Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2014-08-07 09:40:32

W kraju Maryikatyn

Baltimore nie należy do najważniejszych miast Stanów Zjednoczonych, ale serce Polaka i katolika ma tutaj
powody do wzruszeń

Kiedy przed kilkoma tygodniami z wielką ciekawością zmierzałem do Plymuth Rock, gdzie jak pamiętacie w 1620 roku na statku Mayflower przybyli tzw. Pielgrzymi z Europy w poszukiwaniu przede wszystkim wolności religijnej, bynajmniej się nie spodziewałem, że wkrótce, zwiedzając Boston i przeglądając historię całego terytorium zwanego Nową Anglią, znajdę ślady tak zaciekłego prześladowania i nietolerancji wobec Kościoła katolickiego. Co za ironia losu! Najpierw szukali tolerancji i wolności, a później odmawiali jej innym. Na terytorium, o którym mowa, zostały ustalone prawa i zwyczaje, które na ponad sto pięćdziesiąt lat wyłączyły katolików ze wszystkich aspektów życia publicznego. W roku 1642 zakazano budowania świątyń i przebywania katolickich duchownych w tym stanie, a jeśli któryś z nich został złapany po raz drugi na tym terenie musiał się liczyć nawet z karą śmierci. O zakazie obchodzenia Świąt Bożego Narodzenia wspomniałem w poprzednim materiale. Kultura Nowej Anglii była pełna wątków antykatolickich, jedna z popularniejszych gier dziecięcych nazywała się Break the Pope’s neck (Złam kark papieża), a pośród słynnych czarownic z Salem ukaranych śmiercią przez powieszenie była również Goody Glover, której zawiniła... odmawianiem „Ojcze nasz” po łacinie. I takie przykłady można mnożyć, ale lepiej będzie skoncentrować się na jednym chlubnym wyjątku w całej tej niechlubnej historii. A był nim Maryland.

Na cześć królowej czy Królowej?
Maryland został założony w roku 1634 i całą zasługę za jego utworzenie i uczynienie z niego niemal raju dla katolików należy przypisać jednej osobie: George’owi Calvertowi zwanemu Pierwszym Lordem Baltimore. George Calvert w 1624 nawrócił się na katolicyzm, co w rodzinnej Anglii kosztowało go utratę miejsca w Parlamencie i innych urzędów, które zajmował, co jednak jeszcze bardziej utwierdziło go w postanowieniu niesienia wszelkiej pomocy dyskryminowanym katolikom. Jednym ze sposobów na tę pomoc miało być utworzenie kolonii dla katolików w Nowym Świecie. Oczywiście niektórzy historycy dopatrują się w jego decyzji bardziej ekonomicznych niż religijnych motywów, ale dla naszej historii pozostaje to bez znaczenia. Pierwsza próba w Newfoundland zakończyła się niepowodzeniem, między innymi ze względu na zbyt ostre zimy, a także ponieważ kolonia została zaatakowana przez... katolicką Francję, która miała tuż obok swoje terytoria. George starał się o nowe tereny, jednak zmarł w kwietniu 1632 roku, ale zaledwie parę miesięcy później jego syn Cecil Calvert, Drugi Lord Baltimore, otrzymał zgodę na nową kolonię, którą nazwano Maryland, czyli kraj Maryi. Jak tłumaczy Samuel Eliot Morison w swojej Oxford History of the American People nazwa ta pozornie dedykowana była królowej Anglii Marii Henrietcie, ale w rzeczywistości Najświętszej Maryi Pannie. Od 1634 roku mieli więc katolicy stan, w którym nie byli prześladowani i choć już dziesięć lat później dobry czas się skończył, to jednak przeplatając lepsze i gorsze okresy, to właśnie w Maryland katolicy przetrwali. W 1708 roku było ich 2947 w liczącej około 40 tysięcy społeczności, a w 1785 byli największą populacją katolicką pośród wszystkich kolonii, licząc około 15800 osób.

Baltimore i pierwsza katolicka katedra
Czytelnicy, którzy od lat śledzą moje artykuły pisane z tej strony oceanu wiedzą, że zawsze szukam akcentów religijnych a zwłaszcza katolickich we wszystkich miejscach, które odwiedzam. Najbardziej lubię te ślady, które sam Stworzyciel pozostawił bezpośrednio w naturze, ale i miejsca kultu uczynione ręką człowieka ale przecież inspirowane geniuszem danym od Boga odwiedzam bardzo chętnie. W stanie Maryland nigdy wcześniej nie byłem i postanowiłem wybrać się do Baltimore, ponieważ tam znajduje się najstarsza katedra katolicka Stanów Zjednoczonych. Jak się później okaże, miasto to rezerwowało dla mnie jeszcze jeden bardzo poruszający akcent, ale o tym później.
Pierwsze kroki, po około czterogodzinnej podróży samochodem z Nowego Jorku, kierujemy oczywiście do Bazyliki Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, znanej też jako Bazylika Baltimore, która jak wspomniałem, była pierwszą rzymskokatolicką katedrą (dzisiaj jest konkatedrą archidiecezji Baltimore) wybudowaną po ogłoszeniu przez amerykańskie stany niepodległości. Uchodzi za jeden z najpiękniejszych XIX-wiecznych budynków na świecie i jest dziełem architekta angielskiego pochodzenia Benjamina Henry’ego Latrobe’a, którego później nazwą ojcem amerykańskiej architektury. Oprócz zbudowanej w latach 1806-1821 bazyliki w Baltimore, był on również m.in. drugim architektem Kapitolu w Waszyngtonie i zaprojektował portyki Białego Domu. Nad pracami czuwał pierwszy amerykański biskup Kościoła rzymskokatolickiego John Carroll. Może warto tutaj jeszcze nakreślić początki struktury kościelnej w USA. 26 listopada 1784 roku powstała prefektura apostolska w Baltimore jako pierwsza jednostka administracyjna Kościoła katolickiego, wcześniej tereny te podlegały diecezji Quebec. Następnie 6 listopada 1789 roku prefektura zostaje podniesiona do rangi diecezji Baltimore, z której później w roku 1808 zostaną stopniowo wydzielone wszystkie najbardziej dzisiaj znane archidiecezje i diecezje wschodniego wybrzeża (Boston, Waszyngton, Nowy Jork, Filadelfia itd.). Od 15 sierpnia 1859 r. arcybiskupowi Baltimore przysługuje tytuł prymasa Stanów Zjednoczonych, który dzisiaj podobnie jak w Polsce, ma znaczenie głównie honorowe i historyczne.
Do Bazyliki trafiamy akurat na Mszę Świętą i to jest znak Bożego błogosławieństwa, bo lepiej wizyty w świątyni zacząć nie można. Po Mszy Świętej korzystamy z uprzejmości stałego diakona, który oprowadza nas po świątyni, która zachwyca przede wszystkim klasyczną formą, a także niesamowitą jasnością (to również efekt niedawnych prac restauracyjnych) w przeciwieństwie do aktualnej katedry Baltimore, którą odwiedzimy później, zbudowanej z szarego cementu i choć pięknej i potężnej, to jednak dość mrocznej. Nasz diakon przewodnik jest na tyle uprzejmy, że na moje pytanie o możliwość zrobienia zdjęcia Bazyliki z góry, prowadzi nas do budynku kurii, skąd z balkonu jest piękny widok tak na świątynię jak i całe miasto.
W 1995 r. Bazylikę odwiedził papież Jan Paweł II i wizyta ta zainspirowała miejscową społeczność do utworzenia poświęconego polskiemu papieżowi ogrodu modlitwy zwanego John Paul II Prayer Garden, który jest zlokalizowany tuż obok bazyliki. Bardzo miły gest i muszę przyznać, że widziałem tam modlących się ludzi. Ale powiem też szczerze, że niestety jeszcze nigdy nie widziałem pomnika Jana Pawła II, który byłby tak niepodobny do naszego rodaka. OK, sylwetka jest w porządku, ale twarz nie ma nawet cienia podobieństwa. Przykro mi, ale... mówię jak jest ;-)

Świat pamięta
Po zwiedzaniu najstarszej katedry Ameryki mamy długą przerwę obiadową, którą spędzamy z wujkiem naszego kleryka Marka. Ten lunch naprawdę zasługuje na oddzielny artykuł, ponieważ wujek Marka jest emerytowanym anglikańskim pastorem i wykładowcą Harvarda i zaprosił nas do Klubu John Hopkins University. Pierwszy raz byłem w takim klubie, gdzie wejść mogą tylko członkowie i ich goście, czyli atmosfera znana mi jedynie z amerykańskich filmów, ale przede wszystkim wiekowy pastor okazał się niesamowitym gawędziarzem. Na zakończenie podarował nam swoją książkę o poradnictwie małżeńskim przestrzegając jednocześnie, żebyśmy jako katolicy dobrze wczytali się w jej treść, zanim spróbujemy z niej korzystać, bo możemy tam znaleźć fragmenty zupełnie nie ortodoksyjne. Ciekawym wątkiem rozmowy było też przyszłe kapłaństwo Marka i związany z nim celibat. Pastor powiedział nam, że porzucił Harvard, bo żona nie chciała mieszkać w Bostonie i jakby nie patrzeć na celibat, to Mark nie będzie musiał nigdy porzucić dobrego stanowiska ze względu na kaprysy żony.
Kiedy już udało nam się „uwolnić” od przesympatycznego gaduły pojechaliśmy na wybrzeże, ponieważ Baltimore jest położone nad zatoką. I tam właśnie w bardzo ładnym punkcie na małym rondzie znajduje się niespodzianka, o której wcześniej wspomniałem, a mianowicie przepiękny pomnik dedykowany ofiarom Katynia. Ktoś zapyta, czy w Baltimore jest wielkie skupisko Polonii i szczerze powiem, że nie mam takich danych, ale nie sądzę. Natomiast mieszkał tam niejaki Clement A. Knefel, major amerykańskiej armii, który niegdyś stacjonował w amerykańskiej strefie okupacyjnej i dowiedział się o zbrodni katyńskiej podczas Procesu Norymberskiego. I bardzo pragnął ufundować tablicę pamiątkową dla pomordowanych. Rozpoczął zbiórkę funduszy w latach siedemdziesiątych, ale po dziesięciu latach miał zaledwie 1600$, więc zwrócił się o pomoc do Kongresu Amerykańskiej Polonii. Ukonstytuował się specjalny Komitet, którego pracę zwieńczyła uroczystość odsłonięcia Narodowego Pomnika Katyńskiego w Baltimore 19 listopada 2000 roku. Uczestniczył w niej ks. Zdzisław Peszkowski.
Autorem pomnika zwanego też Płomieniem Wolności jest amerykański rzeźbiarz polskiego pochodzenia Andrzej Pityński. Monument ma ok 13,4 m wysokości, a z postumentem ok 20 m i jest jednym z największych na Wschodnim Wybrzeżu. Prócz zamordowanych polskich oficerów (w tym jedynej kobiety - Janiny Lewandowskiej) pomnik zawiera również wkomponowane sylwetki królów polskich, Tadeusza Kościuszki i Kazimierza Pułaskiego. Jest naprawdę piękny. Mówię... jak jest. I warto było tu przyjechać, dla mojego Kościoła i mojej Ojczyzny. Bo pamięć jest ważna.

Tekst i foto ks. Andrzej Antoni Klimek


Galeria fotografii

Przeglądaj galerię wersji Flash

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej