Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2013-05-08 12:47:30

Jasna i ta druga strona księży(ca)-część CXXVI

- Mam nadzieję, że to w niczym nie przeszkadza, abyśmy zjedli razem tę kolację - powiedział spokojnie Mateusz.

- Ależ oczywiście, to nie przeszkadza absolutnie w niczym, że jesteście księżmi. Szczerze mówiąc, to nawet trochę się tego spodziewałam, bo dzisiaj słuchać rozmowy mężczyzn, podczas której nie pada żaden wulgaryzm, to naprawdę rzadkość. Tak sobie właśnie myślałam, że albo księża, albo chłopaki z innych czasów – powiedziała Sabina odwzajemniając uśmiech, by po chwili rzucić gniewne, czy może upominające spojrzenie Bożence, która nie potrafiła „odwołać” ze swojej twarzy wyrazu zbaranienia.

- Tym razem miałaś rację – odblokowała się wreszcie Bożena – bo ja jednak obstawiałam gejów.

- Bożena! - syknęła Sabina.

- A, to widzę, że panie o nas musiały rozmawiać, to już naprawdę nie ma lepszych tematów? - ze śmiechem wtrącił się w rozmowę Maciej siadając przy stoliku od strony Sabiny, Mateuszowi nie pozostało więc nic innego, jak usiąść koło Bożenki.

- No przecież o czymś trzeba rozmawiać, nie możemy wiecznie się zamartwiać, że jesteśmy same – Bożenka nabierała rozpędu. - Zwykle to ja mam rację, gdy chodzi o ocenę facetów, ale tym razem Sabince się udało. No, ale jak byłam ostatnio u wróżki, to ona mi powiedziała, że widzi dwóch mężczyzn, ale że lepiej się od nich trzymać z daleka, więc wywnioskowałem, że pewnie chodzi o gejów – tłumaczyła Bożena, podczas gdy Sabina z trudem ukrywała zażenowanie.

- Bożenka zbyt bardzo lubi udawać się po radę do różnej maści „widzących”, może księża wytłumaczą jej wreszcie, że to głupota – powiedziała Sabina.

- Wcale nie tak często! - żachnęła się jej koleżanka.

- No, 150 złotych za wizytę nie można płacić co drugi dzień – z przekąsem stwierdziła Sabina.

- Ale mi się wszystko sprawdza! No, prawie wszystko, widzisz? Dwóch facetów, z których nic nie będzie, masz dowód!

- Widzą księża? - Sabina bezradnie wzruszyła ramionami. - Ja już jej nie pomogę, mnie nie słucha, może księża... 

- Sabino, o ile pamiętam to od wczoraj jesteśmy na ty, więc nie ma potrzeby „księżować” ale dziękuję za ten szacunek, już nie tak powszechny w naszym społeczeństwie – powiedział Maciej, a następnie zwrócił się w kierunku Bożeny. - Naprawdę myślisz, że z nas nic nie będzie? Bo my z Mateuszem ciągle mamy nadzieję, że jakoś nas Pan Bóg jeszcze poużywa na swoją chwałę i dla zbawienia ludzi – powiedział z uśmiechem. Bożena spłonęła rumieńcem.

- Nie, no ja myślałam, że... jakby... hmm...

- Daj już spokój Bożena, wystarczy – zezłościła się Sabina - chłopaki pomyślą, że przyjechałyśmy na narty w poszukiwaniu przygód. A w ogóle, to masz okazję, żeby się wyspowiadać z tych wróżek i magów i skończyć z tym!

- Teraz? Gdy wreszcie znalazłam taką, która NAPRAWDĘ mówi mi wszystko, co się sprawdza? Nie żartuj. Miałam szczęście, że mnie przyjęła, bo pojechałam za kogoś, kto nie mógł. Wiesz, ile czasu trzeba czekać, żeby cię w ogóle przyjęła? - Bożena wydawała się szczerze przekonana.

- Długo już chodzisz do tych wróżek? – zapytał Maciej.

- Do tej dobrej, to od pół roku, a tak w ogóle to będzie z dziesięć lat.

- I jeszcze ci nie pomogły znaleźć bratniej duszy? - zapytał Maciej.

Bożena przez chwilę się zastanawiała, ale szybko odzyskała rezon.

- Niestety, jak mówię, dopiero od pół roku trafiłam na tę naprawdę skuteczną, a wcześniej to różnie bywało.

- A próbowałaś kiedyś policzyć, ile pieniędzy już wydałaś na to „doradztwo”? - zapytał ponownie Maciej.

- Zawsze jej to mówię, ale nie skutkuje – wtrąciła się Sabina.

- Nie liczę, bo jeśli chodzi o szczęście i zdrowie, to ja uważam, że nie ma co oszczędzać – odpowiedziała Bożena. - A ile wydaję na przykład na paliwo? Jakbym miała wszystko liczyć, to bym osiwiała. No, a na przykład, jak idę Mszę zamówić w kościele, to też muszę te dwie dychy zapłacić.

- Aż dwie dychy? - udał zdziwienie Maciej, patrząc znacząco na Mateusza.

- Tyle daję, bo jest co łaska – odpowiedziała Bożenka.

- Czyli rozumiem, że wróżki pomagają, ze zdrowiem wszystko w porządku i większych problemów, poza brakiem kogoś do „poprześladowania” własną miłością, nie masz – włączył się w rozmowę Mateusz.

- Akurat! - wtrąciła się ponownie Sabina. - Bożenka jest zawsze chora!

- Ale zawsze zdrowieję! Trochę porad, trochę medycyny alternatywnej i ze wszystkiego wychodzę – odpowiedziała Bożena.

- Wiesz co Bożenko? Ponieważ zostaliśmy wywołani do tablicy przez Sabinę, no to ja ci powiem. Są dwie możliwości, żadna z nich nie jest dobra, choć jedna jest gorsza. Pierwsza, ta mniej zła: te wróżki, czy magowie to zwykli oszuści, którzy po prostu bazując na twojej naiwności wyciągają z ciebie pieniądze – powiedział Mateusz.

- A ta druga? - zapytała Bożena.

- W tej gorszej wersji osoby, do których się udajesz, rzeczywiście mają jakąś wiedzę, faktyczną, a nie taką, którą można sobie wydumać, typu, widząc, że nie masz obrączki, powiedzieć: „jesteś samotna i bardzo potrzebujesz kogoś, kto by się stał twoją drugą połówką.” Jeżeli rzeczywiście mają wiedzę, której się nie można domyślić, fakt o którym wiesz tylko ty, to wtedy sytuacja jest znacznie gorsza. Bo taką wiedzę o przeszłości mogą mieć tylko od Szatana i wchodząc z nimi w kontakt, wchodzisz w kontakt z Szatanem. I to nie jest żart! Wcale nie byłbym zdziwiony, gdybyś przestała odwiedzać takie osoby, wyspowiadała się, zaczęła się regularnie modlić i przyjmować sakramenty i skończyłyby się twoje problemy zdrowotne. Wcale bym się nie zdziwił. I wierz mi, z tymi sprawami naprawdę nie ma żartów – spokojnie tłumaczył Mateusz.

- Od razu Szatan? - zapytała Bożena.

- Tak, albo szarlatan albo Szatan, nie ma trzeciej możliwości. Ja wiem, że teraz sobie myślisz, że księża to muszą tak mówić, itd. Ale ja mam dla ciebie taką propozycję. Daj sobie z tym wszystkim spokój przez pół roku: żadnych wróżek, żadnych medycyn alternatywnych, a do tego trochę więcej Pana Boga. I zobaczymy za pół roku, jakie będą efekty. Co ty na to?

- No... nie wiem. W poniedziałek jestem umówiona...

- Twoja decyzja. A my z Maciejem będziemy się modlić w twojej intencji.

- A ja jeszcze poproszę moje Róże różańcowe – dorzucił Maciej.

- Ty Bożenka, ta twoja wróżka wcale nie jest taka głupia, już rozumiem, dlaczego ostrzegała cię przed dwoma facetami na nartach – zaśmiała się Sabina. - No, a jak nie taka głupia, to sprawa jest jeszcze gorsza
– dodała na poważnie. - Dobra chłopaki, ja się tym zajmę, żeby ona w poniedziałek nigdzie się nie ruszyła. Choćbym ją miała pod kluczem trzymać, w końcu moja najlepsza przyjaciółka – powiedziała stanowczo.

- Ok – zaśmiał się Mateusz. - Potem jak jej „głód” przejdzie, będzie musiała sama podjąć decyzję i być konsekwentna.

- No to zmieniając nieco temat, a właściwie wracając do pierwotnego. Jak to możliwe, że takie kobiety jak wy, no co ja mówię, dziewczyny! Jak to jest, że wy same na takich wyjazdach, bo jak zrozumiałem, to nie pierwszy raz. Z góry przepraszam za śmiałość, ale jakbyśmy mieli rozmawiać o pierdołach, to lepiej o poważnych sprawach. Czyli zamiast z wróżką o facetach – Maciej puścił oczko do Bożenki – dzisiaj będzie z księżmi o facetach.

- Faceci siedzą w krzakach – odpowiedziała smutno Sabina.

- W jakich krzakach? - zapytał Mateusz.

- W różnych. My z Bożenką pracujemy w małej korporacji. Nasi koledzy z pracy to głównie w gadżetach i mediach społecznościowych. Nie idzie z nimi o niczym innym porozmawiać. Nie idzie się umówić. To znaczy oni są chętni, zapraszają, najlepiej by było, żeby na kolację i po niej do łóżka. I nawet, podkreślam, NAWET gdyby ktoś chciał pójść na taki układ, bo ja bym nie poszła, ale nawet gdyby, to po prostu tej kolacji nie da się przeżyć. Bo wiesz, iPhone albo BlackBerry na stoliku, robienie zdjęć co 30 sekund i wysyłanie na Face’a albo Twittera. Zamówiłem pizzę. Popatrz, jakie piję wino. I co chwila sygnał, że jest odpowiedź. Więc przerywa rozmowę i sprawdza. Ja mu coś ważnego mówię, a on z błyskiem w oku: „Ty patrz, jakie zarąbiste zdjęcie dostałem!”  Dotrwałbyś do końca takiej kolacji? Bo ja nie. I to są tak zwane wolne egzemplarze. Są też w firmie „zajęte egzemplarze” i ci są też bardzo chętni do randki, może nawet i rozmowa z nimi byłaby ciekawsza, niż z wolnymi gadżeciarzami, no ale jak powiedziałam, są to egzemplarze zajęte, więc dla nich to ja byłabym gadżetem... Więc klops! Dupy wołowe, nie chłopaki!  

Jeremiasz Uwiedziony

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej