Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2012-08-16 09:53:13

Małżeńskie kłopoty

ziemia swieta

Na jednej ze współczesnych ulic Jerozolimy

Choć Biblia sławi związki małżeńskie, nie zawsze upragnione szczęście małżonkowie osiągali. Czasem życie niosło problemy, a niekiedy ludzie sami wikłali się w dramatyczne sytuacje. Wśród oczekiwań małżonków jednym z najważniejszych – jeśli nie pierwszym – było posiadanie potomstwa. Zazwyczaj rodziny były wielodzietne, ale na kartach Pisma Świętego znajdujemy też wspomnienia o bezdzietnych matkach. Ich życie naznaczone było goryczą. Spotykał je nie tylko osobisty dramat. Wielokrotnie doświadczały przykrości ze strony otoczenia.

Choć Biblia sławi związki małżeńskie, nie zawsze upragnione szczęście małżonkowie osiągali. Czasem życie niosło problemy, a niekiedy ludzie sami wikłali się w dramatyczne sytuacje. Wśród oczekiwań małżonków jednym z najważniejszych – jeśli nie pierwszym – było posiadanie potomstwa. Zazwyczaj rodziny były wielodzietne, ale na kartach Pisma Świętego znajdujemy też wspomnienia o bezdzietnych matkach. Ich życie naznaczone było goryczą. Spotykał je nie tylko osobisty dramat. Wielokrotnie doświadczały przykrości ze strony otoczenia.

Przykładem tego jest Anna, żona Elkany. Jej rywalka Penina  (druga żona Elkany) starała się jej dokuczyć, doprowadzając do łez (1Sm 1, 1-10). Pierwszą osobą, u której rodzice pragnący potomstwa szukali pomocy był Bóg. Modlitwa i wiara wielokrotnie spotykały się z odpowiedzią. Świadczą o tym narodziny Izaaka, Samuela czy Jana Chrzciciela. 

Sposób na potomstwo

Nie mniej Biblia wspomina także o innych próbach rozwiązania problemu bezdzietności. Jedną z nich było wielożeństwo. Choć zasadniczym ideałem małżeństwa była monogamia – tak rodzina przedstawiona jest w pierwszych dwóch rozdziałach Księgi Rodzaju – to jednak na kartach Starego Testamentu czytamy o mężczyznach, którzy mieli kilka żon. Przypadki takie spotykamy w czasach Patriarchów oraz w początkach monarchii Izraela. Z czasem od takiego modelu życia odstąpiono. Posiadanie wielu żon miało gwarantować królowi narodzenie godnego następcy. W przypadku Patriarchów upragniony syn gwarantował przetrwanie szczepu. Dlatego małżeństwa Patriarchy Jakuba, czy króla Dawida i Salomona były poligamiczne. Wówczas szansa na rozbudowanie rodu była większa, ale łączyło się to z wieloma kłopotami. Wspomnieliśmy już o rywalizacji pomiędzy żonami Elkany. Podobnie było w związku Jakuba i jego dwóch żon: Lei i Racheli. Również synowie Dawida zrodzeni z różnych małżonek przysparzali ojcu sporo problemów. Nie tylko rywalizowali o władzę, jak było w przypadku Adoniasza i Salomona (1Krl 1, 5nn), ale nawet próbowali zrzucić ojca z tronu, by zająć jego miejsce, jak chciał uczynić Absalom (2Sm 15, 1nn). Na ile do takiej sytuacji przyczyniły się ambicje ich matek? Pozostawmy to pytanie bez odpowiedzi.

Poligamia wśród królów wiązała się ponadto z polityką. Najpewniejszą formą sojuszu z innym władcą było poślubienie jego córki. Taką metodę stosował Salomon. By pojednać się z Egiptem poślubił córkę faraona. Pojął także za żony kobiety pochodzące z sąsiednich królestw: Moabu, Ammonu, Edomu, Sydonu oraz kraju Chetytów. Jego postępowanie otworzyło drzwi dla bałwochwalstwa (1Krl 11, 1-8). Na skutki nie trzeba było długo czekać. Po śmierci Salomona doszło do podziału kraju, a kilka wieków później Hebrajczycy utracili swoją ojczyznę. Wielożeństwo wcale też nie rozwiązywało problemu rozwiązłości, wręcz przeciwnie, czyniło człowieka jeszcze słabszym. Wystarczy wspomnieć dramatyczną historię Dawida i Batszeby (2Sm 11, 1nn). Praktyka pokazała więc, iż wielożeństwo nie dawało gwarancji szczęśliwego życia rodzinnego. Hebrajczycy zatem skłonili się ku idei małżeństwa nakreślonej przez Boga: związku jednego mężczyzny z jedną kobietą.

Powróćmy do problemu bezdzietności. Czy próbowano sobie radzić z nim na inne sposoby? Bardzo konkretny przykład daje opis dziejów Abrahama i Sary. Oto, gdy słabną nadzieje na posiadanie upragnionego potomka, Sara doradza Abrahamowi współżycie z jej niewolnicą Hagar (Rdz 16, 1-2). Taka oferta jest dla nas szokująca. Równie zaskakujące jest to, iż Abraham postąpił zgodnie z przedstawioną mu propozycją. Wszystko to wydaje się gorszące, ponieważ żyjemy w innej kulturze. Nikt z nas nie dziwi się, gdy ktoś z krewnych bierze na wychowanie dziecko. Nie tylko nie jest zaskoczony, ale szanuje fakt adopcji dziecka, które z różnych powodów zostało pozbawione rodziny. 

Starotestamentowa adopcja

Otóż propozycja Sary to nic innego jak starożytna forma adopcji. Miejmy na uwadze, że opisywane w Księdze Rodzaju wydarzenia rozgrywają się w XVIII tysiącleciu przed Chr., w rejonie, w którym dominują wpływy cywilizacji mezopotamskiej. Tamtejsze prawo w taki sposób rozwiązywało problem bezdzietnego małżeństwa. Dziecko zrodzone z niewolnicy uznawane było przez jej panią jako własne. Pomysł Sary można rozumieć następująco: skoro nie możemy mieć własnych dzieci, a Bóg zwleka z daną nam obietnicą, to zaadoptujmy dziecko tak, jak jest to w zwyczaju. My wiemy jednak, że w przypadku tej rodziny plany Boga były inne. Co więcej, ta forma rozwiązania problemów bezdzietności nie przyniosła Sarze szczęścia, a dla Abrahama stała się utrapieniem. Doszło do rywalizacji dwóch kobiet. Dramat Sary stał się jeszcze głębszy: wpierw przekonała się o swej słabości, a gdy już urodziła własnego syna rozpoczął się konflikt między dwoma potomkami Abrahama. Sytuacja stała się tak napięta, iż Abraham musiał wygnać Hagar, niewolnicę Sary i zrodzonego przez nią syna Ismaela.

Pismo Święte, jak i archeologia wskazują, że Hebrajczycy szukali różnych sposobów, by rozwiązać problem bezpłodności. Niektóre z nich stanowiły swoistą kurację medyczną – Rachel prosiła swą siostrę o mandragory, by po ich spożyciu mogła stać się brzemienną (Rdz 30, 14-16). Spotykamy także zachowania oceniane przez Boga jako złe. Uciekano się do magii, o czym świadczą odnalezione amulety. Szukano pomocy u pogańskiej bogini płodności Asztarte (Jr 44, 17-19). Wydaje się jednak, że Bóg podpowiadał kierunek rozwiązania. Księga Ezechiela opisując dramatyczną historię Izraela porównuje go do porzuconego dziecka, które Bóg wziął na wychowanie (Ez 16, 1-14). Choć nie wiemy, jak często tak zachowywali się ludzie czasów Biblii, to opis ten jest przykładem ratującej życie szansy na przeżycie ojcostwa i macierzyństwa.  

Tekst i foto ks. Krzysztof P. Kowalik

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej