Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2013-02-21 10:14:06

Kilka słów o pokusach

pokusa

Jest taka piosenka Andrzeja Zauchy, którą od niedawna śpiewa też Kuba Badach ,,Leniwy diabeł”, a w niej tekst: ,,I cieszy mnie serdecznie, że tak mało do roboty mam, na świat patrzący noce dnie, leniwy diabeł, czyli ja. I cieszy mnie, że bierny widz, świat sam beze mnie w przepaść gna, tak, że nie muszę robić nic...” Choć to z założenia ma być zabawna piosenka, to ileż w niej prawdy. Wszyscy dookoła szarpią nas, dzwonią, przychodzą, krzyczą z telewizji, radia, książek, piosenek i internetu o tym, że mają najlepszą, jedyną słuszną i zapewniającą szczęście receptę na nasze życie. A my? Nawet nie tyle zdezorientowani, co ogłuszeni i zwyczajnie leniwi ulegamy pokusom sposobów na życie, które same cisną się nam do rąk. A przecież św. Paweł mówi w Pierwszym liście do Tesaloniczan: ,,Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła.” (1Tes 5, 21-22). Problem polega na tym, że dzisiaj wszystko zachowuje pozory dobra, a my ciągle nie mamy zaufania do Boga, że najdoskonalsza recepta na nasze życie znajduje się w księdze Pisma Świętego.

Pod pozorami dobra i szczęścia dzisiaj często kryje się czyjś egoistyczny interes, czy to zbicia jeszcze większej fortuny, czy to zwyczajnej manipulacji ludźmi. A wielu z nas wychodzi z założenia, że przecież nie jesteśmy w stanie weryfikować i demaskować wszystkich ,,reklam” i ,,trendów”, więc nie ma sensu się nawet za to zabierać.

Neutralny i tolerancyjny

Chyba największą pokusą współczesnego świata jest właśnie moda na bycie neutralnym (światopoglądowo, politycznie) i tolerancyjnym (wobec wszystkiego właściwie). Tymczasem ten, kto pozostaje neutralny w walce dobra ze złem, opowiada się po stronie zła. Zgadzanie się na zło, lub milczenie w obliczu zła, również jest uleganiem tej pokusie. A przecież na wiele grzechów, a nawet nałogów mamy dzisiaj społeczne pozwolenie. Skoro wszystkie media i sąsiedzi mówią, że nie ma w tym nic złego, kiedy młodzi mieszkają razem przed ślubem, to może rzeczywiście nie ma w tym nic złego? Skoro nikt już nie uważa palenia za szkodliwe uzależnienie, a w firmach palacze domagają się ,,swoich praw” - miejsca do palenia i przerwy, żeby mieć czas na papierosa, a firmy chętnie na to przystają, to może rzeczywiście nie ma w tym nic złego? Skoro w każdym markecie i sklepie na stacji benzynowej prezerwatywy są sprzedawane na ,,pierwszym miejscu”, bo zaraz pod ręką, przy kasie, w ogromnej ilości, to może rzeczywiście nie ma nic złego w ich stosowaniu?
Ks. Marek Dziewiecki w swoich książkach i konferencjach mówi wprost, że chrześcijaństwo wymaga od nas myślenia, a my mamy z tym poważny problem. Nie musimy nikomu mówić, że jesteśmy przeciwnikami in vitro, prezerwatyw, palenia i innych nałogów dlatego, że ,,tak nam każe Bóg”, ale dlatego, że to, co o tym mówi Bóg jest mądre! (warto posłuchać konferencji ks. Marka na www.dfdkalisz.jezuici.pl, zakładka duchowość/materiały). Zatem w tym grzechu głównym - w lenistwie mieści się wiele pokus, jeśli nie wszystkie. Lenistwo skłania nas do wyłączania myślenia, do bycia neutralnym, bezrefleksyjnie tolerancyjnym i wbrew radom św. Pawła nie badającym wszystkiego, co ma pozór zła lub dobra.

Belka i drzazga

Kolejna pokusa to wybielanie siebie i oskarżanie drugich, bo większość z nas widzi drzazgę w oku brata, a belki we własnym już nie (por Łk 6, 41). Często poddawani pokusom jesteśmy przekonani, że pochodzą one z zewnątrz, że winę za zachęcanie do grzechu ponosi otoczenie, media, znajomi, a nawet Bóg, który wystawia nas na próbę. Nic bardziej błędnego. Święty Jakub w swoim liście mówi: ,,Kto doznaje pokusy, niech nie mówi, że Bóg go kusi. Bóg bowiem ani nie podlega pokusie ku złemu, ani też nikogo nie kusi. To własna pożądliwość wystawia każdego na pokusę i nęci. Następnie pożądliwość, gdy pocznie, rodzi grzech, a skoro grzech dojrzeje, przynosi śmierć. Nie dajcie się zwodzić, bracia moi umiłowani!” (Jk 1, 13-16). W innym miejscu Pismo Święte również mówi, że wszelki grzech pochodzi z serca człowieka, a my tak łatwo siebie usprawiedliwiamy, obarczając odpowiedzialnością różnych ,,innych”. Na dodatek tak łatwo oceniamy i oskarżamy ludzi z naszego otoczenia, mamy tysiąc teorii na temat zachowania każdego znajomego, współpracownika czy krewnego. Stajemy się sędziami, uzurpujemy sobie prawo do bycia Bogiem, decydowania o czyimś bycie lub niebycie - czasami jedna krzywdząca opinia lub oszczerstwo może kogoś zepchnąć na margines lub zrujnować mu życie. Władza jest wielką pokusą, ale już raz człowiek, na samym początku pokazał, że nie umie do końca Bogu zaufać i chce mieć taką jak On władzę i wiedzę. Mimo, że wiemy do czego to doprowadziło, nadal dopadają nas te same pokusy, co Adama i Ewę. 

W cieniu paradoksów 

Jaki to paradoks. Z jednej strony potrafimy być pewni siebie w osądzaniu innych i wmawiać sobie, że sami najlepiej wiemy, co dla nas jest dobre, że nie musimy przecież słuchać Bożego słowa we wszystkim, a z drugiej strony pełni kompleksów męczymy się z bardzo niskim poczuciem własnej wartości. Za okruchy ludzkiej miłości, przywiązania czy zainteresowania tak często ,,sprzedajemy” nasze ciała i dusze, myśląc, że niczego lepszego nie jesteśmy warci. Tak trudno nam uwierzyć w Bożą miłość, doskonałą i nieskończoną, tak trudno uwierzyć w Bożą łaskę, na którą nie zasłużyliśmy, co nie znaczy, że nie jesteśmy jej godni. Straszną pokusą jest rozpacz, smutek i wątpienie w Boże miłosierdzie.

Czasem chcemy sami decydować o sobie, czasem chcemy się ukryć przed Bogiem, zapomnieć o Nim. Czy spychanie Boga w zapomnienie nie jest straszną pokusą? ,,Panie, przenikasz i znasz mnie, Ty wiesz, kiedy siadam i wstaję. Z daleka przenikasz moje zamysły, widzisz moje działanie i mój spoczynek i wszystkie moje drogi są Ci znane. Choć jeszcze nie ma słowa na języku: Ty, Panie, już znasz je w całości.” - mówi Psalm 139. Gdy grzeszymy lub już zgrzeszyliśmy i sumienie nam to wyrzuca chowamy się przed Bogiem i przed ludźmi. Jednak nawet wtedy Bóg jest z nami, czeka z miłosierdziem. Jezus jest z nami, przecież może współczuć nam we wszystkim, bo zna słabości natury ludzkiej, z tą różnicą, że jako Bóg nigdy im nie uległ (por. Hbr 4, 15). On też był kuszony (Mk 4, 1-20), a właściwie była w Nim kuszona natura ludzka, bo Bóg nie podlega kuszeniu, jak mówi św. Jakub.

We fragmencie Ewangelii wg św. Marka o kuszeniu Jezusa możemy zobaczyć, jakie są mechanizmy działania szatana. On chce, abyśmy wykorzystywali swoje zdolności do jego celów, żebyśmy skupiali się na potrzebach ciała (doczesnych), a nie na potrzebach ducha (wiecznych). Szatanowi zależy na naszej zgubie, abyśmy w pogoni za bogactwem i przyjemnością ,,rzucili się w przepaść”, zależy mu, żebyśmy to jemu się kłaniali, a nawet byli jego niewolnikami w różnych uzależnieniach, które na początku były przecież manifestacją wolności i niezależności względem ,,wymagającego cudów” Boga. Kiedy zachowujemy wskazania Jezusa: służymy jedynie Bogu, żyjemy Jego słowem i nie wystawiamy Go na próbę mamy szansę na prawdziwą wolność i prawdziwą miłość. Prawdziwą, bo wieczną!

Anika Djoniziak

 

Rozmowa z siostrą Faustyną o walce duchowej

Zbyt łatwo poddajemy się w walce z pokusami, za szybko przestajemy się starać, nie prosimy o wstawiennictwo Matki Bożej i świętych, choćby św. siostry Faustyny, która o pokusach wiedziała bardzo dużo. Nauczyła się radzić sobie z nimi pozwalając się prowadzić Miłosiernemu. Dzisiaj ta współczesna polska Święta może pomóc także nam...

Często doświadczamy różnych pokus, mówimy, że to ponad nasze siły, że to wszystko bez sensu. Po co są pokusy? Czy w ogóle po coś?

Te wszystkie doświadczenia są ciężkie i trudne. Bóg nie dopuszcza ich na duszę, która by wpierw nie była dopuszczona do głębszego z Bogiem obcowania i nie skosztowawszy słodyczy Bożych, a także Bóg ma w tym swoje zamiary dla nas niezbadane. Często Bóg w podobny sposób przygotowuje duszę do przyszłych zamiarów i dzieł wielkich. I chce ją doświadczyć, jako czyste złoto (...). (97)

Czy człowiek jest w stanie poradzić sobie sam z różnymi pokusami i przezwyciężyć je?

Szatan mówi duszy: Patrz, nikt cię nie zrozumie, po co mówić o tym wszystkim? Brzmią w jej uszach słowa, których ona się przeraża i zdaje się jej, że je wymawia przeciw Bogu. Widzi to, czego by widzieć nie chciała. Słyszy to, czego słyszeć nie chce. Jednak, o ile jest to w jej mocy, powinna się starać o światłego spowiednika, bo może złamać się pod tym ciężarem, i to często jest nad przepaścią. (97)

Jak zatem powinniśmy się zachować, kiedy jesteśmy kuszeni, nękami niepokojącymi myślami, namawiani przez innych do grzechu?

Po Komunii Świętej Jezus dał mi kilka wskazówek: Pierwsze - nie walcz sama z pokusą, ale natychmiast odsłoń ją spowiednikowi, a wtenczas pokusa straci całą swą siłę; drugie - w tych doświadczeniach nie trać pokoju, przeżywaj Moją obecność, proś o pomoc Matkę Moją i świętych; trzecie - miej tę pewność, że Ja na ciebie patrzę i wspieram cię; czwarte - nie lękaj się ani walk duchowych, ani żadnych pokus, bo Ja cię wspieram, byleś ty chciała walczyć; wiedz, że zawsze zwycięstwo jest po twojej stronie; piąte - wiedz, że przez mężną walkę oddajesz Mi wielką chwałę, a sobie skarbisz zasługi, pokusa daje sposobność do okazania Mi wierności. (1560)

To wszystko teoretycznie nie jest takie trudne, a w gruncie rzeczy chyba chodzi przede wszystkim o relację i rozmowę z Bogiem, czyli o modlitwę. Jak się modlić w chwilach próby?

Niech dusza wie, że aby się modlić i wytrwać w modlitwie, musi się uzbroić w cierpliwość i mężnie pokonywać trudności zewnętrzne i wewnętrzne - trudności wewnętrzne: zniechęcenie, oschłości, ociężałość, pokusy; zewnętrzne: wzgląd ludzki - i [musi] uszanować chwile, które są przeznaczone na modlitwę. Sama tego doświadczyłam, że jeżeli nie odprawiłam modlitwy w czasie dla niej przeznaczonym, później też jej nie odprawiłam, bo mi obowiązki nie pozwoliły, a jeżeli ją odprawiłam, to z wielkim trudem, bo myśl ucieka do obowiązku. (147)

Często jest tak, że człowiek czuje się w swoim grzechu i upadku opuszczony i pozostawiony sam sobie...

Chociaż są to rzeczy przerażające, jednak nie powinna się nimi żadna dusza przerażać zbytecznie, bo nie da Bóg ponad to, co możemy. Bóg duszy krzywdy nie zrobi, gdyż jest samą miłością i w tej niepojętej miłości powołał ją do bytu. (106) Choć pokusy są silne, cała fala zwątpień uderza o duszę, zniechęcenie jest do usług gotowe, ale Pan umacnia wolę, o którą jak o skałę rozbijają się wszystkie zakusy nieprzyjaciela. Widzę, jak wiele mi Bóg udziela łaski posiłkującej, która mnie nieustannie wspiera. Jestem bardzo słaba i tylko łasce Bożej wszystko zawdzięczam. (1086)

Zatem w walce z pokusami nigdy nie jesteśmy sami. Co Jezus mówił siostrze o walce duchowej? Czy dawał jakieś szczegółowe wskazówki?

Tak powiedział mi: Córko Moja (...) Nigdy nie ufaj sobie, ale całkowicie zdaj się na wolę Moją. W opuszczeniu, ciemności i różnych wątpliwościach uciekaj się do Mnie i do kierownika swego, on ci odpowie zawsze w Moim imieniu. Nie wchodź w targ z żadną pokusą, zaraz zamykaj się w sercu Moim (...). Miłość własną postaw na ostatnim miejscu, aby nie kaziła uczynków twoich. Z wielką cierpliwością znoś sama siebie. (...) Uciekaj od szemrzących jak od zarazy. Niech wszyscy postępują, jak im się podoba, ty postępuj tak, jak żądam od ciebie. Zachowuj jak najwierniej regułę. Po doznanych przykrościach myśl, co byś mogła uczynić dobrego dla osoby, która ci cierpienie zadała. Nie wylewaj się na zewnątrz. Milcz, kiedy cię upominają; nie pytaj o zdanie wszystkich, ale swego kierownika; przed nim bądź szczera i prosta jak dziecko. Nie zniechęcaj się niewdzięcznością. Nie badaj ciekawie dróg, którymi cię prowadzę; gdy znudzenie i zniechęcenie zakołacze do twego serca, uciekaj sama od siebie i kryj się w sercu Moim. Nie lękaj się walki, sama odwaga często odstrasza pokusy - i nie śmią na nas uderzać. Walcz zawsze z tym głębokim przekonaniem, że Ja jestem przy tobie. (1760)

Jezus jest przy nas, nawet gdy grzeszymy, ale czasami boimy się, że jest już za późno na nawrócenie, że Bóg okaże się surowym sędzią...

Miłość wypędza z duszy bojaźń. Odkąd umiłowałam Boga całą istotą swoją, całą mocą swego serca, od tej chwili ustąpiła bojaźń, i chociażby mi nie wiem już jak mówiono o Jego sprawiedliwości, to nie lękam się Go wcale, bo poznałam Go dobrze: Bóg jest Miłość, a Duch Jego - jest spokój. I widzę teraz, że czyny moje, które wypłynęły z miłości, doskonalsze są niż czyny, które spełniam z bojaźni. Zaufałam Bogu i nie lękam się niczego, zdana jestem na Jego świętą wolę; niech czyni ze mną, co chce, a ja Go i tak kochać będę. (589) Wiem dobrze, czym jestem sama z siebie (…) to poznanie nędzy mojej daje mi zarazem poznać przepaść miłosierdzia Twojego. (56)

rozmawiała Anika Djoniziakna podstawie fragmentów

,,Dzienniczka” św. siostry Faustyny Kowalskiej

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 22

Opiekun nr 22(509) od 22 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. o pracującej w Etiopii Magdalenie Fiec, która odkryła swoje misyjne powołanie podczas studiów na Politechnice Śląskiej.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej