Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2014-03-03 09:57:14

Kalisz

Chrystus obecny jest w każdym chorym i cierpiącym

dzien chorego

Światowy Dzień Chorego ustanowiony przez Jana Pawła II 13 maja 1992 roku obchodzony jest corocznie 11 lutego. Tego dnia w kaliskimi sanktuarium Miłosierdzia  Bożego po raz drugi na wspólnej Mszy św. zgromadzili się ludzie, każdy cierpiący na swój sposób. Jedni bardziej chorzy, co widać na pierwszy rzut oka, inni cierpiący wewnęytrznie. Jedno jest pewne - każdy potrzebuje Eucharystii, modlitwy; pomocy duchowej, jak i fizycznej, dla siebie lub swoich bliskich. Do kaliskiej świątyni przybyli chorzy z całej diecezji, którym towarzyszyli opiekunowie. I to właśnie im w sposób szczególny dziękował ks. biskup Edward Janiak. - Z tego miejsca bardzo serdecznie dziękuję wszystkim, którzy opiekują się chorymi, niepełnosprawnymi. Bardzo ważne jest, żebyśmy w każdym człowieku widzieli obraz samego Boga. Dziękuję wszystkim opiekunom, służbie zdrowia, lekarzom, pielęgniarkom, tym, którzy służą chorym – powiedział Pasterz.

Kiedy życie staje się kruche
Punktem centralnym obchodów dnia chorego była Msza św., przed którą zgromadzeni w sanktuarium wysłuchali konferencji wygłoszonej przez ks. kustosza Bogumiła Kempę. Rozpoczęła się ona modlitwą do Ducha Świętego. Wspominając ostatnie chwile i cierpienie bł. Jana Pawła II oraz chorobę Benedykta XVI, która stała się także powodem jego rezygnacji ze stolicy Piotrowej ks. Bogumił wskazał, że Pan Bóg dał nam tych wspaniałych świadków cierpienia, pokazując w ten sposób, że także najwyższy Pasterz może nie mieć sił, by dźwigać słabości i że nie ma w tym nic dziwnego. Przypomniał słowa Benedykta XVI: „Chcę powiedzieć z głębokim przekonaniem: pięknie jest być starszym. W każdym wieku trzeba umieć odkryć błogosławieństwo Pana i skarby, jakie ono zawiera. Nigdy nie wolno dać się uwięzić przez smutek. Kiedy życie staje się kruche (...) nigdy nie traci swej wartości i godności”. Ks. Bogumił podkreślił, że właśnie emerytowany Papież ukazał, że człowiek starszy jest potrzebny. Wskazał także na miłość, jaką obecny papież Franciszek darzy ludzi schorowanych i starszych przypominając hasło tegorocznego dnia chorych: „Wiara i miłość”. Następnie przytoczył słowa Ojca Świętego Franciszka: „Chrystus obecny jest w każdym chorym i cierpiącym”. Zachęcił zebranych, by swoje cierpienia, choroby i krzyże złożyli w ręce miłosiernego Pana z głęboką wiarą, że On je zredukuje i przemieni. - Wszyscy jesteśmy powołani do niesienia pomocy; nie tylko zdrowi chorym, ale także chorzy zdrowym, bo człowiek, który cierpi zrozumie drugiego – mówił za papieżem ksiądz Kempa. W konferencji usłyszeliśmy, że patrzeć z miłością znaczy tyle, co patrzeć tak, jak Jezus. - Czasem nie potrzeba wielkich słów. Wystarczy być, wystarczy patrzeć, trzymać za rękę. Najpiękniej mierzymy się z cierpieniem, gdy jesteśmy przy tym, kto cierpi. – mówił ks. Bogumił. - To jest najprawdziwsza prawda i mówię to z własnego doświadczenia, które zafundowało mi życie. Kiedy najpierw mój tato zachorował, najważniejsze dla niego była nasza obecność. Nie wiem, skąd brałam siły i cierpliwość, kiedy całymi dniami siedziałam przy nim w szpitalu, kiedy zmagał się z okropnościami choroby nowotworowej. Jedynie Pan Bóg to wie. Godzinami się modliliśmy. Po trzech miesiącach Bóg zabrał go do siebie. Potem ta sama choroba powoli zabierała mi mamę. Bywały bardzo ciężkie chwile, podczas chemioterapii i wielomiesięcznej walki, ale i tu dobry Bóg dawał nam siły. Przyjmowanie Chrystusa, a także kilkakrotnie sakramentu namaszczenia chorych budowało w mamie siły, choć ciężko jej było, jak to mówiła, nas zostawić. I tu codzienna modlitwa różańcowa pozwalała przetrwać wiele cierpień, a także moment odejścia mamy.

Patrz na krzyż
Tuż po konferencji przez pół godziny wierni trwali w skupieniu na adoracji Najświętszego Sakramentu. Mieli także okazję przystąpienia do sakramentu pokuty. Wiadomo, że poszłam na tę Mszę św. by przygotować materiał dla naszego pisma. Zrobiłam kilka zdjęć, ale czułam się tam także jak osoba potrzebująca uzdrowienia. Przyklęknęłam na chwilę, by adorować Chrystusa, ale mój wzrok skupił się nie na Najświętszym Sakramencie, a na krzyżu, który stał przy ołtarzu. A szczególnie na słowach, które znalazły się u jego podstawy: „Świat przemija, krzyż trwa”. Tak więc choć czasami nasz osobisty krzyż wydaje nam się nie do zniesienia, nie powinniśmy zapominać o tym, że Chrystus nie może mnie nie kochać, mój Bóg przybity do krzyża. - Bez Chrystusa, bez Jego męki i zmartwychwstania, żadna choroba nie ma sensu – mówił ks. Andrzej Latoń, wikariusz generalny diecezji kaliskiej, który tego dnia wygłosił homilię podkreślając, że Chrystus kocha każdego człowieka. - Chrystus kocha Cię do szaleństwa. Jeśli masz wątpliwości, bo już cierpienie jest straszne, patrz na krzyż – mówił. W swych słowach wskazał także na Jezusa jednoczącego się z cierpiącym człowiekiem. - Nic piękniejszego nie może nas spotkać niż uczestnictwo w Eucharystii naszego Pana Jezusa Chrystusa, uczestnictwo w Jego męce i zmartwychwstaniu. Bóg jednoczy się z każdym z nas, a w szczególny sposób z chorymi, słabymi, odrzuconymi. Choroba oznacza, że Chrystus jest chory na naszą chorobę. To jest pełne zjednoczenie – mówił ks. prałat Andrzej Latoń.
Organizatorem diecezjalnego spotkania z okazji Światowego Dnia Chorego byli księża posługujący w Caritas i to oni z  dyrektorem Caritas Diecezji Kaliskiej ks. prałatem Sławomirem Grześniakiem koncelebrowali Mszę św., w czasie której udzielili sakramentu Namaszczenia Chorych. Każdy sakrament to obecność Chrystusa, Chrystusa ukrytego za znakami. Namaszczony po grecku znaczy Kristos, a to znaczy, że jesteś Chrystusem, a po namaszczeniu w szczególny sposób Chrystus cierpi we mnie, Chrystus zwycięża we mnie, bo Chrystus kocha do szaleństwa.

Tekst i foto Arleta Wencwel

 

Świadectwa

Bez Boga, bez Kościoła, bez sakramentów nie wyobrażam sobie życia. W tamtym roku miałam udar, sparaliżowało mi część ciała. Toczyłam walkę z moją wiarą, ale nie poddałam się. Cały czas uśmiechałam się i modliłam. Nic więcej. Kiedy nie mogłam mówić, prowadziłam modlitwę duchową. Już od 23 lat mam męża na wózku; nie chodzi, jest sparaliżowany od pasa w dół. Ja jestem po udarze, mimo to opiekuję się nim i mu pomagam. Mam taką siłę, bo przyjmuje Pana Jezusa do serca. Wszystko mam od Boga. Chociaż w pewnym momencie, kiedy mój mąż miał wypadek, dzieci były na studiach, dom w budowie, coś mi podpowiadało: nie módl się, nie chodź do kościoła. Mimo to modliłam się nadal. Bóg mi pomaga, cały czas jestem przy Nim, poprosiłam Go, by zabrał mi nerwicę i wątpliwości. Po wypadku męża pomagałam też dużo innym ludziom. Jedną panią opiekowałam się przez dwa lata  i wiedziałam, że to zaowocuje.

Anna

 

***

To spotkanie jest radością spotkania się z Bogiem i ludźmi, którzy są chorzy. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogę tu dziś być. Jestem po rozszczepie kręgosłupa i po wodogłowiu. Choruję od urodzenia. Nigdy  nie chodziłam. Muszę sobie radzić; sama się ubieram, robię toaletę. Wszystko robię sama. Póki Pan Bóg daje siły, to jakoś będzie. Dużą pomocą jest dla mnie tata. Kiedyś osoba zdrowa powiedziała mi, że to ja daję jej więcej, niż ona mi. Czasem jest tak, że jako osoby niepełnosprawne możemy dać więcej osobom zdrowym.

Sylwia


Galeria fotografii

Przeglądaj galerię wersji Flash

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 15

Opiekun nr 17(530) od 12 sierpnia 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
artykuły o Matce Bożej w różnych odsłonach

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej