Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2013-03-27 10:32:56

Rozmowa z egzorcystą (2)

lalka

W pierwszej części naszej rozmowy doszliśmy do wniosku, że ludzie są zniewoleni doczesnością, że nie podnoszą wzroku ku niebu. Chciałbym, abyśmy teraz dotknęli konkretnych zagrożeń, zwłaszcza tych, które dotyczą dzieci i młodzieży.

Ks. Marcin Wiśniewski: Tych propozycji, możemy je nazwać szatańskimi, dla dzieci i młodzieży jest bardzo wiele. Mam na myśli zabawki, książki bajki i gry komputerowe, które są nafaszerowane treściami o tematyce wróżbiarstwa, magii, gdzie dzieci od początku są wprowadzane w świat śmierci, brzydoty, czy wampiryzmu. To wszystko oczywiście oddziałuje na dzieci. Są również rzeczy wyglądające na zupełnie niewinne, a wręcz godne polecenia, jak na przykład kursy szybkiego uczenia, które czasami (nie zawsze) są na pograniczu psychologii i okultyzmu, choć opakowane w język pseudonaukowy. I często się zdarza, że po takich właśnie kursach pojawiają się problemy duchowe. Podobnie rzecz się ma z różnymi organizowanymi w szkołach zabawami, związanymi z Halloween czy z „andrzejkami”, gdzie nauczyciele zapraszają prawdziwą wróżkę i dzieci są inicjowane. Ostatnio słyszałem o takim przypadku wychowawcy na koloniach, który podarował wszystkim dzieciom ze swojej grupy, pięciolatkom, wisiorki z trupią czaszką. Dzieci oczywiście nosiły te wisiorki i zaczęły się dziać z nimi dziwne rzeczy. Skąd o tym wiem? Bo zaniepokojeni rodzice zgłosili się do mnie. Proszę zauważyć, rodzice wysyłają dzieci do szkoły, czy choćby na takie kolonie, są przekonani, że dzieci będą bezpieczne, w końcu to państwowe instytucje, państwowa edukacja, a tak naprawdę mamy tam do czynienia z niebezpieczeństwami, które nie raz pod pozorem naukowości się tam wkradają. 

A z drugiej strony, z tych samych szkół i publicznych instytucji wyprowadzają nam krzyże i inne symbole religijne pod pozorem, a właściwie coraz bardziej dotkliwym przymusem laickości. Czyli rozumiem, że te wszystkie lalki typu Monster High, bajki i gry to są zagrożenia, które otwierają wrażliwość dzieci na pewne rzeczy, na które lepiej, żeby nie były otwarte?

Dokładnie tak. Musimy sobie zdawać sprawę z tego, że są pewne symbole, które działają niezależnie od wiary człowieka. Ostatnio dostałem artykuł od jednego z egzorcystów na temat bajki Hello Kitty. Jest to bajka, która funkcjonuje w przedziwny sposób, ponieważ ciężko ją znaleźć w stacjach telewizyjnych dostępnych ogólnie, czy choćby przez kablówki, a tymczasem wszystkie dzieci wiedzą, o co chodzi. Jest to bajka okryta pewną tajemniczością, jej głównym bohaterem jest kotek z różową kokardką na uszku i rzeczą przedziwną jest, że kotek nie ma ust. Niektóre źródła utrzymują, że twórcą tego wszystkiego jest mężczyzna pochodzący z Japonii, który złemu duchowi w zamian za uzdrowienie swojego dziecka obiecał stworzyć symbol czczony na całym świecie. Dzisiaj można dostać wszelkie przedmioty dla dzieci od śliniaczków, przez pościele, ubrania po tornistry i przybory szkolne z podobizną Hello Kitty. Rodzice kupują takie rzeczy, nie zdając sobie sprawy, że dziecko nosząc coś takiego, może być dręczone przez złe duchy. 

Aż ciężko w to uwierzyć. Nie wiem, czy sam nie podarowałem moim bratanicom czegoś przyozdobionego wizerunkiem Hello Kitty...

Jeżeli chodzi o dzieci musimy pamiętać, że dzieci są bardzo wrażliwe, z wielu rzeczy nie zdają sobie sprawy, ale są bardzo otwarte na świat duchowy. Właśnie dlatego, jeżeli w domu dzieje się coś złego na płaszczyźnie duchowej, dzieci reagują jako pierwsze. Prawdopodobnie dzieci są zdolne do widzenia świata aniołów, czasami bawią się z aniołami stróżami przez taką swoją prostotę i bezpośredniość, a z drugiej strony widzą też świat tych złych duchów i reagują. Czasami nawet jeszcze nie mówią, a już potrafią wskazać miejsca czy sytuacje, w których czują coś złego, czego się boją, co sprawia, że w nocy budzą się z krzykiem. To się zdarza często w przypadkach, gdy dzieci leczone są homeopatią. Nie ma jakiegoś wyraźnego nauczania Kościoła w tej sprawie, ale trzeba też powiedzieć, że nikt się nie pyta o zdanie egzorcystów. W moralnej ocenie jakiegoś działania bierze się pod uwagę różne przesłanki, ale w przypadku homeopatii sam brak jakiegokolwiek naukowego uzasadnienia powinien budzić wątpliwości. No bo, co działa przez homeopatię, jeśli nauka nic nie wyjaśnia? Ja znam konkretne przypadki, kiedy rodzice skarżą się na problemy dziecka ze snem, budzenie się z krzykiem i często zdarza się, że stosują właśnie homeopatię. Kiedy ją odstawią, rodzice pójdą do spowiedzi i problemy się kończą. Jak to wyjaśnić? Coś niedobrego w homeopatii musi być. Zresztą sam Samuel Hahnemann, twórca homeopatii powiedział, że nie jest to forma medycyny naturalnej, tylko forma wiedzy tajemnej, czyli zostało to wprost nazwane magią, powstało to jako szarlataneria, a teraz próbuje się dorabiać jakieś pseudonaukowe teorie.

No i nie ma co ukrywać, że dzisiaj jest to również ogromny biznes, tzw. leki homeopatyczne kosztują więcej niż inne lekarstwa...

… i są ładnie opakowane, zapewniani jesteśmy, że są skuteczniejsze niż antybiotyki i nie posiadają żadnych skutków ubocznych. Niestety, rodzice często nie mają wiedzy na ten temat i narażają nawet własne dzieci.

Chciałbym, żeby to bardzo jasno wybrzmiało: czyli nawet jeśli my nie mamy pojęcia o tym, co się kryje za śliniaczkiem z nadrukiem Hello Kitty, albo za homeopatią i nabywamy te rzeczy zupełnie nieświadomie dla naszych dzieci, albo je leczymy w taki sposób, podkreślam, bez żadnej świadomości, a co dopiero mówić o przyzwoleniu na przystąpienie do naszych dzieci Szatana, narażamy je na poważne konsekwencje?

Trzeba odróżnić pojęcie grzechu, gdzie żeby narazić się na karę wiecznego potępienia, potrzebna jest wolna wola i świadomość. Natomiast przed skutkami doczesnymi nie chroni nas nieświadomość, na przykład jeśli nosimy jakiś wisiorek, który ktoś nam podarował, albo mówimy, że nie wierzymy w jakieś jego magiczne moce (to po co w ogóle go nosimy?). Ta nieświadomość, albo niewiara nie chronią nas, nie sprawią, że symbol nie będzie działał. Symbol działa sam w sobie, zawiera w sobie pewną ideę, czy moc i otwiera nas na przystęp duchów, do których się odwołuje. Oczywiście, gdybyśmy umarli, nie ponosimy winy, jeśli nosiliśmy taki wisiorek nieświadomie, nie pójdziemy do piekła, natomiast nie zostaną nam oszczędzone doczesne konsekwencje w postaci nękania czy cierpienia duchowego. Można wręcz powiedzieć, że jeśli ktoś jest dręczony tu na ziemi przez złego ducha, to jest to dopust Boży, który jest wyrazem miłosierdzia Boga, który pokazuje nam w ten sposób, że idziemy w złym kierunku. Najczęściej na początku dochodzi do takiego oswojenia, a później jest już świadome wejście w zło, bo umysł człowieka jest zniewalany przy każdym kontakcie z okultyzmem, z magią, ja to nazywam zaciemnieniem umysłu. Do takiego człowieka nie trafiają żadne argumenty. Ile ja odbyłem rozmów z ludźmi, którzy na przykład chodzą do bioenergoterapeuty! Im więcej korzystają, tym bardziej mają związane myślenie przez złego ducha, tak że logiczne argumenty do nich nie docierają.

Pociągnijmy jeszcze ten temat, dzisiaj ludzie wyjeżdżają za granicę do Afryki, do Indii i przywożą różne maski, amulety, słoniki itp. Czy to też są rzeczy niebezpieczne?

Miałem takie sytuacje. My nie mamy pojęcia, która maska na przykład jest po prostu wyobrażeniem jakiegoś konkretnego bóstwa innych religii i tu wchodzimy na teren bałwochwalstwa. My mamy jednego Boga i nam nie wolno mieć wyobrażeń innych bóstw, przypomnijmy sobie choćby sytuację przed wcieleniem Syna Bożego, czyli Stary Testament: nie wolno było czynić, ani mieć żadnych wyobrażeń nawet Pana Boga. Dzisiaj po wcieleniu, kiedy Bóg objawił się nam w swoim Synu, możemy mieć święte obrazy w naszych domach. Ale zauważmy paradoks: święte obrazy z naszych nowoczesnych domów znikają, poznikały krzyże, a jak już są, to malutkie i niepozorne, poznikały kropielnice z wodą święconą i zapewniam, że diabeł się z tego cieszy. Natomiast pojawiły się figurki Buddy, jakieś maski i niestety pojawiają się również czasami bardzo poważne problemy: choroby, nieszczęścia, zwłaszcza tam, gdzie tych masek nagromadzono wiele. Znam sytuacje, gdzie wraz z wyrzuceniem wszystkiego kończyły się problemy i choroby. My nie mamy pojęcia, czy nad tymi przedmiotami nie były odprawiane przez szamanów jakieś obrzędy, czy one nie były częścią kultu, dlatego należy ich unikać.

No to moi przyjaciele z Domowego Kościoła mają już odpowiedź na pytanie, które kiedyś mi zadali, odnośnie słonika przywiezionego przez przyjaciół z Indii...

Takie przedmioty należy po prostu wyrzucić albo zniszczyć. W mojej praktyce zbyt dużo miałem przypadków zła sprowokowanego przez obecność takich przedmiotów, by traktować je jak zwyczajną ozdobę, po co się na takie coś narażać? 

Ja nie mam dzieci, ale zastanawiam się, jak sobie mają poradzić rodzice dzieci, których wszyscy koledzy i koleżanki w szkole mają piórnik albo tornister z Hello Kity, czy Monster High, jak im wytłumaczyć, że to może szkodzić?

Jest to problem, ale im więcej będzie rodziców świadomych i mądrych, tym łatwiej będzie wokół tych spraw przywracać normalność. Rodzice świadomi swojego chrześcijaństwa nie będą ryzykować dobra i wieczności swoich dzieci dla świętego spokoju. Znajdą czas i siły, aby tłumaczyć i nie poddawać się naciskom większości, czy mass mediów. Będą dzieci chronić od tego zalewu brzydactwa i banalizacji zła i śmierci. Będą wybierać odpowiednie bajki, bez agresji, limitować dostęp do internetu, kiedy jeszcze można na dzieci wpłynąć, a nie lamentować kiedy dzieciak ma 15 – 16 lat i jest uzależniony od internetu, bo wtedy jest już za późno. Zawsze mówię, że dzieci będą dziękować rodzicom za dobre wychowanie. Ale rodzice muszą być świadomi i wierzący. Ja mam bardzo często spotkania i mówię o tych zagrożeniach. W ogóle to jest bardzo niezręczna sytuacja, bo jestem księdzem i ciągle muszę mówić o tym, czego nie wolno. A ja bym wolał mówić o miłości Pana Boga! Ale taka jest też moja rola. Musimy bardzo się starać, aby ludzie mieli zaufanie do Kościoła i wierzyli, że jeśli ich przed czymś ostrzegamy, to dla ich dobra, zarówno tego doczesnego, jak i w wieczności. 

rozmawiał ks. Andrzej Antoni Klimek

Rozmowa z egzorcystą (1)

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Aneta, 2014-07-28 02:14:41

Bardzo podobają mi się takie artykuły. Cieszę się, że ksiądz uświadamia ludzi o takich zagrożeniach. Mam jednak świadomość, że żeby zrozumieć to wszystko trzeba mieć bardzo wrażliwą duszę. Gdybym przeczytała ten artykuł 4 lata temu zapewne powiedziałabym "bez przesady", tak jak mówi to do tej pory mój mąż i wielu moich znajomych.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 22

Opiekun nr 22(509) od 22 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. o pracującej w Etiopii Magdalenie Fiec, która odkryła swoje misyjne powołanie podczas studiów na Politechnice Śląskiej.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej