Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2014-09-19 12:53:03

Malaria, wąż, termity… i termity

termity

Kolejny etap oczyszczania termitów na drodze przygotowania ich do spożycia

Ks. Andrzej Dzida opowiada o swojej posłudze w Sudanie Południowym,
tym razem od strony nieco bardziej przyziemnej.

Przez parę dni miałem malarię, czyli raz gorączka, raz zimno, problemy z żołądkiem. Raz człowiek poci się niesamowicie, a z drugiej strony musi ubierać nowe rzeczy i przykrywać się kocem. Dodatkowo organizm jest osłabiony z uczuciem, że coś cię drapie..., a może to mrówki chodzą po tobie. Pojawia się też ból pleców, a czasami wydaje się, że coś jest, czego tak naprawdę nie ma.
W jednym z takich dni po północy zacząłem słyszeć jakieś głosy, potem widziałem jakby promyki światła..., próbowałem zasnąć, ale nie mogłem. W końcu około godziny 1.00 w nocy głosy się nasiliły i pojawiło się jakby więcej światła. Postanowiłem jednak wyjść na zewnątrz, aby nieco ochłodzić się z gorączki, ale także, aby się orzeźwić i złapać trochę świeżego powietrza.
Przy wychodzeniu w nocy z naszej malej chatki trzeba być niezwykle ostrożnym, gdyż w trawie lub na bardziej odsłoniętym miejscu może czyhać wąż (czasami lubią się wygrzewać na drodze). W tym dniu byłem bardziej czujny, gdyż dzień wcześniej w naszej chatce, gdzie mamy modlitwy i wspólne posiłki pojawił się wąż. W dodatku był to zielony wąż podobny do zielonej mamby (a może to była zielona mamba!).
Jak się okazało na zewnątrz było wiele światełek z latarek i różnych odgłosów. Na szczęście nie były to okrzyki wojenne, chociaż w nocy wszystko wydaje się inne, a były to przyjazne głosy ludzi, którzy „polowali” na termity. Jak się okazało ludzie z naszej okolicy zebrali się, aby łapać latające termity. Ten specyficzny rodzaj termitów jest jadalny i jest miejscowym przysmakiem nie tylko w Sudanie Południowym. Nasz współbrat z Konga o. Bernard coś wie o tym i nie przegapi żadnej okazji, aby zebrać pokaźna liczbę termitów. Trzeba mu też przyznać, że nie jest samolubny i dzieli się z nami tym, co najlepsze dla niego, czyli termitami! Tak wiec już parę razy nie wypadało odmówić tej gościnności i zjadłem troszeczkę termitów w różnej konfiguracji ;-) najlepsze były z jajkami! Co by nie było, na bezrybiu i rak ryba, a trochę białka zawsze się przyda! W końcu nie takie rzeczy się jadło, a w warunkach Sudanu Płd. żołądek też musi być misyjny ;-).
Latające termity skupiają się wokół światła. Żywot tych termitów jest krótki, a światło latarki przyciąga je. „Myśliwi” mają swoje ulubione miejsca i wiedzą, kiedy i gdzie termity się pojawią. Potrafią rozpoznać znaki na niebie ;-) (księżyc, deszcz itd.) i precyzyjnie określić datę przybycia termitów. Dla pewności jednak przykładają ucho do kopca lub miejsca, skąd wydobywają się termity, aby usłyszeć dźwięk bzykania, jakby roju, który jest gotowy na wyjście lub na wylot. Czasami otwór trzeba nieco nawilżyć, aby lepiej usłyszeć ten specyficzny dźwięk. Z reguły blisko miejsca, skąd wydobywają się termity wykopywany jest mały dołek, do którego one wpadają, gdy latarka ze światłem jest nieco zawieszona powyżej, a czasami uda się bezpośrednio zebrać do wiaderka!
Szczęśliwie tego dnia nie majaczyłem, a światełka i odgłosy okazały się przyjaznymi. Tego dnia o. Bernard budował naszą młodą wspólnotę parafialną w nieco inny sposób, ale wspólnymi siłami udało się złapać prawie całą beczkę termitów. Potem oczywiście „agapa”, ale zanim do tego doszło nastąpił proces oczyszczania ze skrzydełek i suszenia na słońcu, a następnie zasuszenia. Trzeba przyznać, że miejscowe kobiety trochę nam pomogły w tym procesie, ale też skorzystały z „termitowej uczty”. Termitów było tyle, że o. Bernard powysyłał do zaprzyjaźnionych księży diecezjalnych, a i tak cała torba podróżna czeka na wyjazd na wakacje do Konga, gdzie będzie się dzielił największym prezentem z Sudanu Płd.
Drodzy Przyjaciele, ja Wam termitów jednak nie przywiozę, ale w razie czego macie instrukcję, jak je złapać i przyrządzić. Jeśli potrzebujecie przepisu z książki kucharskiej o. Bernarda to mu przekażę i może coś się uda od niego wydobyć, chociaż wygląda to na sekret rodzinny, ale z tego co pamiętam jego mama przygotowywała termity na pięć różnych sposobów! Tyle o różnych pysznościach. Chociaż pamiętam, że sałatka z gąsienic była również pyszna, przynajmniej dla o. Bernarda :-). Ja jednak będę czekał na sernik i sałatkę warzywną (włoską), pycha. Proszę zjedzcie za mnie i nie przysyłajcie (chociaż ostatnio jeden ojciec ze Stanów Zjednoczonych chciał mi przysłać ;-), ale cóż, jest jeden mały problem, a mianowicie nie mamy poczty w Sudanie Południowym! Smacznego!!!

Ks. Andrzej Dzida

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej