Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2013-08-23 09:45:19

Rodzina w Kościele

Jest wielu młodych małżonków i rodziców, którym walka o codzienny dobrobyt przysłania to, co najważniejsze, czyli miłość do współmałżonka, do dzieci, a nade wszystko do Boga. Jednym ze sposobów na to, aby takim sytuacjom zaradzić jest odnalezienie się w jednej z kościelnych wspólnot (przedstawiamy zaledwie trzy z wielu) lub zaangażowanie się w piesze pielgrzymowanie szlakami wiary.

Neokatechumenatkarol

- Marysiu, cieszysz się, 

że jesteśmy we wspólnocie?

- Tak - odpowiedziała 

automatycznie pięciolatka.

- A dlaczego?

- Bo dzięki temu 

nie przechodzimy na złą stronę.

Do dziś zastanawiamy się, jak to możliwe, że zaczęliśmy wtedy przychodzić do wspólnoty. To był zimny listopad. Nasza córeczka miała 6 miesięcy, a my wieczorem chodziliśmy dwa kilometry do sąsiedniej parafii na spotkania. Chodziliśmy, bo nie mieliśmy samochodu. To wydarzenie przypomniana nam niezmiennie, że to Pan Bóg nas tam przyprowadził. Nawet dziś, mając trójkę dzieci i zdecydowanie spokojniejsze myśli i spojrzenie na wiele spraw, wydaje nam się to niemożliwe, niemożliwe dla nas, możliwe dla Ducha Świętego. 

Otrzymaliśmy od Kościoła dar, który w naszym rodzinnym życiu jest bezcenny. Wspólnotę. Ludzi, różnych charakterów, poglądów i historii życiowych, których Pan Bóg wezwał do siebie w przeróżny sposób. 

Piękna różnorodność

Dziś widzimy, jak rodzina jest atakowana. Nawet głupi bilet „rodzinny” do kina czy na basen to zawsze jest „2+1”. Kościół poprzez niewielkie wspólnoty w parafiach przychodzi z pomocą. Nie wiedzieliśmy, jak to będzie, mieliśmy wiele lęków i trosk o przyszłość naszej rodziny. Kościół pozwolił nam otworzyć się na ludzi, na siebie samych, na życie, na nowy dzień. Stał się dla nas Arką Noego, która ratuje nas od „fal śmierci”.

Fakt, że w takiej wspólnocie są bardzo różni ludzie (i to jest najpiękniejsze) pozwala nam poznawać innych, starszych, młodszych, samotnych, adoptowanych, rozwiedzionych. To miejsce, gdzie słuchamy i uczymy się, służymy i pomagamy, dzielimy się i otrzymujemy. Dla nas to bardzo ważne, że jest miejsce w Kościele, w którym możemy „ładować akumulatory” potrzebne później w domu, czy w pracy. Nauczyliśmy się, jak mamy ze sobą rozmawiać, jak przekazywać wiarę dzieciom, jak prosić o wybaczenie, jak rozmawiać z rodzicami.... Wiara rodzi się ze słuchania. Słyszymy doświadczenia młodych, którzy mieszkają jeszcze z rodzicami. Kiedyś podobne sytuacje mogą pojawić się w naszym domu, wtedy może przypomnimy sobie słowa brata, czy siostry. Młodsi bracia mogą poznawać nasze doświadczenia, a przez to inaczej spojrzeć na własnych rodziców. Przez te kilka lat poznaliśmy się dość dobrze i widzimy, że tylko Bóg mógł połączyć we wspólnocie tak niepasujących do siebie ludzi.

Rodzinne uwielbienie

Wspólne uczestniczenie we Mszy Świętej jest cotygodniowym wielkim świętem dla naszej rodziny. Dzieci mają swój szczególny czas na prośby podczas modlitwy wiernych. Siedzą blisko ołtarza, prowadzona jest rozmowa z dziećmi w ramach homilii, dzieci współuczestniczą w oprawie „dźwiękowej”. Jak to dzieci, część przeszkadza, a część bardzo pomaga w przygotowaniu do Eucharystii. Ale już wiedzą, kiedy muszą się skoncentrować i wyciszyć. Tak bliskie przeżywanie Mszy Świętej pomogło nam we wcześniejszym przygotowaniu naszej córki Heleny do I Komunii Świętej.

Niedzielę w domu rozpoczynamy zasiadając do stołu całą rodziną. Dzieci biorą instrumenty, przeszkadzajki i śpiewamy psalmy z Jutrzni. Szarpanie strun przez trzylatków jest niczym strzały z łuku, a śpiewające dzieci, często wręcz wykrzykujące na cześć Pana, to jedna wielka radość. To tutaj, przy stole, dokonuje się przekazywanie wiary. Czytamy krótkie fragmenty z Pisma Świętego, a kto widzi jakieś odbicie Słowa w swoim życiu może o tym powiedzieć. Czasami dzieci mówią zabawne historie, że później trudno zapanować nad dalszą rozmową, ale zawsze jest to ich spojrzenie na historię zbawienia. Często dzieci nie rozumieją Słowa i pytają. Nie na wszystkie ich pytania potrafimy odpowiedzieć. Szukamy wspólnie odpowiedzi. Kościół nauczył nas, że nie ma co wymyślać i się przemądrzać. Przekazujemy wiarę w oparciu o swoje doświadczenia. Dzieci widzą dużo więcej niż my, a sprzeczności wyłąpują przy każdej okazji. Duch Święty przychodzi z pomocą, by odpowiedź była Dobrą Nowiną.

Podczas Wielkiego Postu przygotowujemy się całą rodziną na święta Wielkiej Nocy. Stworzenie świata, historia Abrahama czy Mojżesza i zmartwychwstanie - to cztery spotkania, na których wspólnota przygotowuje dzieci do Wigilii Paschalnej. W tę szczególną noc, w Liturgii Słowa jest czas także dla dzieci. Mogą zapytać, co takiego jest innego tej nocy od wszystkich innych nocy, dlaczego nie idą spać zaraz po kolacji, dlaczego pościmy, na co tak naprawdę wszyscy czekamy?

Gdy bracia mieszkają razem

Są też konkretne dary Kościoła dla naszej rodziny: chcemy wyjść do kina - przychodzi opiekunka ze wspólnoty, popsuł się samochód - to ktoś podwiezie. Zawsze są bracia gotowi pomóc w remoncie, czy przeprowadzce. Jest lekarz, fizjoterapeuta, ksiądz, prawnik, bankowiec, logistyk, informatyk, handlowiec, akustyk, biolog, fizyk, poeta, ślusarz, menadżer, architekt, romanista. Cały wachlarz zawodów i prac. Jedni bezrobotni, inni samotni, rodziny wielodzietne i rodziny zastępcze, babcie i młodzież. I we wspólnocie pojawiają się konflikty, niezrozumienia i osądy. Te sprawy oddajemy Bogu, który uczy nas w ten sposób, jak przeprowadzać trudne rozmowy, jak przepraszać i wybaczać. Dzięki wspólnocie czujemy się w Kościele rodziną i coraz bardziej zaczynam rozumieć słowa psalmisty: „Oto jak dobrze i miło, gdy bracia mieszkają razem”. 

Kilka razy w roku wyjeżdżamy całą wspólnotą z dziećmi na kilka dni do ośrodków rekolekcyjnych, by oderwać się od codzienności i „pomieszkać razem z braćmi”. Dzięki temu, że raz w tygodniu wychodziliśmy na liturgię do parafii, zobaczyliśmy, że dzieci są pod dobrą opieką nie tylko z nami. Już bez wyrzutów sumienia, czy strachu wychodzimy na randki i cieszymy się, że to nie jest już za nami. Mamy czas na rozmowę i skupienie uwagi na sobie nawzajem. To Kościół nauczył nas, że dla naszej rodziny najważniejsze jest, byśmy my, mąż i żona, kochali się wzajemnie. A miłość do dzieci jest już owocem miłości małżeńskiej. Wdzięczni jesteśmy Maryi za natchnienie od Niej pochodzące i wyrażone w słowach: „Trzeba tworzyć wspólnoty chrześcijańskie na wzór Świętej Rodziny z Nazaretu, które żyłyby w pokorze, prostocie i uwielbieniu i w których drugi jest Chrystusem”. 

Karol i Karolina 

z Heleną, Marią i Janem

Domowy Kościół 

Świadczyć o Chrystusie

joanna

Każdy człowiek ma swoją drogę do Boga. Kiedy pięć lat temu staliśmy się małżeństwem, chcieliśmy od tego momentu już razem zdążać ku zbawieniu. Kościół z całym swym bogactwem różnych wspólnot i ruchów miał nam wiele do zaproponowania. Oboje przeszliśmy młodzieżową formację oazową w Ruchu Światło - Życie. Drogą naszego, wspólnego już, duchowego wzrastania stał się więc niemalże naturalnie Domowy Kościół. Różnica wobec formacji młodzieżowej polega w nim na tym, że kładzie się nacisk na rozwój duchowy małżeństwa, całej rodziny, a nie tylko indywidualnie każdego z nas. Jest to pewnego rodzaju wyzwanie.

Jednym z zadań, jakie stawia przed nami formacja małżeńska jest modlitwa małżonków i oddzielna modlitwa rodzinna. Wyzwaniem jest codziennie razem modlić się. My zaczęliśmy zaraz po ślubie i staramy się w tym postanowieniu trwać. Traktujemy modlitwę nie tylko jako zadanie, ale i łaskę. Nie można bowiem spokojnie pomodlić się wieczorem, kiedy jest się w sporze. Wszelkie kłótnie muszą być zażegnane, by móc razem stanąć przed Bogiem i przedstawić mu nasze sprawy. Wiele razy doświadczyliśmy tego, że modlitwa jest czasem prawdziwego bycia razem wśród codziennych obowiązków. 

Słowo Boże i dialog

Takim zatrzymaniem się wśród zwykłych spraw jest również osobista modlitwa z Pismem Świętym, kiedy wsłuchujemy się w to, co Bóg chce nam powiedzieć w konkretnej chwili naszego życia. Bywa, że trudno znaleźć tę parę chwil na spotkanie ze słowem Bożym, ale jest to święty czas. Jednym z elementów formacji Domowego Kościoła jest Dialog Małżeński. Jest to forma spotkania małżonków, kiedy w obecności Boga rozmawiają oni ze sobą. Można by powiedzieć, że każde małżeństwo rozmawia ze sobą. Dialog nie jest jednak omówieniem bieżących spraw, rachunków, zakupów, ale rozmową o najważniejszych sprawach dla małżeństwa. W czasie dialogu ujawnia się łaska sakramentu, gdyż mimo trudnych tematów kieruje on nas zawsze do wspólnego celu, jakim jest szczęście małżeństwa - nie moje, czy twoje, ale nasze, naszej rodziny. Omawiamy problemy, dzielimy się radościami, przemyśleniami i stawiamy  sobie cele i zadania, by nasze małżeństwo nie było tylko trwaniem razem, ale wspólną, szczęśliwą drogą do Boga. Domowy Kościół pomógł nam zrozumieć, że rodzina jest miejscem, gdzie mam się zbawiać, gdzie mam określone zadanie. Rodzina ma świadczyć o Chrystusie. Na początku trzeba świadczyć przed swoimi dziećmi. Modlimy się z naszym synem, chodzimy z nim na Mszę Świętą. Staramy się uczyć go życia chrześcijańskiego zaczynając od prostych rzeczy, gdyż ma on dopiero trzy lata. Na razie pokazujemy mu na przykład, że w piątek nie jemy mięsa, w niedzielę nie odkurzamy, czy to, że nie wolno obrażać innych ludzi. Z czasem trzeba będzie zapewne poruszyć także trudniejsze tematy.

Nasza ludzka natura, to czego doświadczamy na co dzień jako małżeństwo, jako rodzice, doświadczenia innych osób sprawiają, że dostrzegamy potrzebę ciągłego rozwoju duchowego, aby nigdy nie zatrzymać się w miejscu. Wzmocnieniem w codziennej pracy nad rodziną są rekolekcje. Jest to czas szczególnego zbliżenia do Boga w oderwaniu od codzienności. W czasie rekolekcji zatrzymujemy się nad kwestiami ważnymi dla przeżywania wiary w naszej rodzinie. Jest to również czas spotkania z ludźmi, którzy poważnie podchodzą do wiary. Dla nas zawsze takie spotkania są wyzwaniem, gdyż widzimy jak bardzo nam jeszcze brakuje radykalizmu w naszym chrześcijaństwie. Z drugiej strony jest to wsparcie, przykład, że można w naszej rzeczywistości, w naszych rodzinach prawdziwie żyć z Chrystusem. 

Krąg modlitwy i życzliwości

Oprócz rekolekcji w ciągu roku spotykamy się raz w miesiącu w kręgach skupiających po kilka małżeństw. Razem się formujemy, modlimy i omawiamy nasze małżeńskie sprawy. Krąg stanowi dla nas silne wsparcie. Mamy bowiem ludzi, którzy mając podobne do nas problemy starają się je rozwiązywać po Bożemu. Gdy w pracy, czy nawet wśród bliskich trudno porozmawiać o Bogu, to tu mamy ludzi, którzy nie tylko rozmawiają, ale prawdy Boże wcielają w swoje  życie. Czasem wydaje się to wyspą normalności w zwariowanym, współczesnym świecie. Cieszymy się, że możemy spotykać ludzi, którzy podobnie do nas podchodzą do spraw wiary. Krąg jest też miejscem, gdzie wspólnie dzielimy się naszymi problemami. Osobiście doświadczyliśmy wsparcia modlitewnego małżeństw naszego kręgu w czasie problemów zdrowotnych.

Nasze bycie w Domowym Kościele i dążenie do Boga układają nam naszą hierarchię wartości. Wiemy, co dla nas najważniejsze i chcemy żyć tak, aby niczego w życiu nie żałować. Kiedy Chrystus jest dla nas na pierwszym miejscu wtedy życie staje się piękniejsze i radośniejsze. Problemy zaczynają się, kiedy ta hierarchia zostaje zachwiana. 

Choć nie zawsze jest łatwo być żoną czy mężem, rodzicem, a świat proponuje nam łatwiejsze rozwiązania, to wiemy, że ten trud ma sens, a starania przynoszą dobre owoce i zadowolenie. Mimo, że bardzo różnimy się od siebie, czasem mamy inne pomysły na życie, wychowanie dziecka, to dążymy do jednego celu, którym jest Bóg. On pozwala nam zatrzymać się pośród codziennych trosk, zabiegania o zwykłe przyziemne sprawy i spojrzeć na wszystko z dystansem. On nas potrafi przemieniać, uwrażliwia nas nawzajem na siebie, bo czasem ludzka miłość, tak bardzo ułomna i ulotna, naznaczona zranieniami nie wystarczy.

Joanna i Marcin

Odnowa w Duchu Świętym

Razem stawać przed Bogiem

anna tomasz

Siadamy i zaczynamy pisać; trudne zadanie napisać świadectwo; odpowiedzieć na pytanie, jak Pan Bóg działa w naszej rodzinie i jak wspólnota Odnowy w Duchu Świętym nam w tym pomaga. Trzeba zacząć od początku, od tego momentu, kiedy nasza rodzina powstała, by później opisać, jak na co dzień funkcjonuje w Kościele i w jaki sposób Pan Bóg w niej działa.

Jesteśmy małżeństwem prawie trzy lata. Poznaliśmy się na czuwaniu przed Zasłaniem Ducha Świętego w Rozdrażewie. Oboje należeliśmy wcześniej do wspólnot Odnowy w Duchu Świętym w rodzinnych miejscowościach, teraz należymy do wspólnoty Łamanie Chleba w Krotoszynie.

Gdzie schodzą się dwie drogi

Pan Bóg połączył nasze drogi i prowadzi nas razem przez życie. Wspólnota jest bardzo ważną jego częścią, bo pomaga nam nieustannie trwać w wierze, jest miejscem jej umacniania i dzielenia się wiarą w Jezusa z innymi. Zapewnia nam przede wszystkim wsparcie modlitewne, szczególnie w ważnych momentach naszego życia: byli z nami i modlili się za nas w dniu naszego ślubu, wspierali modlitwą, kiedy Anna nosiła pod sercem naszą córeczkę. Gdy nadszedł czas narodzin, wiedzieliśmy, że w tym samym czasie modlą się za nas i za maleństwo, które przychodzi na świat. Było to dla nas wielkie wsparcie duchowe, jakby zapewnienie, że Bóg jest z nami cały czas i że nic złego nie może się stać, dzięki temu w naszych sercach panował prawdziwy Boży pokój. Dziś Tereska ma dwa latka i jest radością naszego rodzinnego życia.

Naszym braciom i siostrom ze wspólnoty nie pozwalamy odpocząć w modlitwie :) Aktualnie prosimy za nasze kolejne dziecko, które ma narodzić się w grudniu. Łatwiej jest nam żyć ze świadomością, że są ludzie, którzy wypraszają nam potrzebne łaski u Boga.

Doświadczyć mocy Ducha

Naszą wiarę umacniamy również na czuwaniach i rekolekcjach. Jednym z takich wyjazdów było nasze wspólne - małżeńskie uczestnictwo w Ogólnopolskim Czuwaniu Odnowy w Duchu Świętym na Jasnej Górze. Doświadczyliśmy tam bardzo mocno obecności Boga modląc się za siebie nawzajem. Było to niesamowite uczucie, gdy na placu były tysiące ludzi, a nam wydawało się, że jesteśmy u stóp Jasnej Góry tylko my i Duch Święty. Otrzymaliśmy wtedy dary, o które prosiliśmy i jeszcze dużo więcej, a wyjazd ten pozostanie długo w naszej pamięci.

Nie zawsze możemy wyjeżdżać razem, ale nawet uczestnictwo w rekolekcjach przez jedno z nas umacnia nasze małżeństwo. Chcielibyśmy w tym miejscu wspomnieć o Seminarium Odnowy w Duchu Świętym prowadzonym dla kleryków naszej diecezji. Mąż wśród prowadzących, żona wspierająca modlitwą w domu to był owocny dla nas czas ogromnego wysiłku, ale jeszcze większego wzrostu naszej wiary.

Uczestniczymy w spotkaniach modlitewnych, wielbimy Boga, dziękujemy Mu za wszystko, co od Niego otrzymujemy oraz oddajemy mu nasze troski i problemy. To z tej wspólnotowej modlitwy narodziła się nasza codzienna wspólna modlitwa w rodzinie. W naszym domu bardzo ważna jest Maryja; to o jej wstawiennictwo prosimy każdego dnia w modlitwie różańcowej. Wspólna modlitwa jest dla nas bardzo ważna. Czasem jest nam trudno po całym dniu ,,zebrać się” do niej, ale nigdy nie rezygnujemy, bo kiedy jedno z nas ma cięższy dzień, to druga osoba motywuje i zawsze ta modlitwa jest. Dzięki tej wspólnej chwili wiemy, co każdy z nas czuje, jakie ma troski i zmartwienia, ponieważ to wszystko oddajemy naszej Matce.

Bóg, który wysłuchuje

Wspólnota to nie tylko modlitwa, ale i konkretna pomoc, którą otrzymujemy od innych. Doświadczyliśmy jej bardzo dużo, przykładem niech będzie to, co otrzymaliśmy dla córeczki. Jak już pisaliśmy, każdego dnia w modlitwach oddajemy wszystkie potrzeby Bogu, a On posługując się naszymi siostrami i braćmi ze wspólnoty zapewnił nam wózek dla dziecka, ubranka i mnóstwo dobrych i potrzebnych rad. Ludzie ze wspólnoty to dla nas również wspaniałe towarzystwo na spotkania przy kawie, wyjście do kina, czy zabawę taneczną. Pan Bóg obiecał ,,Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich”. O nas dwojgu napisaliśmy wiele, ale we troje też staramy się stawać przed Bogiem wzywając wstawiennictwa Aniołów Stróżów. Klękamy co dnia z naszą córką Tereską, choć nie raz trudno nakłonić ją do tego, by uklęknęła na chwilę i złożyła ręce :) Doświadczyliśmy, że Pan Bóg dotrzymuje obietnicy i wysłuchuje naszych wspólnych modlitw.

Rodzinne świętowanie

Jeszcze musimy powiedzieć o tym, co jest najważniejsze w naszym życiu – czyli świętowanie :-) Niedzielne świętowanie, wspólna rodzinna Msza św., przyjęcie Jezusa do naszych serc i nasza córka Tereska z zainteresowaniem obserwująca wszystko, co się dzieje. Obserwuje, co się dzieje na ołtarzu, obserwuje ludzi, obserwuje nas, swoich rodziców, a my cieszymy się, że z chęcią i radością uczestniczy w każdej Eucharystii. Podsumowując: nasze życie bez wiary, Kościoła, wspólnoty - trudno sobie takie wyobrazić.

Anna, Tomasz i Tereska

 
Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej