Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2015-01-02 13:23:15

Głębia Bożych zamiarów

studnia

Pustynna studnia. Do podobnej studni mógł zostać wrzucony przez swoich braci Józef

Tajemnicze sny - proroctwa oddzieliły Józefa od jego braci. Wszystko w jego życiu wydawało się układać odwrotnie, niż mógł przewidywać. Został skazany na samotność, choć pozostawał w domu swego ojca.
Bracia udając się na wypas trzód woleli wyruszać w drogę bez niego. Jakub z pewnością widział to, co działo się wśród jego synów. Podział, jaki nastąpił, musiał trapić ojcowskie serce. Przecież każdy z synów był dla niego ważny. Niepokoił się o ich życie.

Jestem gotów
Synowie Jakuba wyruszali ze swymi stadami, by poszukiwać pastwisk. Przemierzali długie i niebezpieczne drogi. A ich serca były pełne młodzieńczych niepokojów i fantazji. Tym razem powędrowali z trzodami do odległego Sychem. Jakub chciał wiedzieć, co się z nimi dzieje, czy wszystko układa się pomyślnie. Dlatego postanowił posłać Józefa, by zorientował się, co dzieje się z jego synami. Robiąc tak, miał może nadzieję, że ta wyprawa doprowadzi do pojednania między Józefem i jego braćmi. Nakazał chłopcu sprawdzić, czy cieszą się oni dobrym zdrowiem oraz zobaczyć, czy trzody, jakie im powierzył, dobrze się mają. Ojcowska troska miała przypomnieć wszystkim synom, iż Jakub kocha każdego z nich jednakową miłością, zaś w sercu Józefa wzbudzić troskę o jego braci. Im zaś przypomnieć tego, od którego starali się uciec. Spotkanie w odległym Sychem mogło stać się szansą na pojednanie. Gdy powiedział Józefowi o zamiarze posłania go do braci, ten odpowiedział krótko, iż jest gotów wyruszyć w drogę. Czy chłopiec przewidywał wtedy, iż krótka odpowiedź „Jestem gotów” wypowiedziana wobec ojca jest jednocześnie podjęciem losu wyznaczonego przez Boga?
Józef został posłany. W jego misję wpisana została troska o braci, ich życie i pracę. To był pierwszy krok, by spojrzał poza krąg własnych zainteresowań i potrzeb, wyszedł ze świata, w którym mógł się czuć bezpieczny i spokojny w kierunku drugiego człowieka. Wyprawiając chłopca w daleką drogę Jakub wprowadzał go w świat dorosłego życia. Uczył samodzielności i odpowiedzialności. Przecież jeśli sny Józefa miałyby być prawdą i jest on przeznaczony na głowę rodu, to musi nauczyć się dbać o innych. Nie przeczuwał jednak wtedy, że straci go na pewien czas, by potem odzyskać jako dorosłego mężczyznę, odpowiedzialnego za swój ród. Sam Józef będzie musiał przejść długą drogę doświadczeń, by spotkać swych braci. Na tej drodze pozna, że dana mu szata z długimi rękawami jest znakiem władzy, która ma służyć nie tyle panowaniu nad innymi ludźmi, ile trosce o ich życie. Droga, jaką miał przejść w swym życiu, będzie znacznie dłuższa niż odległość pomiędzy rodzinnym Hebronem a Sychem. Teraz Józef podejmując decyzję przemierzenia tego szlaku wyruszał jednocześnie w inną, dalszą wędrówkę, która poprowadzi go w świat wewnętrznej przemiany.
Zamiary Jakuba znów w tajemniczy sposób splatały się z planami Boga. W trosce ziemskiego ojca wyraziła się troska Ojca z niebios o losy wybranego przez Niego ludu. W tej zaś zawarta była miłość Stwórcy wobec całego stworzenia, wobec każdego człowieka. Los Józefa stawał się zapowiedzią losu umiłowanego Syna Bożego, którego Bóg Ojciec w przyszłości wyśle na poszukiwanie oddalonych braci. I On - jak Józef - powie swemu Ojcu: „Jestem gotów”.

Doświadczenie bezradności
O tym, że droga będzie dłuższa, niż mógł się spodziewać, Józef przekonał się po dojściu do Sychem. Gdy dotarł do tego miejsca, nie znalazł tam swych braci i ich trzód. Szukał ich w okolicy, ale nie mógł trafić na jakikolwiek ślad. Przemierzał jedynie puste pola. I tak pewnie mógłby się jeszcze długo błąkać po bezdrożach, gdyby nie spotkał pewnego człowieka. Zapytany o cel swej wędrówki Józef wypowiedział znamienne słowa mimowolnie określające dalszy bieg jego życia. Powiedział: „Szukam moich braci”. Może po raz pierwszy w swoim życiu doświadczył bezradności. Przecież do tej pory wszystko mu się udawało. Znał jedynie smak sukcesu. Nie wiedział, czym jest gorycz porażki. Zresztą nawet i teraz to nie on zadał pytanie o drogę, gdyż sam próbował znaleźć wyjście z sytuacji, w jakiej się znalazł. Kto wie, ile jeszcze czasu spędziłby przemierzając okolice Sychem, gdyby ów napotkany człowiek nie postawił mu prostego pytania o cel jego poszukiwań. A to pytanie jednocześnie nadawało sens jego życiu, odkrywając przed Józefem to, czego było mu najbardziej brak. Chciał odnaleźć swych braci. Ale czy zagubił ich w Sychem, czy też stało się to o wiele wcześniej?

Plan braci
Bezradność zmusiła Józefa do prośby. Zaczął prosić o pomoc tego napotkanego człowieka. I nie pomylił się. Ów mąż wskazał mu drogę w kierunku Dotain, gdzie jak słyszał mieli się udać bracia Józefa wraz ze swymi trzodami. W takich okolicznościach Józef wyraził swą tęsknotę za braćmi, zobaczył, iż nikt nie może wystarczyć sam sobie, a jeśliby próbował tak żyć, to wtedy staje się wędrowcem błąkającym się bez celu po bezdrożach życia. Dzięki temu zmienił się rytm drogi Józefa. Podkreśla to biblijne opowiadanie. Wspomina ono, że Józef, posłuszny poleceniu ojca, udał się do Sychem. Celem wędrówki było miejsce, gdzie miał spełnić wyznaczone mu zadanie. Dotarł do Sychem, ale nie było tam jego braci. Natomiast obecny etap wędrówki Biblia opisuje w następujący sposób: szedł za swymi braćmi i odnalazł ich w Dotain. Doświadczenie niepowodzenia nie było klęską Józefa. Dzięki niemu, choć jeszcze może nie w pełni świadomie, zaczął wchodzić w głębię swego życia. Ta jednak okazała się ani łatwą, ani prostą do przeżycia.
Bracia z daleka dostrzegli nadchodzącego Józefa. W ich sercach odżyły dawne wspomnienia, od których chcieli uciec. Ale okazało się, że ucieczka jest niemożliwa. Zaślepieni zazdrością nie widzieli w przechodniu swego brata. Przed ich oczyma stał człowiek chełpiący się swoją przyszłością. Jej wspaniałość miały zwiastować sny. Teraz oni postanowili okazać swoją siłę. Widzieli jedno rozwiązanie. Zabić Józefa. Jego ciało planowali ukryć w którejś ze studni. Były przecież wystarczająco głębokie. A jeśli ktoś o niego zapyta? Wystarczy powiedzieć, że pożarł go dziki zwierz. Ten ostatni element planu ukazał ich prawdziwe oblicze, oblicze ludzi napełnionych zazdrością i nienawiścią, oblicze prawdziwie dzikiej bestii. Podejmując swój plan mimowolnie zdecydowali się na jeszcze jedno. Uznali, że ich siła jest większa od snów objawionych Józefowi. Tym samym, choć nieświadomie, przeciwstawiali swą siłę potędze samego Boga.

ks. Krzysztof P. Kowalik

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej