Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2013-10-25 11:32:45

Wielki mały człowiek

matejkoKażdy z nas słysząc jego nazwisko od razu mówi, że to mistrz i malarz, bo kto nie zna wiszącego w muzeum w krakowskich Sukiennicach choćby jego „Hołdu pruskiego”? Ale Jan Matejko był także, a właściwie przede wszystkim ojcem i mężem zazdrosnej o niego Teodory, która była zdolna niszczyć jego obrazy. Do tego jeszcze kolekcjonerem i profesorem krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych. Ten rok obchodzimy pod jego patronatem, bo niedługo, 1 listopada minie 120 lat od jego śmierci.

Mistrz swoją twarz chętnie wykorzystywał malując obrazy, nadając postaciom swoje rysy. Nieprzypadkowo. Matejko był przekonany, że ma misję do spełnienia i sztukę traktował jako narzędzie, by przekazywać innym historię Polski i rozpalać patriotyzm w sercach Polaków. Chciał, byśmy nie stracili narodowej tożsamości, kiedy kraj znalazł się pod zaborami. Ten wielki malarz i patriota, który osiągnął wielki sukces już w wieku 30 lat, prywatnie był wielbicielem cygar i mocnej kawy.

Korona na wieży mariackiej

Stanisław Wyspiański napisał o nim: „Był mały, jako ludzie ciałem drobni i przygarbiony nie wiekiem, lecz pracą; był z tych, którzy są aniołom podobni, których żywoty wiele wykołacą, z oczu mu gorzał żar – taki w prorokach”. Jego studenci z Krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych też byli pod wrażeniem jego osobowości. Mówili o nim, że był niski, o dużej głowie z długimi siwiejącymi włosami, pergaminowej twarzy i oczach czarnych i ognistych. Dla nich stał się prorokiem i wizjonerem - „Mistrza się nigdy nie widziało, ale czuło, że on jak korona na wieży mariackiej, gdzieś tam na górze był i zdobił naszą szkołę, jak i nadawał sens całemu istnieniu tej instytucji”. Pierwszy raz było o nim głośno w świecie, kiedy przyznano mu w 1865 roku złoty medal w ramach Salonu w Paryżu za obraz „Kazanie Skargi”. Mimo, że zyskał sławę, Matejko przez całe życie związany był z Krakowem. W kamienicy przy ulicy Floriańskiej przyszedł na świat, mieszkał, malował i zmarł w wieku 55 lat. W pokoju, gdzie się urodził na marmurowej tablicy umieszczono sentencję w języku łacińskim będącą aluzją do jego słabego zdrowia i wzrostu: „Saepe providet Deus ut magna claudantur parvis”, czyli „Często Bóg sprawia, że wielkość zamyka się w małym kształcie”. 

Portret żony

W domu swojego ojca – nauczyciela muzyki ten wielki człowiek małego wzrostu spotkał swoją przyszłą żonę. Franciszek Matejko uczył Teodorę Giebułtowską i jej braci muzyki. Kiedy po raz pierwszy oświadczył się Teodorze  zwanej potem przez niego Teosią, rzuciła w niego pierścionkiem. W swoim dzienniku sekretarz mistrza Marian Gorzkowski zapisał wspomnienia Jana z tego dnia: „przyszedłem do rodziców panny z pierścionkiem, ona wziąwszy go w rękę i popatrzywszy chwilę, tak tym pierścionkiem cisnęła o ziemię, że po podłodze się potoczył”.

Teodora była o niego bardzo zazdrosna. Jeżeli ktoś kiedyś oglądał namalowany przez Matejkę „Portret żony w stroju ślubnym” to widział drugą wersję obrazu i to nie dlatego, że malarz był niezadowolony z pierwszej. Pewnego dnia Teodora zniszczyła go zazdrosna o młodą Stanisławę Serafińską, która pozowała malarzowi do obrazu „Kasztelanka”. Matejko malował go w tajemnicy przed żoną, ale podobno fascynacja Stanisławą była platoniczna i mistrz Jan nigdy nie zdradził żony. Kiedy sprawa się wydała, Teodora zniszczyła swój portret w sukni ślubnej, a rodzina Serafińskich wyprowadziła się z domu Matejków przy ulicy Floriańskiej. Niektórzy twierdzą, że Matejko był pod pantoflem żony. Inni mówią - nic bardziej mylnego. Świadczą o tym jego listy do żony. Wprawdzie w jednym z nich napisał: „Twoją parasolkę odebrałem z naprawy i wysyłam ci do Rabki”, ale już w innym: „Więcej lekcji płacić nie będę, proszę wracać do domu”. Trzeba jednak przyznać, że historia miłości i małżeństwa Matejków była burzliwa. Mistrz Jan starał się być dobrym mężem i ojcem, ale nie mógł sprostać oczekiwaniom żony i sam nie miał zawsze anielskiego charakteru. Teodora pragnęła być śpiewaczką i pewnego dnia wyjechała zostawiając Jana z czwórką dzieci (W sumie Matejkowie mieli piątkę dzieci, ale niestety najmłodsza córka Regina zmarła w niecały miesiąc po porodzie). Wtedy musiał zajmować się dziećmi i domem. Na tym nie koniec kłopotów rodzinnych Matejków. Lekarze stwierdzili u Teodory chorobę psychiczną. Mimo to, gdy 1 listopada 1893 roku w wyniku krwotoku wewnętrznego Jan Matejko umierał, żona była przy nim.

Kolekcjoner „pod Raclawicami”

Teraz w Domu Matejków od 1898 r.
istnieje najstarsze w Polsce muzeum biograficzne poświęcone życiu i działalności malarza, w którym można podziwiać nie tylko jego dzieła malarskie i rysunki. Mało kto wie, że mistrz pędzla był zapalonym kolekcjonerem i podróżnikiem. W swojej kolekcji udało mu się zgromadzić pamiątki związane z historią Polski, ale również kulturą Bliskiego Wschodu i Rosji. Niektóre z nich to wręcz kolekcjonerskie unikaty, jak królewska korona grobowa Zygmunta I Starego. Matejko otrzymał ją od anonimowego ofiarodawcy i uważał dar za autentyk. Mistrz skorzystał z tego cennego rekwizytu malując w 1882 roku „Hołd pruski”. Zresztą malując swoje dzieła Matejko wielokrotnie korzystał ze swoich zbiorów: pasów, sukienek, rękawiczek, czy kolczyków. Wśród nich znajduje się także żupan Stanisława Daniłowicza (wuja Jana III Sobieskiego), makata królowej Marysieńki, XVIII-wieczny frak i kapelusz z czasów napoleońskich, które możemy zobaczyć na obrazie „Kościuszko pod Racławicami”.

Na polskie dziedzictwo – krakowskie zabytki mistrz Jan patrzył nie tylko okiem artysty. Był bardzo zaangażowany w ich ochronę, współautorem konserwacji, a nawet projektował ich przebudowę. Należał do Komitetu Odbudowy Wawelu, brał udział w restauracji Sukiennic i kościoła Mariackiego.

Renata Jurowicz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej