Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2014-02-11 12:30:50

Dzieci jednego Boga

judaizm

Trzech katolików i dwóch Żydów. Dwie dziecięce przyjaźnie, które zakończyły się zupełnie inaczej.

Roman Brandstaetter w pierwszej połowie XX wieku mieszkał z rodzicami i dziadkiem w Tarnowie. Cała rodzina, od pokoleń żydowska, była bardzo religijna, a od dziadka chłopak przejął zamiłowanie do Biblii, która od najmłodszych lat była dla niego najważniejsza. Kwestie innych religii, w tym katolickiej, były mu zupełnie nieznane, aż do jedenastego roku życia.

Bóg na krzyżu
W jednym z opowiadań ze zbioru ,,Krąg Biblijny” - ,,Cierniowa korona” Brandstaetter tak pisze: ,,Do jedenastego roku życia niewiele wiedziałem o Chrystusie. Gdybym chciał zrekonstruować stan moich ówczesnych o Nim wiadomości, musiałbym ograniczyć je do mglistego wyobrażenia o jakimś Mężu imieniem Jezus, w którego wierzy bardzo wielu bliskich mi ludzi - nie umiałbym jednak powiedzieć, na czym owa wiara polega i czym się różni od religii żydowskiej - do pacierza, zmawianego codziennie, przed rozpoczęciem nauki, przez większość kolegów, do obrazu wiszącego w klasie, przedstawiającego ukrzyżowanego Człowieka, do krzyża, znajdującego się na zewnętrznym, wschodnim murze katedry, i do kleryków maszerujących codziennie w karnym dwuszeregu pod oknami naszej szkoły”. W tym samym czasie rodzice wybrali dla niego katolicką nauczycielkę gry na fortepianie, która miała dwóch synów, mniej więcej w wieku Romana – Staszka i Pawła. Chłopcy bardzo się zaprzyjaźnili i zawsze przy okazji lekcji muzyki bawili się przez wiele godzin przeżywając przeróżne przygody. Jednak pewnego dnia dwaj koledzy nie stawili się w salonie, w którym zawsze wspólnie spędzali czas, a młody Romek nie wiedział, co robić. W końcu pojawił się Staszek, jednak nie podjął podanej przez przyjaciela ręki na powitanie. Nie chciał też zdradzić, co się wydarzyło, jedynie oświadczył koledze całkiem poważnie, że nie będą się już więcej spotykać, ani razem bawić. Przebieg tego smutnego dnia Brandstaetter zapisał w opowiadaniu ,,Czy Zając może zabić Pana Boga?”, przyjaciele bowiem między sobą nazywali Romana zającem, a Staszek podczas ostatniego spotkania oskarżył go o zamordowanie Jezusa. Ktoś niewątpliwie ,,uświadomił” Staszka i Pawła, że chłopiec, który się z nimi bawi wcale nie jest taki sam, jak oni. Zapewne jakaś ,,życzliwa” osoba, pełna stereotypów i uprzedzeń zasiała ziarno wrogości w dwóch małych chłopcach, niewinnie raniąc trzeciego. Przez długie lata niestety w wielu krajach Europy takich osób nie brakowało.

Kto był antysemitą?
Kolejną ,,cegiełkę” dołożył od siebie żydowski kolega ze szkoły Romana, zwany Sokratesem. To on powiedział młodemu Brandstaetterowi, że Jezus był Żydem, ale dodał, że ,,nie lubił Żydów”, po czym wyjaśnił, że zabili Go Rzymianie, ale katolicy mówią, że zrobili to Żydzi. Kiedy Romek zapytał, dlaczego tak mówią wyznawcy Jezusa, otrzymał odpowiedź: ,,Bo są antysemitami i Chrystus też był antysemitą”. W ten sposób kłamstwa i półprawdy rozpowszechniane tak przez żydowskich, jak i katolickich dorosłych przedostawały się do chłonnych umysłów dzieci, czyniąc w nich często wielkie szkody. Te dwa wspomniane wydarzenia zachwiały całym światem młodego Żyda. Na dalszy plan zeszła utrata przyjaciół, rozpoczęły się poszukiwania i dociekania, kim naprawdę był Jezus i dlaczego miałby nie lubić Żydów. Na szczęście w tym przypadku wydarzenia z dzieciństwa nie przyczyniły się do ukształtowania się w życiu Brandstaettera postawy nienawiści, czy antypatii do katolików, wprost przeciwnie – jego poszukiwania zaowocowały połączeniem dwóch nierozerwalnych części Biblii – Starego i Nowego Testamentu w przyjętej wierze katolickiej.

W kościele i synagodze
Zupełnie inaczej zakończyła się dziecięca przyjaźń Karola Wojtyły (katolika) i Jurka Klugera (żyda), którzy poznali się w wieku około pięciu lat w rodzinnych Wadowicach. Choć Jerzy był synem znanego i zamożnego prawnika oraz prezesa Żydowskiej Gminy Wyznaniowej, bardzo sobie cenił skromnego, ale bardzo mądrego (choć niewykształconego) krawca, a później żołnierza, jakim był ojciec kolegi Karola. Chłopcy razem chodzili do szkoły, bawili się i często odwiedzali wzajemnie w swoich domach. Pewnego dnia, kiedy Jurek chciał dostarczyć przyjacielowi wiadomość o zdanym egzaminie, nie zastał go w domu – okazało się, że Karol w kościele służył do Mszy św. jako ministrant. Kiedy młody Żyd pojawił się na Eucharystii natychmiast jakieś kobiety zaczepiły go pytając, co robi w kościele i jak się tam znalazł. Po zakończonym nabożeństwie młody Wojtyła nie zainteresował się informacją o zdanym egzaminie, ale dopytywał kolegę, czego chciały od niego obce kobiety. Przyszyły papież miał się wtedy oburzyć ich brakiem sympatii i tolerancji mówiąc: ,,Czy ci ludzie nie wiedzą, że jesteśmy dziećmi tego samego Boga?”. Miał wtedy dziesięć lat. Niedługo później nadarzyła się okazja, by zaprosić Karola Wojtyłę do synagogi. ,,W Wadowicach mieszkała słynna rodzina żydowskich kantorów rytualnych – Kusewiccy. Mojsze Kusewicki był jednym z największych tenorów na świecie, porównywano go do Carusa, śpiewał w operze w Nowym Jorku. I wtedy miał pół nabożeństwa w synagodze odśpiewać. Ponieważ Lolka interesowała muzyka, to go zaprosiłem. Staliśmy w drugim rzędzie, Lolek i ja. Kusewicki śpiewał. Miał taki głos, że żyrandole na górze się trzęsły” - wspominał Jerzy Kluger na łamach czasopisma ,,Głos ojca Pio” niespełna trzy lata temu.

Przyjaźń, która przetrwała
Przyjaciół rozdzieliła najpierw wojna, potem powojenne dzieje każdego z, dorosłych już, mężczyzn. Odnaleźli się po latach w Rzymie: ,,Pierwszy raz po wojnie spotkaliśmy się z Wojtyłą, kiedy przyjechał do Rzymu na II Sobór Watykański. Przywiózł mi wtedy mój stary modlitewnik. W gimnazjum miałem taką niedużą książkę do modlitwy po hebrajsku i po polsku. Przez wszystkie lata tę samą. Tylko mój podpis się zmieniał, kiedy co roku ją podpisywałem. Zanim Niemcy zabrali do Oświęcimia mamusię, ona dała ten modlitewnik pani Helenie Szczepańskiej i poprosiła ją, żeby przekazała go Wojtyle, kiedy się z nim zobaczy. Mamusia chciała, żeby ta pamiątka trafiła do mnie, jeśli się uratuję” - wspominał Kluger w rozmowie z kapucynem, ojcem Pawłem Teperskim. Niedługo po tym spotkaniu nastąpiły następne, także wtedy, kiedy Karol Wojtyła został wybrany następcą św. Piotra i przyjął imię Jana Pawła II. To dzięki pomocy pana Jerzego i staraniom Papieża - Polaka udało się Watykanowi nawiązać stosunki dyplomatyczne z Izraelem, a później doprowadzić do spotkania ówczesnego Ojca Świętego z Żydami w ich ojczyźnie, w ich synagodze. Nic dziwnego, że Jerzy Kluger w 2003 roku otrzymał tytuł ,,Człowiek Pojednania” przyznawany przez Polską Radę Chrześcijan i Żydów. Jednak mimo wielkiej polityki, Karol i Jerzy do końca swoich dni pozostali kolegami ze szkolnych lat i zawsze z radością wspominali razem wadowickie czasy.  

Łączyć, a nie dzielić
Relacje polsko-żydowskie, czy katolicko-żydowskie od zawsze wzbudzały wiele emocji w różnych dyskusjach, tak na szczeblu oficjalnym, jak i w prywatnych rozmowach. Nie raz w relacje te wkradał się żal, a nawet trawiła je nienawiść, najczęściej powoli kiełkujące ze wspomnień o dawnych ranach, ze stereotypów i trudnego do wyjaśnienia lęku przed innością żyjącego w pobliżu człowieka. Na szczęście zarówno wśród Polaków, jak i wśród Żydów było wielu takich, jak Jerzy Kluger i Karol Wojtyła – połączeni przyjaźnią na całe życie; jak ci wszyscy Polacy uhonorowani tytułem ,,Sprawiedliwy wśród narodów świata” przez instytut Yad Vashem za ratowanie Żydów podczas Holocaustu; jak ci wszyscy Żydzi, którzy kochali Polskę, uważali ją za swoją ojczyznę i wracali do niej po wojnie z utęsknieniem, jak choćby Roman Brandstaetter. Nie da się wymazać z historii tego, co było złe, ale można budować na nowo jedność między synami i córkami tego samego Boga - obok pamięci o tragicznych wydarzeniach, przypominać także o tych, które łączyły.

Anika Djoniziak

Roman Brandstaetter urodził się w 1906 roku w Tarnowie, a zmarł w 1987 roku w Poznaniu. Wykształcenie odebrał w Tarnowie oraz w Krakowie, gdzie studiował filozofię i filologię polską. W 1926 roku zadebiutował jako poeta. W latach 1929-1931 przebywał na rządowym stypendium w Paryżu, gdzie prowadził badania nad działalnością polityczno-społeczną Mickiewicza, które stały się podstawą jego doktoratu. Przez rok był nauczycielem języka polskiego w Warszawie, publikował też teksty w różnych czasopismach. Odbył podróże do Turcji, Grecji i Palestyny. Po wybuchu II wojny światowej przeniósł się do Wilna, skąd po ślubie z Żydówką, musiał uciekać przed NKWD do Jerozolimy. Tam współpracował z hebrajskimi wydawnictwami, prasą i teatrem, potem pracował przy nasłuchu radiowym Polskiej Agencji Telegraficznej. W 1946 roku wyjechał do Egiptu, a potem do Rzymu, gdzie przyjął chrzest i poślubił Reginę Wiktor (rok wcześniej na mocy przywileju św. Pawła rozstał się z żoną Żydówką, która nie zamierzała przejść na katolicyzm, ani nie chciała pozostawać w związku z wyznawcą innej religii). We Włoszech zakochał się w Umbrii, Asyżu i św. Franciszku i napisał m.in. ,,Kroniki Asyżu”. W 1948 roku wrócił do Polski i zamieszkał w Poznaniu, gdzie był kierownikiem literackim Teatru Polskiego, a potem Wielkiego. Dwa lata później na całą dekadę przeniósł się do Zakopanego. W 1960 roku wrócił do Poznania i oddał się pracy literackiej. Oprócz tworzenia poezji, dramatów i prozy (czterotomowe dzieło ,,Jezus z Nazarethu”) zajmował się tłumaczeniem ksiąg biblijnych z języków oryginalnych, przekładał też dzieła Szekspira.

Jerzy Kluger urodził się w 1921 roku w Krakowie, a zmarł 31 grudnia 2011 roku w Rzymie. Jego ojciec Wilhelm był adwokatem, kapitanem artylerii, a także przez 18 lat prezesem Żydowskiej Gminy Wyznaniowej w Wadowicach. Jerzy Kluger do wadowickiego gimnazjum uczęszczał w latach 1930–38. Po wybuchu II wojny wraz z ojcem poszukiwali swoich oddziałów wojskowych. Jego matka, siostra i babcia zginęły w Auschwitz, a on z ojcem zostali aresztowani przez NKWD i zesłani do łagrów w obwodzie Maryjskim. Jerzy na mocy porozumienia Sikorski-Majski trafił do Armii gen. Andersa. Walczył pod Monte Cassino. Po wojnie studiował na politechnice w Turynie. Później wyjechał do Anglii, gdzie kontynuował naukę na politechnice w Nottingham. Wraz z żoną Renee, irlandzką katoliczką, przyjechał w 1954 do Rzymu, gdzie prowadził firmę inżynierską i spędził resztę życia.

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej