Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2014-01-02 12:48:57

Ojciec dla świata bez ojców

oratorum

Sanktuarium św. Józefa zwane Oratorium, wybudowane przez św. brata Andre w Montrealu.Powyżej statua św. Józefa.

Nie możemy dłużej ukrywać, że zagubiliśmy figurę ojca i trzeba ją odzyskać, komplementarną do figury matki, aby uzdrowić społeczność i przywrócić jej kręgosłup.
Jak wspomniałem podczas obrad kongresowych wiele miejsca poświecono różnym wizerunkom i przedstawieniom św. Józefa. Franciszkanin Guglielmo Spirito, który niestety nie przybył na sympozjum, przesłał bardzo ciekawe wystąpienie, a mówiąc bardziej precyzyjnie teologiczną medytację opartą o figurę św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus, która znajduje się w słynnym Oratorium w Montrealu założonym przez św. brata Andrè Besseta. Znamy zarówno to sanktuarium, jak i postać brata Andrè, o którym pisaliśmy dwukrotnie na łamach „Opiekuna” i którego relikwie znajdują się w bazylice św. Józefa w Kaliszu. Niemniej warto wybrać się z o. Guglielmo do Oratorium w Montrealu i spróbować zrozumieć co brat Andrè, zwany również Świętym od Świętego Józefa i dzieło jego życia mają do zaproponowania współczesnemu światu. Krótko mówiąc: po co to wielkie dzieło, po co to „kanadyjskie Lourdes” jak je nazwał Jan Paweł II, współczesnemu światu? I przede wszystkim, dlaczego w imię Świętego Józefa?

Jezus w ramionach Józefa
Spirito bardzo ciekawie nazywa Józefa adoptowanym ojcem, a nie przybranym ojcem, tłumacząc, że tak właśnie jest właściwie, bo to Jezus, czyli syn wybrał i zaadoptował sobie ziemskiego ojca, a nie na odwrót. Patrząc na statuę (którą mamy obok na fotografii) można oczywiście mówić o statui św. Józefa, ale możemy też kontemplować ją z innej perspektywy, jako figurę Jezusa Chrystusa trzymanego w ramionach Józefa. Bo Jezus jest zawsze najważniejszy: Zbawiciel, jeden z Trójcy, trzyma w lewej dłoni kulę ziemską, a prawą błogosławi pielgrzymów. Co jeszcze mówi nam ta figura? Że poprzez Dziecię Jezus każde Boże dziecko na tym świecie jest radością dla Boga Ojca i to Boże ojcostwo obejmuje także ojcostwo św. Józefa. Józef uczestniczy w ojcostwie Boga Ojca. W Jezusie i Jego ciele jest obecny każdy człowiek wszystkich czasów, a ponieważ jeszcze nie dotarliśmy do pełni czasów, do pełni królestwa Bożego, kiedy będzie ziemia nowa i niebo nowe, dlatego Jezus nadal pozostaje w ramionach Józefa. A w Jezusie my wszyscy, ja, ty i ci którzy przyjdą po nas.

Symbol ojcostwa
Józef stał się ojcem w chwili kiedy po raz pierwszy wziął w ramiona Dziecię. Wspomagał je we wszystkim, aby później, krok po kroku, wycofywać się coraz bardziej w cień. Również Guglielmo Spirito używa sformułowania cień Ojca pragnąc szczególnie podkreślić rys skromności św. Józefa. Ojcowie zawsze powinni być gotowi, aby zrobić krok do tyłu, usunąć się z pierwszego planu, stać się tłem, ponieważ są sługami rozwoju i wrastania swoich dzieci. Co nie znaczy, że rola ojca jest mało istotna, wręcz przeciwnie: ojciec ma fundamentalne znaczenie w życiu swojego dziecka. Na początku chroni je razem z matką i żywi, później musi nauczyć je podejmować własne decyzje i wspomagać w wyrażaniu własnej niezależności i w konstruowaniu wiary w siebie aż do momentu, gdy dziecko stanie się kompletnym, samodzielnym człowiekiem gotowym ponieść własne krzyże. Ponieważ każdy człowiek staje się bardziej człowiekiem poprzez kontakt z „innym” trzeba zauważyć, że Józef był pierwszym „innym”, którego spotkało Dziecię Jezus i któremu pozwoliło się prowadzić, który otworzył przed nim nowe horyzonty i nowe spotkania. W tym sensie Józef powinien stać się naszym przewodnikiem we wzrastaniu w Chrystusie. Jeśli wszyscy jesteśmy synami i córkami w Synu, to powinniśmy prosić Józefa, aby kontynuował w nas to, co uczynił dla Syna. Świetnie to zrozumiał i wprowadził w życie św. brat Andrè, który przez całe swoje życie zachował ten wymiar dziecięctwa i pozwolił się prowadzić św. Józefowi i przez niego Bogu Ojcu. Może właśnie dlatego stał się narzędziem tak licznych znaków, cudów i uzdrowień, które dokonały się przez jego posługę w Montrealu.

Głód ojca
Ojciec Guglielmo przechodzi później do bardziej antropologicznych rozważań i nie waha się przyznać, że na przestrzeni wieków Kościół nie do końca rozeznał, a przynajmniej nie dość jasno podkreślił, jak ważna jest obecność ojca i jego miłość dla dziecka. Dzisiejsza społeczność charakteryzuje się wręcz zaskakującym poziomem nieobecności ojców. I być może to właśnie jest sygnałem jak bardzo chrystologia, czyli nauka o Jezusie Chrystusie i antropologia, czyli nauka o człowieku, wzajemnie się warunkują. Jeżeli w dalszym ciągu tak wielu chrześcijan jest przekonanych że św. Józef zaledwie marginalnie uczestniczył w życiu swojego przybranego Syna, to nie powinno nas dziwić, że lekką ręką macha się na nieobecnych ojców, wystarczy, że dadzą środki do życia, z resztą poradzą sobie super-mamy.
A przecież wiemy, że osobowość człowieka tworzy się poprzez całą serię identyfikacji, dziecko potrzebuje punktów odniesienia, aby się właściwie ukształtować. Nie da się tego zrobić bez pełnej obecności ojca i matki. Ojciec jest pierwszym „innym”, z którym dziecko spotyka się poza łonem swej matki. Ojciec jest ucieleśnieniem rzeczywistości zewnętrznej, bogactwa świata, jego wyzwań, ale także i limitów. W wieku trzech lat syn szuka modelu mężczyzny, na którym zbudować sens samego siebie. Jedną z podstawowych konsekwencji braku ojca albo matki jest pozbawienie dzieci ich ciał, albowiem właśnie ciało jest fundamentem każdej tożsamości. Dziecko potrzebuje ramion i uścisku zarówno ojca, jak i matki, aby właściwie ukształtować swoją tożsamość i osobowość. Kiedy brakuje odpowiedniego ojcostwa, dzieci często mają problemy ze swoją tożsamością (również seksualną), ich poczucie własnej wartości jest niestabilne, a potrzeba akceptacji siebie samych niezaspokojona. A stąd już tylko krok do wielu problemów życiowych, bo kto nie ma właściwej struktury wewnętrznej nie jest w stanie zorganizować swojego życia i stać się osobą niezależną. Guglielmo Spirito cytuje słowa Marka E. Stronga z książki „Kościół dla ludzi bez ojców”: „Jeśli dziecko nie znajdzie odpowiedniej figury ojcowskiej która potwierdzi jego bycie mężczyzną – i to się czasem zdarza – spędzi całe swoje życie szukając poczucia własnej tożsamości. Będzie próbował znaleźć ją poza sobą, w oczach innych, ponieważ w sobie będzie czuł tylko pustkę i niepewność”.

Zadanie dla Kościoła
Wydaje się oczywiste, że obecność ojca i jego słowa, w których można znaleźć zrozumienie, wyjaśnienie i potwierdzenie są niezbywalną częścią doświadczenia inicjacji, czyli włączenia w dorosłe życie.
Z pomocą może nam przyjść więc Święty Józef, zwłaszcza tym spośród nas, którzy są poranieni i pełni deficytów emocjonalnych. Można je w pewien sposób naprawić, wypełnić. Podobnie jak w Oratorium w Montrealu czuje się miłość Ojca niebieskiego, poprzez osobę ziemskiego ojca Jezusa – Świętego Józefa, który chce uzdrowić społeczność bez ojców, tak w całym Kościele musimy podjąć ten trud: stawić czoła temu okrutnemu wirowi, który zdaje się wciągać nasze dzieci i młodzież oferując pseudo-atrakcyjny świat, w którym każdy może sobie wybrać płeć, rodzaj małżeństwa, ilość ojców i matek, powodując coraz większe zamieszanie. I coraz większy ból.
Czasami wydaje się, że pewne pola działalności Kościoła zawężają się. Szczególnie widać to po zakonach, kiedy charyzmaty, dla których pełnienia powstały, wydają się już nikomu niepotrzebne i wspólnoty zakonne powoli wygasają. A tymczasem okazuje się, że świat ciągle oferuje nowe otwierające się obszary, na które trzeba wchodzić z Bożą miłością. Pewnie, że wolelibyśmy, aby niektórych nie było, ale są. I dzisiaj świat bez ojców i głodny ojcostwa wydaje się być takim nowym priorytetem, nowym wyzwaniem, które należy podjąć razem ze św. Józefem.

Tekst i foto ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej