Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2015-01-19 12:12:53

Stanisław Franciszek i Jolanta

fot. Monika Rubas

Położona nad Prosną w samym sercu miasta świątynia, wezwanie św. Stanisława, polskiego biskupa i męczennika, nosi już od bez mała ośmiu wieków. Ale wielu kaliszan na niedzielne nabożeństwa wybiera się, po prostu, „do franciszkanów”, nie domyślając się nawet, kto jest patronem ich ulubionego kościoła. 

A tymczasem jest to bodaj pierwszy w Polsce kościół pod wezwaniem tego Świętego, kanonizowanego zaledwie cztery lata wcześniej, ale - rzeczywiście - jest to jednocześnie pierwsza fundacja dla zakonu franciszkańskiego na terenie Wielkopolski, powstała zaledwie 31 lat po śmierci św. Franciszka i 29 lat po jego kanonizacji.

Kiedy księżna Jolanta - córka króla węgierskiego Beli IV, po zaślubinach w katedrze wawelskiej w 1256 roku z księciem kaliskim Bolesławem Pobożnym, przybyła do Kalisza, towarzyszył jej jako osobisty kapelan franciszkanin ojciec Jan z Bolonii. Wkrótce sprowadzeni zostali również inni zakonnicy franciszkańscy, którym książę darował tereny w południowo-zachodniej części powstającego tzw. lokacyjnego miasta i wzniósł dla nich skromną początkowo świątynię. Od tej pory oo. franciszkanie pozostali, nie licząc krótkiej przerwy na przełomie XVIII i XIX wieku, gospodarzami kościoła i klasztoru do dziś.

Początki budowy świątyni przypadły na rok 1257. Pierwotnie składała się ona z wydłużonego, trzyprzęsłowego prezbiterium, założonego na planie prostokąta i tzw. oratorium książęcego, stanowiącego dziś fragment bocznej kaplicy. Budowlę stawiali muratorzy pochodzący prawdopodobnie z Czech i Moraw. Po kilku latach kościół przesklepiono oraz dodano zdobienia wewnętrzne i witraże. Pojawiły się  elementy kamieniarki charakterystyczne dla architektury późnoromańskiej i wczesnogotyckiej, w sklepieniach zworniki, wsporniki i służki, a w oknach niepowtarzalnej urody kamienne geometryczne ozdoby, największe i najozdobniejsze z wielkopolskich kościołów franciszkańskich maswerki. Świątynia musiała mieć już na tyle zacny wygląd, że w 1283 roku święcenia kapłańskie, a wkrótce i święcenia na arcybiskupa gnieźnieńskiego otrzymał w niej wybitny polski polityk i dyplomata Jakub Świnka. Wydarzenie to zdecydowanie podniosło prestiż kaliskiego obiektu i zakonu.

Czuwanie z Jezusem

Zajrzyjmy najpierw do, stanowiącej dziś część kaplicy Męki Pańskiej, wspomnianej kaplicy książęcej. Jest dostępna dla wiernych przez cały dzień - wejście do niej znajduje się od strony parkingu przy ul. św. Stanisława. Po niedawnych pracach konserwatorskich przywrócono jej pierwotny charakter i wygląd. Przykryta jest archaicznym wczesnogotyckim sklepieniem krzyżowo-żebrowym, uwagę przykuwają także wspomniane laskowania maswerku z formą trójliścia w zwieńczeniu. Pod posadzką znaleziono też dolną część mensy ołtarzowej z wnęką przeznaczoną na tzw. lavabo - kamienną misę z odprowadzeniem wody służącą do zmywania naczyń liturgicznych oraz sklepione ostrołukowo armarium – wnękę do przechowywania naczyń liturgicznych. Są też - świadczące o sędziwym wieku oratorium - zacheuszki, czyli krzyże dedykacyjne, umieszczane w związku z konsekracją świątyni. Zachowały się też, mimo późniejszych powodzi, fragmenty polichromii z XIV w. W kaplicy wystawiony jest Najświętszy Sakrament - uszanujmy więc to miejsce, a po modlitwie przejdźmy, jeśli to możliwe, do głównej części świątyni. Jeśli zabezpieczająca krata jest zamknięta - należy obejść obiekt dookoła i tam o umożliwienie wejścia do kościoła od strony krużganków poprosić - zawsze przychylnych - zakonników.

W 1339 roku kościół został rozbudowany przez wnuka pary książęcej, króla Kazimierza Wielkiego. Pożary miasta z połowy XVI w. strawiły znaczną część świątyni. Dopiero w latach 1599-1632 Albin Fontana dokonał jej odbudowy, a kilka lat później przystąpiono do rozbudowy murowanego klasztoru, nadając mu barokową postać. Dalsze remonty miały miejsce w wiekach XVII i  XVIII. Pod koniec tegoż wieku istniało, na szczęście szybko oddalone, niebezpieczeństwo przekazania tej świątyni gminie ewangelickiej.

I oto jesteśmy w jasnym prezbiterium - to zasługa wydłużonych gotyckich okien z jednym z najlepiej zachowanych zespołem maswerków okiennych w Polsce. W takim wnętrzu myśli szybko mkną do Boga.

Późnobarokowy ołtarz główny, zasłaniający nota bene kolejne z gotyckich okien, wieńczy rzeźba Maryi na globie ziemskim (Immaculata). Po bokach ołtarza odnajdujemy rzeźby Michała Anioła depczącego szatana (figura szatana w ołtarzu głównym to zaiste oryginalne i rzadkie rozwiązanie)  i św. Józefa z Dzieciątkiem oraz figury biskupów franciszkańskich, a w centrum znajduje się obraz z połowy XVIII w. pędzla Franciszka Smuglewicza (choć jest też kilka tez o autorstwie innych malarzy). Scena ukazuje wskrzeszenie Piotrowina przez biskupa Stanisława. Jedna z legend o patronie kościoła opowiada o cudzie związanym z zakupieniem przez biskupa wsi Piotrowin. Jej były właściciel Piotr Strzemieńczyk, zwany Piotrowinem, wkrótce po sprzedaży zmarł. Pretensje do majątku natychmiast zgłosili spadkobiercy. Stanisław, nie mogąc przedstawić dokumentów na potwierdzenie własności, zdecydował się na niezwykły krok. Nakazał otworzyć grób i wskrzesił byłego właściciela, który potwierdził fakt sprzedaży wsi.  

Stroje z innej epoki

Spektakularny cud stał się inspiracją dla wielu dzieł sztuki, w tym kaliskiego obrazu. Jego znaczenie podnosi opinia Jana Ursyna Niemcewicza, który uznał go za równy rubensowskiemu „Zdjęciu z krzyża” od św. Mikołaja (?!) Szlacheckie postacie otaczające głównych „bohaterów” prawdopodobnie „domalował” tam wiek później kaliski malarz Józef Balukiewicz, ciekawostką jest „przyodzianie” ich w stroje z epoki zgoła późniejszej w stosunku do ilustrowanego wydarzenia. U dołu nad tabernakulum znajduje się obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem z początków wieku XVII autorstwa Kacpra Kurcza, ofiarowany świątyni przez Dorotę Strzałkowską. To dziękczynienie za cudowną interwencję Matki Boskiej, która obudziła ofiarodawczynię kiedy tej, w czasie snu, poluzowały się bandaże, co groziło śmiercią z upływu krwi. W prezbiterium intrygują też murowane wnęki w ścianie - tzw. sedille, w których sadowili się (ci tężsi zapewne z wielkim trudem), do czasu instalacji stalli, zakonnicy. Na zapleckach górnego poziomu stalli, w modlitewnym skupieniu pomagają kolejni przedstawiciele chórów anielskich, a konfesjonały pochodzą z dawnej świątyni jezuickiej.

Nie mniej ciekawy jest korpus nawowy kościoła z oryginalnym renesansowym sklepieniem i interesującymi elementami wyposażenia: ołtarzami bocznymi, amboną czy tablicami epitafijnymi. Opowiem o nich w kolejnym numerze „Opiekuna”.

Tekst Piotr Sobolewski 

Fot. Monika Rubas


Galeria fotografii

Przeglądaj galerię wersji Flash

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej