Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2013-12-18 11:19:42

Przewodnik duszy

droga

Ojcowie Pustyni, św. Jan od Krzyża, Jan Tyranowski - i tak można by wymieniać wielu, którzy poszukiwali drogi prowadzącej do Boga i byli na niej przewodnikami dla innych. Bo od pierwszych wieków w Kościele praktykowano kierownictwo duchowe, nazywane czasami towarzyszeniem duchowym. „Trzeba koniecznie odkryć na nowo wielką tradycję osobistego kierownictwa duchowego, które zawsze przynosiło liczne i cenne owoce w życiu Kościoła” - powiedział Jan Paweł II. Choć wbrew pozorom, nie daje ono nam gotowych odpowiedzi. O co więc chodzi we współczesnym kierownictwie?

Niedawno przeczytałam historię napisaną przez hiszpańskiego księdza Francisco Fernandeza Carvajala o biednym człowieku, który zarabiał na życie graniem na skrzypcach. Po ulicznym „koncercie” przechodził między słuchającymi podsuwając im podziurawiony beret w nadziei, że któregoś dnia się napełni. Pewnego dnia grał jak zwykle na ulicy i wtedy przechodził tamtędy znany kompozytor i wirtuoz. Zbliżył się do ludzi i w końcu instrument znalazł się w jego rękach, nastroił skrzypce, przygotował się i zagrał pięknie. Aż sam ich właściciel zdziwiony mówił: ,,to przecież moje skrzypce!” Nigdy nie myślał, że w jego strunach drzemały takie możliwości. Każdy z nas może zdać sobie sprawę, jak bardzo nie wykorzystuje w pełni swoich możliwości w życiu duchowym. Bóg chce ,,nastroić skrzypce” naszego życia dając do dyspozycji kierownictwo duchowe.

Moda na kierownictwo?
W „Życiu duchowym” jezuita ojciec Józef Augustyn zauważył współczesne „zapotrzebowanie” na kierownictwo: „Kiedy ludzie przychodzą i proszą o rozmowę na temat osobistych problemów emocjonalnych i duchowych, kiedy w rozmowie dotykają swoich najważniejszych ludzkich spraw, to trudno takie postępowanie nazwać modą. Zapotrzebowanie na kierownictwo duchowe, w moim odczuciu, wynika z głębi, z intensywnego życia duchowego, które często rodzi się we wspólnotach kościelnych”. Mówią o tym nie tylko „specjaliści” od życia duchowego, ale także ludzie żyjący blisko nas. W kościele słyszą o tym, że mogą otworzyć swoje życie na Boga, ale tak naprawdę nie wiedzą, jak to zrobić, choć czują wewnętrzny głód. Jeżeli chcą doświadczyć Bożej obecności w życiu, odnaleźć Jego wolę i nią się kierować, mogą poszukać tych, którzy ich poprowadzą – kierowników duchowych. Oni mogą nam pomóc w wewnętrznej formacji, wyjaśnić wiele z życia duchowego, odpowiedzieć na nasze pytania, jak Filip wyjaśnił etiopskiemu dworzaninowi w Dziejach Apostolskich Stary Testament (fragment z Księgi Izajasza o Mesjaszu). Bo skąd mogę wiedzieć „jeśli mi nikt nie wyjaśni”? (Dz 8, 31). Ale jak pisze trapista ojciec Thomas Merton w „Kierownictwie duchowym i medytacji” kierownik duchowy nie może być traktowany jako „magiczna maszyna” do rozpatrywania kolejnych moralnych i ascetycznych „przypadków”, która oznajmia „świętą wolę Bożą” bez żadnej nadziei na odwołanie. Nie może być traktowany jak maszyna do wytwarzania odpowiedzi, które będą działać, które rozwiążą wszystkie nasze trudności i uczynią nas doskonałymi. Jest on raczej tym, który w atmosferze zrozumienia wspomaga i umacnia, by odpowiedzieć w życiu na łaskę Ducha Świętego, który jest Jedynym Prawdziwym Kierownikiem.
Siedemnastowieczny mistyk Dom Augustine Baker wyjaśnia: „Kierownik nie może uczyć własnej drogi, ani w ogóle jakiejś określonej drogi modlitwy, lecz winien pouczać swoich uczniów tak, by sami mogli odnaleźć drogę odpowiednią dla siebie. Jednym słowem jest on tylko Bożym szafarzem i musi prowadzić dusze Bożymi drogami, nie zaś własnymi”.

Indywidualne czy masowe
Pierwszy krok na tej drodze to szukanie kierownika duchowego. Trzeba mieć świadomość, że nie jest to łatwe. Nawet w miastach, gdzie jest po kilku księży w każdej parafii. Bo nie każdy z nich jest odpowiedni dla nas jako „kierujący”. Ojciec Merton po wielu latach doświadczeń był przekonany, że trzeba go szukać wytrwale i przede wszystkim modlić się o dobrego kierownika. Za czasów Ojców Pustyni (o których więcej można przeczytać w artykule Aniki Djoniziak) ludzie nie zrażali się, tylko poświęcali czas i pokonywali wiele kilometrów, by posłuchać swoich przewodników.
Obecnie w Kościele w Polsce systematyczne kierownictwo duchowe proponowane jest głównie w instytucjach formacyjnych, seminariach duchownych, zgromadzeniach i niektórych wspólnotach kościelnych. Według ojca Augustyna w parafiach jest ono czymś rzadkim. Księża zaangażowani w „masowe duszpasterstwo”: katechezę, przepowiadanie słowa Bożego, udzielanie sakramentów, pracę charytatywną czy administracyjną nie mają już czasu na indywidualną pomoc człowiekowi przez kierownictwo duchowe. „Nie chodzi o przeciwstawianie duszpasterstwa „masowego” pomocy „indywidualnej”. Jedna i druga forma duszpasterstwa jest konieczna w życiu parafialnym. Dziś istnieją w parafii dyżury w kancelarii, czy w konfesjonale, w przyszłości zaś można by wyznaczyć czas na indywidualną pomoc duchową. Kierownictwo duchowe jest jedną z zasadniczych metod duszpasterstwa, dzięki którym chrześcijanie mogą być wprowadzeni w głębokie życie duchowe. Bardziej dojrzałe życie duchowe parafian przyczyniłoby się do ich większego zaangażowania w posługę duszpasterską parafii, a tym samym odciążyłoby księdza w jego zajęciach nie wymagających święceń kapłańskich” - twierdzi ojciec Augustyn. Potwierdza to Anna, która miała kierownika duchowego. - Przykład kierownika dobrze na mnie podziałał, bo był on człowiekiem modlitwy, bardzo ufnym w Boże działanie. Nie dawał mi gotowych odpowiedzi. Kiedyś rozmawialiśmy o pewnej ważnej kwestii i w pewnym momencie nie przyjmowałam zupełnie tego, co ów kapłan mówił, bo górę wzięły emocje, więc w środku rozmowy zaproponował modlitwę, co uznałam za uciekanie od odpowiedzi. Gdy już się modliliśmy, uspokoiłam się, a Duch Święty przyszedł z pomocą. Stwierdziłam potem, że w wielu sytuacjach to było dla mnie dobre rozwiązanie – wyjaśnia dziewczyna, która teraz jest zaangażowana w jedną ze wspólnot parafialnych.

Kierownictwo i spowiedź
Kierownictwo duchowe można łączyć ze spowiedzią, jednak nie można postawić między nimi znaku równości. W sakramencie pojednania przychodzimy do Jezusa, by odpuścił nam grzechy i uzdrowił serce poranione przez grzechy. Dawanie rad w czasie spowiedzi to „minimalna” forma kierownictwa duchowego. Rozmowa w kierownictwie duchowym niekoniecznie dotyczy problemu grzechów, ale problemów, które towarzyszą człowiekowi w jego dialogu z Bogiem. Kierownik duchowy chce nas poznać takimi, jakimi jesteśmy nie w oczach ludzi, czy nas samych, ale jacy jesteśmy w oczach Boga. On chce nas doprowadzić do tego, byśmy rozumieli i słuchali prawdziwego kierownika – Ducha Świętego, ukrytego w duszy. Jeśli potrzebujemy ludzkiego kierownictwa to dlatego, że nie potrafimy bez pomocy ludzi doświadczonych w życiu duchowym wejść w kontakt z Bogiem.

Ojciec, amma i krawiec
Kiedyś zaskoczyła mnie wiadomość, że kierownikiem duchowym wcale nie musi być ksiądz, czy zakonnik. Ojciec Augustyn podkreśla, że w historii Kościoła wielkimi kierownikami duchowymi byli nie tylko księża, ale także zakonnicy, zakonnice i osoby świeckie. „Posługa kierownictwa duchowego „niekapłanów” odbywa się w ramach wspólnoty Kościoła, a więc podlega rozeznaniu Kościoła „hierarchicznego”. Posługa ta jest posługą „charyzmatyczną”, ale powinna się odbywać w zgodności z Kościołem „hierarchicznym”. Stąd też kierownictwo duchowe sprawowane przez osoby świeckie winno być włączone w posługę konkretnej wspólnoty kościelnej” - podkreśla Jezuita.
Tak było w przypadku Ojców Pustyni, wielu z nich nie było kapłanami. Amma (Matka) lub abba (Ojciec Pustyni) byli osobami zaprawionymi w dobrze rozumianej ascezie. Amma osiągnęła pewien stopień dojrzałości i mądrości, nauczała innych własnym przykładem przez napomnienie, opowieść i pouczenie. Nauczanie ammy – częściej przez przykład niż słowa – wytwarzało między nią a uczennicą głęboką więź. Uczennica modliła się wtedy, kiedy modliła się amma, razem też pracowały – wyplatały kosze, liny, tkały ubrania, razem rozdawały jałmużnę ubogim.
Patrząc na czasy nam bliższe - świeckim kierownikiem duchowym był Jan Tyranowski. W czasie II wojny światowej ten krakowski krawiec i mistyk prowadził koło wiedzy religijnej dla młodzieży męskiej. Na tych spotkaniach młody Karol Wojtyła po raz pierwszy zetknął się z pismami św. Jana od Krzyża. Jan Paweł II stwierdził potem: „Od niego (Jana Tyranowskiego – przyp. autorki) nauczyłem się między innymi elementarnych metod pracy nad sobą, które wyprzedziły to, co potem znalazłem w seminarium”.

Szczerość i wolność
Załóżmy, że ktoś już znalazł kierownika duchowego. Wtedy powinien pamiętać, że „autentyczne kierownictwo duchowe jest niemożliwe bez całkowitej szczerości penitenta” (o. Augustyn), czyli jego samego. Otwarcie przed drugim człowiekiem, mówienie, co naprawdę myślimy, nie jest łatwe, dlatego potrzebna jest szczera modlitwa o zaufanie i wewnętrzną wolność. Bo kierownictwo nie ogranicza naszej wolności. Czytałam, że to jest tak, jak w przypadku pilota i wieży kontrolnej na lotnisku. Ona nie rozkazuje, w jaki sposób pilotować samolot. Załoga prosi o przekazanie danych potrzebnych w czasie lotu, wiadomości o nagłym niebezpieczeństwie. Dobry pilot nie traci zdrowego rozsądku i przyjmuje informacje napływające z wieży kontrolnej, niezależnie od własnego doświadczenia, godzin lotu i znajomości drogi. Przecież ci z wieży znają lepiej stan pasów startowych, czy kierunek wiatru. Te informacje nie ograniczają wolności pilota, on nadal pilotuje samolot, jest za niego odpowiedzialny i podejmuje ostateczne decyzje, ale wieża pomaga mu bezpiecznie wylądować. My też „potrzebujemy kierownictwa duchowego, ponieważ na bezkresnych przestrzeniach życia wewnętrznego możemy kiedyś zagubić drogę lub zatracić się w ciemnościach. Wtedy będziemy musieli zapytać: którędy idzie się do Boga” (ks. Francisco Fernandez Carvajal). Pytać, otrzymywać odpowiedzi od kierownika duchowego i podejmować decyzje.

Klawisze czy pióro
Jeszcze jedno - jaka jest wartość kierownictwa korespondencyjnego? Szczególnie teraz, kiedy można wysłać ze swojej skrzynki mailowej wiadomość, którą za chwilę otrzyma adresat. Podobnie jest z wiadomościami pisanymi na skype, mogącymi przerodzić się w pisany dialog. Według o. Mertona kierownictwo korespondencyjne nie powinno być przeceniane. Sporadyczne listy do przewodnika duchowego, który zna nas dobrze, jest dobrym teologiem i głęboko duchową osobą, mają wartość. W tym momencie przypominają mi się półki pełne tysięcy listów w San Giovanni Rotondo u ojca Pio z Pietrelciny. Wśród nich były te, które otrzymał od swoich duchowych dzieci. Dla nich był przewodnikiem duchowym. Jednak więcej dusz prowadził za pośrednictwem kierownictwa ustnego. Bo jak wskazuje o. Thomas kierownictwu korespondencyjnemu brakuje jednej rzeczy – kontaktu osobistego, w którym wiele spraw jest komunikowanych bez słów, a nawet wbrew słowom. „Oczywiście listy do naprawdę dobrego kierownika duchowego są być może lepsze niż kontakt ze złym kierownikiem” (o. Thomas Merton). Ale większość dobrych kierowników ma niewiele czasu na pisanie długich listów. Jest coś jeszcze - Jezus powiedział: „Gdzie dwaj albo trzej zebrani są w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18, 20). W bezpośredniej rozmowie z kierownikiem duchowym jest szczególna obecność Chrystusa, która gwarantuje głębsze poznanie prawdy.

Renata Jurowicz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej