Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2012-08-14 12:43:14

Pielgrzymowanie z Maryją 

pielgrzymka

Pielgrzymi w Lourdes. Na zdjęciu na stronie obok: w Santiago se Compostela przed katedrą

 

Redakcja ,,Opiekuna” zadzwoniła do mojego domu, z prośbą o kontakt. Gdy wróciłam z pracy, mąż przekazał mi wiadomość i zaraz oddzwoniłam. Miałam przyjemność rozmawiać z ks. Andrzejem Klimkiem, redaktorem naczelnym, który przekazał mi: „Jedzie pani na pielgrzymkę Święte miejsca Europy – Lourdes - Santiago De Compostela - Fatima od 29 czerwca do 7 lipca. Pokryjemy wszystkie koszty. Proszę się skontaktować z biurem POLONIA w Wieruszowie.(…)”.

Czułam się, jakbym wygrała w totka, albo lepiej. W niedzielę, przed telefonem z redakcji, kupiłam ,,Opiekuna” i czytając go, zwróciłam uwagę na bogatą ofertę pielgrzymki i rozmawiałam o niej z najbliższymi. A w czwartek dowiaduję się, że moją nagrodą za wzięcie udziału w konkursie zorganizowanym przez redakcję na świadectwo z peregrynacji Pani Jasnogórskiej jest właśnie ta pielgrzymka. W moim życiu doświadczam wyraźnego cudu od mojej ukochanej Matki, która posługuje się ludźmi, aby obdarowywali innych za jej przyczyną. Wiedziałam, że nagrodą będzie pielgrzymka do sanktuarium maryjnego, a otrzymałam pielgrzymkę do kilku sanktuariów, w tym do św. Jakuba, Apostoła w Santiago de Compostela w Hiszpanii. Pragnę już po pielgrzymce podzielić się z Czytelnikami moją radością w formie dziennika, aby jej było więcej.

W piątek, 29 czerwca 2012 roku, 

o godz. 3. w nocy wyjechaliśmy z Wieruszowa do Ars we Francji. Nikogo nie znałam, ale po paru minutach  miałam towarzyszkę w autobusie, panią Otylię, która jechała jeszcze z dwoma siostrami, Jadwigą i Anną. Pielgrzymka miała duchowego opiekuna ks. Karola Galewskiego z Wieruszowa, a przewodnikiem była s. Czesława z Wrocławia. 

Otrzymaliśmy od siostry przewodniczki kartki, na których każdy napisał intencje, z którymi jechaliśmy do cudownych miejsc, uświęconych objawieniami Maryi i modlitwą wielu pokoleń ludzi z całego świata. Przez dziewięć dni w czasie odmawiania Różańca intencje były czytane. Z autobusu podziwialiśmy piękny zachód słońca, który połączyliśmy z Apelem Jasnogórskim. Około godz. 23. dojechaliśmy do Ars we Francji. 

Sobota, 30 czerwca 

Msza św. w kaplicy z ciałem Świętego Kapłana. Modliliśmy się za naszych biskupów, proboszczów, kapłanów, ja za Ks. Redaktora oraz o powołania kapłańskie i zakonne. Wzruszona i przejęta wraz z innymi po Eucharystii udałam się zwiedzać muzeum, konfesjonał, w którym spowiadał św. Jan Maria Vianney – „więzień konfesjonału”. Gdy był małym dzieckiem mawiał: „Gdybym był księdzem, poprowadziłbym wszystkich do Boga”. Ciekawostką jest, że ten kapłan dopiero czynami miłosierdzia wobec ubogich, przyciągnął ludzi z powrotem do Kościoła. Modliliśmy się, abyśmy na wzór św. Jana Vianney’a, z miłością, prostotą, pokorą służyli bliźniemu i to każdemu. Z Ars wyjechaliśmy do Lourdes. Po drodze zwiedziliśmy jedno z najpiękniejszych miast Europy, średniowiecznej zabudowy warownej w Carcassonne. Po przejściu bramy fortecy, cofnęliśmy się w czasie, imponujące budowle obronne, miasteczko, w którym czas się zatrzymał. 

Niedziela, 1 lipca 

Idziemy do Groty Objawień na Eucharystię. Radość i szczęście nieopisane. Nie ma słów, żeby opisać przeżycia, jakie towarzyszą pobytowi w tych cudownych miejscach. W sercu i myśli wszyscy chorzy, szczególnie Sylwia, wnuczka Krysi i Jurka, Ewka, córka kuzyna z Bierutowa, która w styczniu straciła nogi pod kołami pociągu, wielu chorych z rodziny i znajomych (mąż Ryszard, córki - Ewelina, Kasia, Ania z mężami i dziećmi, wnuki Wojtuś i Pawełek, Józek i Krysia - teściowie córki, Justyna, Ania, córka Basi) zagubionych w grzechu, w przeróżnych uzależnieniach, rodziny, dzieci i młodzież, z różnymi problemami, kryzysami, pragnieniami np. potomstwa, pracy, miłości. Piękna Msza św. w Grocie Masabielskiej w intencji chorych, o uzdrowienia duszy i ciała za przyczyną Matki Bożej Niepokalanie Poczętej. Pragnęłam pielgrzymować tutaj do Lourdes, nie spodziewałam się jednak, że tak szybko to pragnienie się spełni. Zwiedziliśmy sanktuarium, przeszliśmy świętą drogą św. Bernadetty, zobaczyliśmy jej dom rodzinny, muzeum. Odprawiliśmy Drogę krzyżową w powyższych intencjach, przy kolejnych stacjach wypowiadając imiona chorych, potrzebujących Bożej pomocy. Prawie cztery godziny czekaliśmy w kolejce do obmycia w wodzie z Lourdes. W modlitwie różańcowej ludzi z całego świata, różne języki mieszały się i chwaliły Boga i Maryję, a kapłani przewodniczyli jej. Tutaj trzeba osobistej obecności, aby oddać atmosferę przeżyć. Cały dzień było tylko 18 stopni, padała mżawka, zmarzliśmy. Obmycie rozgrzało nas. Zapaliłam świecę wotywną. Uczestniczyliśmy w nabożeństwie Najświętszego Sakramentu, w pięknej procesji różańcowej z lampionami wyśpiewując chwałę Maryi w tłumie pielgrzymów i wielu niepełnosprawnych z wolontariuszami. Byliśmy jedną wielką rodziną dzieci Bożych. Obowiązkowo każdy zabierał wodę, aby podzielić się nią w domu. W drodze do hotelu dowiadujemy się, że Hiszpanie zostali Mistrzami Europy w piłce nożnej. 

Poniedziałek, 2 lipca

10. rocznica śmierci naszego Proboszcza. W Lourdes nasz ksiądz pielgrzymkowy, odprawił Mszę św. w intencji mojej rodziny, znajomych, proszących o modlitwę, w podziękowaniu za otrzymane łaski, o uzdrowienie dla Sylwii, o dar nieba dla ks. Józefa, zmarłych rodziców, krewnych, sąsiadów i znajomych. Pożegnanie Maryi Niepokalanej i o godz. 8 wyjazd do Hiszpanii. Śpiewając Godzinki opuszczamy miasto Maryi w Pirenejach. W Hiszpanii święto – Mistrzowie Europy i my. Cały dzień jedziemy słynnym szlakiem pielgrzymkowym św. Jakuba, trasą przez Pireneje Atlantyckie, wzdłuż zatoki Biskajskiej, przez malownicze regiony Asturii i Galicji. Oglądamy film o św. Ricie. W późnych godzinach wieczornych przyjechaliśmy do Santiago de Compostela. W przerwach integrujemy się, rozmawiamy, opowiadamy różne anegdoty z życia wzięte, wesołe zdarzenia, jest miło, mimo trudu długiej podróży, w końcu to pielgrzymka, a nie wycieczka. Pani Sabina przedstawicielka biura Polonia w autobusie miała dla nas niespodziankę. Mogliśmy nabyć książki z autografem autora i pielgrzyma do Santiago de Compostela, „Camino do Santiago i w głąb siebie”
ks. Andrzeja Klimka. Czytałam wszystkie odcinki w ,,Opiekunie”, ale chętnie powrócę do tych ciekawych relacji. 

Wtorek, 3 lipca

Wnuk Maciej obchodził 9. urodziny. Po śniadaniu udaliśmy się do sanktuarium św. Jakuba Apostoła w Santiago de Compostela na Eucharystię. W tym cudownym miejscu szczególnie polecam Bogu Ks. Redaktora „Opiekuna” wraz z pracownikami, kochaną rodzinę, parafian, Ks. Proboszcza, drogich uczniów i nauczycieli, pracowników szkół z rodzinami. Modliliśmy się o wiarę dla siebie i bliskich. Po Mszy św. udaliśmy się do grobu św. Jakuba Apostoła i jego relikwii, później jeszcze raz udało mi się nawiedzić te miejsca i pomodlić się. Cała architektoniczna zabudowa, muzeum, spacer po ulicach zabytkowego miasta zrobił na nas niebywałe wrażenie. Młodzież hiszpańska zaprasza nas do wspólnego zdjęcia. O godz. 12. uczestniczymy jeszcze raz w Mszy św. wraz ze wszystkimi pielgrzymami. Na dworze jest przenikliwe zimno, ale taka pogoda na pielgrzymkę jest najlepsza, a w Polsce upały. Zakupiliśmy muszle, pamiątki od św. Jakuba ze szlakiem pieszej pielgrzymki, zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia. W drodze powrotnej nawiedziliśmy kościół św. Franciszka. 

Już środa 4 lipca

Po śniadaniu wyjazd do Portugalii przez Bragę, religijne centrum określane jako „portugalski Rzym”, gdzie nawiedziliśmy wspaniałe sanktuarium na górze Bom Jesus do Monte. Na długości 1 km ciągną się tam schody, a przy nich stacje Drogi krzyżowej. Budowla trochę przypomina Wambierzyce. Modlitwa, zwiedzanie, zakup pamiątek i powrót do autokaru. Następnie zatrzymaliśmy się w Coimbrze, zabytkowym mieście uniwersyteckim, gdzie zwiedziliśmy uniwersytet i słynną bibliotekę z cennymi manuskryptami. O godz. 19. przyjechaliśmy do Fatimy. Po kolacji przejęci udaliśmy się do kaplicy objawień, powitać ukochaną Matkę, tutaj powierzyliśmy wszystkie pielgrzymkowe intencje, niewypowiedziane uczucia. Przejechaliśmy szczęśliwie całą Europę, aby tutaj być. Udaliśmy się na Mszę św. W tym miejscu czytałam liturgię słowa Bożego, że Bóg da nam serce z ciała, że wszystko za przyczyną Boga będzie nowe, da nam nowego Ducha. Po Eucharystii poszliśmy na Różaniec fatimski do kaplicy objawień, gdzie już było dużo pielgrzymów z całego świata. Polscy kapłani i Polka mówili rozważanie i dziesiątek Różańca. Uroczysta procesja z figurą Matki Bożej Różańcowej w kwiatach, za krzyżem wierni utworzyli szpaler z lampionami, a przed Matką Bożą szli kapłani, wszyscy ze śpiewem na ustach. Zaraz przypomniało mi się Lourdes. 

Czwartek, 5 lipca

O godz. 8. wyszliśmy do Matki Bożej na Eucharystię. Po Mszy św. nawiedziliśmy groby św. Franciszka i Hiacynty, służebnicy Bożej Łucji, sanktuarium Matki Bożej Różańcowej, nową bazylikę w nowoczesnym stylu. Następnie odprawiliśmy Drogę krzyżową we wszystkich intencjach, także o wzrost wiary, nadziei, miłości w Kościele, o odwagę bycia chrześcijaninem, o nawrócenie dla nas i naszych bliskich. Stacje Drogi krzyżowej po bokach obsadzone są gajem oliwnym. Po Golgocie przeszliśmy w miejsca objawień Anioła, który przygotował dzieci do spotkania z Matką Bożą. Zwiedziliśmy wioskę i domy Franciszka, Hiacynty i Łucji. Zakupiliśmy figurę Matki Bożej Fatimskiej do szkoły dla dzieci, dużą figurę do kościoła, małe figurki dla uczęszczających na Różaniec i Roraty, aby dzieci mogły na dzień zabrać ją do domu, różańce do rozdania bliskim i dla dzieci komunijnych, będą miały pamiątkę z Fatimy, gdzie Maryja prosiła dzieci o modlitwę różańcową. Byliśmy w pięknym mieście Nazare nad Atlantykiem z rekreacją na plaży ok. dwóch godzin. Tutaj na sam koniec niespodziewanie fala wdarła się daleko na plażę i pomoczyła nas (pięć osób), nasze polary i ręczniki. To nas ubawiło, a podobno z boku patrząc, było jeszcze ciekawiej. Przejechaliśmy do kościoła, gdzie jest figurka Matki Bożej przywieziona z Nazaretu, skąd wzięła nazwę miasta. Wróciliśmy do Fatimy i po kolacji poszłam do sanktuarium z zamiarem przejścia na kolanach drogą pokutną, oczywiście trapiły mnie wątpliwości, czy sobie poradzę, po co się męczyć itp. Gdy doszłam do kaplicy objawień, powzięłam decyzję, z pomocą Bożą dam radę, ta ofiara dopełni wdzięczność za tak piękną pielgrzymkę, za otrzymane łaski w życiu, jeszcze raz na kolanach zaniosę intencje, z którymi przybyłam. Odmówiłam różańcowe tajemnice światła, około 30 minut zajęło mi przejście, nie było ludzi, schodzili się do kaplicy. Zaraz zaczynał się fatimski Różaniec, jak kończyłam przejście, nie zauważyłam, że w ciszy za mną szedł nasz ksiądz i panowie, którzy pomogli mi wstać, podziękowałam i poszłam zapalić świecę wotywną, a potem do kaplicy. W czwartki adoruje się Najświętszy Sakrament, procesja po Różańcu też jest z Najświętszym Sakramentem. Szliśmy spać o północy. 

Piątek, 6 lipca 

O 7. Eucharystia w kaplicy objawień wraz z innymi grupami z Polski. Po posiłku pojechaliśmy do Lizbony. Urocze miasto, gdzie zwiedziliśmy klasztor Hieronimos, Pomnik Odkrywców Nowego Świata, przejechaliśmy jednym z najdłuższych mostów Europy do pomnika Chrystusa wysokiego 110 m, sama figura ma 28 m wysokości. Wjechaliśmy windą pod figurę, gdzie roztaczał się cudny widok na Lizbonę, Ocean Atlantycki i rzekę Pago. Zwiedziliśmy miejsce urodzin św. Antoniego Padewskiego, przeszliśmy pod łukiem triumfalnym, mieliśmy czas wolny. Wróciliśmy na kolację, gdzie było podziękowanie od całej rodziny pielgrzymkowej dla organizatorów pielgrzymki, siostry przewodnik, ks. Karola, panów kierowców. Mimo późnej pory, poszliśmy pożegnać się z Matką Bożą. Kaplica objawień jest otwarta dla pielgrzymów dzień i noc. Szliśmy grupkami, a okazało się, że prawie wszyscy nasi byli w kaplicy. Zaśpiewaliśmy na pożegnanie, odmówiliśmy „Pod Twoją obronę”, nabraliśmy wody ze źródełka i wróciliśmy do hotelu. 

Sobota, 7 lipca Roku Pańskiego 2012

Pobudka o godz. 4, walizki i paczki udało się przekazać do 4.30, przed śniadaniem. Zawsze zbieraliśmy się na czas. Było zimno, ale atmosfera była gorąca. Nawiązaliśmy znajomości, które będą poddane próbie czasu. Po śniadaniu wyjechaliśmy na lotnisko do Lizbony, gdzie od godz. 7. odprawa, a potem oczekiwanie na samolot. Mieliśmy czas na wymianę adresów, telefonów. Pożegnaliśmy siostrę Czesławę i panią Sabinę, które zostały w Lizbonie, aby przejąć drugą grupę pielgrzymów. O wyznaczonej godzinie wsiedliśmy do autobusu, który zawiózł nas do samolotu. Lot trwał 4 godz. przelecieliśmy ok. 2800 km, o 13.  byliśmy w Warszawie, gdzie wydawało się po temperaturze, że jesteśmy w ciepłych krajach. Jeszcze na lotnisku ostatnia Msza św. dziękczynna, a było za co dziękować Bogu i ludziom. 

Bogu dzięki za szczęśliwą podróż. W tym samym czasie nad Polską przeszła trąba powietrzna, niszcząc wszystko na swojej drodze. Radość przyćmiły smutne wiadomości. Jadąc z mężem w stronę Ostrzeszowa, w Kępnie widzieliśmy połamane drzewa, niektóre odsunięte na pobocze, dużo wody na ulicy. Nadchodziła kolejna burza, ale szczęśliwie dotarliśmy do domu, do Siedlikowa. Wnuk Maciej przybiegł, radośnie mnie witając, uwiesił się na szyi: „Babcia”. Zawsze powtarzam wracając: „Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej!”  

Dziękuję z całego serca redakcji ,,Opiekuna” za nagrodę tak bogatą w przeżycia duchowe, za wszystkie niezapomniane chwile, piękno i dobro, którego byłam świadkiem i odbiorcą, a i dawcą przy każdej sposobności. Bardzo dziękuję organizatorom, księdzu, siostrom zakonnym, braciom i siostrom pielgrzymkowym za gorącą atmosferę, wspólną modlitwę i troskę.  

Ewa Perdaszek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej