Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2014-07-02 10:28:53

Przepis na ser

 ser

Historia tego sera splata się z historią świata i historią Kościoła

Ojciec Charles-Jean Bouvoust, serowar ze zlikwidowanego, dopiero co, przez władze rewolucyjnej Francji benedyktyńskiego klasztoru w Alencon, stanął właśnie przed najtrudniejszą decyzją swojego życia: albo złoży wymaganą przez władze, antypapieską w swej istocie, przysięgę wierności narodowi francuskiemu, albo odmówi jej złożenia i zostanie zgilotynowany.

Ostatecznie zdecydował, że spróbuje gdzieś się ukryć i przeczekać kulminację jakobińskiego, antyklerykalnego terroru. Wkrótce minie dokładnie 225 lat od słynnego zburzenia Bastylii, który dał początek Wielkiej Rewolucji Francuskiej. W powszechnym mniemaniu rewolucja ta stała się preludium do wszystkiego, co najlepsze w zachodnim świecie, czyli wprowadzenia w życie państw i społeczeństw wzniosłych idei wolności, równości i braterstwa, niestety w rzeczywistości, co zresztą podnosi wielu historyków, owemu historycznemu przewrotowi bliżej do określenia „wielka francuska rzeź”. Wielka Rewolucja Francuska bowiem niewiele miała wspólnego z przyświecającym jej oficjalnie programem. A choćby idea „wolności” złamana została już na początku w kwestii chociażby wolności wyznania. A oto historyczne dowody. 

W listopadzie 1789 roku, wszedł w życie dekret, w myśl którego „do dyspozycji narodu” zostały oddane wszystkie dobra kościelne. Wydarzenie to miało znaczenie zasadnicze, gdyż jego skutkiem było nie tylko zniszczenie wielkiego i pradawnego patrymonium, ale także monstrualny przekaz wchodzącego w skład rzeczonego majątku składników, na rzecz setek tysięcy nabywców „dóbr narodowych”, których interesy – co niezwykle istotne – dość ściśle wiązały się odtąd z czysto antyklerykalną polityką. Ponadto postępujące zeświecczenie czynności będących dotąd domeną duchowieństwa jak: chrzty, śluby, pogrzeby, nauczanie czy opieka społeczna coraz wyraźniej separowało Kościół od kontaktu ze społeczeństwem, a w konsekwencji od oddziaływania na nie. A podkreślić należy, że był to dopiero przysłowiowy początek boleści. W lutym 1790 roku wszedł w życie kolejny wymierzony przeciw Kościołowi dekret zakazujący składania ślubów religijnych i rozwiązujący wszystkie zgromadzenia zakonne. Wyjątkiem od zasady stały się tylko te zakony, do zadań których należało opieka nad chorymi w szpitalach lub nauczanie. Natomiast w lipcu 1790 roku okazało się, że obydwa wymienione, antykościelne dekrety były zaledwie niewinnym wstępem do aktu prawnego, który przeszedł do historii pod nazwą Konstytucji Cywilnej Kleru i który można by porównać do nalotu dywanowego nie tylko na francuski Kościół, ale i na wszystkich jego wiernych. Rzeczony akt prawny dostosowywał kościelne jednostki terytorialne do administracji kraju, a księża na mocy jego postanowień, stawali się urzędnikami państwowymi pobierającymi pensję od państwa lub władz miejskich. Mało tego, mieli być odtąd wybierani przez lud i całkowicie podporządkowani władzom cywilnym. Gwarancją owego podporządkowania miała być przysięga wierności na konstytucję cywilną składana przez duchownych. Odmowa złożenia przysięgi mogła być ukarana śmiercią i była śmiercią karana. Przy czym warto też podkreślić, że bez względu na to, czy dany duchowny złożył rzeczoną przysięgę czy nie, zazwyczaj i tak był represjonowany. Bo był duchownym. Księża i zakonnicy, którzy chcieli pozostać wierni Rzymowi, masowo opuszczali swoje klasztory i parafie i kryli się, gdzie mogli, podobnie jak główny bohater niniejszej opowieści, ojciec Jean-Charles Bouvoust z Alencon.

Dzielna służąca z Beaumoncel

Alencon, w którym do 1790 roku mieszkał, realizował swe kapłańskie powołanie i warzył sery nasz benedyktyn, położone jest w Normandii i tam właśnie ojciec Charles-Jean postanowił szukać schronienia. Zapewne czynił to w myśl założenia, że im dalej od Paryża, które było epicentrum wybuchu rewolucji, tym większe szanse nie tylko na przetrwanie, ale również na przetrwanie w wierności Kościołowi katolickiemu. Mnich skierował się więc na północ i szukając, niestety bezskutecznie, życzliwych ludzi, którzy pomogli by mu się ukryć, dotarł do majątku Beaumoncel w miejscowości Pays d’Auge. Choć zastraszeni właściciele Beaumoncel w krótkiej, nerwowej rozmowie polecili ojcu Bouvoust oddalić się od ich posiadłości, nieoczekiwanie przyszła mnichowi z pomocą ich służąca Marie Harel, która mimochodem usłyszała ich rozmowę. Gdy jej państwo zniknęli, sprytnie zagaiła benedyktyna pod jakimś niewinnym pretekstem i zaoferowała mu kryjówkę u siebie w domu, w pobliskiej wsi, której nazwę zachowam na razie dla siebie. 

Nagroda dla Marie męczeństwo dla Bouvoust’a

Ojciec Charles-Jean ukrywał się w jej gościnnych progach około siedmiu lat. W 1797 roku, kiedy antyklerykalny terror nieco zelżał, benedyktyn postanowił opuścić dom Marie i wrócić do Alencon. Bardzo chciał jej się odwdzięczyć, ale niestety nie miał czym. Nim jednak się pożegnał, wręczył jej kartkę z własnoręcznie zapisaną recepturą na ser, nad którym pracował krótko przed wybuchem rewolucji. Marie szybko przystąpiła do przetestowania przepisu, a ponieważ ser okazał się wyśmienity, wkrótce zaczęła go sprzedawać na miejskim jarmarku. Tradycja mówi, że w pierwszej połowie XIX wieku dzieci Marie żyły już tylko z jego produkcji. W 1855 roku, spróbował go sam Napoleon III i urzeczony jego smakiem, nadał mu nazwę normandzkiej wioski, w której wytworzono go po raz pierwszy, a wioska nazywała się Camembert. Ojciec Bouvoust dotarł do Alencon, gdzie niestety wkrótce został aresztowany i uwięziony. W styczniu 1798 roku skazano go, podobnie jak setki innych duchownych, na deportację na atlantycką wyspę Ré. Deportacje te nazywane były ówcześnie „suchymi gilotynami”, gdyż szanse na powrót z takiego zesłania równały się niemal zeru. Ojciec Charles-Jean zachorował w niedługim czasie i zmarł na wyspie 8 kwietnia 1799 roku. A o Kościele w czasie Rewolucji Francuskiej, jeszcze sobie opowiemy.

Aleksandra Polewska


Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 22

Opiekun nr 22(509) od 22 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. o pracującej w Etiopii Magdalenie Fiec, która odkryła swoje misyjne powołanie podczas studiów na Politechnice Śląskiej.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej