Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2014-03-17 13:22:09

Pamięć i tożsamość w dobie próby

Wolność jest dla miłości

wolnosc

Weszliśmy na drogę wielkopostnej wędrówki. W tym roku podejmujemy ją z pomocą przewodnika, jakim jest szczególny, nieformalny, ale przejmujący testament Jana Pawła II – książka „Pamięć i tożsamość”.
Ta książka stanowi zapis rozmów prowadzonych z Janem Pawłem II w Castel Gandolfo. Rozpoczyna ją myśl, którą wydobywaliśmy poprzednim razem – myśl o tym, że zło nie jest absolutne, nie jest ostateczne. Istnieje swoista miara, którą Bóg wyznacza złu.
Te słowa i myśli dane nam są w tym czasie, w którym toczy się walka na Ukrainie. Z jednej strony siła imperium, o którym mówiono niedawno „imperium zła”, a z drugiej strony naród i państwo, które szukają drogi niepodległości, drogi samostanowienia, drogi wolności.
Tak bowiem jest, że zastanawiając się nad nieprzeniknioną tajemnicą zła, dotykamy tematu ludzkiej wolności. Jan Paweł II mówi: „Problem użycia wolności ma wymiar nie tylko indywidualny, ale także zbiorowy. Domaga się on rozwiązania niejako systemowego. Jeżeli jestem wolny, to znaczy, że mogę używać własnej wolności dobrze albo źle. Jeżeli używam jej dobrze, to i ja sam przez to staję się dobry, a dobro, które spełniam, wpływa pozytywnie na otoczenie. Jeżeli zaś źle jej używam, konsekwencją tego jest zakorzenianie się i rozprzestrzenianie zła we mnie i w moim środowisku”.
Słowa Ojca Świętego nakazują nam niejako przystanąć u początku opisu wolności, jej rozumienia i jej spełnienia: to opis pierwszego grzechu i pierwszego wyboru zła. To opis dramatu ludzkiej wolności, źle ukierunkowanej. To opis wolności oderwanej od prawdy.
Warto sięgnąć do pierwszych stron Księgi Rodzaju i tam zauważyć swoistą anatomię pokusy i grzechu, którą rozpoczyna prowokacja szatana (kusiciela). Tragedią człowieka jest jego uległość wobec tej prowokacji. Na czym polegała owa prowokacja? Warto porównać dwa teksty, dwie wypowiedzi opisujące sytuację rajską. Pierwszy z nich wyraża Boży nakaz: „Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania; ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz” (Rdz 2, 16b-17). W interpretacji skuszonej Ewy ten nakaz zostaje zmodyfikowany: „Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli” (Rdz 3, 2b-3).
Cała wielkość Bożego daru, przywileju (dwukrotnie wyrażona w Bożym przykazaniu („z wszelkiego...”, „według upodobania...”) zostaje całkowicie pominięta, zminimalizowana do rangi banału. Z kolei precyzyjny i oczywisty Boży zakaz (oczywisty w sensie przypomnienia, że człowiek nie jest absolutnym władcą świata) - zostaje zekstremalizowany, przesadnie zaostrzony („w środku ogrodu...”, „nawet go dotykać...”).
Co to oznacza? Najpierw odrzucenie wielkości Bożego daru, zarazem odrzucenie obrazu Boga jako Miłości, a przyjęcie fałszywego obrazu Boga jako tyrana. Jest to także rezygnacja z relacji miłości do Boga, a w jej miejsce pojawia się podjęcie zafałszowanej relacji do rozumu. Oznacza to zatem - radykalne osłabienie wrażliwości na Boga, ustawienie świata, w którym człowiek zaczął żyć po grzechu jako świata dla Boga zakrytego. Jest też konsekwencja tego stanu rzeczy: osłabienie wrażliwości na Boga - niesie osłabienie wrażliwości na człowieka, tworzy kulturę antysolidarnościową. Warto znów zestawić dwa teksty odsłaniające relacje międzyosobowe. W pierwszym Adam wypowiada hymn zafascynowania kobietą, darem kobiecości w jego człowieczeństwie: „Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta” (Rdz 2, 23b.c). W drugim, po grzechu opis kobiety zmienia się istotowo: „Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem” (Rdz 3, 12). Przestaje być darem, staje się rzeczywistością uciążliwego nadania. Potwierdzone zostaje odrzucenie więzi wzajemnego uczestnictwa w integralnym człowieczeństwie, zamazanie kategorii znaku „daru dla drugiego”, uznanie drugiego jako obcego, naznaczonego winą za mój czyn. Charakterystycznym jest także obarczanie odpowiedzialnością Boga za taką wizję świata. Osłabienie wrażliwości na Boga niesie ze sobą osłabienie wrażliwości na człowieka, co tworzy podstawy „kultury śmierci”. Nieprzypadkowo, zaraz po grzechu dokonuje się na kartach Biblii eskalacja śmierci: Kain, Lamek i inni...
Jan Paweł II wnikliwie podejmuje temat wolności, ale prowadząc nas przez labirynty ludzkiej myśli etycznej i filozoficznej chce wskazać horyzont tej wędrówki. Wyraża go tytuł jednego z rozdziałów „Pamięci i tożsamości”: „Wolność jest dla miłości”. Błogosławiony Papież przywołuje najpierw starą myśl Arystotelesa, greckiego genialnego filozofa, którego przenikliwej myśli wszyscy wiele zawdzięczamy: „Czym jest ludzka wolność? (…) Dla Arystotelesa wolność jest własnością woli, która urzeczywistnia się przez prawdę. Jest zadana człowiekowi. Nie ma wolności bez prawdy. Wolność jest kategorią etyczną”.
Te myśli wyznaczają swoisty schemat rozumienia wolności. Wskazują, że nie jest ona wartością absolutną, że nie można łudzić się tym, że osiągnąłem, czy osiągnęliśmy stan wolności, która jest możliwością decydowania o sobie i to wystarcza. Nie, wolność urzeczywistnia się przez prawdę. Jeśli prawdą o mnie jest moje kapłaństwo, to taka wolność, która będzie zdradą tej prawdy, deformacją życia kapłańskiego staje się zniewoleniem, staje się w końcu zniszczeniem mnie, jako człowieka! Wyobraźmy sobie męża, który zdradza żonę i angażuje się w relacje z obcą kobietą. Czyni to w sposób wolny, ale zaprzeczając prawdzie o sobie (już nie jest mężem, ale jest kochankiem, jest zdrajcą, jest niewiernym mężem). Przestaje być sobą. Dla Jana Pawła II ta myśl Arystotelesa zyskiwała jednak bardzo wyrazistą konkretyzację. Nie ma wolności bez prawdy. A cóż to jest prawda? Prawdą najpełniejszą i najbardziej decydującą jest Bóg w Jezusie Chrystusie. Dlatego Ojciec Święty wiele uwagi poświęcał dramatowi odrzucania Boga, wyrzucania Go za zamknięte drzwi ludzkich serc, ludzkich systemów, ludzkiego życia. Opisywał te stany słowami „człowiek żyje tak, jakby Bóg nie istniał”. I dodawał: „A żyć tak, „jakby Bóg nie istniał”, to znaczy ustawiać się poza współrzędnymi dobra i zła, to jest poza tym kontekstem wartości, których On sam, Bóg, jest źródłem. Wysuwa się roszczenie, ażeby człowiek sam stanowił o tym, co jest dobre, a co złe. I ten program z różnych stron jest proponowany i propagowany”.
Stajemy dzisiaj wobec szansy spojrzenia na wolność. Z jednej strony padają propozycje wolności bez ograniczeń – one prowadzą do zniewolenia i zniszczenia człowieka, jako osoby i jako społeczności (rodzinnej, narodowej). Z drugiej strony propozycja związania tej wolności prawdą, prawdą o Bogu, który przede wszystkim miłuje i dlatego powierza nam świat, powierza Siebie samego.
Czyż w tym schemacie myślenia nie można odnaleźć wyjaśnienia wielu współczesnych kłopotów w naszym narodzie, który wyszedł z domu niewoli, ale zapomniał, że wyszedł stamtąd mocą Pana i nie dla wolności samej w sobie, ale dla Przymierza z Nim?

ks. Paweł Bortkiewicz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 22

Opiekun nr 22(509) od 22 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. o pracującej w Etiopii Magdalenie Fiec, która odkryła swoje misyjne powołanie podczas studiów na Politechnice Śląskiej.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej