Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2015-03-13 12:11:31

Wilk w owczej skórze - 

Nie dla przemocy i nie dla Konwencji

To oczywiste, że jesteśmy przeciwnikami jakiejkolwiek przemocy, a zwłaszcza w rodzinie. Ale nie możemy się zgodzić na destrukcję ładu społecznego i chrześcijańskiego zakorzenienia naszej Ojczyzny i będziemy bronić rodziny. Ten głos z Kalisza musi mocno wybrzmieć. Konwencja o zapobieganiu przemocy to klasyczny wilk w owczej skórze. Nie dajmy się omamić.

Na początek warto podkreślić, że nie rozmawiamy jeszcze nad rozlanym mlekiem i mam na myśli fakt, że przyjęcie przez Sejm ustawy o ratyfikacji Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet nie zakończyło jeszcze procesu jej wprowadzania w Polsce. Potrzebna jest jeszcze zgoda Senatu, w razie poprawek uchwała wróci do Sejmu i na koniec będzie potrzebny jeszcze podpis Prezydenta RP. Tak więc proces trwa i warto podnosić larum, a ja przypominam o tym, ponieważ zwolennicy różnych dziwnych rozwiązań, opartych na dziwnych badaniach czy ekspertyzach (pozwolę sobie przytoczyć jako przykład choćby walkę z globalnym ociepleniem, przemianowanym ostatnio na zmiany klimatyczne) często szafują argumentem, że skończył się czas dyskusji, alea iacta est i trzeba się zabrać do realizacji przyjętych rozwiązań, bo opóźnienia mogą być katastrofalne. Dołożone do tego nie wiadomo skąd wzięte statystyki o tym, że co czterdzieści sekund dochodzi w naszym kraju do maltretowania kobiety, dopełniają obrazu psychozy i społecznego przymusu. Dlatego, powtórzę, mleko nie zostało jeszcze rozlane i ma rację choćby biskup świdnicki Ignacy Dec, apelujący do Prezydenta RP o niepodpisywanie tej uchwały: „Zwolennikom ratyfikacji powołującym się na wyniki przeprowadzonego sondażu społecznego trzeba przypomnieć, że wynik ten dotyczył samej nazwy dokumentu, która jest bardzo wzniosła i słuszna, a nie treści dokumentu, która dla zdrowo myślących ludzi jest nie do przyjęcia, gdyż wskazuje na błędne przyczyny przemocy i proponuje nietrafne środki do jej przezwyciężenia. Była to zwykła medialna manipulacja” - napisał Biskup i właśnie od argumentu, który przytoczył, rozpocznę moje wywody przeciw tej Konwencji.

Trucizna jako lekarstwo
Przed kilkoma laty przetoczył się w naszym kraju i w Europie spór o przyjęcie tzw. Karty Praw Podstawowych. Również w tamtym przypadku mieliśmy podobny problem, a mianowicie dokument o bardzo szczytnym tytule, z którym każdy zdroworozsądkowy człowiek musi się zgodzić, zawierający jednakże sformułowania mocno dyskusyjne, że wymienię tylko brak zapisu o małżeństwie jako związku mężczyzny i kobiety, oraz brak związków wyznaniowych w części dotyczącej wolności do stowarzyszania się i działania według własnych statutów.
Podobną taktykę stosuje się w przypadku Konwencji o zapobieganiu przemocy: przecież nikt nie chce, aby kobiety były maltretowane. Ale wewnątrz Konwencji znajdziemy wiele niebezpiecznych dla przyszłości rodziny sformułowań. I tutaj nie może być naszej zgody. Co nas szczególnie bulwersuje? Otóż dokument ten wprowadza ideologię gender do ustawodawstwa. Na czym polega ta ideologia wielokrotnie pisaliśmy na naszych łamach, w kwartalniku „Okno Wiary” zamieściliśmy obszerny tekst na ten temat autorstwa księdza profesora Pawła Bortkiewicza. Ale nawet jeśli ktoś nie ma pojęcia, o co chodzi, to niektóre z zapisów Konwencji są tu jednoznaczne i wszystko wyjaśniają.

Definicja płci
Jeden z najważniejszych zapisów Konwencji definiuje płeć jako „społecznie skonstruowane role, zachowania, działania i cechy, które dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla kobiet lub mężczyzn” (art. 3c). Widzimy więc, że zupełnie pominięto biologiczny wymiar płci, czyli naturalne różnice pomiędzy kobietami i mężczyznami, pozostawiając wszystko uznaniu społecznemu i możemy powiedzieć, że właśnie takie podejście to sedno ideologii gender. Nie chcę się tutaj rozpisywać  o konsekwencjach takiego rozumienia płci, ale na pewno nie prowadzi ono do umocnienia podstawowej komórki społecznej, jaką jest rodzina i zupełnie nie rozumiem, w jaki sposób może to pomóc w rozwiązywaniu przemocy wobec kobiet. Przepraszam, wiem, że nie jest to temat do żartów, ale nie sądzę, że prawodawca pokłada nadzieję w fakcie, że biologiczna kobieta zacznie uważać się za mężczyznę i w ten sposób uniknie przemocy. Niemniej wprowadzanie takich zapisów w Konwencji, która ma się stać pewną matrycą dla prawodawstwa krajów, które ją ratyfikują, utwierdza mnie w przekonaniu, że nie walka z przemocą wobec kobiet jest głównym celem dokumentu, ale właśnie propagowanie genderyzmu pod płaszczykiem szczytnej i przez wszystkich podzielanej idei. 

Szkolna indoktrynacja?
Jeszcze bardziej utwierdza mnie w tym przekonaniu zapis artykułu 14 Konwencji, który stanowi: „W uzasadnionych przypadkach należy podjąć działania konieczne do wprowadzenia do oficjalnych programów nauczania na wszystkich poziomach edukacji materiałów dotyczących (…) niestereotypowych ról przypisanych płciom”. Na czym to polega wiemy z postulatów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), która już się wypowiedziała na temat standardów edukacji seksualnej nakazując między innymi omawianie różnych związków rodzinnych z dziećmi do 4 roku życia, miłości osób tej samej płci z dziećmi w wieku 4-6 lat i w tym wieku dzieci też powinny mieć prawo badania (wybierania?) własnej tożsamości seksualnej, podstawy antykoncepcji z dziećmi w wieku 6-9 lat i wkrótce potem o ich prawach seksualnych. Niestety, w naszym kraju niektóre przedszkola już wprowadzają podobne programy i to czasami bez poinformowania rodziców. Jakie skutki mogą wywołać takie tematy w psychice dziecka chyba nie trzeba pisać, a może warto wręcz stwierdzić, że to jest właśnie przemoc wobec dzieci, ich seksualizacja, wprowadzana pod ochroną prawa. Przerażenie człowieka ogarnia, gdy się o tym czyta, a to już się dzieje.
Dodajmy jeszcze, że w Konwencji jest też mowa o kontrolnej funkcji „grupy ekspertów powoływanych przez Unię w celu sprawdzania efektów wdrażania zapisów Konwencji (art. 66-70)”. Czy nie kojarzy Wam się ten zapis z jakimś najczarniejszym stalinizmem?

Wszystkiemu winien Kościół i tradycyjna rodzina? 
Jest jeszcze jeden powód, dla którego Konwencja wywołuje tak zdecydowany sprzeciw między innymi również księży biskupów. Otóż, według jej zapisów, głównym źródłem przemocy w rodzinach są tradycyjne, zakorzenione również w wierze katolickiej, modele ojcostwa, macierzyństwa i rodzicielstwa. Dlatego Konwencja wprowadza „działania których rolą ma być wykorzenienie uprzedzeń, zwyczajów i tradycji i wszelkich innych praktyk opartych na (…) stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn (art. 12). Jak powiedział arcybiskup Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, „Konwencja widzi problem przemocy nie tyle w słabości i błędach konkretnych ludzi, ile w tradycji, kulturze, religii i tradycyjnym modelu rodziny. W tym kontekście zrozumiałe jest uzasadnienie sprzeciwu Kościoła, które biskupi zawarli w swoim oświadczeniu, m.in., że Konwencja nie promuje zwalczania realnych przyczyn przemocy (którymi są: alkoholizm, coraz szersze upowszechnianie brutalnej przemocy i pornografii dostępnej w kulturze masowej), lecz dostrzega możliwość likwidacji przyczyn przemocy domowej i przemocy wobec kobiet w zmianie modelu społecznego z tego, który nawiązuje do tradycji i kultury chrześcijańskiej, na pełen swobody i samorealizacji model, wynikający z kultury lewicowo – laickiej”.
Tyle arcybiskup Gądecki, a ja jeszcze raz przypomnę badania z roku 2012 dostępne na stronach instytucji europejskich, z których wynika, że najwięcej przypadków przemocy wobec kobiet ma miejsce w Danii (52%), w stawianej za wzór Szwecji 46%, a w tych państwach na pewno jest już obecny „pełen swobody i samorealizacji model rodziny wynikający z kultury lewicowo – laickiej”, średnia UE to 33%, a Polska jest w tej klasyfikacji na ostatnim miejscu z 19%.

***

Na zakończenie warto przypomnieć, że Konwencja, o której mówimy, nie proponuje żadnych nowych rozwiązań prawnych w walce z przemocą i zdaniem wielu ekspertów jest sprzeczna z Konstytucją Rzeczypospolitej. Czy naprawdę jest nam to wszystko potrzebne? Jesteśmy przeciw przemocy, ale tego wilka w owczej skórze należy zdecydowanie przegonić.

Tekst ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 22

Opiekun nr 22(509) od 22 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. o pracującej w Etiopii Magdalenie Fiec, która odkryła swoje misyjne powołanie podczas studiów na Politechnice Śląskiej.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej