Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2014-03-13 11:40:23

Czas największej próby

abraham

Wzgórze Świątynne to według pozabiblijnej tradycji miejsce, gdzie Abraham miał ofiarować Izaaka

Życie Abrahama mogło teraz wydawać się spełnione. Przez kolejne lata patrzył, jak rośnie jego syn. W jego oczach, gestach i zachowaniu coraz bardziej widział swoje własne życie.
Przed oczyma miał własne dzieciństwo i młodość. Ile radości w życie jego i Sary wniosło to upragnione i długo oczekiwane dziecko. Kolejne dni przynosiły wspólne marzenia i plany dotyczące przyszłości.

Wezwanie Boga
Abraham miał nadzieję, że Izaak będzie głową rodu. Zajmie jego miejsce. Osiądzie na ziemi obiecanej przez Boga. Będzie doglądał licznych trzód. Stanie się ojcem wielu dzieci. W nim będą spełniały się wszystkie obietnice dane Patriarsze przez Boga, a Izaak z pewnością otrzyma kolejne dary i nowe obietnice. To wszystko stanęło pod znakiem zapytania pewnego dnia, gdy Bóg skierował do Abrahama kolejne słowo. Wezwał go do rzeczy tak trudnej, że autor natchniony u samego początku opowiadania zaznacza, iż była to próba. Słowa Boga, które Patriarcha usłyszał wydawały się nieprawdopodobne. Oto Bóg domaga się od niego ofiary. To nie wydaje się niczym nowym. Przecież wielokrotnie wznosił ołtarze i składał na nich ofiary dziękując Bogu za wyświadczone mu łaski. Dawał zawsze to, co miał najcenniejszego, bo wiedział, że od Boga otrzymywał o wiele więcej.
Tym razem jednak słowa, jakie usłyszał rozbrzmiewały niczym nóż rozcinający ojcowskie serce. Bóg wzywa go do złożenia na drwach ofiarnych jedynego syna. Ma złożyć w ofierze dziecko, które miłuje ponad wszystko. Jest wezwany, by iść do kraju Moria wskazanego mu przez Boga i tam dokonać ofiary z Izaaka. A co z Bożą obietnicą, licznym potomstwem, z wszystkimi planami i marzeniami? Czy Abrahamowi i Sarze pozostanie gorzka starość, zaprawiona wyrzutem, iż sam musiał przeciąć nić życia jedynego dziecka. A może Bóg, który go wezwał do opuszczenia ziemi rodzinnej nie różni się niczym od bóstw czczonych przez pogan? Nie wiemy, ile pytań przebiegało przez duszę Abrahama. Biblia nic nie mówi o tym, czy rozmawiał o trudnym objawieniu z żoną. Jedno jest pewne - pozostał z Bożym wezwaniem przez całą noc. Ten czas był wewnętrzną próbą Abrahama. Z jednej strony jest umiłowane dziecko. Cała nadzieja jego życia. Radość i spełnienie. Z drugiej posłuszeństwo wobec niezrozumiałego słowa Boga, które wydaje się być okrutne i nielogiczne. Odpowiedź Abrahama przychodzi wraz z porankiem kolejnego dnia. W świetle słonecznych promieni wypowiada się nie słowami, ale czynem. Osiodłał osła. Zabrał ze sobą dwóch służących i syna Izaaka oraz drewno potrzebne do złożenia ofiary.

Milczenie i wędrówka
Po zmaganiach z danym mu wezwaniem pośród ciemności nocy, światło dnia przyniosło nadzieję. Dał wiarę, że Bóg, który żąda rzeczy tak niezrozumiałej nie zawiedzie go. Przecież do tej pory zawsze wszystko obracał ku jego dobru. Może tak będzie i teraz. O ciężarze jego bólu świadczy to, że Abraham nie wypowiedział ani jednego słowa do tych, z którymi wyruszał w drogę. Nie mamy też wzmianki o jakiejkolwiek rozmowie z Sarą. Czy wiedziała o tym, co ma się stać, czy tylko mogła się domyślać? Z pewnością serce matki mogła przenikać intuicja macierzyńskiej miłości. Ale ona też milczy. W ten sposób zgadza się z wolą Boga. Daje wiarę w Jego troskę o życie, choć to, co się dzieje wydaje się wszystkiemu przeczyć.
Droga, jaką przebywa Abraham trwa trzy dni. Biblijną miarę można oddać następująco: tyle czasu, ile potrzeba, aby dotrzeć do celu. I znów Biblia milczy o tym, co działo się podczas tej drogi. Nie pada ani jedno słowo ukazujące, o czym mogli ze sobą rozmawiać ojciec i syn. Abraham nie wyjawił Izaakowi celu ich drogi. Może nie miał ku temu siły, a może nie chciał w żaden sposób uprzedzać Bożego działania. Ten czas był jego wewnętrznym zmaganiem. Pozostawał sam na sam ze słowem Boga. Ile czasu spędzał pośród bezsennej nocy wpatrując się w płomienie ogniska? Do tej pory rozjaśniały mrok, dawały ciepło, teraz stawały się zwiastunem ognia, którego języki obejmą ciało Izaaka złożonego na ołtarzu. Pewnie nie da się wypowiedzieć jego bólu. Biblia zostawia nam tylko milczenie i wędrówkę Abrahama. Nie zawrócił z obranej drogi. Poszedł w kierunku wyznaczonym przez Boga. Dał wiarę Jego słowu.

Wiara Abrahama
O tej wierze świadczy jedyna rozmowa pomiędzy Abrahamem a Izaakiem, jaka została zapisana w tym opowiadaniu. Odbyła się podczas drogi na szczyt góry. W chwili, gdy Abraham spostrzegł z daleka miejsce wybrane przez Boga na ofiarę zostawił osła i dwóch służących. Włożył drwa na ofiarę na barki swego syna i obaj ruszyli w drogę. Milczenie przerwały słowa dziecka. Słowa krótkie, proste i piękne, choć tym razem tak bolesne: „ojcze mój”. Abraham odpowiedział, jak zawsze: „oto jestem, synu mój”. Wtedy padło pytanie, którego spodziewał się od dawna. Izaak, który nie jeden raz uczestniczył w ofiarach składanych Bogu zadał więc pytanie o jagnię, które mają złożyć w ofierze. Dlaczego tym razem nie zabrali go z sobą? To, co odpowiedział Abraham wyraża jego ufność, wiarę, ale też i ciężar wydarzenia, jakie przeżywał. Wszystko to zawarło się w jednym krótkim zadaniu: „Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie, synu mój”. To jak gdyby chciał powiedzieć: dziecko, trzeba nam przyjąć wolę Boga. To jest najważniejsza ofiara, jaką składamy w życiu. Izaak z pewnością zrozumiał słowa ojca. Świadczy o tym nie tylko milczenie podczas dalszej drogi, ale i to, że pozwolił się związać i położyć na ołtarzu. Ojciec i syn poznali istotę swej ofiary w chwili, gdy anioł powstrzymał dłoń Abrahama kierującą ostrze noża ku własnemu dziecku. Teraz Bóg wyjawił swe zamiary. Poznał, iż Abraham miłuje Boga ponad wszystko. Tak jak Patriarcha się spodziewał, Bóg przewidział jagnię na ofiarę. Był nim baran zaplątany rogami w krzakach.
Po złożeniu go w ofierze Abraham wrócił z synem uwolnionym z więzów i z kolejną obietnicą licznego potomstwa. Nie przeczuwał, że to, co czynił stanie się zapowiedzią ofiary innego Syna, posłanego przez Boga dla uwolnienia ludzi z więzów grzechu i wprowadzenia ich na drogę wiary, która rozpoczęła się w życiu Patriarchy.

ks. Krzysztof P. Kowalik

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej