Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej