Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2013-08-05 12:26:02

Jesteście Bogu potrzebni

wolczyn

Widzieliście kiedyś trzydzieści zakonnic tańczących w jednym rytmie do dyskotekowego przeboju? Nie w filmie, na żywo! To może kapucynów grających w zespole na elektrycznych gitarach i perkusji? Nie? A młodzież klękającą zawsze na dwa kolana, śpiewającą całym sercem, przekazującą sobie znak pokoju uściskiem nie tylko dłoni, czuwającą przed Najświętszym Sakramentem w wolnej chwili, albo dzielącą się swoim doświadczeniem wiary i spotkania z Jezusem? Mówicie, że takiej młodzieży nie ma?! I takich braci i sióstr zakonnych też nie?! Zapewne nie byliście jeszcze nigdy na Spotkaniu Młodych w Wołczynie, a odbyło się ono w tym roku, od 15 do 20 lipca, już dwudziesty raz.

Obok neogotyckiego kościoła kapucynów w Wołczynie, w amfiteatrze można było zobaczyć wspaniałą młodzież, która jest zaprzeczeniem wszelkich stereotypów, ale można też było zobaczyć taką, która się w nie wpisuje, podgryza cukierki, opala się, rozmawia i drzemie na Mszy św. (wcale nie na siedząco), bałagani, gdzie się da i nie ma zamiaru stosować się ani do planu spotkania, ani do próśb organizatorów. Myślę jednak, że ci drudzy bardziej tego spotkania potrzebowali (szukają, bo przyjechali), niż ci pierwsi, bo ,,nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają” (Mt 9, 12). Oczywiście trzeba zadbać o jednych i o drugich z takim samym zaangażowaniem, ale to, co dla jednych może być ugruntowaniem wiary, dla drugich może być jej odkryciem, także przez wzajemne świadectwo.

Przyjąć dar

Zostaliśmy stworzeni przez Boga, na Jego obraz i podobieństwo, jesteśmy wyjątkowi i dostaliśmy możliwość przekazywania daru życia i tworzenia, wspólnego przebywania z Bogiem i innymi ludźmi, jednym słowem dostaliśmy od Boga możliwość życia w raju. Dlaczego go tracimy? Z niewiedzy, ulegając niewytłumaczalnemu pociągowi do zła, przez brak asertywności i samotność. Możemy jednak zawsze do raju wrócić szukając, a potem słuchając głosu Boga, czytając Jego słowo i dzieląc się Dobrą Nowiną i darem wiary z innymi. O tym wszystkim mówił ks. Wojciech Węgrzyniak, biblista w konferencji ,,Raj zyskany, czy utracony”. Ci młodzi, którzy przyjechali do Wołczyna z otwartymi umysłami i sercami mogli się przekonać, jak wielu mitom ulegamy na co dzień, jak wiele półprawd lub kłamstw, w które wierzy większość, dajemy sobie wmawiać. Dotyczyło to też konferencji o zniewoleniach duchowych, którą prowadził brat Szymon Mrowiec. Z różnych zagrożeń wielu nie zdaje sobie sprawy, bo nawet praktykujący chrześcijanie czytają horoskopy, książki o magii, chodzą do wróżek i bioenergoterapeutów, czy noszą biżuterię z pogańskimi symbolami. 

Natomiast pani psycholog Maria Dekert oraz Jacek Pulikowski starali się, odpowiednio dziewczętom i chłopcom, uświadomić ,,niegroźne” mity związane z kobietami, mężczyznami, ich płciowością, wzajemnymi relacjami i drogami do szczęścia. - Pani Maria mówiła o emocjonalności kobiet i różniacach między nami a mężczyznami. Przytoczyła m. in. siedem powodów wyższości kobiety nad meżczyzną, które wymyślił na podstawie Biblii pewien franciszkanin - śmieje się Monika z Oławy. - Usłyszeliśmy m. in. o ojcostwie, o różnych mitach związanych z męskim punktem widzenia - dodaje Jakub. Dopełnieniem tych dwóch ,,stanowych” konferencji była wspólna o uczuciach (wygłosił ją ks. Krzysztof Grzywocz), z której dowiedzieliśmy się, że nie ma złych uczuć, bo one według Katechizmu Kościoła Katolickiego nie podlegają moralnej ocenie. Dotyczy ona złego postępowania, które może być wywołane pewnymi uczuciami, jeżeli ich dobrze nie przeżyjemy. Ks. Krzysztof podał dwa przykłady: uczucie zazdrości, które może być agresywne i destrukcyjne, ale samo w sobie jest pozytywne, bo może być mobilizujące i budujące poczucie wartości drugiego człowieka, jeśli jest wprost i kulturalnie okazane. Drugi przykład to uczucie zakochania bez możliwości stworzenia związku, bo nawet jeśli pojawia się ono u księdza, zakonnicy, czy kogoś zamężnego, to dobrze przeżyte może przyczynić się do odświeżenia miłości, która jest. Czułość, którą chcielibyśmy okazać osobie, w której się zakochaliśmy możemy przelać na współmałżonka lub relację z Bogiem.

Wszystko to miało nas utwierdzić w przekonaniu, że jesteśmy ukochanymi dziećmi Boga, wyjątkowymi i wartościowymi, a nasz Ojciec ma dla nas wspaniały, piękny, choć wcale niełatwy plan drogi do szczęścia, nie chwilowego, nie pozornego, nie częściowego, ale wiecznego i pełnego. Wystarczy ten niezwykły dar przyjąć.

Odkryć wiarę

Wielu młodych uważa, że Kościół to nie jest miejsce dla nich, widzą w nim skostniałą tradycję (ich wypowiedzi na ten temat są w ramkach), a nie żywą relację z Chrystusem. Na Spotkaniu Młodych w Wołczynie mogli się przekonać, że wcale tak nie jest i na nowo odkryć wiarę jako żywą relację z Bogiem. Każda, codzienna Eucharystia w wołczyńskim amfiteatrze była wielkim wydarzeniem, koncelebrowana przez kilkunastu kapłanów (głównie zakonnych), zawsze z okadzaniem ołtarza, zaangażowaniem młodych, scholi i zespołu oraz długim, radosnym, muzycznym uwielbieniem. Każda spowiedź, którą służyli kapucyni w dowolnie wybranej chwili była najczęściej rozmową twarzą w twarz, jak z najlepszym przyjacielem, często długo trwała, a jeszcze częściej kończyła się przytuleniem (nasz świat do tego stopnia zgłupiał, że ten najwspanialszy gest zredukował do podejrzanego zachowania, tym bardziej u duchownego). Jednak nawet jeśli tego gestu nie było, bo też nie każdy sobie go życzy, czuł się duchowo przytulony i na powrót, albo pierwszy raz w życiu, zaczynał wierzyć, że w tym sakramencie przebacza mu Chrystus, a nie ksiądz, czy zakonnik. 

Wydawałoby się też, że jeśli na scenie ciągle się coś ciekawego dzieje, są chętni do rozmowy znajomi, to do kościoła, w którym prawie cały dzień był wystawiony Najświętszy Sakrament, nikt nie będzie zaglądał. A jednak było wielu młodych ludzi, którzy chcieli pobyć z Panem sam na sam, zapatrzeć się w Niego, zasłuchać, nabrać sił przed sakramentem pojednania, lub wypłakać i ,,pozbierać się” po nim. Podczas wieczornego nabożeństwa pokuty i pojednania ci sami, którzy poprzedniego dnia szaleli na rockowym koncercie potrafili trwać na kolanach przed Jezusem w Najświętszym Sakramencie ponad pół godziny, inni w tym czasie stali w kolejce do spowiedzi lub modlitwy wstawienniczej (nad jedną osobą modlą się dwie inne wzywając Ducha Świętego i prosząc w intencji jednego problemu tej osoby). W tym wszystkim, co na co dzień może się wydawać obowiązkiem i rutyną, młodzi w Wołczynie mogli odkryć radość wiary, odkryć, że wiara jest źródłem pokoju i wolności. 

Pielęgnować relację i świadczyć

Samo przyjęcie daru i odkrycie wiary nie wystarczy, relację z Bogiem trzeba pielęgnować. Jak powiedział biskup Edward Janiak, który przewodniczył czwartkowej Eucharystii: ,,Młodzież księdza, czy rodziców nie posłucha, ale świadectwa koleżanki i kolegi posłucha” i było to widać każdego dnia tego spotkania, bez względu na to, czy był to zakochany w samochodach terenowych i przemocy ochroniarz Sebastian, który nawrócił się dzięki chorobie i cały czas daje się prowadzić Bogu, uzależniony od narkotyków rockman Andrzej Sowa, czy Klaudia uwolniona z nałogu w Wołczynie. Każdego świadectwa osobistego zmagania z grzechem i trudnego przyjmowania łaski Bożej młodzi słuchali z wielką uwagą (choć czasami człowieka nachodziły wątpliwości, czy bardziej fascynuje ich to grzeszne, czy to nawrócone życie gościa ;-) 

Ksiądz Biskup zachęcał młodzież do sięgnięcia po encyklikę papieża Franciszka Lumen fidei, przypominając, że wiara jest drogą i nawet ci, którzy nie wierzą, szukają. - Człowiek chciałby traktować wiarę jak zakupy w markecie, wybiórczo, brać tylko to, co mu się podoba. Niektórzy nie patrzą na cenę, wystarczy ładne opakowanie. A przykazań i sakramentów nie można traktować wybiórczo - mówił ks. bp Edward. - Chciałbym wam powiedzieć, droga młodzieży, najkrócej i najprościej, że jesteście Panu Bogu potrzebni - dodał Ordynariusz, którego uczestnicy i organizatorzy obdarowali legitymacją, koszulką, zapaloną lampką, modlitwą i kwiatami. 

Była radość

Tak zwane normy społeczne nakazują nam, dorosłym, powściąganie emocji do granic możliwości, kamienna twarz jest dobra w interesach, w sąsiedztwie, w kościele, a nawet w rodzinie, żeby czasem ktoś sobie czegoś o mnie nie pomyślał, żeby się nie ośmieszyć, żeby się nie narzucać. Brakuje nam spontaniczności w relacjach z bliźnimi, szczególnie na linii kapłani - świeccy, z obu stron oczywiście, brakuje nam też spontaniczności w relacji z Bogiem. Trzymamy się sztywno schematów, a potem narzekamy na stygnącą wiarę. Emocje trzeba umieć ukierunkować i nad nimi panować, ale nie można ich się pozbywać z życia, a najbardziej potrzebują ich ludzie młodzi, bo czasami tylko tak można ich przekonać do jakiejś idei. 

Dlatego też Spotkanie Młodych w Wołczynie to obok duchowej głębi i mądrości przekazu także robiąca wrażenie scenografia, dobra muzyka, tańce, darmowe lody, charyzmatyczni prowadzący, energetyczne koncerty gwiazd (30i40na70, strona B, Maleo Reggae Rockers, KapEL’a), doskonała obsługa medialna i sklepik z gadżetami (książki, kubki, koszulki, smycze, długopisy, torby i moje ulubione skarpetki z napisem ,,Jest radość”). 

Do Wołczyna przede wszystkim ściągają ludzi, inni ludzie. - Jest dużo nowych, co nas cieszy, ale jednocześnie wszystkich jest trochę mniej niż w ubiegłym roku, więc można sobie zadać pytanie, dlaczego ci z poprzednich lat nie przyjechali - mówił szef spotkania brat Marcin Grec, który powitał też wszystkich krótkim tekstem w Notatniku Uczestnika. Co to jest? To zbiór czytań liturgicznych, pieśni, plan, propozycja pracy w grupach, miejsce na notatki i rozpisany temat każdego dnia. Tym tematom towrzyszyły biblijne postacie: Bartymeusz, Abraham, Izaak, Ewa, Maryja i Jezus z Apostołami. Można było je bliżej poznać podczas spotkań w grupach. Jednak, jak mówił Rafał, animator, ważniejsze od teologicznych wykładów było tutaj to, żeby się poznać i umocnić wzajemnym świadectwem (w grupach, 6-12 osób, zostali ,,wymieszani” uczestnicy z całej Polski, od Mazur do Małopolski i od Śląska po Wybrzeże, by nie trzymać się tylko w ,,paczkach”).

***

To było już XX Spotkanie Młodych w Wołczynie, piątkowy wieczór był poświęcony wspomnieniom z poprzednich lat. Bracia kapucyni po raz kolejny przeszli samych siebie (to ta Boża moc!) i nawet jakby w naszej diecezji coś drgnęło, na mapie, na której młodzi zaznaczali, skąd są, znalazły się: Kalisz, Kępno, Ostrzeszów, Chocz, Raszków i nie tylko. Niech zakończeniem będą słowa proboszcza tutejszej parafii brata Waldemara Korby: ,,Wiem, że znowu zostawicie bałagan na polu namiotowym, ale Pan Bóg i tak was kocha... i ja też!” ;-)

Tekst i foto Anika Djoniziak

Świadectwa:

Jakub, na Spotkaniu Młodych w Wołczynie czwarty raz

Tutaj jest wspaniała ewangelizacja, ale na co dzień Kościół, moim zdaniem, nie jest nastawiony na młodych. To trochę takie błędne koło: do kościoła najczęściej chodzą starsze panie, więc wszystko dostosowuje się do ich oczekiwań, a to sprawia, że trudno przyciągnąć młodych i tak w kółko. Mam taki rewolucyjny bardzo pomysł na polepszenie sytuacji w Kościele, bo byłbym za tym, żeby nie było w ogóle księży diecezjalnych, ale sami zakonnicy ze swoją otwartością ;-)

Monika, w Wołczynie pierwszy raz

Kościół ma wiele okazji docierania do dużej ilości ludzi, szczególnie młodych, ale uważam, że wiele z nich zwyczajnie marnuje. Takie spotkania, jak to, są bardzo pozytywnym zjawiskiem, ale to są wydarzenia okazjonalne, raz do roku, a na co dzień młodzi chyba nie czują się mile widziani w Kościele ze swoimi problemami. 

Magdalena, na Spotkaniu Młodych po raz pierwszy

Tutaj choćby Msza św. wygląda inaczej, niż w naszych kościołach, przede wszystkim jest pełna radości. W mojej rodzinnej parafii nawet, jak jest radosna pieśń to organista gra to smutno i bez entuzjazmu. Czasem chodzę na Mszę św. dla dzieci, ale tam jest kazanie dla maluchów, a ja już jestem licealistką ;-) Często mówi się, że można sobie wybrać, do którego kościoła, czy parafii pójdzie się na Eucharystię, ale nie zawsze jest taka możliwość. 

Eliana, w Wołczynie drugi raz

Najważniejsze jest nabożeństwo pokuty i pojednania, dzień spowiedzi, to jest dla mnie takie centrum tych dni tutaj, a do tego bardzo dobre konferencje. Na co dzień działam we wspólnocie parafialnej kapucynów, gdzie przychodzi też wiele osób z innych parafii. Dlaczego tak się dzieje? Często księża mówią w homilii więcej o polityce niż o Ewangelii, a takiego słowa skierowanego specjalnie do młodych często brakuje. Problemem jest też to, że mam wielu znajomych, którzy chociaż przychodzą na Msze św., to jednak na co dzień nie żyją Ewangelią, nie respektują nauczania Kościoła w wielu kwestiach. Co mogę ze swojej strony zrobić? Choćby namówić ich, żeby przyjechali na takie spotkanie jak to. 


Galeria fotografii

Przeglądaj galerię wersji Flash

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 24

Opiekun nr 24(511) od 19 listopada 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. "Brat naszego Boga" - pożegnanie ze św. Albertem oraz artykuł o niedawno otwartej Pustelni Salezjańskiej "Ognisko Miłosierdzia"

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej