Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2013-12-04 10:07:19

Kapłaństwo jako dług za życiestanczuk

O ks. infułacie Stanisławie Piotrowskim w rozmowie z księdzem Januszem Stańczukiem z archidiecezji warszawskiej, autorem biografii wieloletniego duszpasterza Kalisza.

Proszę opowiedzieć o swoich pierwszych kontaktach z wujkiem – kapłanem.
Ks. Janusz Stańczuk: Kiedyś, jako nastolatek, w tajemnicy przymierzyłem jego sutannę, zrobiłem sobie nawet zdjęcie. Przyznałem się jeszcze tego samego dnia. Roześmiał się i powiedział, że jeżeli Pan Bóg zdążył zapamiętać mnie w sutannie, to na pewno zostanę księdzem. Żart zamienił się w proroctwo.
Precyzując: ks. Piotrowski był bratem mojej babci. Pierwsza parafia wuja, którą pamiętam to Koło. Później, do Kalisza jeździłem przeważnie z moim ojcem, który pracował  jako mechanik kolejowy i dzięki temu mało płaciliśmy za bilety. Podróże do Kalisza były dla mnie jak wyprawa do zaginionego świata baśni: stare cegły, grube mury, strychy, kamienie. A ksiądz Piotrowski zawsze potrafił wymyślić jakieś ciekawe zajęcie czy przygodę. To właśnie z Kalisza wyjechałem na moją pierwszą w życiu oazę (1978) oraz poszedłem na pielgrzymkę do Częstochowy (1982).

Nie jest łatwo zajmować się naukowo własnym krewnym, jak zaczęła się ta przygoda?
Mniej więcej osiem lat temu ks. prof. Stanisław Olejnik, wielki przyjaciel Infułata, szukał osoby, która zgodziłaby się utrwalić naukowo spuściznę literacką i duszpasterską ks. Stanisława. Wiercił mi dziurę w brzuchu, ale ja byłem zwyczajnym wikariuszem i katechetą w olbrzymiej parafii. Niełatwo było znaleźć chwilę wolnego czasu. Kiedy jednak dowiedziałem się, że teologią pastoralną na UKSW zajmuje się ks. Jan Przybyłowski, również kaliszanin, odczytałem to jako znak i z pomocą dobrych ludzi rozpocząłem studia.

Gdybyśmy chcieli wyróżnić trzy aspekty, które padają już w tytule, to jak można najkrócej scharakteryzować księdza Piotrowskiego jako kapłana?
Podczas obrony doktoratu jeden z profesorów zapytał mnie, które środowisko najbardziej wpłynęło na ukształtowanie osobowości ks. Piotrowskiego: dom, rodzina, Włocławek czy Kalisz? Odparłem, że według mnie uczyniła to wojna. W zachowanych wspomnieniach ks. Piotrowski przyznaje, że kilka razy żegnał się ze światem: w bitwie nad Bzurą, w więzieniu, w obozie w Stutthofie. Wszystkie późniejsze dni życia traktował jak prezent od Boga, który trzeba spłacić gorliwością w pracy kapłańskiej. Młody Stanisław nie od razu po maturze zdecydował się na kapłaństwo. Ukończył kurs podchorążych kawalerii w Grudziądzu. Jednak sport i służba wojskowa nie dawały mu wystarczającej satysfakcji. Odnalazł ją dopiero w służbie Bożej. Miał dobry przykład do naśladowania. Jego wuj, ks. Antoni Tymiński, był proboszczem w diecezji włocławskiej. Zginął w niemieckim obozie koncentracyjnym, jeszcze w pierwszym roku wojny.

Czym było dla niego harcerstwo?
Było drugą miłością ks. Piotrowskiego. Zetknął się z nim jeszcze w szkole średniej w Ostrołęce, potem w seminarium. Uwielbiał aktywność fizyczną, rajdy, obozy. Po ucieczce z obozu ukrył się w okupowanej Warszawie i od razu włączył się w pracę konspiracyjną i tajne nauczanie. Zdobył stopień podharcmistrza, został naczelnym kapelanem Harcerstwa Polskiego (związanego z endecją). Po wojnie był przez rok komendantem we Włocławku. Do końca życia wspierał harcerstwo, dziś jest patronem kaliskiego hufca ZHP.

Czego dzisiejsi wychowawcy mogliby nauczyć się od księdza Piotrowskiego?
Wujek miał niesamowitą pomysłowość. Pozwolił, na przykład, hodować jedwabniki na werandzie swojego domu, aby młodzież mogła zarobić na wakacje. Któż inny wpadłby na taki pomysł!? Kiedyś pewna kobieta powiedziała mi, że „dobra matka – to matka zmęczona”. Myślę, że te słowa pasują do każdego powołania, również kapłańskiego czy pedagogicznego. Dobry wychowawca nigdy nie ma czasu dla siebie. Nie było wakacji, jak wspomina ks. Piotrowski, by nie wyruszył z młodymi ludźmi na obóz, oazę, czy pielgrzymkę. W ciągu roku odbywały się natomiast niezliczone spotkania, koncerty, przedstawienia itp. W kapłaństwie, podobnie jak w rodzicielstwie, rzadziej istnieje potrzeba wymyślania nowych teorii, a częściej potrzeba bycia z drugim człowiekiem.

Jakie jest Księdza ostatnie osobiste wspomnienie związane z ks. Piotrowskim?
Rok, może trochę więcej, przed śmiercią wujka przejeżdżałem przez Kalisz z autokarem pełnym dzieci. Mieliśmy zamówiony szybki obiad u sióstr nazaretanek. Zrezygnowałem z posiłku i pobiegłem przez miasto, by poszukać ks. Stanisława. Telefony komórkowe jeszcze nie były w powszechnym użyciu. Znalazłem go w auli Domu parafialnego. Przygotowywał z młodzieżą kolejne przedstawienie. Zamieniliśmy kilka słów i musiałem wracać do autokaru, a on na scenę. To jest dość symboliczne podsumowanie naszych kontaktów: każdy musiał zrobić to, co do niego należało. Na dłuższe rozmowy przyjdzie czas w królestwie niebieskim, jeżeli – co daj Boże – człowiek zasłuży.

Wiemy, że święci żyją wśród nas. Czy jest w Waszej rodzinie przekonanie, że mieliście do czynienia z osobą świętą?
Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie w imieniu poprzedniego pokolenia. Rodzeństwo i rówieśnicy wujka już nie żyją. Babcia mówiła o swoim bracie z największym szacunkiem i uznaniem. Raczej nie miała zwyczaju eksponowania w domu fotografii osób żyjących, więc trzymała na ścianie tylko portret ks. Tymińskiego (brata ich matki). Natomiast my, młodzi, mieliśmy zbyt mało kontaktów z ks. Piotrowskim. Dzieliło nas pół Polski, wizyty były zbyt rzadkie, krótkie, niewystarczające. Ksiądz Infułat zawsze miał coś do zrobienia, gdzieś pędził. Był kimś ważnym, kimś zupełnie wyjątkowym w naszej rodzinie.  Mam nadzieję, że nie ostatnim. Rodzą się młode pokolenia. Myślę jednak, że kaliszanie mieli więcej szczęścia niż krewni. Spotykali ks. Stanisława codziennie, nie tylko raz w roku.

Jakie nadzieje wiąże Ksiądz z publikacją swojej książki?
Mam nadzieję, że moja książka będzie pomocna dla innych osób, poszukujących rzetelnych informacji na temat księdza Piotrowskiego. Traktuję ją niczym spłatę długu wdzięczności zaciągniętego u wujka. A także rodzaj prezentu dla Kalisza, który dzięki szczęśliwym wspomnieniom z dzieciństwa stał się dla mnie drugim, po rodzinnej Warszawie, ukochanym miastem na świecie. Wiem, że istniały kiedyś plany napisania jeszcze innych prac, związanych z duchowością ks. Piotrowskiego. Może ktoś podejmie się tego wyzwania. Służę pomocą, przetarłem szlaki w bibliotekach, zebrałem trochę materiałów.

Na koniec proszę o kilka słów na temat pisma „Tak Rodzinie”, którego jest Ksiądz redaktorem naczelnym.
Miesięcznik „Tak Rodzinie” zaczął wychodzić w styczniu br. jako następca „Sygnałów Troski”. Według opinii licznych czytelników szybko okazał się jednym z ciekawszych w Polsce pism o tematyce rodzinnej. Gościmy na łamach interesujących autorów: małżeństwa, wychowawców, dziennikarzy itp. Podchodzimy do życia rodzinnego w sposób kompleksowy. Dlatego – oprócz tematyki biblijnej, pedagogicznej czy modlitewnej – zamieszczamy wiele świadectw, wywiadów, felietonów. Podsuwamy pomysły, jak i gdzie spędzać czas z dziećmi, jak odpowiadać na trudne pytania, jakich unikać zagrożeń. Pismo ma charakter afirmatywny, szukamy ludzi, którzy nie narzekają, lecz potrafią zmierzyć się z życiem, odnieść sukces i podzielić receptą. Modlimy się także za wszystkich naszych czytelników. Bóg jest mocniejszy niż ludzkie problemy i mądrzejszy niż ludzka mądrość. Nasze pismo najłatwiej nabyć w prenumeracie. Pozdrawiam także gorąco wszystkich czytelników „Opiekuna”. Sam z ciekawością zaglądam na wasze łamy.

Serdecznie dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów na rynku wydawniczym. Szczęść Boże!

Rozmawiał ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej