Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2013-09-12 11:14:26

Przybyłem, zobaczyłem, Bóg zwyciężył!

Dziś ostatni odcinek naszego cyklu poświęconego cudom w historii Polski, które miały miejsce w lecie. Cofnijmy się do XVII wieku na dwór króla Jana III Sobieskiego, do którego to pewnego letniego dnia 1683 roku, dotarł posłaniec papieża Innocentego IX, by przekazać mu list od Ojca Świętego. Papież prosił w nim króla, by ten, mimo pustego skarbca i wycieńczonej wojnami ze Szwedami i Kozakami Polski, wsparł wraz ze swym wojskiem cesarza austriackiego Leopolda, który lada moment miał się zmierzyć z Turkami.

Od batalii tej, która przeszła do historii jako bitwa pod Wiedniem, zależały losy całej zachodniej Europy. Po raz kolejny już w dziejach, władca mahometański porywał się z mieczem na podbój chrześcijańskiego świata i po raz kolejny miał realną szansę ów świat zdobyć. W 1571 roku w słynnej bitwie pod Lepanto, chrześcijan od potopu islamskich najeźdźców uratował cud, skądinąd, pierwszy udokumentowany cud różańcowy. Gdy wojska Wielkiej Ligii walczyły na morzu z muzułmanami, papież Pius V ujrzał w trakcie odmawiania Różańca Maryję osłaniającą niebieskim płaszczem chrześcijańską flotę. W tym samym czasie nad zatoką, w której trwało wielkie starcie pojawiła się nieoczekiwanie gęsta mgła, która pokrzyżowała szyki mahometan. 

W 1621 roku, kiedy twierdza chocimska miała stać się dla Turków bramą do zachodniej Europy, desperacką kampanię wojskową, wspierała masowa kampania różańcowa spontanicznie zorganizowana w Krakowie. Gdy garstka polskich wojaków przebywająca w twierdzy chocimskiej, po nagłej śmierci Jana Karola Chodkiewicza została – dosłownie! – z jedną beczką prochu, hetmanowi Lubomirskiemu, który dowodził polskim wojskiem ukazała się Matka Boża zachęcając go do wytrwałości w negocjacjach z Turkami. Warunki pokoju, jakie wynegocjowali bezbronni wobec wroga Polacy, do dziś zdumiewają historyków. Co ciekawe, jednym z negocjatorów traktatu pokojowego był Jakub Sobieski, ojciec przyszłego, wielkiego polskiego króla. 

Jan III doskonale rozumiał, jak wielkim zagrożeniem dla chrześcijańskiej Europy jest armia Kara Mustafy i bez namysłu przyłączyłby się do wojsk cesarza Leopolda, gdyby nie sytuacja Polski po dziesięcioleciach wyniszczających ją wojen, z Potopem Szwedzkim na czele. Z bólem serca musiał odmówić Leopoldowi wsparcia. I wtedy właśnie na jego dworze pojawił się posłaniec papieski. Papież prosił Sobieskiego – tak, po prostu prosił – by zaryzykował i wyruszył pod Wiedeń. Prośba Ojca Świętego, która była dla króla niczym prośba samego Boga, sprawiła, że poczuł się jeszcze bardziej rozdarty. Serce mówiło mu, by ruszał na Turków, rozum - by nie szarżował, bo pogrąży wyniszczoną ojczyznę do cna. Na szczęście wtedy z pomocą przyszedł polskiemu władcy jego kapelan, zwany w tamtych czasach „teologiem”. Był nim dzisiejszy błogosławiony, założyciel zgromadzenia Marianów – ojciec Stanisław Papczyński. Wielki czciciel Maryi, jakim był Sobieski (należał od młodości do Bractwa Różańcowego i nawet już będąc królem, w każdą sobotę pościł o chlebie i wodzie) miał w Papczyńskim nie tylko wspaniałego spowiednika i przewodnika duchowego, ale także przyjaciela i doradcę. Dla ojca Stanisława prośba Innocentego IX, również była wolą nieba, jednak mimo tego świetnie rozumiał rozterki swego króla. Obiecał mu, że będzie modlił się o światło na tę decyzję, a modlitwę swą zaczął od razu. Przez całą noc klęczał przed figurą Najświętszej Maryi Panny i błagał o radę. Nad ranem zamiast figury ujrzał przed sobą żywą Matkę Chrystusa, która udzieliła mu upragnionej wskazówki co do wyprawy pod Wiedeń. Królewski kapelan gorąco jej podziękował, po czym zerwał się z kolan i pobiegł do Sobieskiego. „Zapewniam cię królu, że zwyciężysz!” – zawołał na jego widok i opowiedział o niezwykłym objawieniu, którego właśnie doznał. Trzy dni po zwycięstwie pod Wiedniem, Sobieski odpisał na list Innocentego IX… (zamieszczamy go powyżej).

Aleksandra Polewska

Ojcze Święty,

Venimus, vidimus, Deus vicit. (Przybyłem, zobaczyłem, Bóg zwyciężył – przyp. autorki. W oryginale, pierwsze dwa czasowniki użyte są w pierwszej osobie liczby mnogiej, w jakiej mówili o samych sobie władcy). – Zechciej, Wasza Świątobliwość, uniżenie proszę, przyjąć łaskawie oraz jako nowe świadectwo mego synowskiego uszanowania wiadomość o świetnym zwycięstwie użyczonym wczoraj przez Boski Majestat całem Chrześcijaństwu, pod Wiedniem, gdzie mi się udało w paru wręcz chwilach zniszczyć przeważną część wojsk otomańskich, w liczbie 180 tysięcy wojowników. Uchwycić wszystkie główne sztandary wielkiego wezyra, całą artylerię, jego własne konie, broń, sprzęty i namioty, aż ostatecznie, po krwawej a nader zaciętej walce ośmiogodzinnej oraz ucieczce tegoż wezyra z resztą jego ludzi, zostało w mym posiadaniu całe jego obozowisko, które się rozciąga na ponad milę od Miasta. Zbyt wiele miałbym do oznajmienia Waszej Świątobliwości, gdybym miał Ją informować o wszelkich szczegółach, tak co do mego pochodu, jak też i bitwy, ale ponieważ mam zamiar ścigać resztę uciekających Barbarzyńców zechciej mi, Ojcze Święty, pozwolić, abym się ograniczył do przypomnienia, że choć miałem zaszczyt pisać Waszej Świątobliwości z Raciborza na Śląsku obiecując się stawić pod Wiedniem za dwa tygodnie, to zanim one upłynęły znalazłem się już, z Boską pomocą, w samej twierdzy. Sekretarz mój Talenti, który będzie miał zaszczyt przedłożyć ten list Waszej Świątobliwości, jako obecny przy mnie w czasie działań będzie miał możność powiadomić Ją dokładnie o szczegółach zwycięstwa. a przede wszystkim upewnić Waszą Świątobliwość o trwałości mego, należnego Jej ode mnie uszanowania oraz najżarliwszej mej gorliwości, którą żywię zawsze dla sprawy szerzenia wiary katolickiej oraz obowiązku przyczyniania się do tego wszystkiego, co może ode mnie zależeć – dla chwały i zadowolenia Waszej Świątobliwości, której, chyląc się wraz z ludami naszymi po błogosławieństwo, całuję Jej święte stopy.

Waszej Świątobliwości najposłuszniejszy Syn

Jan, król Polski

Wiedeń, 15 września 1683

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej