Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2014-08-01 10:59:20

Na czerwono, czyli ważne

Jezus jest znakiem sprzeciwu dla wielu,
ale jako katolicy
powinniśmy innych przyciągać

Właśnie wróciłem z kina. Trwający niemal trzy godziny film „Boyhood” obejrzałem z zainteresowaniem: reżyser starał się pokazać piętnaście lat życia chłopca, od dziecka do pełnoletności, widziane oczyma tegoż chłopca i myślę, że mu się to udało bardzo dobrze. Jak to we współczesnych filmach rodzina niestety jest rozbita, matka, z którą po rozwodzie zostają dzieci, czyli główny bohater syn Mason i jego starsza siostra, dokonuje kolejnych niewłaściwych wyborów odnośnie mężczyzn. Ojciec, choć stara się utrzymać dobry kontakt z dziećmi, przez długi czas jest wiecznym chłopcem, ale później zakłada nową rodzinę. I mamy tych wszystkich rodziców wymieszanych, jak to się dzisiaj nazywa typowa rodzina patchworkowa (dosłownie chodzi o metodę szycia z różnych małych, nieregularnych kawałków materiału). Ale w sumie nie chcę Wam opowiadać, ani oceniać filmu. W każdym razie wracając do domu, a zajęło mi to ponad godzinę, przez całą drogę zastanawiałem się nad jednym. Otóż w filmie jest scena, w której tytułowy Mason otrzymuje na piętnaste urodziny od swojej babci Biblię. W filmie jest kilka śmiesznych kawałków, ale widownia w kinie najbardziej się uśmiała właśnie z tej sceny. A kiedy jeszcze babcia po chwili tłumaczyła wnukowi, że wszystkie słowa Jezusa są w tej Biblii wydrukowane czerwonym drukiem, towarzyszyła temu kolejna salwa śmiechu. Od dziadka, żebyśmy nie zapomnieli, że jesteśmy w Ameryce, Mason dostał strzelbę i tu jakoś szczególnie nikt się nie śmiał. Później cała ta rodzina wybiera się do kościoła (protestanckiego) na chrzciny małego przyrodniego braciszka po czym Mason z siostrą upewniają się w rozmowie z ojcem, że chyba nie chce on żeby od tej pory stali się jakąś „kościołową” rodziną (do tej pory Boga w życiu dzieci nie było). Tato ich uspokaja, że chodzi tylko i wyłącznie o jego nową żonę, której zależało.
I tak sobie rozmyślam o tej rżącej ze śmiechu publiczności i o tych słowach Pana Jezusa na czerwono. I że nikt nie widzi związku pomiędzy tym śmiechem ze słowa Bożego i patchworkowymi rodzinami. A dzisiaj w Rzymie papież Franciszek mówił: „Czytać Ewangelię. Czytać Ewangelię. Mówiliśmy o tym, pamiętacie? Każdego dnia czytać jakiś fragment Ewangelii, a także nosić małą Ewangelię z sobą, w kieszeni, w torbie, wszędzie mieć ją pod ręką. A czytając jakiś kawałek, znajdziemy Jezusa. Wszystko nabiera sensu”.
Ale też myślę o nas „kościołowych” ludziach i rodzinach i o tym, że możemy budzić przerażenie, albo choćby niechęć u tych, którzy hipotezę Pana Boga uznali za zbędną w swoim życiu. Kiedyś nazwanie kogoś „kościołowym” było jak najbardziej pozytywną rekomendacją, a dzisiaj? Może to tylko część hollywoodzkiej propagandy, ale jeśli rzeczywiście wzbudzamy niechęć, to nie wszystko jest w porządku. Przecież mieliśmy być światłością świata.

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej