Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2012-12-20 12:56:39

Moc modlitwy 

moc

Do napisania tej historii zmotywowała mnie sytuacja z jaką przyszło nam z mężem się zmierzyć. Nieocenionym wsparciem był dla nas Jan Paweł II, którego obecność mocno odczuł mój mąż. Kiedy jako niemowlę zachorował na nerki - sytuacja była o tyle poważna, że jako trzy tygodniowe niemowlę musiał walczyć o życie. W efekcie zaistniałej choroby usunięto mu jedną nerkę i uratowano życie. Parę miesięcy temu jego wyniki zaczęły się pogarszać, a choroba pogłębiać. Wysokie poziomy mocznika i kreatyniny byłe na tyle dramatyczne, iż znów zagrożone było życie mojego męża. Wtedy to poczuliśmy, że świat się nam zawalił. Ten moment chyba nigdy nie zatrze sie w pamięci.

Mój mąż tego dnia miał zmianę, 24 godziny w pracy, taki maraton, więc z jego wynikami badań i naszym malutkim synkiem (w tej chwili nasza pociecha ma już pół roku) udaliśmy się do nefrologa, który leczył męża. Pan doktor, gdy zobaczył wyniki poinformował, że musimy zdać sobie sprawę, iż w obecnej sytuacji zagrożone jest nie tylko zdrowie, ale i życie mojego męża i niezbędna jest natychmiastowa hospitalizacja i hemodializy. Wyniki są katastrofalne i jeśli nic się z tym nie zrobi, to mój synek straci ojca lada dzień. Byłam przerażona, zrozpaczona i zdezorientowana. Nie wiedziałam, co teraz. Przeżyłam szok.

Chciałabym dodać, że mój mąż fizycznie czuł się dobrze, żadne oznaki samopoczucia nie były adekwatne do badań, które robiliśmy wielokrotnie. Później dowiedzieliśmy się, ze mogło to być spowodowane młodym wiekiem męża (obecnie ma 29 lat). 

Dalsze wydarzenia przebiegały tak błyskawicznie, że ograniczę się do najistotniejszych faktów. W szpitali podjęto kilkukrotnie próbę założenia cewnika permanentnego w żyłę szyjną oraz obojczykową, niestety bez powodzenia. Prosty zabieg, jak później mówił lekarz, okazał się niemożliwy do wykonania. Dodał, iż w jego wieloletniej praktyce lekarskiej nie zdarzył się mu taki przypadek. Podczas zabiegu, który ciągnął się w nieskończoność, mąż czuł obecność Jana Pawła II,
miał wrażenie, że to właśnie Ojciec Święty prowadził ręce lekarzy. Dziwne ciepło i spokój, który go ogarniał towarzyszył mu podczas wszystkich działań na sali operacyjnej. To właśnie dzięki tej obecności i przekonaniu, że nasz papież jest z nim usłyszał wewnętrzną podpowiedź, żeby poprosić o natychmiastowe zaprzestanie następnych prób. Zdesperowany i oszołomiony tym wszystkim zrezygnował ze szpitala, wróciliśmy do domu ze ściśniętymi sercami. 

Minuty mijały, a my nie wiedzieliśmy co teraz począć. Pustka
w głowie, ucieczka przed nieuchronnym, tylko gdzie i jak? Czuliśmy się jak zwierzę chwycone w potrzask. W moim przekonaniu z pomocą przyszedł nam wtedy Duch Święty, natchnął mi myśl, że jedyne, co możemy zrobić, to przyjąć sakrament namaszczenia chorych i ofiarować nasze życie Bogu. Nas to wszystko przerosło, bez Boga zginęlibyśmy na pewno. Jeszcze tego samego dnia poszliśmy z mężem do księdza, opowiedzieć co się wydarzyło i prosić o udzielenie sakramentu chorych. W momencie, gdy mąż przyjął sakrament uświadomiliśmy sobie, że w tym czasie miał być już przygotowywany do pierwszej dializy. Wszystkie te wydarzenia miały miejsce tego roku w sobotę, 13 października. Sama data była dla nas znakiem, powierzyliśmy nasze cierpienia Bogu. 

Wtedy to mój mąż pierwszy raz w życiu poprosił o modlitwę za niego. W ręku trzymał mały drewniany obrazek z wizerunkiem Matki Bożej Pompejańskiej i kartkę z informacją jak odmawiać modlitwę. I choć nigdy wcześniej nie słyszałam o tej nowennie, to poczułam, że teraz muszę to zrobić. Nowenna nie do odparcia – podjęłam modlitwę o cudowne uzdrowienie męża. W następnych dniach męża przyjęto do kliniki, gdzie wykonano zabieg wszczepienia cewnika do otrzewnej. Dzięki niemu możemy przeprowadzać inny rodzaj dializ – wykonywany w domu, w nocy, nie obciążający tak mocno organizmu jak hemodializy.  Przed nami jeszcze długa droga do przeszczepu nerki. Póki co, to jedyna nerka męża pracuje nadal – co dziwi lekarzy, produkuje mocz, a dializa otrzewnowa pomaga usnąć zbędne produkty przemiany materii.

Wierzę, że nowenna do Matki Bożej z prośbą o cudowne uzdrowienie mojego męża jest dla nas jedynym ratunkiem. Czuję też, że potrzeba jest by włączyła się w modlitwę większa grupa ludzi. Zresztą obiecałam Matce Bożej w modlitwie, że o ile zdołam, będę rozszerzać cześć do Matki Bożej Królowej Różańca Świętego. Dlatego też gorąco proszę i apeluję do wszystkich ludzi dobrej woli, którzy przeczytają lub usłyszą ten list, by jeśli tylko czują, że dadzą radę odmówić nowennę, włączyli się w modlitwę za mojego męża z prośbą o cudowne uzdrowienie. 

Pamiętajcie kochani, że Pan Bóg lubi duże projekty. Powiedzcie o tej nowennie i mojej gorącej prośbie również swoim bliskim, znajomym, by kto tylko może podjął modlitwę, tak teraz bardzo potrzebną. Pamiętajcie, że dzięki temu macie szansę być częścią czegoś naprawdę ważnego. Macie okazję pomóc bezinteresownie w wielkim dziele. Pan Bóg  Wam to z pewnością wynagrodzi. Proszę nie pozostawajcie obojętni.

Dziękuję Wam z całego serca, z góry za to, że chcieliście poświęcić swój cenny czas na modlitwę. Niech naszym duchowym spotkaniem będzie kontakt na modlitwie poprzez telewizyjne lub radiowe spotkanie na Apelu Jasnogórskim codziennie o godzinnie 21. Wierzę, że dzięki Matce Przenajświętszej wszystko się ułoży.

Katarzyna Czaja

Nowenna do Matki Bożej z Pompei, Królowej Różańca Świętego

Nowenna pompejańska trwa 54 dni. Przez wszystkie te dni odmawiamy trzy części Różańca Świętego (można odmawiać cztery części). Codziennie przed rozpoczęciem Różańca Świętego, mówimy:

Ten Różaniec odmawiamy na Twoją cześć, Królowo Różańca Świętego oraz wypowiadamy własną intencję.

Przez 27 dni odmawiamy część błagalną nowenny pompejańskiej. Po zakończeniu trzech lub czterech części Różańca Świętego, modlimy się:

Pomnij, o miłosierna Panno Różańcowa z Pompei, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich z Różańcem Twoim pomocy Twej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój Różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twej świątyni w Pompei, wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen.

Przez pozostałe 27 dni odmawiamy część dziękczynną nowenny pompejańskiej.
Po zakończeniu wszystkich części Różańca Świętego modlimy się: Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie, ile mi sił starczy, będę rozszerzał cześć Twoją,  o Dziewico Różańca Świętego w Pompei, bo gdy Twej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadał
o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś, o ile zdołam, będę rozszerzał nabożeństwo do Różańca Świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby
i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział, jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen.
Każdą część Różańca Świętego kończymy trzykrotnym wezwaniem: Królowo Różańca Świętego, módl się za nami.

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej