Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2014-12-19 12:25:47

Z miłości do Kościoła

medale

Ks. kanonik Jan Stachowiak dla Muzeum Diecezji Kaliskiej na ręce ks. biskupa Edwarda Janiaka przekazał papieskie medale, które od wielu lat kolekcjonował. Miało to miejsce w ostrowskiej konkatedrze podczas uroczystości inaugurujących Rok Życia Konsekrowanego w naszej diecezji

Rozmowa z księdzem kanonikiem Janem Stachowiakiem, który właśnie przekazał Muzeum Diecezji Kaliskiej zbiór medali papieskich, jest niczym podróż po burzliwej historii Kościoła, w której przewodnikiem jest człowiek o niesamowitej erudycji, wiedzy i miłości do tegoż Kościoła.

Księże Kanoniku, zacznijmy od początku, a więc kiedy rozpoczęła się ta pasja do monet i medali?
Ks. kanonik Jan Stachowiak: Moja mama opowiadała, że kiedy miałem zaledwie rok życia, wyłożyła przede mną książeczkę, różaniec, a także monetę. Ta moneta z podobizną Nike z roku 1932, która była najcenniejszą, jaka została wydana w Polsce, choć moja mama wówczas tego nie wiedziała, wzbudziła moje zainteresowanie. I wówczas mój ojciec, który również miał żyłkę kolekcjonerską, stwierdził, że to będzie przyszły numizmatyk, a jak numizmatyk, to pewnie również ksiądz, bo księża zbierają i dobrze liczą, aby mogli zachowywać kościoły w pięknym stanie.

Można powiedzieć, że rodzice wybrali zarówno powołanie, jak i zainteresowania. A kiedy w sposób świadomy zaczął Ksiądz Kanonik interesować się monetami i medalami?
Kiedy doszedłem do używania rozumu, od najwcześniejszych lat zbierałem najpierw obrazki kolędowe, szczególnie je pielęgnując i starając się o to, aby były one wyeksponowane i widoczne dla osób, które nas odwiedzały. Potem zacząłem zbierać znaczki pocztowe, zwłaszcza maryjne i dzięki panu Zdzisławowi Biadaszowi, który jest jednym z najważniejszych jurorów filatelistycznych, doszedłem do posiadania znaczącego zbioru takich znaczków z całego świata.

To było jeszcze przed wstąpieniem do seminarium?
Myślę, że znaczki maryjne kolekcjonowałem już jako ksiądz, ale zorientowałem się, że w ich przypadku nie ma podstaw do badania naukowego, a ja chciałem, aby ta pasja szła również w tym kierunku. Właśnie dlatego porzuciłem znaczki dla monet, które od roku 635 przed Chrystusem ułatwiają ludzkości transakcje handlowe. Jednakże i tutaj dostrzegłem, że możliwości opracowań naukowych nie są szczególnie szerokie, stąd ostateczny wybór padł na medale.

Czym różnią się zabytkowe monety od zabytkowych medali?
Otóż, medale to przede wszystkim miniaturowe dzieła sztuki wykonywane przez artystów, zwykle w metalu, trwałym kruszcu, produkowane metodą odlewu lub bicia stemplem menniczym. Medale były wydawane dla upamiętnienia ważnych wydarzeń historycznych, cywilizacyjnych, społecznych, religijnych i kulturowych. Doszedłem do wniosku, że najpiękniejsze medale, jakie się ukazały, były wydawane przez Stolicę Apostolską od roku 1417. Było to w czasach papieża Marcina V. Antonio Pisanello, artysta i autor fresków w Bazylice św. Jana na Lateranie został zmuszony przez księcia Giovanniego Medici do przygotowania stempla menniczego. Co prawda wzbraniał się, ale ostatecznie jako artysta wszechstronny, omnibus, typowy człowiek renesansu, przygotował ten stempel menniczy papieżowi Marcinowi V. Kiedy wręczono mu ten medal 11 listopada 1417 roku, papież był tak zachwycony, że postanowił wydawać takie medale co roku, dla podkreślenia najważniejszych wydarzeń pontyfikatu.

Rozumiem, że w tym momencie poprzednie kolekcje przestały Księdza Kanonika interesować i cała energia została skierowana na medale papieskie, co nie dziwi zważywszy, że mamy do czynienia z kolekcjonerem i jednocześnie księdzem.
Tak. Szczerze powiedziawszy zacząłem pozbywać się wszystkich moich kolekcji znaczkowych i monetarnych, aby nabywać medale papieskie.

Może na chwilę odstawimy medale, a porozmawiamy o powołaniu do kapłaństwa, jak ono się rodziło w Księdzu Kanoniku?
Jako istotne w tym procesie muszę przypomnieć pewne wydarzenie związane z moją ukochaną babcią. Kiedy była bardzo chora i lekarz powiedział, że tu już tylko ksiądz może pomóc, rodzice zaprosili kapłana z sakramentami świętymi. I zauważyłem, że babcia, która tak cierpiała przed wizytą księdza, po przyjęciu sakramentów zupełnie się uspokoiła i przyjęła wolę Bożą do znoszenia swoich cierpień. To mnie bardzo uderzyło. Miałem wówczas 14 lat i byłem tak religijnie wychowywany przez rodziców i babcię, że w końcu postanowiłem wstąpić do kamedułów. Zacząłem do nich jeździć do Krakowa i bardzo mi się podobał ich duch całkowitego oddania się Panu Bogu. Zachodziłem do katakumb, gdzie zakonnicy byli chowani niczym pierwsi chrześcijanie i tam myślałem o słowach Pana Jezusa „Nieustannie się módlcie”. Chciałem wstąpić do zakonu kamedułów, ale oni nie mieli swojego seminarium, więc zalecili mi odbycie studiów filozoficzno-teologicznych. Rzecz ciekawa, kiedy wstępowałem do wyższego seminarium w Poznaniu kupiłem w księgarni książkę zatytułowaną „Ignis ardens” wydaną z okazji wynoszenia na ołtarze papieża Piusa X. Wtedy po raz pierwszy dowiedziałem się z tej książki o przepowiedniach Malachiasza pochodzących z roku 1143 i zacząłem wówczas zbierać informacje na ten temat. W każdym razie zostałem wyświęcony jako kapłan archidiecezji poznańskiej, w której pracowałem przez pięć lat, by później powrócić do kamedułów. Przeżyłem u nich trzy lata i były to najpiękniejsze i najszczęśliwsze lata mojego życia, które dzisiaj jeszcze dają mi siłę w cierpieniach, podobnie jak niegdyś mojej babci.

Jeśli był to tak piękny okres, dlaczego trwał tylko trzy lata?
Niestety, będąc w nowicjacie poważnie zachorowałem, z powodu ubrania świeżo wypranego habitu, który nie do końca wysechł. Musiałem odejść z zakonu, aby podleczyć się i właśnie w tym czasie powróciłem do moich zainteresowań kulturowych, do kolekcjonerstwa i dzięki członkostwu, a także przewodniczeniu w latach 1987 - 1991 Zarządowi Głównemu Towarzystwa Archeologicznego i Numizmatycznego w Warszawie, doszedłem do kapitalnego zbioru monet antycznych i medali papieskich: osiem tysięcy monet i około dziesięć tysięcy medali. Co prawda próbowałem wrócić do kamedułów, ale przekroczyłem wówczas dopuszczalny wiek 45 lat i było już za późno.

Wracamy więc do medalierstwa. Co zachowało się do dzisiaj z tej wielkiej kolekcji?
Zbiory te z biegiem lat były coraz bardziej uszczuplane z różnych przyczyn: niewłaściwego zabezpieczenia, kradzieży, wypadków losowych, a także z pewnością z powodu popełnionych błędów z mojej strony. Na dzień dzisiejszy kolekcja liczy 200 medali papieskich, na których się skoncentrowałem wymieniając inne numizmaty właśnie na medale papieskie, które uważam za najpiękniejsze. Ta kolekcja wraz z bogatą biblioteką numizmatyczną została przekazana Muzeum Diecezji Kaliskiej.

O który medal było najtrudniej?
Oczywiście ten najstarszy, medal Marcina V z 1417 roku. Proszę sobie wyobrazić, że po 6 maja 1527 roku, kiedy armia niemiecka razem z Hiszpanami wkroczyła do Rzymu i zaczęła wszystko niszczyć, mówimy o słynnym Sacco di Roma, to wszystkie cenne rzeczy zostały skradzione i w Rzymie o te wczesne medale jest ciężko. I to właśnie na terenie Polski przechowało się najwięcej na świecie wczesnych medali. I medal Marcina V, którego szukałem po całym świecie, znalazł się również w Polsce. Dlaczego? Otóż w naszym kraju nikt ich nie niszczył, jak to się działo w krajach protestanckich, gdzie niszczono wszystko, co miało związek z papiestwem, Matką Bożą, czy świętymi.

Zapytam jeszcze o medal, może nie najcenniejszy w kolekcji, ale mający szczególne znaczenie dla Księdza Kanonika?
Medal papieża Klemensa XIV wydany z okazji rozwiązania jezuitów 21 lipca 1773 roku. Proszę sobie wyobrazić, że ten medal przyniósł student historii na KUL-u swojemu profesorowi Mieczysławowi Żywczyńskiemu, kiedy ten mówił o rozwiązaniu redukcji jezuickich w Paragwaju. Ten medal później nabyłem, wymieniając go na wiele denarów rzymskich z mojej kolekcji. Właśnie tam w Paragwaju jezuici wprowadzali w życie naukę Jezusa, że wszyscy ludzie są równi, co nie podobało się wielu środowiskom w Europie, które naciskały na papieża, aby rozwiązał zakon. I on, franciszkanin, rozwiązał jezuitów. Na medalu widzimy trójkę jezuitów odchodzących, a w drugiej trójce mamy Chrystusa, św. Piotra z kluczami i papieża Klemensa XIV, franciszkanina, który mówi: „Nuntiam discedite a me omnes” - „Nigdy nie odchodźcie ode mnie wszyscy”. Dziewięć tysięcy jezuitów zostało przyjętych przez Katarzynę II, zrobiła to na złość dyplomatom europejskim. Kiedy papież Pius VII wrócił do Rzymu z niewoli napoleońskiej z Fontainebleau, 24 maja 1814 roku ustanowił święto Matki Bożej Wspomożenia Wiernych i restytuował jezuitów sądząc, że oni nie istnieją. Tymczasem oni wyszli z wielkimi osiągnięciami naukowymi, architektonicznymi i zachwycili na nowo świat. A dzisiaj papież jezuita przybrał imię Franciszek. To są rzeczy niesamowite!

I to jest jeden z tych medali annuale, wydawanych co roku przez Stolicę Apostolską?
Tak. I one są wydawane do dziś, 80 medali w złocie, 4000 medali w srebrze i 6000 medali w brązie lub mosiądzu. W związku z tym opowiem pewną ciekawostkę związaną z naszym papieżem Franciszkiem. W pierwszym roku jego pontyfikatu przygotowano stempel, którego autorką jest Mariangela Crisciotti, na którym papież Franciszek jest przedstawiony, gdy błogosławi dzieci, natomiast na rewersie jest Chrystus w analogicznej sytuacji. I proszę sobie wyobrazić, że zamiast łacińskiego słowa „Iesus” na określenie Jezusa na medalu wybito słowo „Lesus”! Co oznacza jakieś jęki, płacze i lamenty żałobne! I taki medal z błędem został wystawiony do sprzedaży w księgarni watykańskiej 4 października w święto św. Franciszka! Dopiero po czterech dniach ktoś się zorientował i wycofano ten medal, a papież Franciszek za pierwszy medal swojego pontyfikatu uznał monetę o nominale 5 euro.

Widzę, że Ksiądz Kanonik co prawda przekazuje swoją kolekcję muzeum naszej diecezji, ale w dalszym ciągu jest żywo zainteresowany światem medalierstwa, a z kolei papież Franciszek, chyba aż tak bardzo tymi tematami się nie pasjonuje. Jak jego patron, woli rozdawać niż kolekcjonować. A wracając do kolekcji, która trafia do muzeum, jest to na pewno największy i najcenniejszy taki zbiór w Polsce. Co konkretnie zawiera?
Mamy tutaj sześć klaserów. Pierwszy zawiera 60 medali zwanych annuale, jak wcześniej wspomniałem, wydawanych raz w roku dla upamiętnienia najważniejszych wydarzeń pontyfikatu od Marcina V (1417 – 1431) do papieża Franciszka. Nie ma jedynie medalu papieża Piusa III (Francesco Todeschini-Piccolomini), którego pontyfikat trwał zaledwie 26 dni (od 22 września do 18 października 1503 roku). W drugim klaserze znajduje się 60 medali związanych z pontyfikatem Jana Pawła II. Trzeci z kolei klaser zawiera 24 medale z różnych okresów działalności Stolicy Apostolskiej, w tym medal Sede Vacante wydany w Rzymie 29 września 1978 roku po śmierci Jana Pawła I, a także tzw. medal antypapieski wydany w Naumburgu w 1545 roku, kiedy papież Paweł III zaprosił Marcina Lutra i innych protestantów na sobór do Trydentu. W czwartym klaserze zestawiono 24 medale papieskie w tym 17 medali wydanych w latach 1700-1738, a dedykowanych papieżom sprzed Marcina V. Warto zwrócić uwagę, jak kunsztownie na tak małej powierzchni przedstawiono nawet krótkie życiorysy! Klaser piąty zawiera 24 medale wykonane z autentycznych stempli menniczych przy użyciu masy wulkanicznej z miejscowości Pompeje, zalanej lawą 24 sierpnia 79 roku i odkopanej w roku 1748. I wreszcie ostatni szósty klaser zawiera 10 medali związanych z kulturą chrześcijańską.

I cała ta wspaniała kolekcja, największa w Polsce, trafia do Muzeum Diecezji Kaliskiej i chyba nie musimy mówić, że wiele innych instytucji i kolekcjonerów naprawdę ma nam czego zazdrościć. Dziękuję za rozmowę.

rozmawiał ks. Andrzej Antoni Klimek  

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej