Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2015-02-17 11:53:28

Przyszłość widziana w snach

Po raz kolejny spotykamy Józefa w więzieniu. Za pierwszym razem była to studnia do której wtrąciła go zawiść braci. Tam miała czekać go śmierć. Został ocalony, choć jego udziałem stał się los niewolnika. Teraz znalazł sie w więzieniu faraona. 

Zapłacił wysoką cenę za wierność Bożemu prawu. Tymczasem Bóg nie uczynił nic w jego obronie. Gorycz sytuacji, w jakiej się znalazł zwiększał dodatkowo fakt, iż do więzienia wtrącił go człowiek, któremu nigdy nie chciał wyrządzić krzywdy, dbał o jego majątek i szanował jego małżeństwo. W odpowiedzi otrzymał bolesny cios. Potifar nawet jednym zdaniem nie zapytał go o zaistniałą sytuację, ani nie dał jakiejkolwiek możliwości wytłumaczenia tego, o co oskarżono Józefa. Kara była bolesna, choć i tym razem uniknął śmierci. Przecież był niewolnikiem, a niewolnika traktowano jak rzecz należącą do właściciela, z którą ten mógł robić to, co mu się żywnie podobało. Może stało sie tak dlatego, że jego pan czekał aż sprawa przycichnie, a może uważał, iż życie spędzone w więzieniu będzie gorszą karą niż śmierć. Jakkolwiek by nie było, ani Józef ani Potifar nie przypuszczali, iż otwierają nowy etap historii kreślonej ręką Boga. Dla Józefa była ona nieznana i niejasna, jak mrok więziennej celi. Po raz kolejny stracił wszystko, co miał. Po co znów został wyniesiony tak wysoko, jeśli i tym razem musiał boleśnie upaść. Czy jego życie stawało sie zabawką w ręku Boga? A może On o nim zapomniał? Gdyby Józef Go nie słuchał, mógłby dalej prowadzić beztroskie życie. 

Pamięć Boga

Wraz z tymi myślami przyszły wspomnienia przeszłości, a z nimi myśl o snach, jakie nawiedzały go w domu ojca. Przecież w nich była dana obietnica i wyznaczony bieg jego życia. One nie mogły zostać mu przekazane na próżno. Józef wierzył w pamięć Boga, wierzył że nie pozostawia On samym sobie tych, których wybierał. Przypominała mu o tym czułość ramion ziemskiego ojca i dobroć, jakiej doświadczył od niego. Na pewno Bóg, o którym tyle mówił mu Jakub, musiał być do niego podobny, musiał troszczyć się o ludzi z miłością podobną do tej rodzicielskiej. No dobrze, ale jeśli Bóg zapomniał. Zaraz, zaraz czy to Bóg zapomniał, czy też może błąd tkwił po stronie Józefa. Przywykł do wygód egipskiego domu. Czuł powagę swego urzędu. Był przekonany, że jest kimś ważnym, spełnionym. Dom rodzinny, ojciec, matka i bracia stawali się mglistym wspomnieniem. To on żył na krawędzi zapomnienia. Sny dane od Boga stawały się coraz dalsze, mgliste, mniej wyraźne, a kariera i blask złota wydawały się ich spełnieniem. Ale obca ziemia szybko ukazała swe prawdziwe oblicze najeżone złem i nienawiścią. Siedząc w celi zrozumiał, że rola człowieka czuwającego nad majątkiem Potifara nie była celem jego życia. Ale jeśli tak, to dlaczego Bóg go tam postawił i obdarzył pomyślnością. Czyżby chciał, by znalazł się w więzieniu i to nie byle jakim, a w więzieniu samego faraona? Józef zdawał sobie sprawę, że ta kręta droga zaprowadzi go przed oblicze władcy Egiptu. Tu w więzieniu musiał się otrząsnąć z chwilowego upojenia sukcesami. Przeczuwał, że w jakimś tajemniczym celu Bóg obdarza przez niego dobrem innych ludzi. To przeczucie rychło się potwierdziło przez spotkanie z nadzorcą więzienia. Nie wiedzieć czemu - a może był za tym podszept Potifara - ów człowiek okazał życzliwość Józefowi. Był za tym wszystkim cień ręki Boga. I znów władza znalazła się w ręku Józefa. Tym razem został nadzorcą wiezienia. I jak poprzednio, wszystko toczyło się z niezwykłą pomyślnością. Znów odkrył, że Bóg jest razem z nim.

W poszukiwaniu znaczenia snów

Kolejne wydarzenia przyszły wraz z chwilą, gdy w więzieniu pojawili się dworzanie faraona - podczaszy i nadworny piekarz. Obydwaj zostali skazani za popełnione przestępstwa przeciw władcy. Choć znaleźli się w więzieniu to i tu nie utracili swych wpływów. W dalszym ciągu byli uznawani za wyżej stojących od innych. Dlatego Józef został przeznaczony, by im usługiwać. I tak ich życie biegłoby z dnia na dzień naznaczone więziennym rytmem, gdyby nie pewna noc, pośród której obu dworzanom przyśniły się dziwne sny. Obaj uważali, że są one zwiastunem przyszłości, ale nic z nich nie rozumieli. Będąc na wolności, tak jak każdy Egipcjanin, udali by się do świątyni, by u kapłanów szukać wyjaśnienia tego, co mogły zwiastować senne widzenia. Jako więźniowie czuli się bezradni. Nie mieli do kogo się zwrócić o pomoc, a sami niczego nie rozumieli. Tajemnicza zapowiedź budziła w nich niepokój, niepokój tym większy, iż jako przestępcy mogli spodziewać się wszystkiego. Nie przyszło im na myśl, że wyjaśnienie problemu jest na wyciągnięcie ręki. Choć sprawę trzymali w tajemnicy, to obawy i lęki odbijały się na ich twarzach. Tę zmianę dostrzegł Józef. Gdy dowiedział się o całej sytuacji zaproponował nieco inne rozwiązanie. Odpowiedzi nie należy szukać u człowieka, ale u Boga. To przecież On decyduje o ludzkim losie. Dlatego zaproponował obu towarzyszom niedoli, by opowiedzieli mu swe sny. Pierwszy zaczął podczaszy. Mówił, że zobaczył winny krzew, z którego wyrosły trzy gałązki. Zrodziły one grona. Wtedy wycisnął z nich sok i zaniósł faraonowi. Tę zapowiedź Józef odczytał bez problemów. Podczaszy będzie jeszcze trzy dni w więzieniu, a potem odzyska wolność, stanowisko i dawne przywileje. Oznajmiając to nie omieszkał poprosić dworzanina o pamięć o nim, gdy ten wróci do łask swego pana. Przedstawił mu swoje cierpienie i opowiedział o historii porwania i niesprawiedliwym uwięzieniu. Prosił podczaszego o wstawiennictwo przed faraonem. Zachęcony dobrą wizją swój sen opowiedział również przełożony piekarzy. On zobaczył trzy kosze białego pieczywa. Tak jak to czyniono, niósł je na głowie. W koszu, który leżał na wierzchu znajdowało się pieczywo dla faraona. Niestety nadleciały ptaki i wydziobały je. Józef tłumacząc sen znów wskazał na trzy dni. Jednak te przyniosą nieszczęśliwy finał, jakim będzie śmierć piekarza. Czy obaj urzędnicy wzięli sobie do serca owe wytłumaczenia snu podane przez młodego Hebrajczyka? Tego nie wiemy, ale dalsze wydarzenia potwierdziły prawdomówność Józefa. Po trzech dniach faraon wydał w pałacu ucztę z racji swych urodzin. Dzień ten dla podczaszego stał się dniem łaski, zaś dla piekarza dniem śmierci. Wydawać by się mogło, iż będzie to także pomyślny dzień dla Józefa, ale wydarzenia przybrały inny bieg. Podczaszy przeżywający triumf swego powrotu do wolności i władzy zapomniał o Józefie. Nie uznał za stosowne odpłacić mu za przysługę. Józefa czekały jeszcze długie dni więzienia naznaczone próbą wiary i zaufania do Boga. Józef choć zapomniany przez ludzi, wkraczał w nie ubogacony o wiedzę, że zapowiedzi przyszłości, jakie daje Bóg spełniają się. Jednak na wypełnienie danej mu obietnicy musiał jeszcze długo i cierpliwie czekać.

Tekst i foto ks. Krzysztof P. Kowalik
Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 22

Opiekun nr 22(509) od 22 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. o pracującej w Etiopii Magdalenie Fiec, która odkryła swoje misyjne powołanie podczas studiów na Politechnice Śląskiej.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej