Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2014-12-22 13:36:14

Isa znaczy Jezus

isa

Isa, Isa, Isa! - woła wychylona przez okno kobieta. Nagle od grupy bawiących się na podwórzu dzieci odchodzi jeden z chłopców. Isa znaczy Jezus. To imię do dzisiaj nadają u nas chłopcom.

Na polach pod Aszchabadem dojrzewa bawełna. W fabryce tkają z niej materiał na pieluchy. Przed porodówkami w stolicy Turkmenistanu czekają osobowe auta przystrojone w lalki lub misie. Niebieskie i różowe wstążki przywiązane do wycieraczek i bocznych lusterek za chwilę będą powiewać na wietrze przy dźwięku klaksonów.

Jest nowy człowiek!
Całe miasto musi się dowiedzieć, że człowiek przyszedł na świat! Rodzina się powiększyła. Radość w domu. Przychodzą z podarkami członkowie rodziny, przyjaciele i sąsiedzi. Trzeba obdarować i przywitać się z noworodkiem. Urządza się „Sadaka” - posiłek, podczas którego domownicy i goście dziękują Stwórcy za dar nowego życia. Muzułmański duchowny zaproszony do domu noworodka, w czasie modlitewnego obrzędu głośno wypowie trzy razy do ucha dziecka jego imię, aby ono otwarło się na swój los, na życie i powołanie. Pan Bóg przez całą wieczność zwraca się do każdego po imieniu!
Matka Bożych dzieci
Na naszej misji także cieszymy się każdym człowiekiem, który dołącza do grona wierzących w Jezusa. Cieszymy się każdym chrztem. Mieliśmy w naszej kaplicy wielu gości. Patrząc na nas, na małą, ale rosnącą owczarnię Jezusa nad brzegiem Kara-kum, ktoś powiedział: „rodząca na skraju pustyni”. To najpiękniejsze imię, jakie dano naszemu Kościołowi! Zaiste: Kościół jest płodną matką. Rodzi dzieci Boże i rośnie. My, oblaci Maryi Niepokalanej: Paweł, Rafał i Andrzej, jesteśmy tego świadkami.

Świętujemy
Święta Bożego Narodzenia na misji już blisko. Tak się składa, że już przed 24. grudnia w stolicy ustawia się i dekoruje choinki. W wigilijny wieczór wokół mrugają już tysiące świateł. Trzeba pomyśleć o wszystkim: o opłatkach, grzybach, maku. Przywozimy je z Polski. Do wigilijnego stołu zapraszamy zazwyczaj kogoś samotnego z naszej parafii. Czasem trafi się gość z Europy. Tradycyjnie odprawiamy Pasterkę o godzinie 22 00. Po Eucharystii uczta, agapa. Wschód lubi świętować! Po północy minibusy pomogą wiernym powrócić do swoich domów.

Szopka na żywo
Pasterze, owce, wielbłądy, osiołek… Stajenka betlejemska to scena żywcem wzięta z tutejszego folkloru. Wystarczy wyjechać za miasto, by w stepowo-pustynnym pejzażu ujrzeć całe to towarzystwo na żywo! Betlejemska szopka ma kształt jurty (namiotu koczowników - przyp. red.), wszak jurta w kulturze nomadów ma rolę nie do przecenienia: ratuje ludzi i ich dobytek od śmierci z powodu upału lub zimna. Czy nie formę jurty wina przybrać świątynia chrześcijańska, która - ufamy - kiedyś będzie mogła być wybudowana nad kanałem Karakumskim? Turkmeni są potomkami nomadów. Dlatego ich życie do dzisiaj nacechowane jest prostotą. Stoły, krzesła, łóżka - bez tego można się obejść! W stajence Jezusa także ich nie było! Trochę wody i soli, ziemniaki i marchewka, a w to wrzucone świeże mięso z baranka: to „siorpa” - najprostsza i bardzo smaczna zupa. Chciałoby się powiedzieć - pasterska zupa na święto.

A może byli stąd?
Trzej Mędrcy przyszli do Betlejem ze Wschodu. W owych czasach Buchara i Samarkanda słynęły z odkryć na polu astronomii. A może „Mędrcy ze wschodu”, których prowadziła gwiazda, przyszli do Jezusa z tychże miast sąsiadującego z Turkmenistanem Uzbekistanu? Czasem wręcz słyszę tu pytanie: a czy któryś z mędrców nie mógł być Turkmenem?
Jedno jest pewne: ludy wschodu lubią podarunki. Dokładniej: lubią dawać i przyjmować dary. Łatwo to zauważyć przyglądając się zwyczajom, jakie tu do dzisiaj panują. Istnieje tu także zwyczaj obdarowania posłańca za to, że przyniósł dobrą nowinę. Pozostaje więc zapytać: a Trzej Królowie, którzy powrócili na Wschód z wieścią o tym, że narodził się i dla nich Zbawiciel Świata, przez kogo i czym byli obdarowani? Ale to niech pozostanie słodką tajemnicą nas, ludzi wschodu!

Prezent dla każdego
Bardzo dużo radości przynosi także i dzieciom z Azji w czasie Bożego Narodzenia Święty Mikołaj. Często słyszymy w słuchawce pytanie: a kiedy będą podarki? Czuwajcie - odpowiadamy. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się, aby Święty z długą, siwą brodą i z workiem na plecach, który przykuwa uwagę dzieci, przyszedł do pustej kaplicy. Lotem błyskawicy roznosi się wieść, że Gość z nieba już jest blisko. Przybywa, aby pomodlić się, pobłogosławić zebranych i rozdać to, co najbardziej cieszy dzieci. Ale zanim nastąpi ta uroczysta chwila, słucha: kolęd, wierszy, modlitw. „Jakie wy jesteście mądre, jakie śliczne, jak hojnie przez Boga obdarowane”. Kiwa dobrodusznie głową, nawet wtedy, gdy dziecku udaje się powiedzieć tylko jedną zwrotkę, a pięciu pozostałych zapomnieć z powodu mrugających na choince lampek. Wszystkim daje dary od serca, z radością i obficie.

Jasełka
Bardzo się cieszymy, gdy dzieci z naszej wspólnoty parafialnej wcielają się w postacie ze stajenki betlejemskiej: kilka dni przed wystawianiem jasełek dowiadujemy się, komu mama przyszywa anielskie skrzydła do bluzki, komu potrzebna czapka pasterska, kto wcieli się w postać Maryi, a kto zagra Świętego Józefa. A przy okazji, można się dowiedzieć także i tego, że dzieci są... grzeszne. Pewnego razu do naszej katechetki przyszła dziewczynka i powiedziała: „Ja także chcę wystąpić w jasełkach, ale mogę zagrać tylko główną rolę”. Co tu zrobić? Rola Maryi była już obsadzona: miała ją zagrać dziewczynka cicha, nieśmiała i bardzo pokorna. Odeszła więc smutna. I nam zrobiło się smutno.

Język dzieci
W Turkmenistanie pracuje dużo ludzi z Francji. Przybywają do nas z całymi rodzinami. Pewnego razu z ich strony padła propozycja: niech nasze dzieci spotkają się pod choinką z miejscowymi. Ktoś od razu się sprzeciwił: to niemożliwe, przecież dzieci nie dogadają się ze sobą! Sprawa została rozstrzygnięta następująco: wynajmiemy kilku tłumaczy! Tłumacze zjawili się o określonej porze, lecz o dziwo radość i entuzjazm dzieci były tak wielkie, że tłumaczenie okazało się niepotrzebne. Ktoś, komu opowiadaliśmy o tym świętowaniu, zapytał: „A jak te dzieci dogadały się ze sobą?” W odpowiedzi usłyszał: „Był to język Dzieciątka Jezus, które narodziło się w Betlejem dla wszystkich ludzi ze wszystkich narodów!”

Tekst Andrzej Madej OMI
Przełożony misji Sui iuris, Aszchabad

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej