Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2015-03-10 13:18:12

Duchowe SPA - strata czasu czy ostatnia deska ratunku?

przedborow

Pamiętam z czasów dzieciństwa tę szczególną atmosferę w domu i w parafii, kiedy zbliżały się rekolekcje adwentowe czy wielkopostne, nikt się nie zastanawiał czy w nich uczestniczyć, czy uda się poukładać codzienne obowiązki, aby wystarczyło czasu. To po prostu było wydarzenie, na które się czekało, w którym trzeba wziąć udział, bo inaczej jakoś tak podskórnie wyczuwało się, że ominęłoby nas coś wielkiego.

Dziś mam wrażenie, że czasem trzeba niemal swoistej ekwilibrystyki duszpasterskiej, aby przekonać wiernych, że warto uczestniczyć w rekolekcjach, że to po prostu niezbywalny element życia wiary w nas. Wielu wtedy odpowiada: „a kiedy księże? pracuję do późna, a gdy wracam do domu trzeba jakoś wszystko ogarnąć, ciągle czekają jakieś niezałatwione sprawy, chętnie bym poszedł, ale nie mogę sobie pozwolić na taki luksus”. Ktoś kiedyś powiedział, że „na końcu czasów ludziom będzie brakowało czasu”. Czy zatem koniec świata blisko? W jedną z ostatnich niedziel słuchaliśmy Ewangelii wg św. Marka (Mk 1, 29-39), w której widzimy Jezusa przychodzącego z Apostołami do domu Apostołów Piotra i Andrzeja w Kafarnaum. Pewnie chcieli odpocząć w zaciszu domowego ogniska, a tu nic z tego, trzeba zabrać się do pracy, uzdrowić teściową Kefasa i potem, jak się okazało, tłumy schorowanych mieszkańców miasteczka i okolic. Może chociaż odpoczną i wyśpią się w nocy. Jakież było zdziwienie kiedy rano okazało się, że Jezusa nie ma. Znaleźli Go na modlitwie w miejscu pustynnym. Mistrz z Nazaretu pokazuje nam, działaczom, czyniącym na co dzień tak wiele i to dobrych rzeczy, że bez modlitwy, bez wyjścia w ciszę i przestrzeń Boga, tak naprawdę to wszystko nie ma sensu. Właśnie o takim wyjściu na pustynię chciałbym trochę opowiedzieć.

Rekolekcje „zamknięte”
Już sobie wyobrażam jak niektórzy, czytając te słowa, gdzieś w podświadomości tworzą gotowe stwierdzenie „to nie dla mnie”. Być może to określenie nie jest zbyt fortunne, bo przecież nikt nikogo na tych rekolekcjach nie zamyka, ale tak naprawdę wchodzi się na kilkadziesiąt godzin w przestrzeń bardziej zamkniętą na świat, ale za to otwartą na Boga. Wystarczy raz spróbować, by doświadczyć czegoś tak niesamowitego, że chce się wracać. Kiedy zaczynaliśmy organizować rekolekcje w Przedborowie, na początku przyjeżdżało po kilka osób, dziś jest ich już kilkadziesiąt. Większość z nich wraca co roku. Jak mówią, tutaj nabierają sił duchowych i fizycznych na kolejne miesiące.
Wielu z nas dostrzega, że mimo ogromu starań, w życiu coś idzie nie tak. Zmęczenie, zniechęcenie, czasem bezradność wobec życiowych problemów sprawiają, że czujemy się przytłoczeni. Chcemy coś zmienić, ale nie wiemy jak. Kiedyś spotkałem znajomego biznesmena, który wydawał się być rozbiegany i jakiś przygnębiony. Zaczął trochę opowiadać, jak trudno jest mu pogodzić wiarę, pracę i życie rodzinne.  Jakoś tak spontanicznie zaproponowałem mu udział w naszych rekolekcjach w Przedborowie. Uśmiechnął się smutno i powiedział, „bardzo chętnie bym przyjechał, ale u mnie coś takiego, jak wolny weekend nie istnieje”. Po pół roku przypadkowo spotkałem go na oddziale kardiologii, gdzie leżał od dwóch tygodni. „Jak ksiądz widzi, nie tylko weekend mam wolny od pracy. Mój świat nagle się zatrzymał, tutaj inaczej patrzy się na życie”. Może to drastyczny przypadek, ale tak sobie myślę, czy potrzebujemy aż takich momentów, by coś w swoim życiu zmienić? Ostatnio można zaobserwować - wśród tych oczywiście, których na to stać - modę na przeróżne formy odnowy biologicznej. Ludzie jeżdżą do SPA. Czego się nie robi, by lepiej się poczuć w swoim ciele, by lepiej wyglądać, by zatrzymać proces przemijania. Może w tym naszym zabieganym świecie nadszedł czas na odkrycie tego, co jeszcze bardziej istotne, na DUCHOWE SPA, gdzie odnajdziemy harmonię ducha i ciała, poddając się miłosnemu działaniu Boga odbudowującego w nas swój obraz i podobieństwo?

Niezdolność do ciszy
Już nie raz pewnie słyszałeś drogi Czytelniku wyznanie św. Augustyna z Hippony, że „Niespokojne jest serce człowieka dopóki nie spocznie w Bogu”. Czy to oznacza, że wszyscy wierzący powinni rzucić na stałe wszystko i zamknąć się gdzieś na odludziu i poświęcić modlitwie i poszukiwaniu Boga? Otóż właśnie nie! Większość ludzi na świecie powołanych jest do czynienia sobie ziemi poddanej (Rdz 28), a więc pracy, życia w rodzinie i to właśnie w tym sposobie życia są zaproszeni, by odkrywać Boga i dążyć do zbawienia. Problem w tym, że kiedy tak się rozglądamy we współczesnym świecie, człowiekowi coraz trudniej spotkać i żyć w zażyłości z Bogiem. Dlaczego? Powodów pewnie jest wiele i są złożone, ale chyba jeden z nich jakoś tak bardziej zdaje się ludziom XXI wieku doskwierać, mianowicie: niezdolność do przebywania w ciszy. Bóg w swym objawionym nam życiu Trzech Osób jest doskonałą harmonią i, jak uczą nas Ojcowie Kościoła, przemawia w ciszy. Tutaj pojawia się problem, którego być może wielu z nas sobie nie uświadamia. Człowiek w tzw. cywilizacji zachodniej żyje w ciągłym hałasie i wytworzyły się w nas swego rodzaju mechanizmy obronne, które sprawiają, że właściwie tego rumoru świata nie słyszymy. Przyzwyczailiśmy się do zgiełku miast, do włączonego telewizora, radia, telefonów, smartfonów i tabletów. Można powiedzieć, że ciągle coś gra, gada i hałasuje. Nienaturalnym wręcz stanem stała się CISZA. Każdy może na sobie zrobić pewien eksperyment. Wystarczy zapytać siebie co robię po powrocie do domu ze szkoły, z pracy, z zakupów itp? Co robię w domu kiedy jestem sam?  Jak długo potrafię wytrwać w ciszy? Co się ze mną dzieje, kiedy wchodzę na przykład w ciągu dnia  do pustego kościoła?

Przebywanie z Jezusem
Trzeba mieć świadomość, że bez umiejętności wchodzenia w ciszę, czyli tak naprawdę w naturalny stan duszy, nie będziemy potrafili się modlić, bo przecież modlitwa to nie tylko mówienie, ale i słuchanie. Trudno jest usłyszeć i zrozumieć słowo Boga, czyli także doświadczyć, a nie tylko wiedzieć teoretycznie o miłości Boga. W końcu bez codziennego wchodzenia w ciszę zaczynamy żyć bezrefleksyjnie, powierzchownie i dziwimy się, dlaczego mimo tak wielu starań, gdzieś tam w głębi naszego „ja” nie czujemy się na swoim miejscu, nie ma w nas radości. Kiedy rozmawiam z ludźmi na temat modlitwy słyszę: „Nie miałem czasu na modlitwę, nie chciało mi się, zapomniałem”. Myślę, że powód jest głębszy. Chyba często jest tak, że uciekamy od modlitwy, odkładamy ją, zaniedbujemy, bo prawdziwe wejście w modlitwę wymaga ciszy. Wejście w ciszę staje się na początku cierpieniem, a przecież natura ludzka jest taka, że unika cierpienia jak ognia. Jeśli jednak zdecydujemy się na takie doświadczenie okazuje się, że po jakimś czasie serce człowieka zalewa pokój i doświadczenie harmonii. To jest trochę tak, jak z zabrudzoną, otwartą raną, w którą wlewamy wodę utlenioną, na początku strasznie piecze, ale później przychodzi ulga. Kiedy tak słucham osób, które wyjeżdżają z rekolekcji w Przedborowie, chyba właśnie to jest najgłębszym ich doświadczeniem: odzyskanie harmonii w sobie i odkażenie duszy od hałasu świata, który staje się nie do zniesienia, a zarazem przywrócenie na nowo zdolności do usłyszenia Boga i co za tym idzie, inne spojrzenie na własne życie. Tutaj sprawdza się ludowe przysłowie „z jakim przestajesz takim się stajesz”. Kiedy trochę poprzebywamy z Jezusem zaczynamy patrzeć jak On, myśleć jak On, mówić jak On… Czym są zatem takie przedborowskie rekolekcje? Rozpoczynają się w piątek wieczorem, a kończą w niedzielne popołudnie. W trakcie tych kilkudziesięciu godzin każdy może znaleźć coś dla siebie. Proponujemy pokarm dla ciała, a więc smaczne posiłki, spacer nordic walking po lesie, saunę i odpoczynek w sali relaksacyjnej. Dla ducha rozważania rekolekcyjne, Eucharystię, adorację Najświętszego Sakramentu (w ciszy), możliwość spowiedzi lub indywidualnej rozmowy z kapłanem. Co tu dużo mówić, trzeba tu przyjechać. Duchowe SPA bez astronomicznych wydatków.

Tekst ks. Sławomir Grześniak

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej