Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2015-03-03 10:38:49

Ślub pod opieką Świętej Rodziny

sw jozef

Maria Bieńkowska-Kopczyńska jest malarką, trzy lata temu, w święto św. Józefa postanowiła spisać świadectwo o interwencji Boga w swoim życiu za wstawiennictwem Świętej Rodziny, a w szczególności św. Józefa.

Byłam ateistką przez 40 lat. Świadomie wybrałam życie bez Boga. Moje małżeństwo też było bez Boga, bez Bożego błogosławieństwa. Po latach okazało się, że bez Boga nie sposób żyć. Nie można się zakorzenić ani w życiu, ani w małżeństwie. Następuje pustka, a zamiast szczęścia doświadcza się dramatu. Przez trzydzieści lat tego związku, który był bez błogosławieństwa rodziców i błogosławieństwa Boga, nasze życie było wręcz nieznośne, niespokojne, rozdarte. Nie byliśmy na siebie otwarci, choć mieliśmy dużo wspólnego z sobą - podobne widzenie świata, podobny stosunek do ludzi, podobne gusty i upodobania, to jednak nie było w nas pełni. Z byle powodu kłóciliśmy się żyjąc w ciągłym wzajemnym niezrozumieniu.

U Michała Archanioła
Po tych trudnych latach niewiary, przypadkowo pojechałam z pielgrzymką do Włoch i u św. Michała Archanioła na górze Gargano przeżyłam gwałtowne nawrócenie. Do domu wróciłam napełniona wiarą. Początkowo mój mąż był zadziwiony moją przemianą i chociaż był niewierzący, towarzyszył mi co niedziela na Mszy św. Zamieszkaliśmy w osobnych pokojach, bym mogła przystępować do sakramentów. Byłam zachwycona postawą męża i wraz z nim miałam nadzieję na rychłe jego nawrócenie. Ale nic takiego się nie wydarzyło. Minęło pięć lat, a Bóg nie reagował. W końcu doszło do konfliktu między nami, a małżeństwo obumarło. Przyszły trudne rozmowy o przerwaniu tego niesakramentalnego związku, o rozstaniu się. Był to trudny i bolesny czas dla mnie. Nie wiedziałam, co robić, bałam się rozwodu. Oddałam wszystko Bogu prosząc o pomoc w tej sprawie. Pewnego dnia, we wrześniu, znalazłam modlitwę Jana Pawła II do Świętej Rodziny z Nazaretu. Od razu wiedziałam, że za moją rodzinę, za jej uratowanie muszę się modlić do Świętej Rodziny. Postanowiłam, że codziennie będę się modliła do Świętej Rodziny i codziennie będę odmawiała Litanię do św. Józefa. Ustaliłam, że będę się modlić w tej sprawie do świąt Bożego Narodzenia, potem Pan Bóg miał rozstrzygnąć sprawę mojego małżeństwa. Do modlitwy dołączyłam piątkowy post o chlebie i wodzie.

Józef pomoże w każdej sprawie
Teraz miałam pewność, że nie jestem sama, że jest ze mną św. Józef ze swoją Rodziną. Był to trudny czas nie tylko w małżeństwie, ale i w domu, gdzie brakowało pieniędzy - zbliżało się Boże Narodzenie i perspektywa ubogich świąt. Pomyślałam, by św. Józefa prosić o finanse - przecież to on troszczył się o byt Świętej Rodziny. Chociaż miałam namalowanych dużo obrazów, brakowało kupców na nie. Niebawem do mojej pracowni przyszedł znajomy i zabrał z niej trzy obrazy dla swojego przyjaciela. Modliłam się dalej za małżeństwo i zakup obrazów. Upłynęło kilka tygodni, a obrazów nikt nie kupił. W końcu straciłam cierpliwość. Po porannej modlitwie kategorycznie powiedziałam do św. Józefa: „Święty Józefie, to ja się modlę i modlę do ciebie, a ty nic i nic. Już więcej do ciebie modlić się nie będę”. Po upływie pięciu godzin dostałam telefon, że wszystkie trzy obrazy zostały kupione. Kochany św. Józef odpowiedział błyskawicznie na ten mój bunt. Miałam mieszane uczucia, byłam zawstydzona moją nachalnością, niecierpliwością i wymuszaniem własnej woli. W tym zawstydzeniu i skruszeniu pomyślałam, że nie potrzebuję naraz tak dużo pieniędzy, że połowa tego wystarczyłaby mi. Pan szybko dał mi odpowiedź, na co są przeznaczone te pieniądze. Jest to suma potrzebna na pielgrzymkę do Ziemi Świętej - w jednej chwili zdecydowałam się na wyjazd. Jakie wielkie było moje zdziwienie, gdy wylądowałam w Ziemi Świętej w święto Świętej Rodziny. Był to dla mnie znak z nieba, że Święta Rodzina ze św. Józefem przyjęli moją modlitwę. Minął rok i znów zbliżały się święta Bożego Narodzenia. Tymczasem mój mąż zbliżył się do Boga i też zapragnął pojechać do Ziemi Świętej, więc zgłosiłam nasz wyjazd na pielgrzymkę. Poszłam do organizatorki pielgrzymki, a ona zapytała mnie o rocznicę naszego ślubu, by w Kanie Galilejskiej odnowić przyrzeczenia ślubne. Przyznałam się, że nie mamy ślubu kościelnego, tylko kontrakt cywilny. „A więc najwyższy czas, żeby wziąć ślub kościelny. Zapytam w Kanie Galilejskiej, czy nie udałoby się, byście wzięli tam ślub podczas pielgrzymki” - powiedziała. Nie wiedziałam, jak mam o tym powiedzieć mężowi, przez trzydzieści lat nie było między nami takich rozmów, a jeśli pojawiały się nawet po moim nawróceniu, nie chciałam brać ślubu tylko dla tradycji. Wspólnie z organizatorką podjęłyśmy decyzję o odprawieniu nowenny przed rozmową z mężem. Ona odmawiała Nowennę do Bożego miłosierdzia, ja do św. Józefa. Sprawa została oddana Bogu i św. Józefowi, patronowi rodzin.

Ślub w Kanie Galilejskiej
Nowennę skończyłyśmy w święto Matki Bożej Miłosierdzia i w tym samym dniu mój mąż znów zapytał o pielgrzymkę. Dopiero wtedy powiedziałam mu o zaplanowanym naszym ślubie, a on prawie nie zareagował, a ja nie musiałam naciskać. Poszłam zapłacić za pielgrzymkę w ostatnim terminie i wtedy dowiedziałam się, że mamy ustalony termin ślubu w Kanie Galilejskiej na 30 grudnia o 8.00 rano w sobotę, w wigilię święta Świętej Rodziny. Byłam oszołomiona tymi natychmiastowymi decyzjami, a zwłaszcza ich oczywistością. Najdziwniejsze dla mnie było jednak to, że tę niezwykłą dla mnie, zaskakującą wiadomość, której początkowo nie umiałam przekazać mężowi, on przyjął również jako... oczywistą! Niczego nie trzeba było wyjaśniać, tłumaczyć. Nagle też zapanował w nas pokój, zgoda we wszystkim, pojawiło się też pewnego rodzaju podekscytowanie, ciekawość i oczekiwanie na to, co nam przygotował Bóg.
Przyjechaliśmy do Kany Galilejskiej. Był wczesny ranek. Wszyscy pielgrzymi - a tego dnia goście weselni - uczestniczyli w naszej radości. Pomogli mi ułożyć bukiet ślubny z tutejszych kwiatów, nie wiedziałam, że prawdziwy bukiet ślubny z lilii i róż czeka na mnie w kościele. To był prezent od pielgrzymów. Mszę św. celebrowało czterech kapłanów, zaśpiewano Hymn do Ducha Świętego. Czytana była Ewangelia św. Jana o cudzie w Kanie Galilejskiej, o przemienieniu wody w wino. Odbyła się ceremonia zaślubin, w czasie której Jezus i Maryja zaznaczyli swoją żywą obecność. Włożyliśmy sobie na palce złote obrączki, które przez trzydzieści lat leżały w szufladzie. Odmłodzeni, odrodzeni i przemienieni pojechaliśmy na Górę Błogosławieństw po błogosławieństwo. To, czego nie otrzymaliśmy od rodziców, otrzymaliśmy od kapłanów i Boga Ojca. W ślubnych strojach popłynęliśmy po Jeziorze Galilejskim i tu odbyło się nasze wesele. Wszyscy tańczyliśmy, cały dzień świętowaliśmy chodząc w ślubnych strojach i przyjmując życzenia od napotkanych osób. Wieczorem, już w Nazarecie, uczestniczyliśmy w procesji różańcowej ze świecami. My, jako para nowożeńców, mówiliśmy jedną dziesiątkę Różańca po polsku. Cały dzień nosiłam ślubny bukiet, by wieczorem złożyć go w Grocie Zwiastowania – zaczynało się święto Świętej Rodziny.
Następnego roku, w pierwszą rocznicę naszego ślubu, znów pojechaliśmy do Ziemi Świętej. Tym razem była to pielgrzymka dziękczynna. W Nazarecie, w kościele św. Józefa w wigilię święta Świętej Rodziny została za nas odprawiona Msza św. dziękczynna. Od tej pory św. Józef stał się patronem naszej rodziny, zrobiłam jego figurę, która stoi na ganku przed wejściem - św. Józef strzeże naszego domu.

Tekst Maria Bieńkowska-Kopczyńska
opracowanie Anika Djoniziak

***
Pełne świadectwo nawrócenia ukazało się w książce „Zwabiona ateistka”(Kraków 2012), a więcej historii osób, które nie zawiodły się na wstawiennictwie św. Józefa w książce „Cuda św. Józefa”.

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 22

Opiekun nr 22(509) od 22 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. o pracującej w Etiopii Magdalenie Fiec, która odkryła swoje misyjne powołanie podczas studiów na Politechnice Śląskiej.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej