Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2012-12-10 12:58:25

Wśród miejskich murów

Wchodząc przez bramę znajdujemy się wśród wąskich ulic biblijnego miasta. Dają one możliwość przejścia obok siebie dwóch lub trzech osób. Taki układ dyktowały mury miejskie i zabudowania. Z czasem ulice poszerzono. Zmianę wymusiło pojawienia się rydwanów. Kolejnym ulepszeniem były chodniki dla pieszych. Na tę „nowość” trzeba było czekać aż do III w. przed Chrystusem, gdy wraz z nastaniem imperium Aleksandra Macedońskiego wprowadzono greckie wzorce architektoniczne. 

Wtedy miasta „zeszły” do dolin. Wynikało to poniekąd z ich znacznie większych rozmiarów. Plan wyznaczały dwie ulice: Cardo, biegnąca z północy na południe oraz Decumanus, prostopadła do niej. Resztę ulic wytyczano równolegle do jednej z nich. Po obu stronach chodników znajdowały się sklepy. Środkiem, przez trakt wyłożony kamiennymi płytami, przejeżdżały rydwany. Do dziś na kamieniach pozostały ślady wyżłobione przez ich koła. Pod spodem ulicy przebiegał kanał odprowadzający nieczystości. Każda epoka rysowała odmienny plan miasta. 

Pałac i świątynia

Pozostawmy historię ulic starożytnych miast. Skierujmy się w stronę centrum. Zasadniczym punktem będzie pałac królewski. Pierwotnie bowiem wiele miast stanowiło jednocześnie państwa. Echo tego znajdujemy w Biblii. Opowiada ona o podboju ziemi Kanaanu, wspominając królów – władców miast, którzy próbowali się zjednoczyć w walce przeciw Hebrajczykom i ich sojusznikom (Joz 10, 1nn). W późniejszym okresie centralną budowlę stanowiły siedziby książąt sprawujących władzę nad danym regionem, natomiast pałac królewski znajdował się w stolicy kraju. Te budynki były okazałe. Chodziło nie tylko o wygodną rezydencję, ale też funkcje reprezentacyjne. Tu przyjmowano obce delegacje. Tu miały siedzibę najważniejsze urzędy. Przy nich znajdował się skarbiec i zbrojownia. Niezbędne były też stajnie. Jedne z okazalszych odnaleziono w pozostałościach twierdzy Megiddo. Boksy, wyznaczane przez kamienne poidła, wskazują na potęgę lokalnego garnizonu. Liczbę trzymanych tu koni szacuje się na czterysta. Pierwotnie owe stajnie łączono z osobą króla Salomona, ale bliższe badania zasugerowały, by odmłodzić je o sto lat. 

Kolejną budowlą, znajdującą się w pobliżu pałacu była świątynia. Zaznaczmy jednak, że niektóre miasta posiadały odrębne obszary (czasem bardzo duże) przeznaczone dla celów sakralnych. Poza budynkiem świątyni, centralnym punktem takiej strefy był ołtarz – kamienne podwyższenie. Kapłan składający ofiarę wstępował nań po stopniach. Hebrajczycy z czasem wyznaczyli jedno miejsce, gdzie można było składać ofiary nakazane przez Prawo Mojżeszowe. Była to Świątynia Jerozolimska wzniesiona przez Salomona. Czy wszyscy się z tym zgadzali? Wykopaliska archeologiczne wskazują, iż tak nie było. Niektóre miasta zachowały odrębne świątynie. Najczęściej powielały schemat tego, co znajdowało się w stolicy: oddzielny plac, na nim ołtarz oraz budynek sanktuarium. Ten składał się z przedsionka, miejsca świętego – długiej nawy oraz pomieszczenia uznawanego za najświętsze. To ostatnie wiązano ze szczególną obecnością Boga.

Spichlerze, studnie i tunele

Starożytne miasta grupowały swoich mieszkańców według wykonywanych przez nich zajęć oraz statusu majątkowego. I tak odnajdujemy dzielnice arystokracji, rzemieślników, ale i biedoty. Im wyższy status społeczny, tym miejsce zamieszkania znajdowało się bliżej siedziby władcy. Odrębne rejony przeznaczano na warsztaty i magazyny. Dla codziennego życia ważne było gromadzenie zapasów żywności. Podstawę stanowiło zboże. Zbierano je w spichle-
rzach. Zapas gwarantował przeżycie czasu nieurodzaju lub oblężenia. Przypomina o tym historia Józefa Egipskiego (Rdz 41, 1nn). We wspomnianej twierdzy Megiddo znajdujemy potężną, ocembrowaną studnię. Do jej dna prowadzą schody, przylegające ściśle do walcowatej ściany. Tu zsypywano zboże. Po stopniach schodzono, by zaczerpnąć z zapasów. Potem już prosta droga do piekarni lub domowego gospodarstwa. Pozostaje jeszcze kwestia wody. W Ziemi Świętej brak rzek. Tam, gdzie było to możliwe drążono studnię w obrębie miasta. Innym rozwiązaniem była budowa zbiorników zwanych cysternami lub kopanie sadzawek. Służyły one do gromadzenia wody deszczowej. Najczęściej jednak starano się lokalizować miasto nieopodal źródła. Jednak nie zawsze udawało się otoczyć je murem miejskim. Cóż, jeśli znajdowało się poza jego granicami? Wtedy kopano tunel. Wejście znajdowało się w środku miasta. W ten sposób można było przejść pod murami aż do samego źródła, bez potrzeby otwierania bramy. Było to gwarancją dostępu do wody  podczas oblężenia.

Niestety takie rozwiązanie umożliwiało atakującym przedostanie się do wnętrza twierdzy. Wystarczyło tylko odnaleźć źródło. Tak żołnierze Dawida wkradli się do Jerozolimy. Dlatego trzy wieki później, król Ezechiasz w obliczu zagrożenia atakiem ze strony Asyrii, nakazał zamaskować źródło, zasypać stary tunel i wykuć nowy, umożliwiający korzystanie z wody. O rozmachu tego przedsięwzięcia świadczy nie tylko długość kanału – 500 m. Owa podziemna droga ma kształt serpentyny. Prace rozpoczęto z dwóch kierunków. Budowniczym udało się przebić tunel prawidłowo za pierwszym razem. Upamiętnia to wmurowana tablica. Dla ścisłości dodajmy, że była niewielka różnica na złączeniu korytarzy – wynosiła ona ok. 2 cm.

W czasach Jezusa na końcu owego tunelu znajdowała się sadzawka zwana Siloe. Do niej został posłany ślepiec, który prosił Zbawiciela o przywrócenie wzroku. Jezus pomazał mu oczy błotem i nakazał się obmyć. Do dziś wypełnia ją woda. Płynie ona tak jak przed wiekami ze źródła zwanego Gihon. Przypomina, iż każdy z nas jest wezwany do oczyszczenia swego życia. Ale już nie wodą, lecz słowem Ewangelii.

Tekst i foto ks. Krzysztof P. Kowalik

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej