Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2014-05-08 11:41:55

Święty Jan Paweł i ja

Z wielką nadzieją czekam na to,
co Jan Paweł II zacznie wyrabiać 
po kanonizacji

Ileż to ja już razy pisałem, że jako kapłan jestem niesamowitym szczęściarzem? Wiele razy? Być może, ale jestem głęboko przekonany, że na pewno za mało. Pielgrzymka kanonizacyjna była kolejną okazją, abym to sobie uświadomił, a dzisiejszy wstępniak możliwością, aby dać świadectwo.
Miałem to szczęście być na Placu Świętego Piotra w dniu pogrzebu Jana Pawła II, w dniu jego beatyfikacji i wreszcie w dniu kanonizacji. Kiedy był pogrzeb postanowiłem, że po prostu wieczorem pojadę samochodem do Rzymu (mieszkałem wówczas w Italii), zaparkuję gdzie będzie można, a potem będę szedł w kierunku Placu Świętego Piotra, dokąd będę mógł, a potem usiądę i przeczekam do rana, do Mszy Świętej. Tak właśnie tłumaczyłem dzień wcześniej swoje zamiary przyjaciółce, która nie mogła uwierzyć, że chcę koczować gdzieś na dworze całą noc i natychmiast zadzwoniła do znajomego zakonnika pracującego w jednej z kongregacji. Koniec końców noc spędziłem w łóżku w Rzymie u tychże zakonników, a potem z otrzymanym od nich biletem zasiadłem w kapłańskim sektorze podczas ceremonii pogrzebowej i nie zapomnę do końca życia tego niemalże mistycznego przeżycia, kiedy szalejący wiatr w pewnym momencie zamknął Księgę Pisma Świętego leżącego na skromnej trumnie papieskiej. Jeszcze teraz kiedy to piszę, mam gęsią skórkę i łzy w oczach, a w uszach krzyk całego placu: santo subito!
Na beatyfikację pojechałem już z Polski z autobusem pielgrzymów pod egidą „Opiekuna”. Noc przed beatyfikacją spędzona na Via della Conciliazione, częściowo na stojąco, częściowo na siedząco, pośród modlitw prywatnych, rozmów, zwierzeń i świadomości czekania na coś wielkiego. Coś wielkiego i ważnego się też rodziło. A potem wczesnym rankiem udałem się z innymi księżmi do sektora kapłańskiego (tak, tak, tam były krzesła ;-) i tym razem oprócz niesamowitego wzruszenia i radości pozostanie mi w pamięci potężny napis rozciągnięty na kolumnadzie Berniniego ze słowami Jana Pawła II: „Spalancate le porte a Cristo” - Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi.
I wreszcie kanonizacja. Dwa autobusy pielgrzymów pod auspicjami „Opiekuna”. Cała noc na stojąco na Via della Conciliazione. Ścisk niemiłosierny, że nie dałoby się nawet zemdleć i upaść. Żadnych biletów do sektora kapłańskiego (jeśli ktoś wierzył, że mam jakieś „dojścia” w Watykanie to teraz już wie, że nie mam ;-). Przez cały czas z moim ludem. Ceremonia jakby trochę smutna, jakby poniżej oczekiwań. „Tego co było w nocy nie można nazwać czuwaniem modlitewnym” - powie później jedna z pielgrzymkowych sióstr. I w sumie miała rację. A jednak ja czułem się podczas tego nie-czuwania prowadzony za rękę, kochany i w najważniejszym miejscu na świecie. I spełniony. I szczęśliwy. I wróciłem lepszym człowiekiem. Szkoda, że na kanonizacji się kończy, jeszcze mógłbym w ogóle stać się dobrym. A nie tylko szczęściarzem.

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej