Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2015-02-02 10:37:49

Święty Józef człowiek Szalomu

czlowiek szalomu

Współcześni mnisi niosą duchowe dziedzictwo Ojców Pustyni dążąc do hezychii,
czyli stanu wewnętrznego, głębokiego pokoju

Szóstym krokiem proponowanym nam przez Ojców Pustyni jest gr. hezychia. Można ją tłumaczyć jako zdolność do skupienia, zatrzymania, a jej odpowiednikiem będzie hebr. Szalom - pokój, całkowitość, harmonia, uzdrowienie. Chodzi o stan wewnętrznego pokoju, o pełną harmonię wszystkich władz w człowieku, tak że nic już nim nie targa, a on sam staje się zatopiony w Bogu, pozostając jednocześnie bardzo realnie obecny w świecie.

Gdy wpatrujemy się w osobę Cieśli z Nazaretu możemy zobaczyć w nim takie milczące zasłuchanie pełne spokoju. Nie ma w Józefie jakiegoś wewnętrznego szarpania i szamotania. Źródłem wewnętrznego pokoju, który emanuje na zewnątrz jest głęboka wiara i zaufanie wobec Boga, które pozwala mimo licznych trudności trwać i być wiernym oraz kroczyć do przodu, zgodnie ze wskazówkami danymi przez Najwyższego.

Pokój ogarniający całego człowieka
Jezus po zmartwychwstaniu przynosi uczniom pokój jako pierwszy dar. Zmartwychwstały Pan podkreśla jednak, że pokój, który on przynosi jest zupełnie inny i przewyższa ten pokój, który daje świat. Pokój przynoszony przez Pana to biblijny Szalom, który ogarnia całego człowieka, wszystkie jego zmysły i władze. Ten Boży pokój uzdrawia, przywraca harmonię zakłóconą przez grzech. On integruje człowieka i pozwala na uzyskanie pewnej stabilności i stałości. Jest tak silny, że staje się odporny na to, co dzieje się na zewnątrz. Żadne zewnętrzne okoliczności i burze nie są w stanie go zakłócić.
Współczesnemu człowiekowi miotanemu ciągłym niepokojem, lękiem, natłokiem uczuć i myśli, rozdartemu pomiędzy pragnieniem służenia Bogu a skłonnością do grzechu i przyjemności tak bardzo potrzeba tego Bożego pokoju. Wielu ludzi wciąż z zazdrością spogląda na Ojców Pustyni, czy na współczesnych mnichów i pragnie mieć taki pokój serca i takie spokojne odniesienie do wszystkiego, co dzieje się wokół, jak mają oni. Jest jednak wielu takich, którzy próbują tłumaczyć ich wewnętrzny spokój tym, że człowiek żyjący w pustelni, czy za murami klasztoru ma wygodne, spokojne życie, nie musi się martwić o sprawy doczesne, jest w stanie schronić się przed niepokojem tego świata. Nie wszyscy ich zdaniem mogą sobie jednak na taki luksus pozwolić, gdyż mają rodzinę, stresującą pracę, itp. Każdy jednak, kto posmakował życia pustelniczego wie, że wcale nie jest ono sielanką, gdyż pustynia jest miejscem nieustannej walki ze złym duchem i swoimi słabościami, a szara rzeczywistość każdego dnia wymusza na ludziach pustyni wyzbycia się wygody i zmusza do pracy.

Pokój i znudzenie
Z pomocą przychodzi nam jednak św. Józef, który w odróżnieniu od pustelników żyje w świecie, ma na swej głowie utrzymanie rodziny i wszystkie jej kłopoty i troski, a jednak ma w sobie ten Boży stan pokoju, za którym wszyscy tęsknimy. A może to jednak nie sprawa tego, co nas otacza, nie sprawa miejsca, gdzie żyjemy, może nie ważne, czy mieszkamy w pustelni, za murami klasztoru, czy w samym centrum wielkiego miasta…, może rzecz pokoju to sprawa mojego serca? Na ile, gdziekolwiek jestem, pozwolę Bogu się przeniknąć owym Szalom, który przynosi zmartwychwstały Pan, czy przyjmę ten święty dar i pozwolę, by on mnie uzdrowił, zintegrował i zaprowadził harmonię pomiędzy wszystkimi władzami we mnie? Zdaje się, że taka jest właśnie lekcja, którą dają nam wspólnie Ojcowie Pustyni i św. Józef, ukazując, że stan owej hezychii jest dostępny każdemu człowiekowi, niezależnie od tego, gdzie żyje i jakie jest jego powołanie. Ważne jest jednak, byśmy sobie uświadomili, że nie da się tego pokoju wewnętrznego osiągnąć jedynie mocą własnych wysiłków, jest on bowiem przede wszystkim darem, który człowiek może przyjąć i z nim współpracować.
Ojcowie uważają, że demonem przeciwstawiającym się hezychii jest gr. acedia - znudzenie, zniechęcenie, lenistwo, zwątpienie i skrupulanctwo. Skutecznym zaś lekiem na acedię jest ich zdaniem praca pełna skupienia  - ponieważ właśnie ona jej przeczy.

Droga do oczyszczenia
Stan hezychii jest w duchowości pustyni nieodłącznie związany z modlitwą. To często podczas modlitwy w naszym sercu i w głowie pojawia się cały natłok różnych uczuć i myśli, które zdają się nam przeszkadzać w skupieniu. Wielu ludzi dzieli się dziś tym, że w czasie modlitwy nie potrafią się skupić, że myśli gdzieś uciekają, że towarzyszą im rozproszenia. Nic dziwnego, że tak jest. Modlitwa jest miejscem, gdzie wychodzi prawda o tym, co jest naprawdę w naszym sercu. Jeśli w tym sercu jest wiele spraw niepoukładanych, brak nam wewnętrznego uzdrowienia, integracji i harmonii, wtedy naturalną konsekwencją tego stanu jest fakt, że wszystkie te rzeczy na modlitwie z nas wychodzą. Częstym błędem przez nas popełnianym jest to, że siłą próbujemy nad tym całym natłokiem zapanować, gdyż czujemy się winni, że przed Bogiem nie stajemy wyciszeni i skupieni. Doświadczenie pokazuje nam jednak, że nie da się mocą własnych wysiłków wyłączyć tego całego strumienia, który w nas wzbiera. Ojcowie Pustyni wskazują, że nie trzeba go zatrzymywać, ale należy pozwolić mu wypłynąć, oddać całe zło i niepokój, który z nas płynie na modlitwie Bogu, bo to jest właściwa droga do oczyszczenia. Tylko przez wypłynięcie tego wszystkiego, co w nas negatywne, niepokojące, nasze serce stanie się zdolne do przyjęcia Bożego pokoju. Dlatego ważne jest, byśmy stawali się na modlitwie jak puste, proste, ubogie naczynie oczekujące, aż Bóg je napełni swoją mocą. Taką postawę wobec Boga możemy znaleźć właśnie u Świętego Józefa, który staje przed Bogiem ubogi i pozwala się napełnić Jego łaską.

Świadectwo Bożego działania
Św. Józef żyjąc pośród ludzi, doświadczając trudów życia społecznego i rodzinnego nie wpada w herezję, którą dziś widać u współczesnego człowieka. Tłumaczy on swój brak życia duchowego, a co za tym idzie brak wewnętrznej harmonii i pokoju tym, że żyje w świecie, który jest okrutny, zły i nieprzyjazny. Wielu twierdzi, że w takim otoczeniu, w takim miejscu pracy, z takimi bliskimi w rodzinie nie są w stanie przestrzegać Bożych przykazań i stawać się świętymi. Ojcowie Pustyni wraz ze Świętym Patriarchą z Nazaretu zdają się demaskować tę herezję, ukazując, że to nie od zewnętrznego świata zależy nasze życie z Bogiem i nasze szczęście, lecz kluczem do jego osiągnięcia jest nasze serce. Gdziekolwiek bowiem jesteśmy, jakakolwiek jest nasza praca i z kimkolwiek żyjemy pod jednym dachem, to nie przeszkadza Bogu w zbawianiu nas i obdarowywaniu swoją łaską. W ten sposób odrzucamy pokusę szukania i budowania raju na ziemi i omijania krzyża.
Diabeł dziś często osądza w naszym sercu historię naszego życia jako nieudaną i niezdolną do tego, byśmy mogli w niej być szczęśliwymi. Chrześcijaństwo jest jednak religią wcieloną, która głosi Dobrą Nowinę o Bogu, który stał się człowiekiem i zamieszkał pośród nas, przyjmując ubogie warunki daje nam świadectwo, że nie ma takiej historii życia człowieka, w której nie może objawić się moc Bożego działania. Bóg w najbardziej po ludzku patrząc zranionym, przekreślonym i odrzuconym, życiu może objawić swoją chwałę, jeśli mu na to pozwolimy. Świadectwo takiej właśnie wiary we wcielenie Syna Bożego dają nam wspólnie Ojcowie i św. Józef. Ci pierwsi przez swoje życie na pustyni, gdzie tak po ludzku patrząc nie powinien żyć człowiek, gdzie zewnętrzne nieprzyjazne życiu warunki zdają się mówić, że nikt w tym miejscu nie powinien być szczęśliwy, a jednak patrząc na tysiące mnichów żyjących na pustkowiu i odkrywając w ich oczach blask Bożego pokoju i uśmiech Bożego dziecka otrzymujemy w darze przekonanie, że również w naszym życiu, takim jakie ono jest, możemy być szczęśliwi. Św. Józef zaś, pierwszy świadek tajemnicy wcielenia, daje nam świadectwo, że Bóg wchodzi w nasze życie przyjmując całe nasze ubóstwo i nie buntując się, że świat Go nie wita z należną Mu chwałą. Bóg nie cofa się obrażony wobec zamkniętych drzwi domostw Betlejem, ani przed zamkniętymi drzwiami ludzkich serc. On na szczęście wchodzi mimo drzwi zamkniętych i przynosi nam swój Szalom - wystarczy go przyjąć.

Tekst ks. Marcin Wiśniewski

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej