Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2012-07-05 11:08:37

U progu sezonu ogórkowego

Przez niemal miesiąc wystarczyło przykładać kamerę i mikrofon do stadionów, najlepiej w miejscach, gdzie nie przeciekały. Czym zajmą się mass media po mistrzostwach?

Właśnie rozpoczęły się wakacje. Nie mam pojęcia, jaka narracja będzie obowiązywała w naszych mediach, to znaczy, jaki temat zostanie wybrany do skutecznego odwracania uwagi od rzeczy ważnych, a czasami nawet tragicznych (np. kolejne samobójstwo na wysokim szczeblu). Skończyło się Euro, trzeba znaleźć inny temat. Co prawda dziennikarze mogliby się zająć losami pracowników firm, które zbankrutowały przy budowaniu autostrad i stadionów na Euro. Albo poszukiwaniem pieniędzy, wielkich pieniędzy (wszak nasze autostrady i stadiony należą do najdroższych na świecie), które utknęły gdzieś po drodze (widać takie drogi w Polsce, że wszystko utyka) i do budowniczych nie dotarły. Ale się tym nie zajmą. Gdybym był propagatorem teorii spiskowych, albo dziennikarzem śledczym, zacząłbym się poważnie zastanawiać, czy całe to Euro nie posłużyło po prostu do rozwalenia polskiej branży budowlanej. Na szczęście nie jestem. A jeśli chodzi o narrację, która może być rzucona na medialny front, to stawiam na ponowne rozpętanie „dyskusji” o in vitro. Czas pokaże, czy mam rację.

Natomiast dzisiaj, kiedy piłkarskie tematy przebrzmiały, ja chcę się zająć właśnie piłką nożną. Dwie refleksje rodzą mi się na kanwie zakończonych mistrzostw. Chyba każdemu rzuca się w oczy fakt, że w finale spotkały się drużyny z krajów, które są pośród najbardziej dotkniętych kryzysem. I Hiszpania i Italia liczą na pomoc Europy i zaciskają pasa. Kolejny kraj, najbardziej pogrążony w problemach, czyli Grecja, wyszedł z grupy, choć nikt na nich nie stawiał. Czwartym do brydża w tym towarzystwie jest Irlandia, która wprawdzie z grupy nie wyszła, ale jednogłośnie przez aklamację zdobyła tytuł mistrzowski w kibicowaniu. My natomiast, tygrysy współczesnej Europy, musieliśmy znowu zaśpiewać „Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało”. A moim zdaniem, stało się, bo ostatnie miejsce w najsłabszej grupie, na swoich śmieciach, to wstyd. Żadnego „dziękuję” z mojej strony nie ma.

Druga refleksja dotyczy zwycięzców. Od wielu lat Hiszpanie grali piękny, techniczny futbol, ale uważany za nieskuteczny i bardzo długo nic nie wygrywali. „Drużyna męczących podań” jak mówi o nich moja przyjaciółka. Hiszpanie się nie przejmowali, tylko uparcie trwali przy swoim. I obecnie są jedyną drużyną w historii, która wygrała trzy najważniejsze tytuły z rzędu. Cóż, warto trwać przy tym, co dobre i piękne, bo często później niż prędzej, ale przychodzą owoce.

 ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej