Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2014-10-08 10:34:18

Dokumenty z procesu Jezusa

dokumentyDo dzisiaj zachowały się nie tylko pozabiblijne źródła świadczające o historyczności procesu Jezusa z Nazaretu, ale również przedmioty, będące dowodami rzeczowymi owego postępowania. Jeden z nich zaliczany jest do wąskiej grupy najbardziej tajemniczych rzeczy na świecie. Niektórzy mówią wręcz, że najbardziej tajemniczej z tajemniczych…

Nie będę pisać o samym postępowaniu sądowym, bo o tym napisano już wiele, skupię się wyłącznie na zachowanych do dziś, niemych świadkach procesu Jezusa z Nazaretu. Obydwa zostały poddane badaniom naukowym w minionych dwóch dekadach.

Tablica z krzyża – czyli odpis wyroku
Pisałam tu już o niej co najmniej dwukrotnie, zatem przypomnę tylko, że w 1999 roku, niemiecki historyk dr Michael Hesseman opisał badania naukowe i ich rezultaty przeprowadzone na zachowanej połowie relikwii zwanej Titulus Crucis, czyli tablicy wiszącej na krzyżu Jezusa, na której widniał napis w językach: łacińskim, hebrajskim i greckim. (W powszechnej świadomości na tablicy widnieją tylko cztery litery: INRI, pamiętajmy jednak, że to skrót używany przez artystów malujących czy rzeźbiących ukrzyżowanego Chrystusa.) Tablica z krzyżem została odnaleziona w IV wieku przez cesarzową Helenę i przepołowiona. Jej prawa połowa zachowała się w Rzymie (lewa, przechowywana do VII wieku w Jerozolimie zaginęła w czasie najazdów muzułmańskich), a badania paleograficzne potwierdziły, iż pochodzi z I wieku. Titulus damnationis – tablica potępienia, bo tak określało owe tablice prawo rzymskie - były dokumentami sądowymi, będącymi odpisami wyroków skazujących. Umieszczano na nich informację o tym, jak nazywał się skazany i za jakie przestępstwo został stracony, a następnie wieszano na krzyżu z nim, by przechodnie wiedzieli, dlaczego ów człowiek zasłużył na śmierć. Titulusy występowały w formie pergaminowej i drewnianej. Na relikwii opisanej przez Hesemanna widnieje napis „Jezus Nazarejczyk” – wyryty w orzechowej desce w trzech wspomnianych językach. Tablica ta jest dziś nie tylko kolejnym, pozabiblijnym dowodem historyczności Chrystusa, ale także dokumentem ściśle związanym z Jego procesem i skazaniem na śmierć krzyżową.

Certyfikat śmierci Jezusa
Osobiście szalenie cieszy mnie fakt, że szeroko rozumiane dzieje Kościoła, zaczynają badać z coraz większą pasją młode, atrakcyjne blondynki o pięknych umysłach. (Dlaczego? Bo to uwidacznia, że ludzie Kościoła są piękni i błyskotliwi!) Jedną z nich jest dr Barbara Frale z Uniwersytetu w Wenecji, która od kilku lat bada czeluście tajnych archiwów watykańskich. Powiemy sobie o niej jeszcze sporo w kontekście odnalezionych przez nią dokumentów ze słynnego procesu templariuszy, dziś jednak skupimy się na jej odkryciu dotyczącym tajemniczych liter widocznych na Całunie Turyńskim. O tym, że na tzw. „matce wszystkich relikwii” utrwaliły się znaki łacińskie, greckie i aramejskie było wiadomo już od 1978 roku, czyli od chwili kiedy to STURP - międzynarodowa grupa ekspertów - została dopuszczona do interdyscyplinarnych badań Całunu. Znaki stały się widoczne dla uczonych dzięki serii fotografii fluorescencyjnych, które ujawniły to, czego gołym okiem na tkaninie zobaczyć się nie da. Tajemnicze litery, wołające o rekonstrukcje słów, które budowały, ogromnie zaintrygowały naukowców, jednakże kiedy w 1988 roku po badaniu włókien pobranych z brzegów Całunu metodą radiowęglową, okazało się, że włókna są średniowieczne, skarb Turynu uznano za falsyfikat, a uczeni straciwszy nim zainteresowanie, zaniechali dalszych analiz. Dopiero w ostatnich latach, gdy datowanie włókien pobranych ze środka tkaniny (brzegi płótna były reperowane w średniowieczu współczesnymi nićmi) potwierdziło, iż Całun powstał w I wieku n.e. badania wznowiono. I wtedy to właśnie, włoska historyk dr Frale, pociągnęła wątek tajemniczych liter. Napisy zrekonstruowano. Okazało się, że powstały w zetknięciu ze schnącym atramentem. Atrament odbił się na Całunie i 2000 lat później, dzięki temu i dzięki fotografii fluorescencyjnej dowiedzieliśmy się czegoś niezwykłego. Otóż okazało się, że Jezus, tak jak wszyscy skazańcy pod rzymską okupacją, miał pierwotnie zostać pochowany w mogile zbiorowej. Taki sposób grzebania miał dodatkowo upokorzyć skazańców po śmierci. Ciała skazańców składano do wspólnego grobu na rok. Po jego upływie ciała ekshumowano i krewni mogli je odebrać i pochować indywidualnie. W celu późniejszej identyfikacji zwłok wystawiano tzw. certyfikaty pogrzebowe zawierające dane osobowe skazańca i informację, że ma być pochowany w zbiorowym grobie, a po roku wydany najbliższym. Taki certyfikat wystawiono również dla Chrystusa i przymocowano go do Jego ciała. Pergaminy i tkaninę z danymi przyklejano zwykle klejem do skóry. Drewniane listwy połączone w kształt litery „U”, układano wokół twarzy. Certyfikat Jezusa był zrobiony właśnie z takich listewek. Litery zlokalizowano na tkaninie relikwii właśnie w okolicach twarzy. Atrament na nich musiał być jeszcze mokry, kiedy dotknęło ich płótno Całunu. Ciało Jezusa nie zostało jednak pochowane w zbiorowej mogile. Jak mówi Ewangelia uczniowie uzyskali zgodę Piłata na „wydanie” im ciała ich Mistrza, a Całun sam w sobie, dodatkowo słowa ewangelistów poświadcza. Napis, który zrekonstruowano w 2009 roku jest dziś niezwykłym dowodem i pamiątką procesu, męki i śmierci Chrystusa, a głosi on: „W 16 roku panowania cesarza Tyberiusza Jezus Nazarejczyk, stracony wieczorem po skazaniu na śmierć przez rzymskiego sędziego, gdyż władze hebrajskie uznały go za winnego, niniejszym jest wysłany do pochówku z obowiązkiem oddania rodzinie dopiero po upływie pełnego roku. Podpisano przez:”. Przez kogo? Nie wiemy. Odpowiedzi na to pytanie nie udało się niestety zrekonstruować.

Aleksandra Polewska

Fot. Litery widoczne na Całunie Turyńskim, na ich podstawie zrekonstruowano treść certyfikatu śmierci

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 22

Opiekun nr 22(509) od 22 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. o pracującej w Etiopii Magdalenie Fiec, która odkryła swoje misyjne powołanie podczas studiów na Politechnice Śląskiej.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej