Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2013-11-20 10:12:13

Kto był pierwszy?

ziemia swieta

Wszystko zaczyna się od Abrahama. Tak, to nie jest pomyłka. Wprawdzie, gdy ktoś chce opowiadać coś od początków mówimy, że zaczyna od Adama i Ewy. Jednak tym razem jest inaczej. To prawda, że dzieje prarodziców znajdują się na pierwszych kartach Biblii. Opowiadają one o genezie ludzkiego życia. Zaznaczmy tu od razu, że Pismo Święte nie posługuje się językiem współczesnej nauki. Ono mówi o wielkości i dramacie człowieka. O spotkaniu i zagubieniu Boga. Do tej historii będziemy chcieli powrócić. Tymczasem dziś chcemy zacząć od spotkania z człowiekiem, przez którego zabłysło dla ludzi światło wiary. Nazywa się go jej ojcem. Z niego bierze początek Naród Wybrany. Dlatego określamy go jako patriarchę. Jego życie stanowi przełom w dziejach ludzkości – zwrot w stronę Boga. 

Opowieść o tym człowieku zaczyna się w 12. rozdziale Księgi Rodzaju. Choć ten podział został wprowadzony w wiekach średnich i pomaga nam jedynie odnajdywać fragmenty tekstu Pisma Świętego, to może warto zwrócić uwagę na pewną zbieżność. Dwanaście oznaczało dla starożytnych całość, pełnię. Na tę liczbę składają się dwie cyfry. Pierwsza to trójka. Ona wiąże się z tym co boskie. Drugą jest czwórka. Ta z kolei dotyczy spraw ludzkich. Jeśli troszkę popuścimy wodze wyobraźni, to możemy powiedzieć, że numer rozdziału otwierającego opowieść o Abrahamie chce wykrzyknąć: tęsknota ludzkości za Bogiem osiągnęła swą pełnię, dojrzała, by nastąpiło spotkanie Boga i człowieka. Zaczęło się to prawie cztery tysiące lat temu, gdy Bóg skierował swe słowo do Abrahama.

Jednak zanim przejdziemy to tego rozdziału najpierw krótkie wprowadzenie, pomagające zrozumieć nam samą postać patriarchy. Jest nim genealogia, czyli rodowód naszego bohatera. Zawiera się on we fragmencie Rdz 11, 27-32. Wspomina ojca Abrahama. Miał trzech synów: Abrama (takie imię nadał Abrahamowi), Nahora i Harana. Jego rodzina była dotknięta dwoma dramatami. Jeszcze za życia ojca umiera syn – Haran. Stąd także Abram staje w obliczu straty, bólu i cierpienia. Czy widział łzy swego ojca? Czy czuł ból jego serca? Czy sam pytał, dlaczego utracił brata? O tym Biblia nie mówi, ale skoro w tak krótkim rodowodzie podkreśla fakt śmierci Harana, to niewątpliwie musiał się on odbić potężnym echem na życiu tych ludzi. Może właśnie dlatego Terach postanowił opuścić Ur Chaldejskie i wyruszyć w drogę? Ruszyć, by pozostawić za sobą wszystko, co mówiło mu o bolesnej przeszłości.

Jeszcze w Ur Abram i Nachor odnaleźli dla siebie żony. Wszystko wydawało się zmierzać w dobrym kierunku, ale okazało się, że żona Abrama Saraj jest niepłodna. Oczekiwane na syna, pragnienia potomka i wnuka pozostawały bez odzewu. Miłość ich była z pewnością piękna, tak jak miłość wszystkich małżonków, ale gdzieś pozostawał cień tęsknoty za dziecięcym śmiechem, kimś w kogo oczach rozpozna się swe własne. Bez echa pozostawało pragnienie kogoś bliskiego, kto będzie wsparciem na czas, gdy włosy przyprószy siwizna i trzeba będzie wyciągnąć ręce po pomoc. Dlaczego inni mogą mieć potomstwo, a oni nie? Dlaczego dom Nahora i jego żony Milki rozbrzmiewa głosem córki, a w jego własnym panuje głucha cisza. Czy życie Abrama i Sary zostało skazane na zamknięcie i wymazanie z ziemi? Przecież to potomstwo – według wierzeń starożytnych – było gwarancją trwania życia ich rodziców. I do tego może jeszcze jedna rzecz. Rodowód konsekwentnie przemilcza imię matki Abrama. Możemy to tłumaczyć starożytnym sposobem zapisywania genealogii i tak z pewnością jest. Ale może za tym kryje się jeszcze jedno pytane, nierozwiązana kwestia, czy też ludzki dramat.

Terach zdecydował się opuścić Ur, miasto, w którym żyli. Następuje pierwsze rozstanie. Zabiera ze sobą Abrama i jego żonę Saraj oraz Lota. Nahor ze swymi bliskimi pozostaje na miejscu. Nie rusza w drogę również siostra Lota - Jiska. Ur - miasto, gdzie Abram przyszedł na świat. Pisarze biblijni, którzy spisywali jego dzieje dodali do niego określenie chaldejskie. Wskazali w ten sposób na miasto położone w południowej Mezopotamii. Swą historią sięga ono w daleką przeszłość. Jego początki datuje się na okres między 5000 a 4000 lat przed Chrystusem Było świadkiem zmiennych losów Mezopotamii – obszaru położonego między rzekami Tygrys i Eufrat. Zbudowano je nad brzegiem Eufratu (dziś jego ruiny, Tell el-Mukajjar, leżą 16 km na zachód od tej rzeki). Pamiętało chwile, w których człowiek uczył się pisać, a potem wznosił potężne budowle. W trzecim tysiącleciu zapełniło się ludźmi tworzącymi zorganizowane społeczeństwo. W jego obrębie znajdowała się świątynia poświęcona bóstwu księżyca – opiekuna miasta. Była to potężna wieża zbudowana na kształt piramidy. Na jej szczyt, gdzie znajdował się ołtarz, prowadziły kolejne stopnie mające prowadzić człowieka w próg świata bogów.

W chwili, gdy Terach zdecydował się opuścić Ur (było to ok. 1850 r.) siły miasta słabły. Nie mniej nadal znajdowało się ono na ważnym szlaku handlowym i komunikacyjnym. Pierwotnym celem wędrówki miał być kraj Kanaanu. Tam wędrowcy mieli nadzieję zbudować dla siebie lepsze życie. Ruszali, jak tysiące ludzi w tym czasie, by znaleźć pastwiska dla swych trzód, handlować wymieniając się posiadanymi przedmiotami, a może zdecydować się osiąść gdzieś na stałe. Jednak Terach zatrzymał się w tej drodze. Dotarł do północnej Mezopotamii i osiadł w Charanie. Zamieszkał w mieście, gdzie dogodnie można było prowadzić handel. Tu, podobnie jak w Ur, oddawano cześć bogu księżyca – Sinowi. Co zdecydowało o pozostaniu? Może był już zmęczony wędrowaniem? A może zachwycił się jego dogodnymi warunkami? Pytanie pozostanie otwarte. Jedno jest pewne, nigdy nie ruszył w dalszą drogę do Kanaanu. Tu pozostał do swej śmierci. W okolice Charanu przywędrowała też rodzina Nahora. Ci, którzy próbują odtwarzać dzieje Patriarchów wskazują, że wiele okolicznych miast nosiło podobne nazwy do imion wpisanych w ród Teracha. Czyżby było to pierwotne miejsce jego zamieszkania, które opuścił, a teraz postanowił do niego powrócić? Jakakolwiek byłaby odpowiedź, jedno jest pewne, stąd przed śmiercią Teracha Abram wyruszył w drogę prowadzącą go w świat wiary.

Tekst i foto ks. Krzysztof P. Kowalik

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej