Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2014-04-09 12:21:15

W drodze do Krakowa

Dźwigając Krzyż Światowych Dni Młodzieży (świadectwa)

rio

Krzyż ma dla mnie szczególne znaczenie. Jest On symbolem miłości, ofiary i naszego chrześcijańskiego dziedzictwa.
W sobotę, 2 czerwca miałam zaszczyt nieść Krzyż Światowych Dni Młodzieży przez niespełna 6 kilometrów. To było coś, o czym zawsze marzyłam, ale myślałam, że nigdy się nie spełni. Ale Bóg w swojej nieskończonej mądrości urzeczywistnił to przez zbieżność kilku wydarzeń dziejących się w naszej rodzinie.

Krzyż ma dla mnie szczególne znaczenie. Jest On symbolem miłości, ofiary i naszego chrześcijańskiego dziedzictwa. Jezus cierpiał i umarł na krzyżu, by dać nam nowe, bardziej obfite życie. Przez Jego cierpienie zyskaliśmy pokój z Bogiem oraz radość w naszych duszach. Zatem zawsze uważałam cierpienie za dobre dla nas. Przez cierpienie jesteśmy oczyszczani. Jezus powiedział: „Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się wyrzeknie samego siebie, niech weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje” (Mt 16, 24). Moje życie było błogosławione licznymi małymi krzyżami takimi, jak moja wada wymowy i moja niepełnosprawna stopa. Dziękuję Bogu za te małe krzyże. Modlę się o siłę, by je przyjąć i miłować je. Spójrz, jeśli Jezus mógł nieść ogromny krzyż całą drogę na Kalwarię, dlaczego ja nie mogę nieść maleńkiego krzyża w mojej podróży życia? Odkąd usłyszałam o krzyżu Światowych Dni Młodzieży, chciałam go dotknąć, nieść go. Czy miałam szansę? Prawdopodobnie nie.
W marcu Pan Bóg pobłogosławił nam własnym domkiem na wsi w Haliburton. Prosiliśmy o to od 15 lat i myśleliśmy, że to nigdy nie nastąpi. Właśnie w tym czasie w kościele w Minden usłyszeliśmy ogłoszenie, że krzyż Światowych Dni Młodzieży będzie przechodził przez diecezję Peterborough. Wszyscy zostali zaproszeni, aby nieść krzyż. Chętnie skorzystałam z zaproszenia. Więc w niedzielę Paul zabrał mnie do kościoła na Mszę św. o 8.30. Po Mszy św. dołączyłam do grupy około 10 parafian i pojechaliśmy do Grafton, aby tam rozpocząć wędrówkę z krzyżem. Prosiłam Boga, żeby dał mi siłę na drogę, ponieważ moja stopa jeszcze nie wyzdrowiała po skaleczeniu z zeszłego roku. I oczywiście to uczynił! Dał mi nie tylko siłę, ale też dużo radości.
Aby nieść krzyż zgromadziło się około 150 ludzi: młodych i starych, mężczyzn i kobiet, bogatych i biednych, jeden był ślepy, inny kulawy (w porównaniu z nim, jestem w o wiele lepszym stanie). Śpiewaliśmy, modliliśmy się, śmialiśmy się, rozmawialiśmy, krzyczeliśmy, machaliśmy flagami, małe dzieci były niesione na ramionach dorosłych, ślepiec był prowadzony przez swojego przyjaciela, a kulawy był wspomagany silnymi rękami. Szczodrość wszystkich ludzi była niewiarygodna. To było coś niesamowitego. Było tyle radości! Czułam się wspaniale, nie zauważając żadnego bólu stopy. Zdumiewająca łaska!
Kiedy nareszcie postawiliśmy krzyż i umocowaliśmy Go, zrobiłam krok w tył i ostatni raz na Niego spojrzałam. Wow! Nie mogłam uwierzyć, że rzeczywiście niosłam krzyż przez 6 kilometrów! Dziękuję Ci Boże, że sprawiłeś by było to dla mnie możliwe!

Wai Chin Hwang

 

W 2009 roku 17 młodych wolontariuszy z Młodzieżowego Centrum San Lorenzo w Rzymie przyniosło Krzyż Światowych Dni Młodzieży do ludzi dotkniętych trzęsieniem ziemi w Aquila. Był to czas łaski i intensywnego pocieszenia. Młodzi pragnęli kontynuować posługę „misjonarzy Krzyża” wobec innych ludzi, którzy cierpieli. W ten oto sposób dotarli z krzyżem do więzienia w Rebibbia w Rzymie. Pierwsza wizyta miała miejsce w Wielkim Poście w 2010 roku w sektorze IV, gdzie przetrzymywano przestępców powiązanych z mafią. Ann, amerykańska studentka, mieszkająca w Rzymie, opisuje swoje doświadczenie w ten sposób: „Idąc do więzienia z dwoma innymi wolontariuszami byliśmy uzbrojeni tylko w kilka natchnionych śpiewników i naturalnej wielkości krzyż. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bezpiecznie się poczuję, ani z tego, jak skromna będzie moja wiara w porównaniu z wiarą mężczyzn, do których zostaliśmy posłani. Modliliśmy się razem, jeden obok drugiego z Krzyżem Światowych Dni Młodzieży na ramionach. Zorientowałam się, kiedy patrzyłam na tych ludzi całujących i obejmujących krzyż, że byliśmy tylko narzędziami Bożej łaski, wiadomością, którą przesłał Bóg. Krzyż nie jest tylko źródłem pociechy i nadziei; Bóg w ten sposób woła swoje dzieci do domu. Ci mężczyźni będą dźwigać swoją przeszłość już zawsze, ale mimo to przez krzyż, te momenty naszej przeszłości zostaną w nas wychwalone i w jakiś sposób poprowadzą nas w naszym nieustającym zbawieniu. To był prawdziwy zaszczyt modlić się z tamtymi mężczyznami i być częścią jakiegoś planu Bożego na ich przyszłość, jakikolwiek ma on być”.

Ann

Opracowała i przetłumaczyła
Natalia Olszewska

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 15

Opiekun nr 17(530) od 12 sierpnia 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
artykuły o Matce Bożej w różnych odsłonach

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej