Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2012-10-01 12:54:56

Z miłości do Różańca

Pasteur

Ludwik Pasteur doskonale godził pracę naukową z wiarą, nie wstydził się Różańca nawet w pociągu

 

Październik to czas, kiedy do ręki bierzemy różaniec. Ta modlitwa na paciorkach staje się dla niektórych codzienną oczywistością, a nawet bronią. Tak było w życiu naukowca Ludwika Pasteura, ojca Pio z Pietrelciny, czy mieszkańców Nagasaki i Hiroszimy ocalałych po wybuchu bomby atomowej i wielu innych ludzi.

Jednak zamiast do Francji, Włoch czy Japonii zajrzyjmy najpierw do Watykanu. Tam w kaplicy Sykstyńskiej można podziwiać fresk namalowany przez Michała Anioła. Malarz przedstawił na nim sąd ostateczny. Widać na nim wiele postaci. Pojawia się Jezus Chrystus, Jego Matka Maryja, aniołowie i ludzie. Co dzieło Michała Anioła ma wspólnego z Różańcem? Na jednym z fragmentów obrazu widać człowieka, który próbuje wydostać się z otchłani. Schwycił się niewielkiego różańca. Dlaczego? Bo właśnie przez modlitwę różańcową możemy pomóc duszom cierpiącym w czyśćcu, by dostały się do nieba. Bo z Różańcem związana jest przedziwna moc - moc Bożej miłości.

Stygmatyk i Różaniec

O mocy modlitwy różańcowej przekonany był stygmatyk ojciec Pio. Ten Święty, który pochodził z niewielkiej Pietrelciny otrzymał od Boga wiele darów. Ich lista jest dość długa: bilokacja, lewitacja, zapach niebiański, stygmaty, rozeznawanie duchów, uzdrawianie i przepowiadanie. On sam szczególnie cenił inny dar – Różaniec. Wielu ludzi potwierdza, że bardzo często widziano go, jak jego palce przesuwały się na paciorkach różańca. To był znak jego miłości do Matki Najświętszej, którą nazywał „La mia Madonnina”. A ona odpowiadała mu w czasie widzeń już w dzieciństwie. Maryja traktowała go tak, jakby był jej jedynym dzieckiem na ziemi. O. Pio mówił: „Przylgnijcie do Różańca. Okazujcie wdzięczność Maryi, bo to ona dała nam Jezusa”. Swoim duchowym dzieciom też przekazywał miłość do Maryi i jej ulubionej modlitwy. Kiedy ktoś z nich poprosił stygmatyka o radę, by nauczył je modlitwy sprawiającej przyjemność Matce Najświętszej, odpowiedział: „A czyż jest inna, piękniejsza i przyjemniejsza niż ta, której ona sama nas nauczyła; piękniejsza od modlitwy różańcowej? Zawsze odmawiaj Różaniec”. 

O. Pio uczył szacunku i miłości do Madonny i Różańca swoim życiem. Nawet, kiedy był chory i słaby, a do San Giovanni Rotondo przywieziono figurę Matki Bożej Fatimskiej wyszedł z celi, by się z nią spotkać. Ucałował figurę Maryi, a potem ofiarował różaniec na ręce swojej Pani. Na kilka dni przed śmiercią stygmatyk mówił też o Matce Bożej i Różańcu. „Chciałbym zaprosić wszystkich grzeszników z całego świata, aby kochali Matkę Bożą. Odmawiajcie zawsze Różaniec. I odmawiajcie go tak często, jak tylko możecie. Szatan stara się zawsze zniszczyć tę modlitwę, ale mu to się nigdy nie uda. To jest modlitwa tej, która króluje nad wszystkim i wszystkimi. To ona nauczyła nas modlić się na różańcu, tak jak Jezus nauczył nas mówić „Ojcze nasz””. Padre Pio wiedział o czym mówi wymieniając Maryję i Różaniec jako broń przeciwko szatanowi. Sprawdził to w swoim życiu.

Naukowiec i Różaniec

Jeżeli ktoś powie, że Różaniec jest „modny” tylko wśród świętych, niech zajrzy w życiorys Ludwika Pasteura. Tak, to ten sam, co od szczepionki przeciwko wściekliźnie i nie tylko. W 1885 roku Pasteur po raz pierwszy podał szczepionkę 9-letniemu Józefowi Meisterowi pogryzionemu przez chorego na wściekliznę psa, która uratowała życie chłopcu. Józef był pierwszą osobą wyleczoną z wścieklizny. W swojej pracy naukowej Ludwik zajmował się badaniami fermentacji i gnicia, a także drobnoustrojów chorobotwórczych. Przypomnijmy, że to twórca nowoczesnej bakteriologii. Z jego wyników badań korzystamy na co dzień. To on odkrył pasteryzację (nawet nazwa tego procesu pochodzi od jego nazwiska). Przy jej użyciu w wysokiej temperaturze utrwalane są: mleko i jego przetwory, mięso, wędliny, dżemy, soki owocowe i jeszcze wiele innych przetworów. Także tych zrobionych w domu.

Niektórych może zaskoczy pewien fakt z życia tak ważnego dla nauki badacza. Każdego dnia odmawiał Różaniec. Nie wstydził się swojej miłości do tej modlitwy. Znana jest historia, która zdarzyła się w pociągu. Obok siebie usiedli - student uniwersytetu jadący z Dijon do Paryża i skromnie ubrany mężczyzna. W jego ręku widać było różaniec. Modlił się przesuwając paciorki. Kiedy student to zauważył zwrócił się do mężczyzny: „Proszę skorzystać z mojej rady i wyrzucić ten różaniec przez okno i trochę poczytać, co na temat wiary w Boga mówi nauka. Proszę mi dać pański adres, a ja prześlę panu literaturę, która panu w tej sprawie pomoże”. W odpowiedzi nieznany mu mężczyzna podał mu swoją wizytówkę. Zaskoczony student przeczytał jej treść: „Ludwik Pasteur, Dyrektor Instytutu Badań Naukowych, Paryż”. Może zrozumiał, że nauka nie kłóci się z wiarą i odwrotnie. I jeszcze jedno. Ludwik Pasteur modlił się w pociągu, bo Różaniec można odmawiać wszędzie i zawsze. No, może prawie zawsze. Niektórzy robią to spacerując, inni prowadząc samochód czy pracując. W nocy może chwycić do ręki różaniec ktoś, kto ma problemy ze snem.

Bomba atomowa i Różaniec

Są tacy, którzy mówią, że Różaniec jest mocniejszy niż bomba atomowa, jak w życiu jezuitów w Japonii. Był 6 sierpnia 1945 roku, na niebie nad Hiroszimą pojawił się amerykański bombowiec. W domu, blisko kościoła parafialnego, mieszkało ośmiu jezuitów. Kiedy Amerykanie zrzucili bombę atomową, właśnie w jego pobliżu było centrum wybuchu. Okoliczne domy zostały zniszczone doszczętnie, pozostał po nich tylko gruz. Każdy w promieniu półtora kilometra od centrum wybuchu natychmiast umierał. Ale dom, w którym mieszkali jezuici nadal stał na swoim miejscu. Historia powtórzyła się później w Nagasaki po zrzuceniu kolejnej bomby atomowej. W obu przypadkach prawie nietknięte ocalały domy misjonarzy.

Jezuici przeżyli wbrew prawom fizyki. Jeżeli jakimś cudem przeżyli wybuch to powinni zginąć w następstwie promieniowania w ciągu kilku następnych minut. Już po zakończeniu wojny lekarze przekazali jednemu z ojców przerażającą wiadomość. Jego ciało będzie się rozkładać w wyniku promieniowania. Ale nic takiego się nie stało. Lekarze byli zdumieni. Jezuita przez lata nie miał najmniejszych oznak napromieniowania i innych skutków spowodowanych wybuchem bomby atomowej. Ojciec był przekonany, że ocalał dzięki Matce Bożej i to ona uchroniła go od negatywnych skutków wybuchu bomby atomowej. On i reszta jezuitów żyli przesłaniem Matki Bożej z Fatimy, codziennie odmawiali Różaniec i czynili pokutę zawierzając siebie Bogu i Maryi. Dla nich modlitwa różańcowa miała większą moc niż bomba atomowa. Jak powiedział kiedyś Jan Paweł II „Różaniec pomaga być mocnymi w wierze, stałymi w miłości i radosnymi i wytrwałymi w nadziei”.

ReJ

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej