Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2014-04-09 10:45:52

Obliczem wolności jest przymierze cz. III

pilat

Spoglądamy na wydarzenia Wielkiego Postu poprzez karty książki - testamentu Jana Pawła II „Pamięć i tożsamość”. W naszych zamyśleniach rekolekcyjnych wędrujemy drogą bolesnej pamięci: o złu, cierpieniu, ludzkiej nieprawości.
To nie jest kwestia jakiejś drastycznej pedagogii lansowanej przez Kościół – to sprawa naszego osobistego doświadczenia. Jest to doświadczenie, które potwierdzają bieżące wydarzenia – znaki czasu: konflikt na Ukrainie, kolejne demonstracje siły, odsłanianie zakusów totalitarnych i imperialnych…
Zaprawdę, trudno jest wyzwolić się od pamięci o niedawnej historii, a zarazem o pamięci o wydarzeniach sprzed dni i godzin… Czy Bóg ma jakiś cel w tym doświadczaniu nas? Czy coś nam mówi poprzez przyzwolenie na cierpienie?
W książce „Pamięć i tożsamość” Jan Paweł II wspomina pewne osobiste doświadczenie z czasów swoich studiów rzymskich. Było to spotkanie z młodym Flamandem z Belgii: „W naszej rozmowie zeszliśmy na temat sytuacji, jaka ukształtowała się w Europie po zakończeniu II wojny światowej. Mój kolega powiedział mniej więcej tak: „Pan Bóg dopuścił, że doświadczenie tego zła, jakim jest komunizm, spadło na was... A dlaczego tak dopuścił?”. I sam dał odpowiedź, którą uważam za znamienną: „Nam na Zachodzie zostało to oszczędzone, być może dlatego, że my na zachodzie Europy byśmy nie wytrzymali podobnej próby, a wy wytrzymacie”. To zdanie młodego Flamanda wyryło się w mej pamięci. W jakiejś mierze miało ono znaczenie prorocze. Często do niego powracam myślą i coraz wyraźniej widzę, że te słowa zawierały pewną diagnozę”.
Papieskie refleksje na temat zła i misterium nieprawości odsłaniają – ponad wszystko – nie absolutną moc zła, nie triumf podłości i cierpienia, ale odsłaniają miarę wyznaczoną złu, tę miarę, jaką jest Boże miłosierdzie. Jan Paweł II stara się nas przekonać o właściwych proporcjach w urządzeniu tego świata: jest zło i jest dobro, jest Zły i jest Bóg Miłości, ale tylko Bóg jest Panem życia i śmierci, tylko On decyduje o naszym życiu. A decyduje w sposób charakterystyczny - nie zawłaszcza naszym losem, ale odsłania wolność, która spełnia się najbardziej w miłości, w takim wyborze, który nie jest wyborem dla samego wyboru, ale który buduje trwałą miłość. Wybrać tak, by potwierdzić w ten sposób prawdę o sobie, miłość – to znaczy być autentycznym, być prawdziwie wolnym. Te refleksje na temat zła i wolności, które osadzone są najgłębiej w dramacie ludzkiej egzystencji, uzewnętrzniają się nie tylko w życiu jednostek. One są udziałem całych narodów.
Papieskie wspomnienie ze studiów rzymskich odwołuje się do wielkiej narodowej próby dziejów – okresu bezpośrednio powojennego, okresu dominacji systemu komunistycznego. To była z jednej strony eskalacja zła i nienawiści, to była także, z drugiej strony wielka próba wolności. Trudno oceniać, czy inne narody byłyby zdolne do tej próby, ale faktem jest, że nasz naród podjął to wyzwanie wolności w sposób budzący respekt.
Jan Paweł II w swojej książce rozwijając ten wątek pisał: „Hart ducha społeczeństwa ujawnił się później w walce z komunizmem, któremu Polska opierała się aż do zwycięstwa w roku 1989. Chodzi o to, ażebyśmy tego zwycięstwa teraz nie zmarnowali. Na Kongresie Teologów Europy Środkowej i Wschodniej w Lublinie, w roku 1991, próbowano podsumować doświadczenia Kościołów z tego czasu walki z komunistycznym totalitaryzmem i dać o nich świadectwo. Teologia, jaka rozwinęła się w tej części Europy, nie jest teologią w znaczeniu zachodnim. Jest to coś więcej niż teologia w ścisłym znaczeniu. To jest właśnie świadectwo życia, świadectwo o tym, co to znaczy czuć się w Bożych rękach, co to znaczy „uczyć się Chrystusa”, który powierzył siebie dłoniom Ojca aż do: „Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mego” (Łk 23, 46), wypowiedzianego na krzyżu”.
Doświadczenie minionej epoki zaowocowało w nas teologią świadectwa – która stała się udziałem wielu ludzi, nie tylko duchownych, ale także świeckich, ludzi, którzy nie mając ludzkiej nadziei, potrafili zawierzyć Bogu. Zaufać wbrew nadziei.
Tak rodziła się autentyczna solidarność. Jej cechą znaczącą było owo budowanie więzi społecznych i budowanie nadziei wokół Eucharystii. Ten proces
– Mszy sprawowanych w zakładach pracy, w stoczniach, w miejscach strajków, pokazywał niezwykle istotną prawdę – odzyskiwanie wolności, wyzwolenie, budowanie wolności spełnia się, gdy jest dokonywane w oparciu o przymierze z Bogiem.
Można powiedzieć, że stoczniowcy gdańscy i górnicy w Jastrzębiu potwierdzali swoim teologicznym świadectwem prawdę ujawnioną w największym doświadczeniu wyzwolenia narodowego – w wyjściu Izraelitów z ziemi egipskiej. Kiedy czytamy tamte opisy biblijne, możemy zauważyć bez trudu, że – jak zauważał kiedyś kard. J. Ratzinger – „Mojżesz w swej rozmowie z faraonem nie podaje jako celu wyjścia z Egiptu stworzenia własnego kraju, ale wyszukanie miejsca na ofiarę, aby uwielbić Boga w sposób wybrany przez Niego samego”.
Celem wyzwolenia i wyjścia był przede wszystkim i ponad wszystko Synaj, tzn. zawarcie przymierza z Bogiem. Celem było zatem znalezienie, otrzymanie, pozyskanie  prawa zaprowadzającego sprawiedliwość, to znaczy budującego właściwe odniesienia ludzi między sobą i z całym stworzeniem. Takie sprawiedliwe relacje muszą oprzeć się i opierać wciąż na zasadniczym odniesieniu  - do Boga.
To właśnie dlatego Jan Paweł II przekonywał nas w słowach, które pozostały z pewnością zapamiętane: „Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie. Nie może tego wszystkiego zrozumieć bez Chrystusa”. Ale zaraz obok tych słów dodawał następne: „I dlatego Chrystusa nie można wyłączać z dziejów człowieka w jakimkolwiek miejscu ziemi. Nie można też bez Jezusa Chrystusa zrozumieć dziejów Polski - przede wszystkim jako dziejów ludzi, którzy przeszli i przechodzą przez tę ziemię”.
Przywołane refleksje mogą nas prowadzić do rachunku sumienia. Bo trzeba postawić sobie pytanie, dlaczego jako naród, jako społeczeństwo odrzucamy Chrystusa? Dlaczego wybieramy zniewolenie zamiast Chrystusa? Dlaczego potrafiliśmy cieszyć się wolnością jako darem, ale zapomnieliśmy i zapominamy, że jest ona zadaniem?
Ktoś może powiedzieć, że to kwestia pewnej kategorii ludzi, niektórych polityków, niektórych celebrytów medialnych, grupy tyleż wulgarnej, co hałaśliwej… Ale czy nie ma w nas zbyt dużej uległości wobec tych ludzi, wobec pewnych instytucji? Czy bierność wobec zastanego i rozrastającego się układu, nie jest tak naprawdę gestem Piłata, gestem uczestnika tłumu szydzącego z Jezusa, nawet jeśli ten uczestnik tylko milczy?
Za kilka tygodni, niemal dni uroczyście zostanie kanonizowany nasz Papież. Świadek Boga i Świadek człowieka. Brat naszego Boga i nasz Rodak. Mogliśmy sobie w tym rozważaniu przypomnieć jego wizję polskiej teologii świadectwa. To było „świadectwo o tym, co to znaczy czuć się w Bożych rękach, co to znaczy „uczyć się Chrystusa”, który powierzył siebie dłoniom Ojca”.
Czyż nie warto odbudować w sobie godność świadka?

ks. Paweł Bortkiewicz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej