Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2013-12-18 11:09:35

Jeśli otworzę drzwidrzwi

Najpierw bałam się wpuścić Jezusa do swojego życia, bo zwyczajnie nie życzyłam sobie Jego obecności. Chodziłam raz w tygodniu na niedzielną Eucharystię, modliłam się rano i wieczorem – to był czas dla Niego. To, co zostawało, było tylko dla mnie, rodziny i przyjaciół. Do sfer mojego życia, innych niż modlitewne, On miał się nie ,,mieszać”. Potem wolałam nie otwierać drzwi duszy przed Nim, bo przecież był w niej wielki nieporządek, miałam świadomość swojej grzeszności i nie wyobrażałam sobie, że Jezus chciałby usiąść ze mną przy jednym stole. A jednak ciągle wracał do mnie ten fragment z Apokalipsy: ,,Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną” (Ap 3, 20). A co z całym tym bałaganem za drzwiami mojego serca? Co z całkowitym brakiem przygotowania na wieczerzę z Panem? Może i na to radę znajdą Ojcowie Pustyni, od których uczę się milczenia serca i wyjścia na pustynię (o czym pisałam dwa tygodnie temu).
Mnisi nazywani Ojcami Pustyni, którzy zamieszkiwali pustynie egipskie i syryjskie, pojedynczo lub w kilkuosobowych wspólnotach, między III a VI wiekiem naszej ery, mieli jeden cel – żyć Ewangelią, a walcząc z pokusami powiększać przestrzeń dla Bożej łaski w sobie oraz w napotkanych ludziach. Laura Swan OSB w książce ,,Zapomniane Matki Pustyni” pisze, że celem drogi pustyni była aphateia, czyli ,,taki etap wewnętrznej drogi duchowej, w którym ustała już walka z nieuporządkowanymi przywiązaniami. (…) Apatheia oznacza czystość serca. Ammy uczą świadomego odrzucania wszystkiego, co przeszkadza w pełnym determinacji dążeniu do Boga: uczuć i myśli, które wiążą człowieka, pragnień i nałogów, które obniżają poczucie własnej wartości oraz przywiązania do narzuconego sobie perfekcjonizmu. Prostota ta polega na równowadze i harmonii z ludzką społecznością i stworzonym światem. Aby pielęgnować apatheię, musimy uprzątnąć to, co zaśmieca nasze umysły i serca, zachować czujność i pilnie baczyć na granice, które łatwo przekroczyć, gdzie pod pozorem dobra możemy utracić prostotę i ulec ułudzie tego, co komplikuje ludzkie sprawy”. To, co zaśmieca nasze umysły i serca to może właśnie ten bałagan, o którym wspomniałam na początku. Dużo czasu pochłania mi przecież wiele niepotrzebnych zajęć: przeglądanie w sklepach ubrań, których nie zamierzam kupić; przeglądanie stron internetowych, które niczego wartościowego nie wnoszą do mojego życia; długie rozmowy z ludźmi o innych ludziach, które nie budują dobra, oglądanie zabawnych filmów bez przesłania, czy wybieganie zbyt daleko w przyszłość z dokładnym planowaniem bez uwzględniania woli Bożej.

Obawy przed spotkaniem
To wszystko sprawiało, że choć często słyszałam Boży głos, bałam się przed Nim otworzyć i spotkać twarzą w twarz. Modliłam się w pośpiechu, a pozostały czas i własne serce zapełniałam tymi wszystkimi ,,śmieciami”. To nie Bóg był dla mnie barometrem poczucia mojej wartości, ale ludzie, często tacy, którym całkowicie było obojętne moje dobro, szczególnie dobro mojej duszy. Przywiązanie do nich sprawiało, że ich przychylność lub obojętność, czy wrogość decydowały o moim samopoczuciu, a ja nawet nie próbowałam dążyć do tej czystości serca i czujności całkowicie ukierunkowanej na Boga. Siostra Laura pisze, że Matki Pustyni ,,uczyły, że wewnętrzne wahanie i opór przed spotkaniem z Bogiem w szczerości, ciszy i samotności są związane z naszym oporem przed poznaniem samych siebie w naszej słabości”. To prawda, gdyby wtedy Pan Bóg od razu pokazał mi, jak jestem słaba i grzeszna, mogłabym się już nie podnieść. Najpierw musiał zapewnić mnie i przekonać, że kocha mnie bardzo taką, jaką jestem; tu i teraz; w sposób doskonały i nieodwołalny.
Nie mogę powiedzieć, że jest to proste i uda się w ciągu kilku tygodni, bo decyzja o tym, że od tej chwili Bóg będzie w moim życiu NAPRAWDĘ na pierwszym miejscu jest bardzo trudna i najczęściej wywraca życie do góry nogami. Nawet w ciszy serca wychodząc na pustynię możemy słyszeć Boży głos, ale wciąż bać się z Nim spotkać właśnie dlatego, że odtąd to On będzie decydował o moim życiu, bezkompromisowo. Przekonałam się też, że ta decyzja nigdy nie jest jednorazowa, ale musi być każdego dnia odnawiana. Jeden z Ojców Pustyni, abba Antoni powiedział nawiązując do Pierwszego Listu św. Jana: ,,Ja już nie boję się Boga, ale Go kocham: bo miłość precz wypędza bojaźń”. Czy mogę się zatem bać spotkania z Kimś, kogo kocham i Kto kocha mnie i to nieporównanie więcej?

Potrzeba modlitwy
Od czego powinnam więc zacząć? W Apoftegmatach Ojców Pustyni czytamy, że bracia przyszli do abba Antoniego i poprosili go: „Powiedz nam słowo, jak się mamy zbawić?”. Starzec im odpowiedział: „Słyszeliście słowa Pisma? One wam pomogą”. Oni na to: „Ale i od ciebie chcemy usłyszeć, ojcze”. Rzekł im starzec: „Mówi Ewangelista: Jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu jeszcze drugi”. Odpowiedzieli: „Tego robić nie potrafimy”. Starzec na to: „Jeśli nie potraficie nadstawić drugiego policzka, to przynajmniej znieście uderzenie w jeden”. Odrzekli: „I tego także nie potrafimy”. Starzec na to: „Jeśli nawet i tego nie potraficie, to nie oddawajcie otrzymanego policzka”. A oni na to: „Nawet i tego nie potrafimy”. Starzec zwrócił się do swego ucznia: „Ugotuj im trochę kaszki, bo są chorzy”. A im powiedział: „Jeśli ani tego nie umiecie, ani tamtego nie chcecie, to co mam zrobić z wami? Potrzeba modlitwy”. I ja też jestem chora.
Ojcowie Pustyni uczą nas modlitwy nieustannej, która częściej płynie z serca, niż z ust. Na czym ona polega? Najpierw na postawie nieustannego czuwania, które w przypadku Ojców i Matek Pustyni trwało niekiedy także w nocy. Modlili się oni słowami Pisma Świętego, psalmami, hymnami, liturgią godzin, ale także sercem podczas pracy, czy przyjmując gości. To dlatego, że nigdy nie tracili z oczu (tzn. z serca) Bożego oblicza, cały czas starali się mieć Boga w sercu i w odniesieniu do Niego wykonywać każde zajęcie. Myślę, że nie chodzi zatem o kolejny Różaniec (choć to piękna i potężna modlitwa), kolejne moje obietnice, podziękowania, prośby, czy najpiękniejsze nawet słowa, ale nieustanne przebywanie w Bożej obecności, zabieranie w naszą codzienność choćby jednego Jego słowa, czy noszenie w sercu Jego kochającego spojrzenia. Przecież tak właśnie jest z osobami, które kochamy – myślimy o nich, w sercu nosimy ich spojrzenia i uśmiechy, wspominamy wspólne chwile i nie możemy się doczekać kolejnych. Odliczamy kolejne dni do spotkania, a potem biegniemy, żeby otworzyć im drzwi i wspólnie usiąść przy stole. Przecież tak wielu kapłanów przekonuje nas, że modlitwa to właśnie spotkanie z Bogiem.

Postępować łagodnie
Ojcowie Pustyni udowadniali własnym przykładem, że owocem przebywania na pustyni, czystości serca i nieustannej modlitwy jest miłość i miłosierne posługiwanie bliźniemu. Ktoś, kto nieustannie przebywa w obecności Bożej i prawdziwie się modli nie może być dla bliźniego przykry w najdrobniejszej nawet sprawie. Siostra Małgorzata Borkowska OSB w książce ,,Abba, powiedz mi słowo” pisze, że Ojcowie Pustyni do tego stopnia wypracowali w sobie łagodność i miłość bliźniego, że gdy jeden z nich poszedł do drugiego i zobaczył bałagan w celi mówił, że brat jest tak oddany modlitwie i Bożym sprawom, że nawet o ziemski porządek nie dba; kiedy jednak odwiedzał mnicha, który miał niezwykły porządek zwykł mawiać, że u tego ład duchowy objawia się nawet w jego materialnym otoczeniu. To dzięki nieustannej modlitwie, która prowadziła do pokoju i czystości serca Ojcowie Pustyni nie oceniali nikogo, nikomu nie robili przykrości, choć potrafili upominać i dawać niełatwe rady.
Wśród opowieści Ojców Pustyni znajdziemy także tę o myśliwym polującym na pustyni na dzikie zwierzęta, który zobaczył, jak abba Antoni żartuje z braćmi i bardzo się zgorszył. Starzec więc, pragnąc go przekonać, że z braćmi trzeba postępować łagodnie, powiedział mu: „Załóż strzałę i napnij łuk” – a on tak zrobił. Starzec rzekł: „Napnij mocniej” – i on usłuchał. Starzec powtórzył: „Mocniej!” Myśliwy na to: „Jeśli napnę nad miarę, to mi łuk pęknie”. I rzekł mu starzec: „Tak jest i z pracą wewnętrzną. Jeśli ją ponad miarę napniemy, bracia się szybko załamią. Trzeba więc z nimi postępować łagodnie”. Myśliwy, gdy to usłyszał, skruszył się i odszedł bardzo zbudowany postawą starca, a bracia, umocnieni, rozeszli się do siebie. Natomiast abba Agaton powiadał, że nigdy nie poszedł spać mając coś przeciw komuś; ani nie pozwolił, o ile mógł, żeby ktoś poszedł spać mając coś przeciwko niemu. Ojcowie i Matki Pustyni podpowiadają nam, że gniew nie zapanuje nad czystym sercem.

Asceza dla każdego
To wszystko, a zatem wyjście na pustynię (taką, na jaką każdy z nas może sobie pozwolić), uciszenie serca, nieustanna modlitwa i miłosierne posługiwanie w kontaktach z bliźnimi ma nas prowadzić do apathei, tej czystości serca wolnej od jakichkolwiek przywiązań, namiętności, nałogów, w pełni ukierunkowanej na Boga. Choć życie Ojców i Matek Pustyni wydaje się być tak różne od naszego, to jednak ich mądrości są dla nas wciąż bardzo aktualne. Siostra Laura pisze: ,,kontakt z Matkami Pustyni zmusił mnie do przemyślenia na nowo sensu ascezy. Zaprzestałam praktyk, które – jak mylnie sądziłam – były praktykami ascetycznymi cenionymi w chrześcijaństwie. (…) Zdrowe jedzenie i ćwiczenia fizyczne, poświęcenie czasu człowiekowi będącemu w potrzebie, wyłączenie radia, telewizora, ofiarowanie prawdziwej obecności członkom swojej rodziny, rezygnacja ze zdobywania większej ilość dóbr materialnych – są to wszystko współczesne praktyki ascetyczne”. A do tego nieustanna modlitwa serca, życie w Bożej obecności i Bożą obecnością, dla której przestaje być aktualna wymówka ,,nie mam czasu”.

Duchowy przewodnik
Czytanie zarówno apoftegmatów Ojców Pustyni, czyli ich mądrości w formie pouczeń, opowiadań i przypowieści, jak i opracowań o tych mędrcach z dawnych czasów pozostawia w moim sercu sporo niepokoju, takiego pozytywnego niepokoju, który zawsze towarzyszy nam, kiedy nie można już nic nie robić mając pewną wiedzę o tym, co dla nas dobre. Choć wielu pielgrzymów spotkało się z którymś z Ojców Pustyni tylko raz i ten jeden raz tylko usłyszało odpowiedź na najważniejsze pytanie dotyczące swojego życia duchowego, to jednak nie tylko relacje z gośćmi ze świata, ale przede wszystkim z innymi mnichami opierały się w przypadku Ojców Pustyni na relacji mistrz – uczeń. Relacji podobnej często do tej, jaką miał Jezus z Apostołami.
Jest taki prawniczy termin ,,nemo iudex in causa sua” mówiący o tym, że ,,nikt nie powinien być sędzią w swojej sprawie”, a ostatnio ktoś mi go podsunął właśnie w kontekście życia duchowego. Moim pierwszym i najważniejszym przewodnikiem i kierownikiem ma być Jezus, to fakt, ale On jednak ustanowił Apostołów (kapłanów), żeby byli pośrednikami i kierownikami duchowymi dla mnie. Przecież ja mogę czasami źle zinterpretować słowo Boże, czy słowa i wydarzenia z mojego życia; mogę jako natchnienie Ducha Świętego odczytać coś, co wcale nie będzie pochodziło od Boga; mogę też konsekwencje swoich błędnych decyzji lub zaniedbań potraktować niesłusznie jako wolę Bożą – bo nikt nie powinien być sędzią w swojej sprawie. Dlatego właśnie Ojcowie Pustyni podpowiadają mi, że dobrze iść przez życie, szczególnie w jego duchowych kwestiach, radząc się mądrego, wiernego Bogu kierownika. O tym właśnie szerzej pisze w swoim materiale obok Renata Jurowicz. 

Anika Djoniziak

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej