Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2014-08-14 15:19:23

Kościół aktorów

esej

Z aktorami i industrią filmową kojarzy nam się głównie Hollywood.
Ale to w Nowym Jorku znajduje się słynny kościół aktorów.

„Zresztą, prawie wszystkie filmy amerykańskie rozgrywają się w Nowym Jorku” stwierdziła niedawno znajoma opisując mi w mailu wrażenia z widzianego ostatnio filmu. Oczywiście przesadziła, ale coś w tym jest, bo w końcu właśnie tutaj kręci się przynajmniej 100 filmów rocznie, a zupełnie normalnym widokiem są zaparkowane przy ulicy olbrzymie ciężarówki przerobione (a właściwie od początku wyprodukowane w taki sposób) na garderoby dla aktorów z nazwiskami na drzwiach, a obok nich inne pojazdy dostarczające jedzenie, czyli katering. Podczas mojego pierwszego pobytu w Nowym Jorku widząc takie samochody, czy oddzielone taśmami plenery filmowe, zatrzymywałem się z ciekawością i nadzieją, że może zobaczę jakiegoś znanego aktora na żywo. Ale później widok ten spowszedniał i co najwyżej powodował zdenerwowanie, że zablokowano przejście, zwłaszcza jeśli człowiek się spieszy.

Duchowe orzeźwienie
Ostatnio, jak zawsze przed wyjazdem z Nowego Jorku, włóczyłem się po Manhattanie w okolicach Broadwayu przyglądając się wielkim reklamom wystawianych właśnie spektakli, kiedy natknąłem się na 49. Ulicy pomiędzy Broadwayem i Ósmą Aleją na kościół św. Malachiasza, zwany też Kaplicą Aktorów. Przypomniało mi się wówczas, że nawet jedna z aplikacji na telefon, w której są propozycje kilku tras spacerowych po Manhattanie (na przykład muzea, lokale nocne, shopping, śladami seriali telewizyjnych i filmów) zawierała również trasę duchową z różnymi kościołami wymieniając pośród nich właśnie St. Malachy’s church. Odwiedziłem wówczas wszystkie kościoły różnych wyznań zaproponowane w tej aplikacji, oprócz Kaplicy Aktorów. Wydawało mi się, że sprawa jest lekko naciągana i dziwiłem się, że stawiają to w jednym szeregu choćby z katedrą św. Patryka (która właśnie jest poddana gruntownej renowacji, tak wewnątrz, jak i na zewnątrz i naprawdę ciężko jest tam się pomodlić. Przypuszczam jednak, że kiedy skończą, efekt będzie niesamowity), czy anglikańską katedrą św. Jana Bożego. Ale teraz, skoro już się tutaj przyplątałem, postanowiłem zajrzeć do środka. I przeżyłem bardzo pozytywne zaskoczenie. Generalnie nie przepadam za tą częścią miasta zwaną Midtown: zbyt blisko Times Sqaure i zbyt hałaśliwie. Tym większe było moje zdumienie, kiedy po wejściu do St. Malachy’s zobaczyłem kilkanaście osób  trwających na modlitwie przed Najświętszym Sakramentem, do których chętnie dołączyłem. Przez chwilę zupełnie zapomniałem, że jestem na Manhattanie. I postanowiłem, że wrócę nazajutrz, tym razem z aparatem fotograficznym. 

Play and pray czyli graj i módl się
Kościół św. Malachiasza został wybudowany na początku dwudziestego wieku, dokładnie w roku 1902 i przez niemal dwadzieścia kolejnych lat niczym się nie różnił w swoim funkcjonowaniu od innych katolickich świątyń, choć jego sąsiedztwo podlegało szybkim i gwałtownym zmianom. W roku 1920 dzielnica stała się dystryktem teatralnym i wówczas zupełnie zmienił się obraz parafianina w tej świątyni, ponieważ zwykłych wiernych zastąpili aktorzy, tancerze i muzycy, a w konsekwencji również coraz większa liczba turystów. Okres świetności w tym znaczeniu, a trzeba tu podkreślić, że ówcześni duszpasterze i świeccy wspomagający ich naprawdę wychodzili naprzeciw potrzebom swoich nowych parafian oferując możliwość spowiedzi, Eucharystii i innych posług w godzinach odpowiednich dla pracujących artystów od wczesnego popołudnia do późnych godzin nocnych. Ksiądz prałat Edward F. Leonard, nie tylko utworzył specjalną Kaplicę Aktorów, ale też uzyskał zgodę od Arcybiskupa Nowego Jorku na odprawianie Mszy Świętej o 4 nad ranem (co wówczas, w początkach lat dwudziestych, było zabronione przez Prawo Kanoniczne). Aż do końca lat sześćdziesiątych, czyli tak długo jak w pobliżu znajdowała się Madison Square Garden, w kościele św. Malachiasza średnia miesięczna frekwencja na niedzielnych Mszach wynosiła około 16 000 wiernych. To tutaj modlił się Gregory Peck, tutaj miały miejsce pogrzeby Rudolpha Valentino i Tennessee Williamsa, czy ślub Douglasa Fairbanksa z Joan Crawford. Cezurą świetności kościoła jest rok 1968 i przeniesienie hali Madison Square Garden. Dzielnica, w której znajduje się kościół, przechodzi drastyczną zmianę na gorsze, a na ulicach królują narkotyki, prostytucja i pornografia. W okolicy mieszkają tylko starcy i biedni. Aby podnieść upadłą parafię zostaje sprowadzony ks. Thomas O’Brien, który wcześniej posługiwał w południowym Bronksie. Kolejny proboszcz ks. George W. More przybywa w 1976 roku i w 25 lat rozwija nową misję parafii św. Malachiasza skoncentrowaną na posłudze biednym i starszym. Właśnie z tego przede wszystkim jest dzisiaj znany kościół św. Malachiasza: z posługi starszym, którym wydaje się posiłki, a także towarzyszy w zakupach i zapewnia pomoc medyczną. A świątynia znowu stała się atrakcją dla turystów i jak powiedziałem wcześniej miejscem głębokiej modlitwy i adoracji.

Jak zrobić karierę?
Kiedy na ulicy w Mediolanie turyści pytają, jak dotrzeć do La Scali, zwykle słyszą żartobliwą odpowiedź: wiele lat żmudnych ćwiczeń. W Nowym Jorku podobną odpowiedź można usłyszeć pytając o Carnegie Hall (słynna sala koncertowa) albo Lincoln Center (siedziba m. in. opery, baletu i teatru). Ale siedząc w St. Malachy’s i zastanawiając się nad karierą, oprócz żmudnych lat ćwiczeń i oczywiście talentu, bez którego się nie obejdzie (chociaż jak patrzę na niektórych polskich aktorów to mam wątpliwości w tej materii), przychodzi do głowy jeszcze jedna idea. Otóż w kościele, oprócz różnych figur Świętych (nie brakuje choćby św. Józefa czy św. Antoniego) jest po lewej stronie od wejścia tzw. Sanktuarium Artystów. Znajduje się w nim pięć ikon, przed którymi marzący o wielkiej karierze, jak myślę, chętnie zapalają świeczki. Nie wiem, czy to zastąpi żmudną pracę i talent, ale na pewno nie zaszkodzi, zwłaszcza że można modlić się bardzo konkretnie. I tak mamy tu na środku św. Genezjusza patrona aktorów, świętego Vito patrona tancerzy, błogosławionego Fra Angelico patrona artystów, świętą Cecylię patronkę muzyki i błogosławioną Dinę, która była muzykiem. Patrona muzyki i artystów znamy, ale kim był św. Genezjusz? Żył w czasach Dioklecjana i był dworskim komikiem i mimem, ale nawrócił się. Dla farsy odegrał obrzęd swojego chrztu i dla farsy został aresztowany, by później przed sądem uznać swój chrzest za prawdziwy i autentycznie wyznać swoją wiarę aż po męczeńską śmierć. Męczennikiem jest również św. Vito z Sycylii, zaliczany do Czternastu Świętych Wspomożycieli, natomiast bł. Dina Belanger pochodzi z Kanady, od ósmego roku życia grała na fortepianie, studiowała muzykę w Nowym Jorku, a później wstąpiła do zakonu sióstr Notre-Dame. Zmarła w 1929 roku w opinii świętości. No, to teraz już wiemy, do kogo i o co szturmować.
Ale wracając jeszcze do kościoła św. Malachiasza. Taka refleksja kołacze mi się w głowie. Kościół aktorów, który dzisiaj opiekuje się głównie starcami, którymi nie ma się kto opiekować. Czyż nie jest to symboliczne? Aktorzy, modelki, reklamy wszystko to ciągle próbuje nam wmówić, że lepiej być pięknym, młodym i bogatym, że starość można oszukać, opóźnić, a w najgorszym wypadku udawać, że ona nie istnieje. A potem kiedy już przyjdzie, nie ma nikogo, aby nas w tym stadium życia uszanować i docenić. Czy choćby po prostu być razem, być obok. Warto więc pamiętać, choć nawet na stronie internetowej kościoła św. Malchiasza jest przypomniana maksyma: „nie ma biznesu nad show-biznes”, że to jednak jest jedna, wielka ściema. Dream, który się nie spełni. Dlatego warto trzymać się Prawdy. Zawsze.  

Tekst i foto ks. Andrzej Antoni Klimek


Galeria fotografii

Przeglądaj galerię wersji Flash

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 22

Opiekun nr 22(509) od 22 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. o pracującej w Etiopii Magdalenie Fiec, która odkryła swoje misyjne powołanie podczas studiów na Politechnice Śląskiej.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej