Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2013-05-29 09:43:35

Piękny, bo bogaty, bogaty, bo piękny

Od kilku miesięcy, czyli odkąd zrezygnowałam z telewizji, nie oglądam serwisów informacyjnych. Nie śledzę zatem za różnymi specjalistami tego, co dzieje się w Kościele i w jak szybkim tempie chyli się on ku ostatecznemu i nieuniknionemu upadkowi. Dzięki temu mam więcej czasu, by na żywych przykładach budować w sobie nadzieję, że Kościół nieustannie rozwija się w swym pięknie i bogactwie. Od razu wyjaśnię – piękno, które mnie urzeka, nie dotyczy świątyń (to także, choć niestety nie w każdym przypadku…), ale ludzi. Także bogactwo, które przykuwa moją uwagę, nie sprowadza się do zasobności portfela wikariusza, proboszcza, czy biskupa, ale pozwala koncentrować się na wymiarze (między)ludzkim.

Moje zadomowienie w Kościele sprawia, że mogę czuć się u siebie w różnych miejscach i wśród różnych wspólnot. Mogę także obserwować i doświadczać tego niesamowitego piękna Kościoła, który przeżywa swoją wiosnę.

W niedzielne popołudnie przez kilka tygodni z rzędu wspólnoty neokatechumenalne prowadziły misję ewangelizacyjną na Placu Jana Pawła II w Kaliszu (i w wielu innych miastach też). Trafiam na trzy spotkania z pięciu. Dzięki temu mam okazję do wspólnej modlitwy, która wyraża się śpiewem, tańcem, ale przede wszystkim słuchaniem słowa Bożego. Głoszony jest kerygmat i jest czas na świadectwa o troskliwości Boga i Jego niezłomnej walce o człowieka. Mam wokół siebie przeogromne bogactwo ludzkich doświadczeń, zmagań z Bogiem, z własną słabością i grzechem, ale obecność tych osób pokazuje jedną prawdę – że w tej walce zwycięzcą okazał się Bóg, chociaż będzie On musiał jeszcze nie jedną bitwę stoczyć, by ich do siebie jeszcze bardziej przyciągnąć. Kiedy jednak stają wobec własnej wspólnoty i (nie)przypadkowych osób, by głosić wielkie dzieła Boże, są po prostu piękni. 

XIII Dni Tischnerowskie ściągają mnie do Krakowa. I nie przestaję się dziwić, że w swoich wędrówkach po moim ukochanym mieście, prędzej czy później wpadam (prawie dosłownie) na wspólnotę Kościoła. Jest to o tyle fenomenalne, że znajduję ją nie w murach świątyni, ale na ulicy. W tym roku w kompletnej niewiedzy tego, co się w Krakowie dzieje (poza tischnerowskimi spotkaniami), trafiam na Mały Rynek pod koniec koncertu zespołu New Life’m. Pod sceną szaleje dominikańskie duszpasterstwo „Beczka”. Koniec koncertu nieoczekiwanie na moje szczęście nie następuje, więc mam okazję poszaleć z „Beczką”. Kompletna nieznajomość ludzi nie stanowi żadnej przeszkody, czy bariery, skoro nad nami wszystkimi wyśpiewywana jest chwała Pana. Pod koniec (kiedyś musiał on nastąpić) New Life’m zaprasza do wspólnej modlitwy. Stojąc obok siebie po prostu modlimy się do jednego Ojca, wzywając tego samego Ducha Świętego. Zawsze z taką samą siłą urzeka mnie właśnie taki widok – jak niesamowicie piękni są ludzie, którzy wspólnie się modlą.

Kraków postanowił nie przerywać ciągu zaskakujących wydarzeń i w niedzielę poznaję Zosię. Poznaję ją w tramwaju, gdy okazuje się, że Cracovia Maraton krzyżuje nam plany w dotarciu na Mszę. Tak się jakoś zgadujemy, co do tej Mszy i potem mamy swój własny maraton z wymijaniem barierek i maratończyków włącznie. I jeszcze jesteśmy w stanie w tym czasie rozmawiać. Z lekkim poślizgiem docieramy na Eucharystię, po której Zosia poznaje mnie ze swoimi przyjaciółmi – Ewą i Tomkiem. Okazuje się, że Ewa należy do chrześcijańskiego zespołu muzycznego, który nawet wydał swój album. Kawa u Turnaua i pełne zaskakujących zwrotów akcji wędrówki po Krakowie pokazują, że wspólnych mianowników jest więcej. Gdyby i mnie i Zosię Pan Bóg nie interesował, to byśmy się nie poznały. I to też jest twarz (uśmiechnięta i do tego w trzech odsłonach) Kościoła, który tworzy nić porozumienia i daje szansę na poznanie wspaniałych ludzi.

Takie spontaniczne i zaskakujące niekiedy spotkania są świadectwem tworzenia przez Kościół przestrzeni do spotkań. Ale jest jeszcze codzienność, która wcale nie musi być szara w Kościele, choć patrząc z zewnątrz, wionie ona nudą. Bo co może być ciekawego w cotygodniowej adoracji w ciszy; w mozolnym pochylaniu się nad słowem, z którym tak trudno się czasem zgodzić, a żyć nim jeszcze trudniej; w śródtygodniowej Mszy, która w dodatku czasem jest bez dźwięku organów, a zawsze odbywa się w pustawym kościele? Jednak są ludzie, z którymi tę rzeczywistość mogę przeżywać. Na mniej lub bardziej znajomych twarzach nie ma znudzenia, umęczenia czy umordowania wiarą. Bo dla nich wiara to nie praca w kamieniołomach pod okiem Nadzorcy, którego jedynym problemem jest znalezienie sposobu, jak skutecznie zatruć nam życie. Na ich twarzach może gościć dramat w różnej postaci, ale jest to dramat przeżywany w obecności Boga i w jedności z Nim. A wtedy piękno jest silniejsze. 

Kościół, którego piękna i bogactwa doświadczam na „własnej skórze”, nie ma wyglądu agonalnego. Dlatego mogę podzielać pełne nadziei spojrzenie bpa Grzegorza Rysia, który w książce ,,Kościelna wiosna” opowiada o różnych większych i mniejszych wspólnotach oraz zaangażowaniu świeckich. Kiedy sama słucham, jak inni dzielą się swoją wiarą, a przede wszystkim kiedy patrzę – gdy trwają na modlitwie, bo Bóg ich zachwyca; gdy podchodzą do ambony podczas Mszy, bo czują się odpowiedzialni za liturgię; gdy słowo rozkłada ich na łopatki, bo jest żywe i skuteczne, wtedy nie mam żadnego powodu, by bać się o Kościół. Mamy wiosnę.

Katarzyna Strzyż


Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Ewa, 2013-06-02 19:09:07

Ostatnio Zosia nazwała taką przyjaźń: "Tajemnicą spotkania", usłyszała to od jednego z ojców dominikanów. Ta Tajemnica Spotkania, to odkrycie Boga, to mnie zachwyca, to mnie wypełnia taką radością, że rozkłada na łopatki. Jest cudnie! Mamy wiosnę!

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej