Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2015-01-02 13:31:02

Jak inkwizycja ratowała czarownice

inkiwzycja

Czy powszechnie podzielany pogląd, iż Kościół faktycznie ponosi odpowiedzialność za jedne z najbardziej kuriozalnych, nowożytnych zbrodni, jakimi były osławione polowania na czarownice, ma uzasadnienie?

Zacznijmy od tego, że wiara w czary i magię łączyła wszystkie pradawne kultury, ale już prawo Mojżesza zakazywało Żydom uprawiania wróżbiarstwa i czarów oraz nakazywało - co tu dużo mówić - stosowanie drastycznych środków w celu ich zwalczania. Metody te streszczały się w słowach: „Nie pozwolisz żyć czarownicy” (Wj 22, 17). Także osławione prawo rzymskie, które dalekie było od idei przyświecających Mojżeszowi jako karę za czarownictwo przewidywało spalenie żywcem.
W dziejach pierwszych chrześcijan trudno odnaleźć ślady wiary w magię, zaś gdy w roku 415 chrześcijanom z Aleksandrii zdarzyło się zlinczować oskarżoną o czary filozofkę Hypatię, oburzeni biskupi określili ów czyn jako „wielką hańbę”, niemożliwą do pogodzenia z wiarą.

Kościół chroni życie czarowników
Pogańscy Germanie wierzyli w skuteczność czarów tak dalece, że zwykli palić czarownice, a nawet spożywać ich ciała po to, by przejąć ich moc. Owe makabryczne praktyki Germanie uprawiali tak powszechnie, że po zwycięstwach Karola Wielkiego na synodzie w Paderborn w roku 785, obłożono je najwyższą z sankcji karnych: „Kto zaślepiony przez diabła, za przykładem pogan wierzy o innym, że jest czarodziejem, i spożywa (ciało) człowieka, stąd też zostaje on spalony, a ciało dane innym do spożycia, niech zostanie ukarany śmiercią” - stanowili biskupi. Przez kolejne wieki przepisy te utrzymane były w mocy. W 1080 roku papież Grzegorz VII napisał do władcy duńskiego Haralda: „Nie myślcie, że wolno wam podnosić rękę na kobiety, obciążane winą za nawałnice, burze i niektóre choroby, skazywane nieludzko według barbarzyńskich obyczajów”. Ojciec Święty ostrzegał króla, że „ściągnie na siebie Boży gniew”, jeśli „doprowadzi do zguby owych niewinnych niewiast”. Dzięki powyższym zabiegom i niezłomnemu w tej kwestii stanowisku Kościoła, tzw. ciemne wieki średnie, w niewielkiej mierze dotknięte zostały polowaniami na czarownice. Inkwizycję zaś interesowały domniemane czarownice i czarownicy wyłącznie wtedy, kiedy zachodziło podejrzenie, iż rzeczone osoby mogą być ukrytymi katarami lub waldensami, czyli zwolennikami ruchów o tendencjach heretyckich. Nawet w aktach Bernarda Gui, uchodzącego za jednego z najsurowszych inkwizytorów, nie ma ani jednej sprawy związanej z czarami! Kościół skapitulował przed pogańskimi wierzeniami ludowymi dopiero u zarania XV stulecia.

Szaleństwo Heinricha Kramera
Kolebką manii polowań na czarownice stał się region alpejski, a ściślej rzecz ujmując okolice Lucerny. Ponieważ prawo świeckie - w odróżnieniu od prawa kościelnego - rzucanie czarów, o które podejrzewano czarownice, uznawało za przestępstwo karane śmiercią, tylko w kantonie Wallis, w oparciu o literę prawa rzymskiego, skazano na spalenie ponad sto osób. W następnych latach ów proceder, niczym epidemia, ogarnął południowe Niemcy i północną część Italii. A z owej histerii i masowych donosów, uczeni prawnicy wywiedli przesłanki wskazujące na istnienie całej sekty uprawiającej magię, zaś to zwróciło uwagę inkwizytorów, jako że pojawiły się okoliczności sugerujące narodziny nowej herezji lub nawet zorganizowany kult szatana. Człowiekiem, który wciągnął Kościół w szaleństwo walki z czarownicami był Heinrich Kramer, dominikański inkwizytor z Niemiec. Kramer, podstępnie zdobywszy zaufanie papieża Aleksandra VI, wypowiedział wojnę czarom. Jej program zawarł w księdze o znamiennym tytule „Młot na czarownice”, która jak mówią historycy, pod względem stężenia absurdu i okrucieństwa, ustępuje jedynie „Mein Kampf” Hitlera. Choć Kramer działał przez stosunkowo krótki okres, konsekwencje opublikowania i rozpowszechniania „Młota” okazały się niezwykle dramatyczne. Po jego lekturze, nieodparty zew do bezwzględnej walki z czarownikami i czarownicami, poczuł cesarz, książęta i władze miast. Zaczęli więc, na własną rękę ścigać czarownictwo. W roku 1532 Karol V wydał dla terenu całego Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, zawarty w Constitutio Criminalis Carolina, następujący przepis: „Gdy ktoś urokami wyrządza ludziom szkody lub uszczerbek na zdrowiu, ma zostać ukarany śmiercią i ma być to kara ognia”. I tak, mówiąc w uproszczeniu, w Europie rozpętało się piekło polowań na czarownice.

Dzieci uprawiające czary
Nim Karol V wydał swe prawo o karaniu ogniem czarowników, papież Klemens VII, zorientowawszy się, jak wielki, morderczy obłęd ogarnął jego wiernych, postanowił zrobić, co w jego mocy, by to szaleństwo powstrzymać. Już w 1525 roku, kiedy w Rzymie odbywał się pierwszy kryminalny proces o czary, w dodatku przed miejskim sądem kryminalnym, osobista interwencja papieża uchroniła od bezsensownej i okrutnej śmierci wiele obciążonych podejrzeniami osób. Na przełomie XVI i XVII wieku, ten sam Klemens VII nadzorował śledztwo o czary w Bitonto. W wyniku jego decyzji i działań rzymskiej inkwizycji oskarżone o magię kobiety zostały uniewinnione i zrehabilitowane, zaś biskup ordynariusz, który nakazał je wcześniej torturować, został usunięty z urzędu i postawiony przed sądem pod zarzutami krzywoprzysięstwa, zabobonu i zniesławienia. W 1654 roku zaś papież Innocenty X, dowiedziawszy się o procesie o czary wytoczonym w Lucernie grupie kilkunastu dzieci, nie tylko uratował je od stosu, oddając sprytnie pod właściwość inkwizycji z Mediolanu, ale i postarał się o zastępcze rodziny dla nich i zadbał o ich materialną, jak i zawodową przyszłość. A to zaledwie trzy przykłady przeczące tezie autorów bestsellera „Inkwizycja”.

Aleksandra Polewska

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 15

Opiekun nr 15(528) od 15 lipca 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
relacje z wczasorekolekcji w Odolanowie

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej