Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2015-02-02 10:45:03

Z Jezusem do chorych

kapelanSzpital to miejsce kojarzące się nam z chorobą, cierpieniem i śmiercią. Nawet telewizyjne seriale (oglądane również w szpitalu) ciągle o tym przypominają. Gdy tylko możemy, omijamy go więc szerokim łukiem, ale Ksiądz Kapelan jest tam codziennie i to nie tylko dla chorych.

Wchodząc do szpitala odkrywa się jeszcze jedno jego oblicze. To miejsce, gdzie ludziom udaje się odnaleźć drogę do Boga. Opowiada mi o tym kapelan z ostrowskiego szpitala
ks. Piotr Juszczak, który z chorymi jest na co dzień i przede wszystkim chce im zanieść Jezusa. Pewnego dnia pobłogosławił tam związek małżeński, ale o tym za chwilę.

Słowo i sakramenty
My omijamy szpital, ale ks. Piotr trafił tam właściwie na własne życzenie. Jeszcze jako kleryk w seminarium wybierał praktyki związane z posługą chorym. Kiedyś wyraził gotowość pracy wśród nich i udało się. Od lipca 2012 roku został skierowany do ostrowskiego szpitala. - Myślę, że ta praca jest inną formą posługi niż w parafii - mówi ks. Juszczak, który ma czteroletnie doświadczenie pracy parafialnej.
- Tu człowiek na większą skalę spotyka się z cierpieniem, śmiercią i nagłymi przypadkami. Ktoś normalnie funkcjonuje i w jednym momencie przychodzi zawał, wylew i wszystko się zmienia - stwierdza wyjaśniając, że zawsze najważniejszym zadaniem kapłana jest głoszenie słowa Bożego i sprawowanie sakramentów. Opowiadając o swojej pracy podkreśla, jak ważna jest dyspozycyjność. Wezwany pojawia się w szpitalu o każdej porze dnia i nocy. - Ostatnio w Sylwestra po północy telefon. Myślałem, że to ktoś z życzeniami, a tutaj prośba: czy mógłby ksiądz przyjść do szpitala? Przyjechał pacjent w ciężkim stanie i córka chciała, by tata skorzystał ze spowiedzi, przyjął sakrament chorych i Komunię Świętą - opowiada.

O każdej porze
Codziennie w szpitalu przy ulicy Limanowskiego ks. Piotr rozpoczyna posługę osobistą modlitwą - Koronką do miłosierdzia Bożego i Litanią do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Po co? Kiedyś Jezus powiedział o duszach oziębłych, które staną się gorliwe w dążeniu do doskonałości i kruszeniu serc zatwardziałych. - Zdarza się, że chodząc po salach zauważam obojętność ludzi na sprawy duchowe i przystępowanie do sakramentów. To dla kapłana jest bolesne i dlatego czytając obietnice Pana Jezusa stwierdziłem, że litanią będę się starał czcić serce Jezusa, by wypraszać łaski i poprzez chodzenie z Jezusem po szpitalu, prowadzić serca do Niego - tłumaczy. Kiedy wraca ze szpitalnych sal odprawia Mszę św., jednak wielu chorych z niej nie korzysta. Jedynie w sobotę i niedzielę więcej osób mobilizuje się, by przyjść do kaplicy. Obecny jest na niej także personel i są osoby, które właśnie tu systematycznie przystępują do sakramentu pokuty, Komunii Świętej, albo przychodzą po prostu porozmawiać. Oczywiście Kapelan ma świadomość, że wielu chorych nie może przyjść do kaplicy, bo nawet wyjście do łazienki sprawia im trudność. Zdarza się, że właśnie na ich twarzach widzi radość z obecności księdza i możliwości przystąpienia do sakramentów na sali, bo kiedy są w domach, nie mogą uczestniczyć we Mszy św. w kościele i przyjąć Komunii Świętej. Wyjaśnia im wtedy, że w przypadku choroby są zwolnieni z postu eucharystycznego i mogą przyjąć Komunię nawet, jeżeli przed chwilą coś wypili czy zjedli.
Każdego dnia ks. Piotr trafia także do szpitala przy ulicy 3 Maja na oddziały - paliatywny dla osób cierpiących i umierających, geriatrii dla starszych i rehabilitacyjny dla dzieci. Rozmawia, udziela sakramentów i zdarza się, że z najmłodszymi gra w piłkę na boisku.

Sakramenty namaszczenia i pojednania
Ksiądz Kapelan przyznaje, że w szpitalu szczególnym wyzwaniem są spotkania z rodziną chorego, kiedy dowiadują się o „trudnej” diagnozie, czy gdy ktoś z ich bliskich odchodzi. Wtedy trzeba być z nimi, modlić się, bo słowa nie są w stanie wprowadzić pokoju serca i pokonać smutek. - Miałem taką sytuację, kiedy małe dziecko zostało potrącone przez samochód i zmarło w szpitalu. Zawsze odejście dziecka to jest szok dla rodziców. Ale także boli, kiedy odchodzi mama czy tata w wieku 60 czy 90 lat - opowiada ks. Piotr. Nadzieją dla nich jest świadomość, że z przyjęciem sakramentu chorych w godzinie śmierci związana jest łaska odpustu zupełnego i śmierć jest przejściem do nieba. - Często wtedy nie ma okazji do rozmowy, pojawiają się łzy, modlitwa, krótkie słowo i zostawiam ich z tym, który odchodzi, bo to jest czas pożegnania - wyjaśnia.
W rozmowach z chorym albo jego rodziną trzeba często tłumaczyć, że nie ma dwóch sakramentów - chorych i ostatniego namaszczenia, tylko jest jeden - namaszczenia chorych dla żywych i nie można go udzielić po śmierci. Dla innych ten sakrament kojarzy się tylko z ostatnim namaszczeniem i pojawia się lęk przed nim. - Kiedyś wszedłem do pana, który jechał do Poznania na leczenie i od razu jego syn oburzył się: niech ksiądz nie udziela namaszczenia, bo tata nie umiera. Wtedy powiedziałem, że ten sakrament nie jest tylko dla umierających, ale dla każdego chorego. To ma być sakrament umocnienia człowieka cierpiącego - opowiada ks. Juszczak. Wyjaśnia, że jeżeli ktoś poważnie choruje, można go przyjąć raz, a nawet dwa razy w roku. Ludzie „oswajają się” z nim, bo w parafiach z okazji Światowego Dnia Chorego w lutym, w czasie rekolekcji odprawiane są Msze św. z udzieleniem sakramentu namaszczenia. W szpitalu Ksiądz Kapelan stara się go udzielić na prośbę pacjenta lub rodziny. Pamięta pacjenta, który nie chciał przystępować do sakramentów, ale po kilku tygodniach rodzina poprosiła o sakrament chorych dla niego. - Pojechałem, pomodliliśmy się, udzieliłem sakramentu chorych nie zdążyłem wyjść z pokoju i pacjent zmarł. Odebrałem to jako czekanie na pojednanie z Bogiem - przyznaje ks. Juszczak. Kiedy ktoś jest nieprzytomny, udziela sakramentu chorych, kiedy wie, że to osoba wierząca, wcześniej przystępowała do sakramentów. - Jeżeli pierwszy raz widzę pacjenta staram się przy nim pomodlić i udzielić warunkowego rozgrzeszenia, tzn. otrzymuje je, jeśli żałuje za grzechy, czy żałowałby gdyby był świadomy. Staram się poprzez formułę rozgrzeszenia pojednać chorych z Bogiem - wyjaśnia. Po prostu nie chce przejść obojętnie obok człowieka, który nie ma rodziny albo rodzina się nim nie interesuje i nie poprosi o sakramenty dla niego.

Chrzest, małżeństwo i przemiana
W szpitalu dzieciom udziela się również chrztu z wody. Ksiądz Kapelan wypisuje wtedy rodzicom zaświadczenie i prosi, by kiedy wrócą do domu, pokazali je księdzu proboszczowi. W parafii nastąpi tzw. dopełnienie chrztu św., czyli namaszczenie olejem świętym, zapalenie świecy od paschału, nałożenie szatki i spisanie aktu chrztu.
Ks. Piotr opowiada mi jeszcze historię poważnie chorej kobiety, która chciała odejść pojednana z Bogiem, a żyła w związku niesakramentalnym. - Oni dążyli do tego, by został zawarty sakrament małżeństwa. Związane to było z załatwieniem pozwoleń, by ślub mógł odbyć się w szpitalu. Ale udało nam się i na sali mieliśmy uroczystość zaślubin. Po dwóch czy trzech dniach pani młoda zmarła - mówi Kapelan. Wie doskonale, że często doświadczenie choroby jest czasem refleksji nad życiem, odkrywania sensu życia i szpital staje się miejscem, gdzie ludzie powracają do Boga. Tak jak pacjent, który przystąpił po kilkudziesięciu latach do sakramentu pojednania. Kiedy wrócił pełen radości do domu nad morzem postarał się o numer telefonu ks. Piotra i zadzwonił, by jeszcze raz podziękować. Bo gdyby nie wiara, przyjmowana Komunia Święta, to trudno byłoby się zmierzyć z cierpieniem w życiu.
W szpitalu widać też, jak ważne jest świadectwo wiary pacjentów. Wystarczy, że na sali, gdzie wcześniej nikt nie przystępował do sakramentów, jedna osoba się na to zdecyduje, to potem ktoś jeszcze z nich skorzysta. - Znana mi z poprzedniej parafii pani przygotowywała się do operacji i przyjęła sakrament chorych na sali. Potem, kto z nią rozmawiał przed operacją prosił o ten sakrament - wyjaśnia ks. Juszczak, bo kiedy ktoś widzi, czym dla pacjenta jest sakrament chorych, to jest to bardziej dla niego wiarygodne, niż świadectwo i słowa księdza.

Tekst i foto Renata Jurowicz

Fot. Ks. Piotr codziennie zanosi chorym Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Ewa, 2015-02-03 12:08:56

To święty kapłan! Spełniał bardzo dobrze swoją posługę w parafii i robi to dalej w szpitalu.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej