Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2014-01-29 12:39:46

O ojcu, który się umniejsza

kongres

Ojciec z synem w czasie procesji ku czci św. Józefa w Ciudad Guzman (Meksyk)

Dobry ojciec i wychowawca to ten, który wie kiedy zacząć się wycofywać, aby w pełni rozwinęła się osobowość wychowanka.
Naszym przewodnikiem w kolejnym rozważaniu opartym o relacje kongresowe jest ojciec Angelo Catapano z Włoch, który mówił o św. Józefie jako wychowawcy. Przed dwoma tygodniami zrelacjonowaliśmy pierwszą część jego wystąpienia, w której skoncentrował się on na temacie obrony miłości. Przypomnijmy niektóre z ważniejszych punktów: imię Świętego Józefa wskazuje na wzrastanie, jest on prawdziwym ojcem Jezusa, a wraz z Maryją stanowią wzorzec pary małżeńskiej, i jak przypomniał papież Benedykt XVI, są najpiękniejszą „parą w historii”, którą Bóg wybrał po swoim rozczarowaniu Adamem i Ewą. W drugiej części ojciec Angelo koncentruje się na św. Józefie jako obrońcy życia.

Wola Boża busolą na drogach ochrony życia
Kiedy już dar Życia został przez Józefa i Maryję przyjęty, czytamy w Ewangelii o przybyciu Magów ze Wschodu prowadzonych przez gwiazdę. Nasz prelegent nie waha się nazwać Maryję i Józefa taką właśnie gwiazdą, która na przestrzeni wieków prowadzi każdego człowieka do Jezusa. I jakkolwiek do tego momentu można jeszcze się zgodzić, że św. Józef pozostawał nieco w cieniu, tak od teraz staje się absolutnym protagonistą w najtrudniejszym okresie życia małego Jezusa, kiedy Jego życie było narażone na zagładę. To właśnie jemu anioł we śnie nakazuje wziąć swoją żonę i dziecko i uciekać do Egiptu (Mt 2,13). I to jest moment, w którym widzimy prawdziwego Józefa: nie zastanawia się ani chwili, nie pyta dlaczego do Egiptu, a nie gdzie indziej (a może ma doskonale w pamięci historię starotestamentalnego Józefa, który trafia do Egiptu, a później ratuje swój lud?), nie odwleka (trzeba by się przygotować do takiej podróży z niemowlęciem), ale natychmiast wstaje i w nocy rozpoczyna podróż, która musiała trwać około dziesięciu dni. Zachwyca nas ta jego natychmiastowa gotowość i dyspozycyjność wobec woli Bożej i możemy powiedzieć, że jeśli istnieje jakiś wzór osoby, która czyni wolą Bożą zawsze, natychmiast i z radością, to jest nią św. Józef.
Ojciec Angelo Catapano sugeruje, że każdy wychowawca powinien uznać jako swój własny projekt na życie, jako powołanie wychowawcy właśnie to: uczynić wolę Bożą nieustanną busolą wskazującą kierunek własnej wędrówki.
Trudno w tym miejscu nie przywołać narzucającego się porównania z Józefem Egipskim, który około 1700 lat wcześniej z powodu okrucieństwa, a może głupoty własnych braci, został sprzedany w niewolę, trafił do Egiptu, a później uratował ich od głodu i śmierci, jako administrator dóbr faraona. Można powiedzieć, że obaj Józefowie ratują od śmierci swoje rodziny, obaj potrafią czytać Boże znaki i interpretować sny, obaj znajdują ratunek w Egipcie, obaj chronią dziewictwo. I wreszcie obaj są obrońcami swojego potomstwa, wybawcami, odpowiednio, ludu Bożego Starego Testamentu i ludu Bożego nowego Przymierza, jakim jest Kościół Chrystusowy, którego by nie było bez Jezusa Chrystusa. Papież Jan Paweł II nie przypadkiem wychodzi od epizodu egipskiego w życiu Jezusa i Jego rodziny, kiedy wskazuje św. Józefa jako obrońcę życia w kontekście walki przeciw aborcji i eutanazji.

Nauka modlitwy i wiary
Po spełnieniu podstawowego obowiązku, jakim było uratowanie i chronienie życia Jezusa, Józef poświęca się obowiązkom wychowawczym. Kiedy Święty Łukasz pisze w Ewangelii, że „Dziecię rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim” (Łk 2,40), ma na myśli to wszystko co dokonywało się w kontekście Rodziny z Nazaretu. Nas szczególnie interesuje wychowanie religijne małego Jezusa. Było ono dość szczegółowo nakreślone przez Talmud: w wieku
5 lat jest się gotowym do lekcji z Pism, czyli Tory (świętej księgi Żydów), w wieku 10 lat do Miszny (słowo to oznacza powtarzanie, albo badanie i jest nazwą jednego z podstawowych dokumentów rabinicznych, który zawierał normy postępowania oparte na Torze), w wieku 13 lat do przykazań, a w wieku 15 do studiowania Talmudu (podobnie jak Miszna, która jest jego częścią, jest zbiorem interpretacji przepisów Tory, ale jeszcze bardziej szczegółowym i obszernym). Natomiast wiek 18 lat wyznaczał gotowość do „baldachimu małżeńskiego”. Obowiązek wychowania dziecka zawierał również przekazanie wiary. To rodzice opowiedzieli Jezusowi historię zbawienia i wielkich bohaterów narodu izraelskiego, to oni nauczyli Go pierwszych modlitw. Chłopiec uczył się od nich po kolei modlitwy porannej i osiemnastu błogosławieństw zgodnie z tradycją narodu wybranego. Wiele razy w ciągu dnia modlił się: wychodząc z domu i wracając do niego, siadając do stołu, rano i wieczorem na stojąco zwrócony ku Jerozolimie recytował Shemà. To wszystko robił mały Jezus najpierw ze swoimi rodzicami. A potem przychodzi moment zaginięcia  Jezusa w Jerozolimie.

Józefowy miecz boleści
Jezus, jak wiemy, ma 12 lat, kiedy podczas dorocznej pielgrzymki do świątyni w Jerozolimie, gubi się i zostaje odnaleziony po trzech dniach w świątyni pośród nauczycieli. „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”. „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” (Łk 2, 48-49). Ciekawe, że w tym dialogu pozostającym misterium, to Maryja przedstawia bez owijania w bawełnę stan swojego serca i serca jej małżonka, umieszczając jednak na pierwszym miejscu zmartwionego Józefa. Odpowiedź Jezusa wyjawia Jego pełną świadomość bycia Synem Bożym i na pewno te słowa i ta sytuacja pozostaną na wiele lat w pamięci jego rodziców. A zwłaszcza w pamięci Józefa. Można w tym momencie przywołać historię ze Starego Testamentu, kiedy Abram składał na ołtarzu ofiarnym swojego jedynego syna Izaaka (Rdz 22,13), ale ostatecznie go nie zabił i w ten sposób jego potomstwo staje się, zgodnie z obietnicą Boga liczne jak gwiazdy na niebie.
Kiedy Jezusa, jedynego syna Józefa i Maryi, nie było przez trzy dni, takie myśli musiały kłębić się w jego Józefa i choć nie miał pewności, że jak w przypadku Abrama i Izaaka, historia zakończy się happy-endem, to jednak nie stracił zaufania do pana Boga, tak jak nie stracił go Abram.
Ojciec Angelo Catapano sugeruje, że ten epizod był znacznie trudniejszy dla Józefa niż dla Maryi. Bo Maryja dotrze z Jezusem aż do stóp krzyża i przeżyje to misterium, św. Józef nie. Dla Świętego Józefa trzy dni nieobecności Syna są udziałem w misterium śmierci i trzech dni w grobie przed zmartwychwstaniem. Jakby Święty Józef mógł w pewien sposób antycypować w misterium paschalnym, które będzie mieć miejsce za 20 lat, kiedy św. Józefa już nie będzie pośród żywych. Jest to ważna lekcja dla Józefa, którą on na pewno przyjmuje. Od tego momentu jego rola będzie się zmniejszać, podczas gdy będzie wzrastał Syn Boży. Gdyby Józef nie zaczął systematycznie redukować swojej wychowawczej roli ojcowskiej, jak każdy ojciec i wychowawca powinien uczynić, jego Syn nie mógłby się w pełni zamanifestować.

Najważniejsza nauka w ukryciu
Również po tym epizodzie, ewangelista zaznacza, że Jezus wrócił z rodzicami do Nazaretu, był im poddany i „czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi” (Łk 2,52). To prawda, że jak zaznaczyliśmy wyżej stopniowo zmniejsza się autorytatywność wychowawcza Józefa, ale najprawdopodobniej właśnie te „lata ukryte” są czasem jego największej aktywności i płodności w sztuce wychowania. Młody Jezus na pewno spędza więcej czasu z ojcem niż z matką i to właśnie wtedy musiał najwięcej przejąć od ojca. Czasami w Ewangelii nazywają Jezusa wręcz cieślą (Mk 6,3).
Ale o tym okresie życia nic nie wiemy i chyba tylko dzięki modlitwie możemy zrozumieć coś więcej z tej relacji ojciec-syn. Kiedy na przykład Jezus mówi: „Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić” (Mt 11,27), to czy nie można tam nic odkryć o relacji między Józefem a Jezusem? Czy jest tak absolutnie rozdzielone w Jezusie to, co otrzymał od Ojca Niebieskiego od tego, czego się nauczył od Józefa?
Angelo Catapano uważa, że w wielu miejscach Ewangelii możemy dostrzec ślady działalności wychowawczej Józefa w nauczaniu Jezusa. Na przykład opowieść o miłosiernym ojcu i synu marnotrawnym, o zagubionej owieczce czy odnalezionej monecie, czyż nie mogłyby opierać się na naukach i sugestiach przekazanych przez ziemskiego ojca? Albo czy całe nauczanie o miłości Boga, który jest jak ojciec i nie opuści swoich dzieci nie powinno być widziane przez pryzmat wdzięczności Jezusa dla Józefa i jego wychowawczych zdolności?
Niewątpliwie propozycje o. Angelo Catapano sugerują zupełnie nowe odczytanie Ewangelii, aby lepiej zrozumieć rolę św. Józefa i dostrzec jej owoce tam, gdzie się ich nie spodziewaliśmy. Przywołuje on słowa Benedykta XVI, że „nie jest przesadą myślenie, że to właśnie od ojca Józefa przejął Jezus – w ludzkim wymiarze – solidną formację wewnętrzną, która była punktem wyjścia dla autentycznej sprawiedliwości, którą później przekaże swoim uczniom”, aby przypomnieć, że każdy rodzic, nauczyciel i wychowawca, zwłaszcza w dobie kryzysu wartości, w jakiej przyszło nam żyć, powinien brać przykład ze Świętego Józefa, który jest wzorcowym wychowawcą.

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej