Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2012-07-31 13:07:28

Edukacja, głupcze!

Wyspa Roosvelta leży pomiędzy Manhattanem a Brooklynem na East River. Można się tam dostać metrem F, albo tzw. powietrznym tramwajem, z którego przy okazji można podziwiać panoramę słynnych nowojorskich drapaczy chmur. Wyspa dotychczas była znana głównie dzięki dużej ilości spokojnie tam sobie mieszkających emerytów i chorych. Czas na wyspie płynie jakby zdecydowanie wolniej. Cóż jeszcze? Jest stąd fajny widok na siedzibę ONZ.




Miałem okazję kiedyś zastępować księdza na Wyspie Roosvelta i celebrować codzienną Eucharystię w kapliczce św. Franciszki Cabrini. I muszę przyznać, że ilość osób jeżdżących po chodnikach na wózkach inwalidzkich, a nawet na łóżkach szpitalnych (naprawdę, wcześniej widziałem takie sytuacje tylko w Lourdes, gdzie chorzy na specjalnych łóżkach na kółkach przy pomocy wolontariuszy brali udział na przykład w procesjach), jest tu zdecydowanie wyższa, niż gdziekolwiek indziej. Wielu Nowojorczyków nie lubi tam zaglądać, bo mówią, że to depresyjne miejsce. Nawet, jeśli tak było, to teraz wszystko zmieni się diametralnie.

Edukacja zamiast depresji
Kiedy rozszalał się kolejny kryzys ekonomiczny, a musimy wiedzieć, że ponad 30% sektora prywatnego było tu uzależnione od Wall Street, burmistrz i radni Nowego Jorku doszli do wniosku, że trzeba szukać nowych źródeł prosperity. I postanowili postawić na edukację, a właściwie uradzili, aby wybudować w mieście kolejny uniwersytet, który będzie dostarczał nowych technologii amerykańskim korporacjom. Zwycięzcami konkursu okazali się amerykański Cornell University i izraelski uniwersytet techniczny Technion i te dwie uczelnie za dwa miliardy dolarów wybudują kampus akademicki właśnie na Wyspie Roosvelta, która już nikomu chyba nie będzie się kojarzyć z depresją. Wręcz przeciwnie, być może od niej zacznie się kształtować nowe oblicze całej metropolii.

Fortyfikacje Kościuszki
Ktoś być może zastanawia się, o czym ja tu w ogóle piszę? Jakaś ekonomia, uniwersytety, wielkie pieniądze, zwykle takich tematów w tym miejscu nie poruszam, ale akurat miałem okazję po raz drugi odwiedzić West Point, czyli United States Military Academy at West Point a po naszemu - Akademia Wojskowa Stanów Zjednoczonych. To chyba najsłynniejsza amerykańska uczelnia wojskowa usytuowana w byłym forcie US Army nad rzeką Hudson, około 80 km na północ od Nowego Jorku. Jest to jednocześnie najstarsza instalacja wojskowa w USA, a nam Polakom szczególnie bliska, ponieważ jej fortyfikacje zaprojektował w 1778 r. niejaki Tadeusz Kościuszko (dobrze, że wiedziałem o tym wcześniej, bo słuchając skądinąd przesympatycznej przewodniczki, za żadne skarby świata nie domyśliłbym się, o kim mówi ;-).
Mój pierwszy kontakt ze studentami tej uczelni miał miejsce kilka lat temu, kiedy miałem szczęście uczestniczyć we Mszy św. celebrowanej na stadionie Jankesów przez Benedykta XVI. Idąc już w ornacie do polowego ołtarza, zobaczyłem młodych mężczyzn w mundurach, którzy mieli taki błysk w oku, że aż się zatrzymałem. Wiem, że brzmi to banalnie, ale mieli coś magnetycznego w sobie, siłę i przekonanie.
- Ja z armii Benedykta, a wy? - zapytałem ze śmiechem.
- West Point, Father! - odpowiedział również z uśmiechem jeden z nich, a ja poczułem gęsią skórkę na ramionach i dreszcz na plecach. Słynna West Point!
Potem ze znajomymi odwiedziłem ich uczelnię dwa lata temu, a teraz goszczący mnie i dwóch kolegów polski ksiądz pracujący w diecezji Brooklyn, ponownie zabrał nas do West Point. I słuchaliśmy przewodniczki, jak opowiadała o walorach istotnych dla tej uczelni, której motto brzmi: „Obowiązek, Honor, Ojczyzna”. O tym, jak rektor akademii w latach 1817-1833 Sylvanus Thayer podniósł poziom nauczania kładąc nacisk na inżynierię i wprowadził dyscyplinę wojskową. Dzięki niemu w pierwszej połowie XIX w., absolwenci West Point tworzyli system dróg, kolei, mostów i przystani w całych Stanach. Jak po I wojnie światowej kolejny rektor Douglas MacArthur przeforsował zmiany w nauczaniu kultury fizycznej i rozszerzył program sportowy. Nie tylko umysł, ale również hart ciała. A do tego wszystkiego w West Point jest jeszcze program etyczno-moralny: w kodeksie honorowym kadeta przeczytamy, że kadet nie kłamie, nie oszukuje, nie kradnie i nie toleruje tych, którzy to czynią. I co ważne, w West Point, oprócz wszechstronnej edukacji, kładzie się nacisk na kształtowanie liderów. I jak widać z listy absolwentów, robią to z niezłym skutkiem: dwóch prezydentów USA, wielu generałów, polityków, astronautów (18) i prezesów wielkich korporacji (absolwenci West Point nie muszą zostawać w wojsku, są zobowiązani do odsłużenia 5 lat, a później mogą wybrać dowolną drogę profesjonalnej samorealizacji).

Edukacja i elity
I to jest właśnie sedno moich wywodów, bo mam wrażenie, jakby w mojej Ojczyźnie nie było z tym najlepiej. Również na uczelniach, które mają w nazwie słowo „katolicki”. Chciałoby się zapytać, ilu świeckich absolwentów tych uczelni jest dzisiaj prawdziwymi liderami naszego kraju? Ale refleksja jest szersza. Bo jeżeli największe mocarstwo świata w dalszym ciągu decyduje się przeznaczać olbrzymie środki na edukację i innowacje, na kształtowanie liderów, to dlaczego mam wrażenie, że w moim kraju, gdy chodzi o edukację mamy do czynienia ze swoistą demobilizacją? A gdy chodzi o elity to ciągle słyszymy o ich wymianie, o ich szukaniu, a nikt nie próbuje ich kształtować w miejscu do tego najbardziej odpowiednim.

Tekst i foto ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej